Menu serwera

Kilka ciekawych słów o Ubuntu

Nie moich niestety ale zawsze :)

Mark accomplished three things with his move. First of all, he created tons and tons of work for himself. This isn’t really crucial to my point, but I think it’s important to mention it. He also gathered a community of hackers to create what is, in my humble opinion, the first desktop GNU/Linux done right. And I mean, really right.

Kilka słów ze wstępniaka do najświeższego wydania Free Software Magazine. Tony Mobily, który te słowa napisał, ma do powiedzenia nieco więcej w temacie Red Hat vs Ubuntu i robi to w sposób, który lubię – nie przeciwstawia dwóch dystrybucji, raczej skupia się na podejściu ich twórców do tematu. Bo tak właściwie co jest tak pociągającego w tym całym Ubuntu?

Dla mnie najbardziej chyba to, że po prostu działa. Tak całkiem po prostu i sam z siebie – działa i to bardzo sprawnie. Jasne, czytam o problemach innych ludzi, którzy skarżą się na brak obsługi tego czy owego urządzenia, na taką czy inna niedogodność. No ja mam to szczęście, że po prostu wszystko chodzi (choć ostatnio mój stary sprzęcik zaczyna się potwornie sypać i czas na zmiany). Ale to przecież nie jest jedyny warunek do określenia jakiejś dystrybucji mianem „dobrej”. Do tego dochodzi jeszcze kilka innych elementów, nie mniej istotnych.

Jednym z takich elementów na pewno jest społeczność, która się wokół dystrybucji tworzy. Każda dystrybucja ma takową, mniejszą lub większą ale to właśnie przy obcowaniu z Ubuntu przekonałem się, jak bardzo istotni dla rozwoju systemu są ludzie, których po prostu się słucha. Nie to, żebym był jakimś ekspertem w tym temacie ale poużywałem przez dłuższy czas Debiana (społeczność określiłbym jako „profesjonalną”, w sensie, że chłodną dosyć), Mepisa (tu czułem się przez dłuższy czas dobrze ale brakowało… profesjonalizmu :)), Mandrake (odrzuciła mnie ogromna presja na kupowanie jeśli nie systemu, to jakichś członkowskich kart czy czego tam jeszcze), Xandrosa (doskonały support – krok po kroku jakaś laska wytłumaczyła mi jak spolonizować drania)… Można tak wyliczać ale po co, skoro zatrzymałem się i zamierzam już na dłuższy czas pozostać właśnie przy Ubuntu?

Ubuntu wciąga. To nie tylko system, to także jakaś otoczka, która składa się na ogólna atmosferę korzystania z systemu. Ma się poczucie, że korzysta się z czegoś dobrze zrobionego – dla ludzi, o których się dba ale którym się nie schlebia we wszystkim. Czuje się tu, że ktoś nad tym panuje, wytycza ścieżkę, którą później konsekwentnie dystrybucja podąża. Nie wiem, czy to sam Mark wytycza szlaki. Pewnie nie bo i po co miałby to robić, to już nabrało rozpędu i kręci się poniekąd samo. Niemniej czuje się tu jakiś zamysł, który całej tej inicjatywie towarzyszy a to zawsze tworzy jakieś przywiązanie. No i mimo rozpędu, ktoś tu chyba nadal kieruje całością.

Kompletnie rozłożyło mnie rozsyłanie płyt za friko po całym świecie. Gdy pierwszy raz o tym usłyszałem, byłem przekonany, że to jakieś żarty. I owszem, zarejestrowałem się, złożyłem zamówienie i pozostałem sceptyczny. Aż do przyjścia zapychającej mi skrzynkę paczuszki z płytami. To mnie rozwaliło kompletnie. Kopertę mam do dziś bo w kraju, w którym za wjazd na lotnisko płacę 6 złotych a za każde pół godziny stania kolejne 6 złociszy jest mi liczone, w takim kraju jest to po prostu niewiarygodne. W restauracji, w której wydaję na obiad prawie dwie stówy nadal potrafią liczyć złotówkę za kibel. Są takie miejsca jeszcze! A tu proszę, przychodzi do domu, za free… Coś wtedy poczułem, jakiś taki drobny impuls, że przecież jak się chce, to można. Można coś zrobić, dać od siebie, postarać się na miarę swoich możliwości… I tak właśnie tworzy się to specyficzne dla Ubuntu community, które na zdrowy rozsądek niczym nie różni się od społeczności znanych z innych dystrybucji. Ale kto mówi o zdrowym rozsądku przy wysyłce za darmochę prawie dowolnej ilości płytek na drugi koniec świata? No i właśnie chyba to tak urzeka.

Okej, zostałem zmanipulowany i sprzedany Ubuntu. Jeśli trzeba będzie, zapłacę, zerwę się, coś zrobię, płytki na swój koszt porozsyłam, w szkole dzieciom opowiem, żonie wytłumaczę :)… Jakimś prostym ale skutecznym sposobem Ubuntu do siebie przywiązuje. Nie zaślepia, bo mam świadomość licznych problemów, z jakimi spotykają się inni użytkownicy tej dystrybucji – właśnie przywiązuje. Ten system po prostu da się lubić i to bez zbędnych marketingowych posunięć. Gentoo jest świetne, Red Hat rządzi, Mandriva kopie tyłek a Suse wymiata. Ale feeling jakby jakiś już nie ten. I tu chyba tkwi tajemnica sporej jak widzę popularności Ubuntu.

Lubię swój system, nawet kiedy staje mi okoniem (co właściwie się nie zdarza). najwidoczniej komuś udało się mnie przekonać (lub mi wmówić), że używam produktu dobrego, za którym stoi ciężka praca wielu ludzi i któremu przyświeca jakiś cel lub idea. I wiecie co? Zupełnie mi to nie przeszkadza :). Nawet kiedy już kupię tego swojego wymarzonego Maca – Ubuntu stanie jako drugi system. Dlaczego? Bo lubię tę dystrybucję…

13 numerek Free Software Magazine do zassania i poczytania

5 odpowiedzi do Kilka ciekawych słów o Ubuntu

  1. l_uke Sierpień 2, 2006 o 21:16 #

    To co jest dla mnie niezwykłe w Ubuntu to fakt, że przyciąga wyłącznie ciekawych ludzi:) Wszyscy wielbiciele tej dystrybucji jakich znam są poprostu… fajni:)

  2. walth Sierpień 2, 2006 o 21:25 #

    Rozumiem Cię CoSTa bo czuję dokłądnie to samo… do Gentoo :-) Co prawda nikt tu płytek za free nie wysyła, ale feeling jest ten sam :D

  3. marb Sierpień 2, 2006 o 23:26 #

    Dystrybucja napewno ma w tym swój udział, ale dużo zależy od osoby, która jej używa. Mam całkiem podobne odczucia do Suse i mimo, że próbowałem już kilku innych tylko Suse ma to coś… ;)

  4. karwasz Sierpień 3, 2006 o 11:13 #

    Myślę, że siła Ubuntu tkwi w dostępności materiałów typu help (forum/przewodnik), w otaczających go ludziach oraz w rozwoju internetu i jego dostępności dla przeciętnego człowieczka – w końcu z systemu typu desktop linux stał się prawdziwym sieciowym potworkiem.

    Sama idea wysyłania płytek za free nie jest nowa – vide np. NetBeans, który robi to od lat.

  5. liviopl Wrzesień 13, 2006 o 20:32 #

    A ja tam Ubuntu nie lubię :P.

    Same problemy mi stwarza.

    Albo się X-y nie ładują, ale jakaś paczka nie działa, albo mirror ubuntulinux.nl nie odpowiada :D.

    Nazwa i wygląd ładny ;).

    Kubuntu – jak to ładnie brzmi :).

    Obecnie mam Fedorą Core…

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Gnome i głośność – coś mi tu nie gra

Ustawienie głośności via klawiatura - coś działać nie chceJakiś czas temu kupiłem sobie fajową klawiaturę. Sprawuje się doskonale i mogę...

Zamknij