Katolicyzm vs. Islam

Burza Panie, burza w szklance wody chcia­łoby się rzec. I to w związku z czym? Bo przed­sta­wi­ciel jed­nej reli­gii pod­czas teo­lo­gicz­nego wykładu posłu­żył się cyta­tem ze śre­dnio­wiecz­nego jakie­goś cesa­rza, a natych­miast na to obu­rzyli się przed­sta­wi­ciele innej reli­gii??? I dla­tego przez para­noję islam­skich duchow­nych ma mi się z tele­wi­zora czy gazety nic innego nie wyle­wać jak tylko infor­ma­cje o coraz to now­szych wyra­zach żalu, skru­chy i bóg raczy wie­dzieć czego??? No dajmy sobie spokój…

Jestem nie­wie­rzący choć lepiej może byłoby powie­dzieć — agno­styk. Nie wiem jak to z tymi bogami jest i tego nie roz­trzą­sam. Nie jestem w sta­nie tego roz­wi­kłać więc się nawet nie silę. Za to bar­dzo ale to bar­dzo bawią mnie osoby w stylu papieża, księ­dza czy innego muftiego, które twier­dzą, że oto posia­dły mono­pol na prawdę i zaraz mi to wszystko po swo­jemu wytłu­ma­czą. Czy tego chcę, czy nie i w for­mie dowol­nie przez sie­bie wybra­nej. Dla mnie każda bez wyjątku reli­gia to po pro­stu naprzy­krza­nie się ze swo­imi prze­ko­na­niami. Nie prze­szka­dza mi, w co czło­wieku wie­rzysz. Jednak kiedy twoja wiara zaczyna być przy­czyną rze­czy nie­mi­łych i nie­faj­nych jak na ten przy­kład stosy lub ścię­cia — to ja ci mówię: spalę dom twój, zamor­duję twoją rodzinę i cie­bie samego a twoją wiarę wyple­nię na ile będę mógł.

Dlaczego? W zwy­kłym, natu­ral­nym odru­chu eli­mi­no­wa­nia zagro­że­nia dla życia mojego i moich naj­bliż­szych. Zazwyczaj takie dra­styczne środki nie są potrzebne ale fana­tyzm reli­gijny to nie jest zwy­kła sprawa i oba­wiam się, że dopiero rady­kalne roz­wią­za­nia przy­nio­słyby jakieś efekty. Wszelkie pół­środki odwle­kają tylko w cza­sie to, do czego dojść po pro­stu musi w kon­fron­ta­cji fana­ty­zmu z moim uwiel­bie­niem życia mojego i moich bli­skich — do star­cia z powierzchni ziemi zagro­że­nia. Wszelkich obu­rzo­nych rady­ka­li­zmem wypo­wie­dzi pra­gnę nieco ostu­dzić: to nie zna­czy, że widząc wyznawcę islamu czy kato­li­cy­zmu zaraz będę się­gał po kara­bin. Dopóki nie zagra­żają mojemu życiu i zdro­wiu i dopóki nie są zbyt nachalni w pro­pa­go­wa­niu swych prze­ko­nań — nie zawa­dzają mi. Jednak jeśli poczuję zagro­że­nie — ani przez chwilę się nie zawaham.

Europa ma dziś spory pro­blem, na który sama sobie zapra­co­wała. Problem nie nazywa się „Islam” bo Islam ist­nieje od zawsze i jest reli­gią jak każda inna (Katolicyzm inc­lu­ded). Ma swo­ich fana­ty­ków (Katolicyzm też ma) ale ma też dzie­siątki i setki milio­nów ludzi po pro­stu wie­rzą­cych, nie popa­da­ją­cych w reli­gijną eks­tremę. Dokładnie tak samo jak Katolicyzm i każda inna wielka reli­gia. Stawiam te dwie reli­gie na wspól­nej płasz­czyź­nie bo dla mnie dokład­nie niczym się one nie róż­nią. Bzdury słu­żące li tylko wzmo­że­niu poli­tycz­nego wpływu na tłusz­czę, ot jak widzę zin­sty­tu­cjo­na­li­zo­waną reli­gię. Problemy zaczy­nają się zawsze, kiedy przy­wódcy reli­gijni zaczy­nają zmie­niać się w przy­wód­ców poli­tycz­nych o nieco zbyt wybu­ja­łych ambicjach…

Europa zafun­do­wała sobie pro­blem, który nazywa się „tole­ran­cja”. Poprawność poli­tyczna począt­ków XXI-go wieku wymaga bowiem pew­nych okre­ślo­nych zacho­wań i wyklu­cza zacho­wa­nia inne. I tak zacho­wa­nie, któ­rego przy­kład przy­to­czy­łem na początku (zabi­ja­nie itd.) jest abso­lut­nie wyklu­czone. To cywi­li­za­cyjna zdo­bycz całych tysiąc­leci roz­woju cywi­li­za­cji Zachodu — powstrzy­my­wa­nie się od prze­mocy. W zamian pro­po­nuje się dia­log i kon­sen­sus. Problem Europy z Islamem polega na tym, że z dru­giej strony — Islamu — nikt takich „zdo­by­czy” cywi­li­za­cyj­nych się nie doro­bił. Owszem, mają swoje zakazy i nakazy pozwa­la­jące jakoś w ryzach utrzy­mać zwy­kłą, ludzką dąż­ność do popeł­nia­nia prze­stępstw ale nie wykształ­cili cywi­li­za­cyj­nego hamulca przed prze­mocą. Przemocy się Islam nie brzy­dzi i nie ma zamiaru jej wykre­ślać ze swo­jego cywi­li­za­cyj­nego słow­nika pojęć. Bo prze­moc cza­sami jest bar­dzo ale to bar­dzo przy­datna, szcze­gól­nie w polityce.

Europa zafun­do­wała sobie pro­blem, któ­rego teraz w zgo­dzie ze swo­imi stan­dar­dami nie jest w sta­nie roz­wią­zać. Dlaczego? Bo w sumie drogi są dwie: albo pój­ście drogą Ameryki i kon­fron­ta­cja ze Wschodem, albo bierne wyda­wa­nie komu­ni­ka­tów o „zanie­po­ko­je­niu”, „nie­moż­li­wo­ści poro­zu­mie­nia” itd. Na drogę Ameryki Europa i owszem mogłaby wkro­czyć ale kosz­tem oba­le­nia swo­ich wła­snych, wypra­co­wa­nych set­kami lat cywi­li­za­cyj­nego roz­woju — pryn­cy­piów. A na to nie wydaje się być gotowa. Amerykanie, ze swoją cywi­li­za­cją szyb­kiego rewol­wera, dosko­nale rozu­mieją cel sto­so­wa­nia prze­mocy. Ameryka ma teraz pro­blem efek­tyw­no­ści wyko­rzy­sta­nia swo­jej prze­mocy — jej wysiłki roz­bi­jają się o fana­tyzm i albo Ameryka mach­nie na to ręką i się wycofa, albo wzmoże prze­moc dopro­wa­dza­jąc z wolna do otwar­tej już wojny Zachodu ze Wschodem. Europa nie wydaje się mieć takiego wyboru — jest prze­grana od samego początku a to ze względu na wspo­mniane już cywi­li­za­cyjne wyzby­cie się prze­mocy jako drogi do roz­wią­zy­wa­nia konfliktów.

Europa ma jesz­cze jeden pro­blem — obłudę. Sześćdziesiąt lat temu w Europie ludzie ginęli milio­nami zarzy­nani w obo­zach śmierci i nawza­jem na polach walk. Śmierć stała się pod­ło­żem, na któ­rym wyro­sła zjed­no­czona Europa, która o tym pod­łożu chce jak naj­szyb­ciej zapo­mnieć. „Oby to się nigdy nie powtó­rzyło”, „oby nigdy wię­cej”… Niestety, w natu­rze ludz­kiej leży, że wła­śnie „wię­cej” i oto Europa staje przed wyzwa­niem, które to „wię­cej” może wyzwo­lić. Czujemy to pod­skór­nie, nawet jeśli nie wolno/wypada o tym mówić. Konflikt wydaje się być nie­unik­niony. Nasze euro­pej­skie stan­dardy wol­no­ści słowa i wypo­wie­dzi nie pozwolą na wią­za­nie ust Papieżowi tylko dla­tego, że cyto­wane przez niego śre­dnio­wieczne wypo­wie­dzi zostały użyte w poli­tycz­nym pod­bi­ciu nastro­jów islam­skich tłu­mów. Ja oso­bi­ście czuję głę­boki brak przy­zwo­le­nia na zamy­ka­nie ust komu­kol­wiek przez Islam. Tak samo jak czu­łem głę­boki sprze­ciw wobec pre­zy­denta Francji, który kazał swego czasu mojemu kra­jowi sie­dzieć cicho. Po pro­stu nie życzę sobie zamy­ka­nia ust i unie­moż­li­wia­nia korzy­sta­nia ze swo­bód, które zostały w Europie wywal­czone w ciągu setek lat cywi­li­za­cyj­nego roz­woju. Moje wol­no­ści są pro­ble­mem Islamu, nie moim i to nie­chaj Islam sobie z tym pro­ble­mem radzi a nie pró­buje zamknąć mi usta. Na to się nie zgo­dzę a w obli­czu zagra­ża­ją­cego fana­ty­zmu będę palił i zabi­jał, tak jak to wspo­mnia­łem na początku.

Europa i Europejczycy są uwią­zani swo­imi wła­snymi nor­mami cywi­li­za­cyj­nymi, które w star­ciu z Islamem po pro­stu nie mają racji bytu. I pew­nie doj­dzie do kon­fron­ta­cji wcze­śniej czy póź­niej ze świa­tem Islamu. Europa dokona tego w bia­łych ręka­wicz­kach, wysłu­gu­jąc się Amerykanami i NATO, nie­mniej do kon­fron­ta­cji doj­dzie. Niechaj fana­tyzm zago­ści także i w Europie a zacznie się polo­wa­nie na cza­row­nice, które z cza­sem może zamie­nić się w kolejne wyprawy krzy­żowe. I tym razem nie będzie cho­dziło tylko o poli­tyczny pod­bój ale o cywi­li­za­cyjną kon­fron­ta­cję, do któ­rej nigdy by prze­cież nie doszło, gdyby nie fana­tyzm i eks­tre­mizm. Być może to tylko drobny uła­mek świata Islamu ale ten uła­mek widać naj­bar­dziej i to ten uła­mek wysa­dza ludzi w powie­trze oraz ścina ich na oczach kamer. I to ten uła­mek decy­duje o wize­runku reli­gii w moich oczach. A ja mam głę­boko gdzieś niu­anse islam­skiej dok­tryny uży­cia prze­mocy w krze­wie­niu wiary kiedy widzę tę prze­moc i sły­szę jak ta prze­moc zaczyna być kie­ro­wana na moją cywi­li­za­cję. I nie mam naj­mniej­szego zamiaru wahać z odpo­wie­dzią na prze­moc, kiedy zacznie mi ona zagra­żać. Wszystkim zaś obroń­com Islamu mówię: Islam, tak jak Katolicyzm czy każda inna reli­gia pozo­staje pry­watną sprawą czło­wieka do pew­nego momentu — a mia­no­wi­cie do momentu, w któ­rym zaczyna ten czło­wiek innemu czło­wie­kowi swo­imi prze­ko­na­niami doko­ny­wać krzywdę. Prosiłbym więc o zro­zu­mie­nie tak „nie­cy­wi­li­zo­wa­nego” zacho­wa­nia jak chęć obrony swo­ich war­to­ści wszel­kimi moż­li­wymi spo­so­bami. Wszyscy bowiem jeste­śmy tylko ludźmi i tak jak jedni chcą prze­mocą narzu­cać swoje poglądy, tak inni mogą chcieć prze­mocą te poglądy odrzu­cać. I nie jest istotne kto komu poglądy aku­rat narzuca. Jeszcze nie tak cał­kiem dawno to wła­śnie chrze­ści­jań­stwo roz­nio­sło się po świe­cie za pomocą bar­dzo wyszu­ka­nej cza­sem przemocy.

Co więc zro­bić z Islamem? Nie wiem. Wiem tylko jedno: kiedy twoja wiara zaczyna być przy­czyną rze­czy nie­mi­łych i nie­faj­nych jak na ten przy­kład stosy lub ścię­cia — to ja ci mówię: spalę dom twój, zamor­duję twoją rodzinę i cie­bie samego a twoją wiarę wyple­nię na ile będę mógł. W czy­stym akcie samo­obrony. I nie­za­leż­nie od sym­bolu, do któ­rego się modlisz i od boga, któ­rego uzna­jesz za prawdziwego.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

36 Komentarzy do “Katolicyzm vs. Islam”

  1. ciotka's eleni 19/09/2006 do 09:53 # Odpowiedz

    Wziales sie za wielki i powa­zny temat,na ktory nie ma pro­stych rozwiazan.

    Osobiscie zga­dzam sie z wiek­szo­scia twoch pogla­dow z wyjat­kiem uzy­cia jakiej­kol­wiek prze­mocy bo to tez rodzaj fanatyzmu,ale moze to tez wyni­kac m.in. z kli­matu tole­ran­cji ktory pano­wal i panuje w tej dzie­dzi­nie w naszej rodzinie.

    Chcialabym tylko dodac ze Zachod placi swoja cene za poli­tyke eks­pan­sji wobec kra­jow muzul­man­skich trw­jaca dzie­siatki a moze i setki lat. Przeciez te kraje to byle kolo­nie europejskie…

    • CoSTa 19/09/2006 do 10:12 # Odpowiedz

      owszem, nikt tego cio­teczko nie neguje. mamy swoje prze­winy i sporo za uszami — miliony ginęły w imię krze­wie­nia wiary i udo­wad­nia­nia wyż­szo­ści cywi­li­za­cji euro­pej­skiej nad innymi. tego nie neguję ani przez chwilę.

      ALE

      patrzę też na ewen­tu­alną eks­pan­sję wal­czą­cego islamu jak na pro­blem pod­le­ga­jący pra­wi­dłom natury i doboru natu­ral­nego — oto coś wci­ska się w moje śro­do­wi­sko i być może zacznie zagra­żać zdro­wiu i życiu. kiedy do tego doj­dzie — nie zawa­ham się użyć żad­nych środ­ków by takie zagro­że­nie wyeli­mi­no­wać. i to pomimo wie­ków całych cywi­li­za­cyj­nej indok­try­na­cji o wyż­szo­ści roz­wią­zań z gruntu poko­jo­wych nad wyma­ga­ją­cymi uży­cia prze­mocy. otóż nie rely­wi­zu­jąc prze­mocy — słu­żyć może ona zarówno eks­pan­sji jak i do obrony przed tą eks­pan­sją. moim skrom­nym zda­niem europa po pro­stu nie jest w sta­nie obce­nie, w swoim cywi­li­za­cyj­nym roz­woju i na tym jego eta­pie, sku­tecz­nie kon­ku­ro­wać z isla­mem bo naj­zwy­czaj­niej w świe­cie nie ma czym i jak. ame­ry­ka­nie roz­wią­zują to na swój spo­sób (inna sprawa czy słuszny) ale przy­naj­mniej dzia­łają. europa jak zwy­kle stoi w miej­scu nie mając bla­dego poję­cia w którą stronę się ruszyć.

      jako oby­wa­tel europy mówię „nie” wszel­kim eks­tre­mi­zmom i dopusz­czam uży­cie prze­mocy w ich zwal­cza­niu. jeste­śmy cywi­li­za­cyj­nie kom­plet­nie różni — chrze­ści­jań­stwo i islam. możemy współ­ist­nieć ale respek­tu­jąc się nawza­jem. a histe­ria isla­mi­stów zwią­zana z każ­dym sło­wem kry­tyki pod ich adre­sem to moim zda­niem cał­kiem prag­ma­tyczne zagro­że­nie. ludzie od tego wszak giną (zastrze­lona sio­stra gdzieś w afryce) a to kom­plet­nie nie mie­ści się w moich stan­dar­dach cywi­li­za­cyj­nych i postrze­gam islam jako zagro­że­nie. a zagro­że­nie, jak napi­sa­łem, wyeli­mi­nuję wszel­kimi moż­li­wymi sposobami.

      imo europa pogu­biła się w swo­ich wła­snych szczyt­nych celach i dekla­ra­cjach. cza­sem po pro­stu trzeba być bru­tal­nym, nawet jeśli położy się to cie­niem na całym cywi­li­za­cyj­nym dorobku. sytu­acja jesz­cze nie jest „albo my, albo islam” ale kiedy do takiej doj­dzie (a może dojść przecież)…

  2. byte 19/09/2006 do 09:58 # Odpowiedz

    CoSTa, kocha­nieńki, z fana­ty­zmem nie da się wal­czyć zbroj­nie. Vide ame­ry­kań­skie zaan­ga­żo­wa­nie na Bliskim Wschodzie. Coś z tego wyni­kło? Nic nie wynikło.

    Z fana­ty­zmem reli­gij­nym można wal­czyć tylko na jeden spo­sób — zapew­nia­jąc świec­kość pań­stwa. Europa nie ma pro­blemu z pogro­mami tylko dla­tego, że poka­zała reli­gii, gdzie jej miej­sce — w świą­ty­niach. Islam wygląda jak wygląda, bo ist­nieją biedne a sfa­na­ty­zo­wane pań­stwa twardą ręką rzą­dzone przez teokracje.

    No co ty? „Syriany” nie widziałeś?

    • Brzoza 19/09/2006 do 11:05 # Odpowiedz

      Hmm — a mi się wydaje, że jak naj­bar­dziej się da wal­czyć zbroj­nie. To samego pro­blemu nie roz­wiąże, ale czy musi? Izrael buduje mur dookoła swo­jego tery­to­rium wła­śnie po to, aby unie­moż­li­wić prze­ni­ka­nie tych fana­ty­ków na jego terytorium.

      Tak — zga­dzam się z Kostasem, że winna jest owa popraw­ność poli­tyczna, która każe nam zacho­wy­wać się w taki, a nie inny spo­sób. Stawiam na jed­nej szali nie­for­tunną, a wła­ści­wie to głu­pią wypo­wiedź Papieża, a na dru­giej pod­pa­lone kościoły i ataki na chrze­ści­jan. Wsłuchuję się i co sły­szę? Gromkie krzyki isla­mi­stów, że zostali obra­żeni i żądają prze­pro­sin. OK. niech Papież ich prze­prosi. Ale czy usły­szymy prze­pro­siny za to co się wypra­wia w kra­jach islam­skich? No way — nie będzie ich. A skoro tak — to miejmy ich głę­boko w dupie, olejmy ich z całym ich obu­rze­niem i eks­ce­sami. Zagroźmy zerwa­niem kon­tak­tów z kra­jami, któ­rych wła­dze nie zapew­nią naszym oby­wa­te­lom ochrony. W naj­gor­szym razie paliwo sko­czy o 200%. I już.

      • waltharius 19/09/2006 do 11:16 # Odpowiedz

        Szkoda, że nie da się ich tak po pro­stu olac. Za dużo ludzi tam jest innych poglą­dów i to ci ludzie wła­śnie cier­pią. Gdyby oni ata­ko­wali sie­bie samych, to ten wpis byłby w dziale „czarny humor” i brzmiałby pew­nie zupeł­nie inaczej.

  3. waltharius 19/09/2006 do 10:39 # Odpowiedz

    Podpisuję się obiema rękami :) Gdybym czy­tał wię­cej gazet i oglą­dał wię­cej TV też bym pew­nie coś o tym napi­sał, ale, że mam to wszystko gdzieś to nie wiem nawet za bar­dzo „o co loto” :D

    W każ­dym razie fak­tem jest, że nie ma świę­tych reli­gii, każda ma swoją mroczną stronę i uda­wa­nie, że jest ina­czej nie ma sensu. Każdy, kto tylko ma oczy widzi, jak jest rzeczywiście.

    A co do zabi­ja­nia w obro­nie wła­snej i wła­snego stylu życia, popie­ram. Ja nie narzu­cam nikomu swo­ich prze­my­śleń, ani swo­jego stylu życia, pro­szę więc o zosta­wie­nie mnie w spo­koju, bo jak nie to, to mogę zacząć się bro­nić. I to jest chyba naj­zdrow­sze podej­ście. Oczywiście rozu­miem, że naj­pierw dobrze jest natręta poin­for­mo­wać o gro­żą­cym mu nie­bez­pie­czeń­stwie, zanim zacznę się bro­nić. Ale to wszystko.

    CoSTa czy w ten spo­sób nie sta­jemy się jakie­goś rodzaju fana­ty­kami? :D

  4. byte 19/09/2006 do 11:20 # Odpowiedz

    > Hmm — a mi się wydaje, że jak naj­bar­dziej się da wal­czyć zbrojnie

    Jakiś przy­kład uda­nej inter­wen­cji, po któ­rej ter­ro­ry­ści zamil­kli? Jakikolwiek?

    Wszelkiego rodzaju akcje zbrojne tylko pod­grze­wają atmos­ferę i gene­rują nowe zastępy ochot­ni­ków jesz­cze moc­niej zde­ter­mi­no­wa­nych do śmierci za Sprawę. Dodatkowo, współ­cze­sne pole walki nie opiera się na szla­chet­nych poje­dyn­kach 1:1. Nic z tych rze­czy. Na współ­cze­snym polu walki domi­nuje „bra­very of being out of range”, co — jak widzimy na przy­kła­dzie ostat­niej izra­el­skiej inter­wen­cji — pociąga za sobą setki nie­win­nych ofiar, w tym dzieci.

    CoSTa chce zapew­nić bez­pie­czeń­stwo swo­jemu dziecku. W dzi­siej­szym świe­cie równa się to zabi­ciu iluś tam innych dzie­cia­ków. Dobrze jest zasta­no­wić się czy jest się w sta­nie doko­nać takiej wymiany.

    • CoSTa 19/09/2006 do 11:41 # Odpowiedz

      Masz bycik oczy­wi­ście rację z tym pro­du­ko­wa­niem coraz to kolej­nych fana­ty­ków. działa to zresztą w oby­dwie strony — im moc­niej islam­ski ter­ro­ryzm doci­śnie śrubę, tym moc­niej­sza reka­cja będzie. eska­la­cja kon­fliktu nie­unik­niona, tysiące ofiar i tak dalej. sce­na­riusz znamy.

      ja nie mam pro­blemu z isla­mem — niech sobie będzie na zdro­wie face­tom z bro­dami i kobie­tom ze szpa­rami w ciu­chach na oczy. to ich folk­lor i ich styl życia. jed­nak jeśli zaczną wybu­chać bomby to chciał­bym móc się przed tym bro­nić i nie mieć w związku z tym żad­nych wyrzu­tów tzw. sumienia.

      brzoza zadał bar­dzo celne pyta­nie: czy w ogóle jest mus roz­wią­zy­wa­nia pro­blemu islam­skiego (czy innego) fana­ty­zmu? wszel­kie dzia­ła­nia nie po myśli isla­mi­stów rodzą tylko coraz bar­dziej zapie­kłą wro­gość do wszyst­kich i wszyst­kiego. a to jest byte para­noja i taką para­noję trzeba zwal­czać w cho­lerę zanim cię ona dopadnie.

      można tłu­ma­czyć, kle­pać po ple­cach, cało­wać odbi­cie maho­meta w lustrze i nie być god­nym oddy­cha­nia powie­trzem, któ­rym oddych wielki mufti. tylko czy o to cho­dzi? w imię czego ma się odgry­wać ten cyrk? w imię gróźb islam­skich fana­ty­ków, że następ­nym razem zaboli jesz­cze bar­dziej? sorry ale jakoś nie leży mi życie z nie­wy­po­wie­dzianą groźbą islamu na karku.

      na islam nie ma spo­sobu. ale warto uzmy­sło­wić fana­ty­kom, że nie zawsze będzie się kle­pało po ple­cach i że zbyt­nie wtar­gnię­cie w gra­nice maszej kul­tury może zabo­leć. bar­dzo zabo­leć. nie znam innego spo­sobu na samo­obronę niż kop­nię­cie w jaja i odcię­cie łapy trzy­ma­ją­cej nóż. to dosyć pro­ste widze­nie świata ale może wła­śnie czas do takich pro­stych roz­wią­zań wrócić?

  5. byte 19/09/2006 do 12:19 # Odpowiedz

    Ech, nakle­pa­łem się jak głupi, po czym strona zamiera i pomimo kilku prób nie chce mi przy­jąć komen­ta­rza. Zdycha wszystko na pró­bie wysła­nia go do cocomment.com.

    Ciekawe czy przyj­mie ten?

  6. byte 19/09/2006 do 12:20 # Odpowiedz

    > brzoza zadał bar­dzo celne pyta­nie: czy w ogóle jest mus roz­wią­zy­wa­nia pro­blemu islam­skiego (czy innego) fanatyzmu?

    Nie da się zbu­do­wać muru odci­na­ją­cego Europę od Bliskiego Wschodu. Izrael sobie taki posta­wił i co? I nic. Ostrzeliwują go ponad murem.

    > na islam nie ma sposobu

    Jest. Świec­kie pań­stwo. Święta wojna skie­ro­wana jest prze­ciwko całej zachod­niej cyw­li­za­cji, jako bez­boż­nej. Ta cywi­li­za­cja wpy­cha się do głów mło­dych Arabów, bo jest inter­net, są sate­lity i tak dalej. Oni też nie mogą sie odgro­dzić murem. Świec­kie pań­stwo ozna­cza koniec wła­dzy muł­łów i innych dostoj­ni­ków reli­gij­nych — a to w kra­jach sie­dzą­cych na ropie ozna­cza odcię­cie od potęż­nego finan­so­wego cycka. Pamiętasz początki chrze­ści­jań­stwa? To była taka spo­le­gliwa i spo­kojna reli­gia. Gdy pod­nie­sioną ją w Rzymie do rangi wyzna­nia pań­stwo­wego zaczęły się pro­blemy. Gdy Oświecenie odsu­nęło kler od wła­dzy, znowu się uspokoiła.

    Nie ma w tej kwe­stii pro­stych roz­wią­zań, to pewne, ale też zawsze będę pro­te­sto­wać prze­ciwko pomy­słowi, żeby jaką­kol­wiek reli­gię zwal­czać orę­żem. To strzał we wła­sną stopę.

    > warto uzmy­sło­wić fana­ty­kom, że nie zawsze będzie się kle­pało po plecach

    Myślę że dobrze to wie­dzą. To że Europa nie wysyła czoł­gów Bundeswehry i lot­nic­twa RAF-u w rejon Zatoki Perskiej (well, nie w takim zakre­sie jak by mogła), nie ozna­cza że Europejczycy są idio­tami i będą cze­kali z zało­żo­nymi rękami. W prze­ci­wień­stwie do kow­boja zza oce­anu naj­pierw chyba myślą, potem ewen­tu­al­nie strzelają.

    Myślenia mi w tym wszyst­kim bra­kuje, głęb­szej reflek­sji. Boję się po pro­stu, że to się kie­dyś skoń­czy tak, jak na genial­nym rysunku:

    http://boli.blog.pl/komentarze/index.php?nid=11382345

  7. CoSTa 19/09/2006 do 12:40 # Odpowiedz

    [quote]Jest. Świec­kie pań­stwo. Święta wojna skie­ro­wana jest prze­ciwko całej zachod­niej cyw­li­za­cji, jako bez­boż­nej. Ta cywi­li­za­cja wpy­cha się do głów mło­dych Arabów, bo jest inter­net, są sate­lity i tak dalej. Oni też nie mogą sie odgro­dzić murem. Świec­kie pań­stwo ozna­cza koniec wła­dzy muł­łów i innych dostoj­ni­ków reli­gij­nych — a to w kra­jach sie­dzą­cych na ropie ozna­cza odcię­cie od potęż­nego finan­so­wego cycka.[/quote]

    bar­dzo, bar­dzo słusz­nie byte. to zresztą widać już teraz — coraz moc­niej za mordy aja­tol­la­ho­wie chwy­tają byle tylko wła­dzę utrzy­mać. a islam gdzieś tam się na uli­cach chwieje. kochają swo­jego boga i mogą w jego imię zarzy­nać ale dzwo­nią komór­kami firmy nokia i bie­gają w dżin­sach firmy wran­gler. to są już stra­cone pozy­cje i ichni przy­wódcy dosko­nale to wie­dzą, stąd ta cała rady­ka­li­za­cja. islam to prze­cież w grun­cie rze­czy też spo­kojna religia…

    co do myśle­nia i głęb­szej reflek­sji — ja to się oba­wiam, że czas na takowe bar­dzo ale to bar­dzo się kur­czy. przyj­dzie czas (oby nie!) gdy trzeba będzie zadzia­łać i co wtedy? może stra­czy już tych refleksji?

    co do obrazka — świetny. no i poka­zuje jak paanoja zaczyna ogra­niać europę. sam przez to prze­cho­dzi­łem lecąc ostat­nio do gre­cji. koleś wyma­cał mnie dokład­nie wszę­dzie a mnie po gło­wie zaczęło śmia­gać, że tak wła­śnie roz­po­czyna się pano­wa­nie islam­skiego fana­ty­zmu w euro­pie. wiesz co byte? nie­faj­nie się czu­łem z łapami pogra­nicz­nika na jajach, który spraw­dzał, czy aby nie jestem ter­ro­ry­stą. nie chcę tak żyć, nie chcę per­ma­net­nej inwi­gi­la­cji dla mojego wła­snego dobra. to są wła­śnie zdo­by­cze islam­skiego ter­ro­ry­zmu i fana­ty­zmu. i żadne świec­kie pań­stwo tego nie wypleni bo świec­kie pań­stwo w isla­mie to mit. przy­naj­mniej tak długo, jak długo sam islam tole­ruje swo­ich fana­ty­ków. a nie zapo­wiada się, by miał się od nich jakoś odciąć. wręcz przeciwnie.

  8. byte 19/09/2006 do 13:42 # Odpowiedz

    [quote] i żadne świec­kie pań­stwo tego nie wypleni bo świec­kie pań­stwo w isla­mie to mit[/quote]

    Ano nie­ko­niecz­nie. W Tunezji na nie­mal 250 milio­nów miesz­kań­ców 87% to muzuł­ma­nie. I tak, obo­wią­zuje tam roz­dział reli­gii od państwa.

    Alternatywą — powta­rzam — jest zbrojny kon­flikt, który nie roz­wiąże żad­nego pro­blemu. Da co naj­wy­żej tyle, że w rów­nież w Indonezji będą rzą­dzili mułłowie.

    [quote]co do myśle­nia i głęb­szej reflek­sji — ja to się oba­wiam, że czas na takowe bar­dzo ale to bar­dzo się kurczy[/quote]

    A ja nie sądzę. Ani dziś ani jutro nie wpadną do nas bro­daci Arabowie z nożami w zębach hał­ł­ku­jący „Allah! Allah!”. Europa obro­nić się potrafi, jestem o tym głę­boko prze­ko­nany. Do zbroj­nej inter­wen­cji poza gra­ni­cami kon­ty­nentu brać się jed­nak nie powinna, bo skoń­czymy z pewną ilo­scią alu­mi­nio­wych tru­mien po stro­nie Europy i pewną ilo­ścią zfa­na­ty­zo­wa­nych samo­bój­ców po dru­giej stro­nie. Nie będziesz się wtedy czuł ani tro­chę bez­piecz­niej. Będzie gorzej.

    [quote]wiesz co byte? nie­faj­nie się czu­łem z łapami pogra­nicz­nika na jajach, który spraw­dzał, czy aby nie jestem ter­ro­ry­stą. nie chcę tak żyć, nie chcę per­ma­net­nej inwi­gi­la­cji dla mojego wła­snego dobra[/quote]

    Są to nie­stety koszta, jakie ponieść musisz i nie masz na to wpływu. Potrząsanie sza­belką pod adre­sem Bliskiego Wschodzu dopro­wa­dzi co naj­wy­żej do tego, że oprócz maca­nia będziesz miał też kon­trolę oso­bi­stą, w gumo­wych rękawiczkach.

    Sumując: to nie jest tak, że islam­skie legiony za chwilę prze­kro­czą Rubikon. Islamskich legio­nów nie ma. Są za to zabie­dzeni, nie­wy­kształ­ceni ludzie, któ­rymi z łatwo­ścią da się mani­pu­lo­wać. Żadna ope­ra­cja woj­skowa tego nie zmieni. Coś trzeba z tym zro­bić, ale na pewno nie w stylu, w jakim robiono to do tej pory. Ja sam oczy­wi­scie nie wiem jaki to ma być styl, ale — do cho­lery — nie mogę wie­dzieć wszystkiego :)

    • CoSTa 19/09/2006 do 14:29 # Odpowiedz

      [quote]Ano nie­ko­niecz­nie. W Tunezji na nie­mal 250 milio­nów miesz­kań­ców 87% to muzuł­ma­nie. I tak, obo­wią­zuje tam roz­dział reli­gii od państwa.[/quote]

      taaak, u nas ponie­kąd też. ponie­kąd. jak to wygląda w prak­tyce — sami widzimy i czytamy/oglądamy. nie bycik, to że wpi­sze się w kon­stu­tu­cję rodziel­ność pań­stwa i reli­gii nie zna­czy zbyt wiele gdy 90% posłów/ministrów jest reli­gij­nych. i okej, ich prawo. pro­blem z isla­mem jest taki, że jego wyznawcy coś chęt­nie wybit­nie się­gają po prze­moc. także w rze­czo­nej indo­ne­zji docho­dziło do pogro­mów inno­wier­ców, prawda? pań­stwo świec­kie w reli­gij­nym kraju? come on byte… zer­k­nij na toruń :)

      [quote]A ja nie sądzę. Ani dziś ani jutro nie wpadną do nas bro­daci Arabowie z nożami w zębach hał­ł­ku­jący „Allah! Allah!”. Europa obro­nić się potrafi, jestem o tym głę­boko prze­ko­nany. Do zbroj­nej inter­wen­cji poza gra­ni­cami kon­ty­nentu brać się jed­nak nie powinna, bo skoń­czymy z pewną ilo­scią alu­mi­nio­wych tru­mien po stro­nie Europy i pewną ilo­ścią zfa­na­ty­zo­wa­nych samo­bój­ców po dru­giej stro­nie. Nie będziesz się wtedy czuł ani tro­chę bez­piecz­niej. Będzie gorzej.[/quote]

      oczy­wi­ście, że nie wpadną jed­nak nie zna­czy to, że tak­tyka cho­wa­nia głowy w pia­sek lub uda­wa­nia, że pro­blemu nie ma nie musi być wcale tak­tyką sku­teczną. i nie jest, czego dowo­dzą coraz więk­sze pro­blemy z muzuł­ma­nami w samej unii. róż­nice kul­tu­rowe są imo zbyt duże, by mżna było pozow­lić sobie na luk­sus ich nie­zau­wa­ża­nia lub uda­wa­nia, że się ich nie zauważa.

      [quote]Są to nie­stety koszta, jakie ponieść musisz i nie masz na to wpływu. Potrząsanie sza­belką pod adre­sem Bliskiego Wschodzu dopro­wa­dzi co naj­wy­żej do tego, że oprócz maca­nia będziesz miał też kon­trolę oso­bi­stą, w gumo­wych rękawiczkach.[/quote]

      no i o to mi wła­śnie cho­dzi — nie uwa­żasz, że to jest chore? twoje/moje życie zaczyna się toczyć pod dyk­tando fana­ty­ków bo „są to nie­stety koszta, na które nie masz wpływu”. ja sam na pewno nie. ale zasta­na­wia mnie, jak można było dopu­ścić do takiej eska­la­cji kon­fliktu, by na lot­ni­skach działy się rze­czy, które się dzieją. ja wiem, że to wojna z wia­tra­kami ale hej, niech do jasnej cho­lery coś się dzieje! nie musi to być od razu wojna i krew ale wni­soki mamy jak widzę podobne — COŚ trzeba z tym zrobić.

      • byte 19/09/2006 do 15:41 # Odpowiedz

        [quote]także w rze­czo­nej indo­ne­zji docho­dziło do pogro­mów inno­wier­ców, prawda? pań­stwo świec­kie w reli­gij­nym kraju? come on byte… zer­k­nij na toruń :)[/quote]

        No w takim uję­ciu to państw świec­kich szu­kać jak ze świecą. Taki indo­ne­zy­ski model to już jed­nak coś i gdyby się upo­wszech­nił sze­rzej, to nie sły­szał­byś o świę­tej wojnie.

        [quote]różnice kul­tu­rowe są imo zbyt duże, by mżna było pozow­lić sobie na luk­sus ich nie­zau­wa­ża­nia lub uda­wa­nia, że się ich nie zauważa.[/quote]

        No nie mów żeś się prze­jął zamiesz­kami we Francji. Wydarzenia pary­skie nie miały w sobie nic z wojny kul­tur. To była zwy­kła wojna o pie­nią­dze, o nową ustawę pra­cow­ni­czą. Do tego mło­dzie­żowe powsta­nie na tle śmierci dwóch czar­no­skó­rych nasto­lat­ków pora­żo­nych prą­dem pod­czas ucieczki przed policją.

        Akurat dziś Węgrzy się lekko potur­bo­wali. Ponad 200 osób ran­nych. Ani jed­nego muzułmanina.

        [quote]no i o to mi wła­śnie cho­dzi — nie uwa­żasz, że to jest chore? twoje/moje życie zaczyna się toczyć pod dyk­tando fana­ty­ków bo „są to nie­stety koszta, na które nie masz wpływu„[/quote]

        Nie, to nie jest chore. Jest to euro­pej­ska reak­cja jakiej sam sie doma­gasz. „Coś z tym trzeba zro­bić” — i robią. Działania wewnętrzne albo ope­ra­cja zewnętrzna, pro­ste. Alarm na lot­ni­skach nie potrwa wiecznie.

        Nie ma jed­nego, cudow­nego dzia­ła­nia, które roz­wiąże pro­blem. Problem nara­stał latami, Zachód sam mu momen­tami poma­gał. Leczenie też nie będzie trwało mie­siąc, dwa, czy rok.

        • CoSTa 19/09/2006 do 17:50 #

          [quote]No w takim uję­ciu to państw świec­kich szu­kać jak ze świecą. Taki indo­ne­zy­ski model to już jed­nak coś i gdyby się upo­wszech­nił sze­rzej, to nie sły­szał­byś o świę­tej wojnie.[/quote]

          ale sły­szę a tur­bany jakoś ni chco­lery nie chcą wpro­wa­dzać u sie­bie masowo państw „świeckich”.

          [quote]No nie mów żeś się prze­jął zamiesz­kami we Francji. Wydarzenia pary­skie nie miały w sobie nic z wojny kultur.[/quote]

          a kto tu o paryżu mówi? zresztą w grun­cie rze­czy wszyst­kie te kon­flikty mają gdzieś w tle pie­nią­dze a bo ci są za biedni, tamci za bogaci a jesz­cze inni za mało dają choć mogliby wię­cej. jed­nak to nie sobie wymy­śli­łem, że jest pro­blem z inte­gra­cją islam­skich imi­gran­tów w rze­czo­nej choćby fran­cji. i że rze­czona fran­cja, tak jak holan­dia i kilka innych celów islam­skich imi­gra­cji nie potra­fią nic zro­bić w kie­runku oswo­je­nia islamu w swo­ich kra­jach. nie są w sta­nie nic pora­dzić na zamy­ka­jącą się w get­cie spo­łecz­ność mającą odmienne oby­czaje i spo­sób myśle­nia. to, że nie mamy takich gett u sie­bie nie zna­czy, że ich nie ma w euro­pie. są i robią się coraz sil­niej­sze. i wyra­stają na solidny cierń w tył­kach euro­pej­skich polityków.

          [quote]Nie, to nie jest chore. Jest to euro­pej­ska reak­cja jakiej sam sie doma­gasz. „Coś z tym trzeba zro­bić” — i robią. Działania wewnętrzne albo ope­ra­cja zewnętrzna, pro­ste. Alarm na lot­ni­skach nie potrwa wiecznie.[/quote]

          tak, robią. gdzie to ostat­nio wyka­zali, jak bar­dzo są to tylko poka­zowe dzia­ła­nia? w wiel­kiej bry­ta­nii? wiesz tak samo dobrze jak ja, że to niczemu dokład­nie nie służy. tak długo jak długo będą ista­niły przy­czyny fun­da­men­ta­li­zmu, tak długo będa wybu­chały bomby a głowy będą ści­nane. i coraz bar­dziej będziemy zamy­kani w zło­tej klatce przez nami rzą­dzą­cych. to nie jest fajna wizja.

          nikt nie mówi, że efekty mają być natych­mia­stowe bo natych­mia­stowe to jest wsa­dze­nie mi ręki w por­tki w poszu­ki­wa­niu bomby. ale to nie są żadne dzia­ła­nia kon­struk­tywne. pisa­łeś o bie­dzie itd. jedna ini­cja­tywę… nie… jaką­kol­wiek ini­cja­tywę unii popro­szę pró­bu­jącą jakoś kon­struk­tyw­nie zacząć do pro­blemu pod­cho­dzić. nie ma? dzię­kuję. to jest wła­śnie brak dzia­łań. zmu­sza­nie ludzi do lata­nia z prze­zro­czy­stymi tor­bami jest tylko chorą nie­wy­godą ale pro­blemu nie rozwiąże.

        • byte 19/09/2006 do 18:39 #

          OK, Kościk, ja wysia­dam. Dla nas obu, jak i dla postron­nych obser­wa­to­rów stało się jasne, że kon­sen­susu tu nie będzie.

        • CoSTa 19/09/2006 do 18:49 #

          też pas­suje. nie obraź się ale to poga­danka na przy piwie (ale już nie fajce :)) a póki co muszę się dziec­kiem i żoną zająć. nie­mniej za wymianę opi­nii dzię­kuję. jak widzisz ja z tych nieco bar­dziej anga­żu­ją­cych się jestem. jakiś czas temu pisa­łeś tu na tym blogu, żebym się kaczyń­skimi nie gorącz­ko­wał. może i racja… tyle że póź­niej u sie­bie na blogu dałeś ładny wpis o tym jak to cię strzela przy słu­cha­niu kolej­nych wyga­dy­wa­nych przez nich idio­ty­zmów a sko­men­to­wać mogłem tylko w stylu „no taaak, < >” :)

          btw — co z tym zlo­tem blo­go­wi­czów w pozna­niu? coś może wypa­da­łoby zor­ga­ni­zo­wać w ten deseń? jakoś mnie cią­gnie do piwa ostat­nio okrutnie…

        • byte 19/09/2006 do 19:28 #

          [quote]nie obraź się ale to poga­danka na przy piwie[/quote]

          Na pro­po­zy­cję poga­danki przy piwie ja się nigdy nie obrażam! :)

          [quote]btw — co z tym zlo­tem blo­go­wi­czów w pozna­niu? coś może wypa­da­łoby zor­ga­ni­zo­wać w ten deseń? jakoś mnie cią­gnie do piwa ostat­nio okrutnie…[/quote]

          No ba! Ja zawsze doje­chać mogę. Wrodzone leni­stwo zezwala mi jesz­cze na takie podróże.

  9. byte 19/09/2006 do 13:45 # Odpowiedz

    Tfu, nie w Tunezji, tylko w Indonezji.

    A w ogóle to pro­po­nuję skoń­czyc tą dys­ku­sję, bo prawa kolumna roz­ro­sła się ponad miarę :)

  10. jacca 19/09/2006 do 13:50 # Odpowiedz

    w dużym skró­cie cho­dzi o ropę; reli­gie takie jak np. hin­du­izm są mniej ‘cie­kawe’ — na tych tere­nach nie ma za bar­dzo ‘bogac­twa’ dla rzą­dów Europy czy USA;

    ‘bud­dyzm’ był o tyle cie­kawy na ile ‘wol­ność dla Tybetu’ zyskała sobie zwo­len­ni­ków w świe­cie zachod­nim; pod koniec wieku to już się stało mało medialne;

    skró­towo roz­wi­ja­jąc komen­tarz odno­śnie wie­rzeń, Europy i całej reszty to myślę, że śre­dnio­wieczne kru­cjaty rów­nież były uza­sad­nialne eko­no­micz­nie (a pod podob­nymi sztan­da­rami) i cały ten amba­ras jaki mamy dzi­siaj wynika tylko i wyłącz­nie z bli­skow­schod­niego kon­fliktu paliwowego;

    to tyle moich zmier­z­ło­ści na ten temat ;)

    • byte 19/09/2006 do 14:19 # Odpowiedz

      Nie wią­zał­bym tego z ropą, przy­naj­mniej bez­po­śred­nio. Religie wyro­słe z bud­dy­zmu są nie­jako z defi­ni­cji bar­dziej łagodne od islamu, bo islam pewne rze­czy ma twardo napi­sane w Koranie i kropka — rze­czy, któ­rych w bud­dy­zmie nie uświad­czysz. Nie ma bud­dyj­skiego jihadu, nie ma uspra­wie­dli­wień dla zabój­stwa. Islam jest zde­cy­do­wa­nie bar­dziej „twar­do­głowy” niż buddyzm.

      • jacca 20/09/2006 do 07:17 # Odpowiedz

        zga­dzam się, że islam ma sko­dy­fi­ko­waną walkę z nie­wier­nymi — za to chrze­ści­jań­stwo nie, nato­miast miło­sier­dzie wpi­sane w tą reli­gię jakoś nie prze­szka­dzało ani kru­cja­tom ani inkwi­zy­cji :p

        co do histo­rii wypie­ra­nia bud­dy­zmu z Indii przez hin­du­izm i pod­łoża tego kon­fliktu to myślę, że rze­czy­wi­ście jest to temat bar­dziej na jakieś piwko niźli na flejm u Costy ;)

  11. ciotka's eleni 19/09/2006 do 13:58 # Odpowiedz

    No chyba sie tro­che pomy­li­lam z ta tole­ran­cja w rodzinie…

    I co doj­dzie do sytu­acji „oko z oko, zab za zab”? Izrael buduje mur…czy w dzi­siej­szych cza­sach mozna sie obro­nic wzno­szac mury?

    Ameryka inter­we­niuje bro­niac swo­ich inte­re­sow w kra­jach odda­lo­nych o tysiace km a skutki tej inter­wen­cji odczuwa reszta swiata.

    • CoSTa 19/09/2006 do 14:44 # Odpowiedz

      cio­teczko, ja jestem tole­ran­cyjny ale moja tole­ran­cja ma gra­nice. te gra­nice wyzna­cza jaki­kol­wiek zamach na mój styl życia i na bez­pie­czeń­stwo moich bliskich.

      to, co robi izrael to sprawa tego pań­stwa. nie żyjemy w izra­elu, nie jeste­śmy oto­czeni kra­jami otw­ra­cie mówią­cymi, że kraj, w któ­rym żyjemy, trzeba wyma­zać z powierzchni ziemi. nie mam bla­dego poję­cia jak bar­dzo zagro­żeni czują się żydzi, że wzno­szą swój mur. mały przy­tyk do tole­ran­cji — może nie spieszmy się z osą­dza­niem innych tylko dla­tego, że nam coś się wydaje dziwne. to spo­sób izra­ela na pora­dze­nie sobie ze swo­imi problemami.

      ame­ry­ka­nie nie mają obo­wiązku myśleć o dobru całego świata tak, jak cały świat ma dokład­nie gdzieś dobro ame­ryki. zała­twiają swoje sprawy daleko od swo­jej ziemi. szcze­rze mówiąc robią rzecz wyjąt­kowo mądrą, że nie cze­kają aż kon­flikt wybuch­nie u nich. od 11 wrze­śnia sły­sze­li­śmy o jakimś spek­ta­ku­lar­nym zama­chu w ame­ryce? w ogóle sły­sze­li­śmy o jakimś zama­chu w ame­ryce? bądźmy choć odro­binę obiek­tywni, okej? oni mają swoje spo­soby i kon­se­kwent­nie (choć dia­blo nie­udol­nie) swój plan reali­zują. unia nie ma nic wie­rząc świę­cie, że ame­ry­ka­nie posprzą­tają i śmieci na dywany w bruk­seli przy oka­zji nie nawieje. sorry, to jest idio­tyczne myśle­nie moim skromnym.

      • byte 19/09/2006 do 15:24 # Odpowiedz

        [quote]unia nie ma nic wie­rząc świę­cie, że ame­ry­ka­nie posprzą­tają i śmieci na dywany w bruk­seli przy oka­zji nie nawieje. sorry, to jest idio­tyczne myśle­nie moim skromnym.[/quote]

        Skąd to prze­ko­na­nie? Większość państw Unii jest w NATO i razem z USA gania Bin Ladena po jaski­niach. Unia jako taka wspól­nej poli­tyki zagra­nicz­nej zaś nie pro­wa­dzi, więc czego ocze­ku­jesz? Własnych sił zbroj­nych też nie ma.

        • CoSTa 19/09/2006 do 18:06 #

          prze­ko­na­nie stąd, że dokład­nie wszystko na to wska­zuje. pań­stwa unii wzbra­niają się jak mogą przed wysy­ła­niem wojsk w misje natow­skie a jeśli już muszą to z bólem wiel­kim. nato to teraz głów­nie dobre miej­sce do stan­da­ry­za­cji uzbro­je­nia a za wysy­ła­nie wojsk biorą się głów­nie ame­ry­ka­nie. ot i wszystko. unia nie musi pro­wa­dzić wspól­nej poli­tyki zagra­nicz­nej by zacząć reago­wać na pro­blem islamu. i nie musi mieć wła­snych sił zbroj­nych skoro więk­szość jej człon­ków nalezy do nato. unia po pro­stu nic nie robi.

        • byte 19/09/2006 do 18:32 #

          [quote]przekonanie stąd, że dokład­nie wszystko na to wska­zuje. pań­stwa unii wzbra­niają się jak mogą przed wysy­ła­niem wojsk w misje natow­skie a jeśli już muszą to z bólem wiel­kim. [/quote]

          No i bar­dzo słusz­nie. Widzą co dała misja woj­skowa w Iraku. Powinni powta­rzać błędy?

          Powtarzam po raz enty: wysy­ła­nie wojsk nic nie da. To po co wysyłać?

          Uparcie uwa­żasz że COŚ trzeba robić. Problem polega na tym, że to COŚ musi mieć sens. COŚ bez sensu tylko pogor­szy sytuację.

  12. Gracz 19/09/2006 do 16:23 # Odpowiedz

    Podobnie jak byte uwa­żam świec­kie pań­stwo za roz­wią­za­nie sprawy. Tylko jak je wpro­wa­dzić? Przyjmować śnia­dych na stu­dia, potem do roboty i wyga­niać po x latach, żeby sami u sie­bie budo­wali takie pań­stwo? Wprowadzić „porzą­dek” siłą? Innych sce­na­riu­szy jakoś nie widzę. Model bru­talny już spraw­dził się w histo­rii, ale stoi w opo­zy­cji do war­to­ści naszej cywi­li­za­cji (jest zwy­kłym skurwysyństwem).

    Moim zda­niem trzeba więc uni­kać siły i wpły­wać poprzez poka­zy­wa­nie korzy­ści „bez­boż­nego” życia. Sam CoSta napi­sa­łeś, że już uży­wają komó­rek Nokii. Jedzą też pew­nie w McDonaldzie. Stąd już tylko pro­sta droga do roz­gry­wek spor­to­wych w „dzień święty” (jan­kesi mają np. foot­ball w nie­dziele żeby daleko nie szu­kać). Takiej drogi chciał­bym i uwa­żam, że jest ona moż­liwa. Ci mniej gor­liwi już na nią wcho­dzą i koniec koń­ców pocią­gną za sobą pozo­sta­łych. Ci spo­kojni muszą na wła­snym podwórku zro­bić porzą­dek– wyple­nić fana­tyzm. Nic narzu­cić się nie da. Analogicznie uwa­żam np., że demo­kra­cja na Białorusi będzie wtedy, gdy oby­wa­tele tego kraju się do niej prze­ko­nają. I nie mam tu na myśli np. 51%, tylko silną pra­wie jed­no­myśl­ność. Tylko tak nastę­pują zmiany.

  13. CoSTa 19/09/2006 do 18:10 # Odpowiedz

    [quote]Ci spo­kojni muszą na wła­snym podwórku zro­bić porzą­dek– wyple­nić fana­tyzm. Nic narzu­cić się nie da.[/quote]

    faj­nie by było, gdyby islam myślał podob­nie. w sto­sunku do innych wyznan także. byłoby zaprawdę super. może z cza­sem… póki co kiep­sko to widzę jed­nak bo z tych samych komó­rek nokii robione są zapal­niki do bomb.

  14. CoSTa 19/09/2006 do 18:41 # Odpowiedz

    [quote]No i bar­dzo słusz­nie. Widzą co dała misja woj­skowa w Iraku. Powinni powta­rzać błędy?[/quote]

    a ja każę komuś woj­ska wysy­łać??? piszę wyraź­nie — unia liczy na to, że pro­blem roz­wiążą ame­ry­ka­nie swo­imi woj­skami. nie roz­wiążą. pisa­łeś to i ty, i ja. to nie jest spo­sób. też upar­cie będę powtarzał.

    [quote]Uparcie uwa­żasz że COŚ trzeba robić. Problem polega na tym, że to COŚ musi mieć sens. COŚ bez sensu tylko pogor­szy sytuację.[/quote]

    owszem, mogę stać z boku i się przy­glą­dać oraz dzi­wo­wać że wybu­chają pociągi (madryt), auto­busy (lon­dyn) i co tam jesz­cze się zda­rzy (oby nie). mogę też pomy­sleć nad nieco bar­dziej kon­struk­tyw­nym roz­wią­za­niem niż wysła­nie woj­ska (jakiego woj­ska??? czy­jego???) w cho­lerę na bli­ski wschód. bo coś musi być zro­bione, naj­le­piej z sen­sem ale przede wszyst­kim — ZROBIONE. i po raz kolejny powta­rzam: cho­wa­nie głowy w pia­sek i uda­wa­nie, że pro­blemu nie ma nie jest żad­nym roz­wią­za­niem. tak samo pozo­ro­wa­nie dzia­łań przez zwięk­sze­nie nakła­dów na bramki wykry­wa­czy metali na lotniskach.

  15. btd 20/09/2006 do 06:16 # Odpowiedz

    Cos zro­bic? Przejechac czol­gami i bul­do­ze­rami przez te wszyst­kie getta, zgo­nic na statki i w pizdu do afryki/azji. Bo widzi­cie, pro­blem z isla­mem w euro­pie jest taki, ze ci wszy­scy try­ka­jacy w beton 5 razy dzien­nie przy­jez­daja po to zeby miec za darmo kase. Nie zeby zmie­nic swoje zycie, tylko dosta­wac. A jak juz dostaja i maja co zrec to zaczy­naja sie krzy­wic ze tam gdzie sie­dza biali osmie­laja sie zacho­wy­wac ina­czej niz oni. I ara­busy burza ze dla­czego wszy­scy nie dosto­so­wy­wuja sie do nich — kobiety nie zakry­waja sie, inni osmie­laja sie miec wie­cej kasy. Bo prze­ciez przy­je­chal jasne pan isla­mi­sta, to ma byc jak on chce a nie jak nie­wierne psy. No i mniej wie­cej w rok-dwa wszystko dookola tych isla­mi­stow wyglada jak w ich sta­rym kraju: brudno, znisz­czone, pokra­dzione i smier­dzace. A mieli nowe osie­dla, prace za ktora mozna utrzy­mac rodzine itp. No ale prze­ciez isla­mi­sta nie bedzie pra­co­wal dla nie­wier­nego psa.

    I mowie to z wla­snego i zna­jo­mych doswiad­cze­nia z Francji i Belgii. Bylem, widzialem.

    Zaluje nie bylem tam czolgiem.

  16. Gracz 20/09/2006 do 18:04 # Odpowiedz

    Ciekawostka (nie to żebym takich rze­czy w sieci szukał ;))

    http://wiadomosci.onet.pl/7669,8,0,pokaz.html

    Zauważcie, że takich mię­śni się raczej nie buduje szybko (chyba zaczęli przed wizytą jankesów).

    Osobiście wie­rzę w coś znacz­nie abs­trak­cyj­niej­szego niż duchy zapład­nia­jące Żydówki co kilka tysięcy lat. Wierzę, że czło­wiek widzący dobro­byt, sza­cu­nek i spo­kój przy­łą­czy się do nich. Zapominając jed­no­cze­śnie o róż­nych bzde­tach. Prędzej czy póź­niej przej­rzy na oczy.

    Również sły­sza­łem o przy­kła­dach poda­nych przez btd, ale zawsze są też kontrprzykłady.

    • btd 21/09/2006 do 18:23 # Odpowiedz

      „Wierzę, że czło­wiek widzący dobro­byt, sza­cu­nek i spo­kój przy­łą­czy się do nich.”

      Zamachow w Anglii doko­nali wla­snie ci kto­rzy nawet nie ze zoba­czyli, ale mieli, dobro­byt i sza­cu­nek. Tak wiec pudlo.

  17. Gracz 22/09/2006 do 13:41 # Odpowiedz

    Chyba jest to nie na miej­scu, ale napi­szę– błąd sta­ty­styczny. Wybacz, ale bez rze­tel­nych badań nie uwie­rzę, że wszy­scy muzuł­mań­scy emi­granci to ter­ro­ry­ści i zagro­że­nie dla cywilizacji.

    Jak napi­sa­łem wcze­śniej są przy­kłady i kontr­przy­kłady. O tych kontr nie sły­chać, bo są to zwy­kli ludzie zajęci życiem a nie pierdołami.

  18. Walth's World 23/09/2006 do 09:32 # Odpowiedz

    Kolejny temat rzeka. Oczywi?cie znowu nie mam zamiaru niczego roz­strzyga? a jedy­nie napisa? jak ja to widz?. Zaczn? od tego co o tole­ran­cji ma do powie­dze­nia pol­ska wikipedia:

    Tolerancja (socjo­lo­gia) — Wikipedia, wolna encyklopedia

    tole­ran­tia — &#82

Trackbacki/Pingbacki

  1. Tolerancja to nie akceptacja | Walth's World - 25/09/2011

    […] jest zdrowa postawa moim zda­niem. Pisał o niej CoSTa odno­śnie głu­piej wypo­wie­dzi Benia i tego, jaką ta wypo­wiedź wywo­łała wrzawę w muzułmańskim […]

Dodaj komentarz