Menu serwera

Da Majek w szpitalu :/

No i stało się. Sytuacja pokomplikowała się bardzo i nasza mała córeczka trafiła dziś do szpitala z rozpoznaniem ostrego zapalenia stawów. Napiszę krótko i niecenzuralnie: straszne kurewstwo :/

Objawy zaczęły się już mniej więcej w poniedziałek. Da Majek będąc jak zwykle chorym da Majkiem – wracając z przedszkola ostro skarżyła się na bolące nogi i kolanko. Na oko kolesia, który niejedną kontuzję sam był przeżył swego czasu sportowcem będąc – wyglądało to na jakieś nieszczęśliwe stąpnięcie i skrzywienie nadmierne stawu. Rzecz boląca ale niezbyt groźna o ile nie ma jakichś głębszych urazów w postaci naderwania jakichś wiązadeł czy innych takich. Da Majek pozrywane nic nie miał więc całość nie wyglądała zbyt groźnie – wyleży, nogi forsować nie będzie to przejdzie. I rzeczywiście, następnego dnia z rana nic nie wskazywało na problemy. Ruszyliśmy do przedszkola, da Majek nawet się nie zająknął o jakichś bólach czy czymś w tym stylu.

We wtorek po przedszkolu nadal nie działo się nic strasznego. Ot trochę ją to kolanko bolało ale dla mnie rzecz była oczywista – mimo próśb i gróźb o spokój, da majek dokazał pewnie w przedszkolu o raz za dużo i tyle. Wpadli do nas znajomi, Majka bawiła się fajnie z Paulinką i wszystko było super. Znajomi poszli i po pół godzinie zaczęło się coś, co wczoraj pokrótce opisałem. Masakra po prostu. Dziecko wyło, krzyczało, darło się i cierpiało jak diabli. Jeszcze nieco później dostało temperatury jak cholera i papa CoSTa zapomniał o przespanej nocce.

Dziś rano Majka obudziła się z gorączką. Zostałem w chałupie i tylko widziałem, jak mała słabnie od gorączki. Z pójściem do lekarza dałem ciała – po prostu czułem się kompletnie wykończony i na samą myśl, że ta sama idiotka czy jakaś inna kretynka z okolicznych przychodni wsadziłyby w dzieciaka kolejne antybiotyki… Nie polazłem. Biiig mistake! W końcu wróciła Doropha popatrzyła na dzieciaka i widziałem, ja ma ochotę mnie przez okno wywalić. Walę się w piersi ale byłem zmęczony, na prawdę zmęczony… Wylądowaliśmy w jakiejś izbie przyjęć bardzo daleko od okolic osiedla Przyjaźni, na którym mieszkamy. Pani doktor rzuciła okiem, pomacała, pobadała i z miejsca zaczęła wypisywać jakieś papiery w temacie przyjęcia do szpitala. Na moje pytanie, czy jest źle, odpowiedziała, że wesoło nie jest ale zaleciła spokój. Dobre zalecenie!

Tak więc wylądowaliśmy w szpitalu dziecięcym. Doropha została z Majką, ja jakoś będę próbował przekonać przełożonych, że mogą mnie i zwolnić ale mam to kompletnie w dupie i chcę od poniedziałku wolne. Tak swoją drogą – do szpitala odwiozła nas… taksówka. Na koszt polskiej służby zdrowia. Ponoć wychodzi taniej niż karetka czy inszy wóz pogotowia. Chryste, broń nas przed naszym pogotowiem… W szpitalu trafiliśmy chyba w dobre ręce. Młoda ale bardzo sympatyczna pani doktor z miejsca zaleciła coś, co kazało mi się uśmiechnąć – kompleksowe zbadanie naszego brzdąca. I bardzo dobrze, dawno trzeba było to zrobić. Pani doktor (niebrzydka tak swoją drogą :)) zabrała się za da Majka porządnie ale z jakimś takim wyczuwalnym ciepłem. To dodało mi otuchy i chyba Dorophie także.

Doropha dobrze trafiła też z salą. A bo leży sobie da Majek na sali z dziewuszkami na oko trzynastoletnimi i powiadam wam – dzieje się tam! Wszystko to pepla, gada, biega i skacze że nie można bardziej. Od razu Majka stała się koleżanką, posypały się łakocie… Nie ma bata, jutro całej bandzie przynoszę kilka kilo czekolad i czego tam trzeba będzie jeszcze. Fajowe dziewuszki :). Doropha trafiła wręcz doskonale bo… nie przydzielono da Majka do standardowego łóżeczka dla maluchów. Córa dostała pełnowymiarowe wyro a to oznacza, że żonek będzie mógł w spokoju wyciągnąć się na wyrze i spać razem z małą. A bo niestety ale sale są przepełnione i o takich luksusach jak chociażby przytarganie karimaty nie ma nawet co marzyć. Spanie przy dzieciakach tylko na firmowych krzesełkach, na oko wyglądających na skonstruowane właśnie po to, by bolało.

Teraz to już tylko pozostało zagrzewać naszą nisko opłacaną służbę zdrowia do odrobiny wysiłku i wyciągnięcia da Majka z tego bolącego gówna. Trzym się córa! Będziem z mamą pomagali.

20 Responses to Da Majek w szpitalu :/

  1. Piotr 27 września, 2006 at 22:03 #

    Mam nadzieję że mała dojdzie do siebie, czasem lepiej iść do lekarza nawet odstać swoje. Zwykle i tak sie tam trafia.

    Pozdro z Łodzi – gdzie do szpitala wożą jeszcze karetką ;-)

  2. ninja 27 września, 2006 at 22:38 #

    który szpital? na szkolnej może (tam pracuje moja rodzicielka)?…

  3. mav 28 września, 2006 at 06:13 #

    Wracaj do zdrowia Majku. I to szybko!

  4. ciotka's eleni 28 września, 2006 at 07:00 #

    Bardzo przezywamy chorobe Majki zyczac jej szybkiego powrotu do zdrowia a wam cierpliwosci wytrwalosci. Ogladam czasami filmiki z waszego pobytu w Grecji i smieje sie do lez. Ona jest rozkoszna….Kochamy ja bardzo, was zreszta tez

  5. Ania 28 września, 2006 at 07:08 #

    Trzymajcie się dzieciaki a Ty Costa informuj na bieżąco co się dzieje. Gorąco pozdrawiam

  6. byte 28 września, 2006 at 07:30 #

    Luuuuuuzik, teraz już z górki :) Chrzest szpitalny kiedyś być musi :) Myśmy to już przerobili z Miłoszem (paskudne zatrucie), teraz przerabiacie Wy.

    Pozdrawiam młodą.

  7. mienta 28 września, 2006 at 08:15 #

    Jeszcze wam będzie płakać, że jej w szpitalu dobrze i koleżanek tyle i tyle zabawy :) Dużo zdrowia dla Da Majka.

  8. Biter 28 września, 2006 at 08:44 #

    Mama nadzieje ze prędkko mała do wyzdrowieje. Trzymam kciuki aby szybko do domu wróciła, bo do dupy takie nocowanie w szpitalu (i dla małej i dla was).

  9. jarv 28 września, 2006 at 10:22 #

    zyczenia powrotu do zdrowia jak najszczersze. dla Da Majka of coz.

  10. yoshi314 28 września, 2006 at 10:56 #

    takie zapalenie jest straszne. mnie raz zlapalo i nie moglem chodzic przez tydzien. myslalem ze tak mi juz zostanie do konca zycia :/

    dopisuje sie do zyczen.

  11. eNJey 28 września, 2006 at 13:11 #

    Dla Da Majka zdrowia zdrowia zdrowia Mam nadzieję że nie zabawi w szpitalu długo :)

  12. Brzoza 28 września, 2006 at 18:11 #

    Ano powrotu do zdrówka życzymy. Dzwoniłem do Dorotki dzisiaj do szpitala i potwierdzam – harmider był okrutny:) Trzymajcie się dzielnie!

  13. DonKoyote 29 września, 2006 at 10:56 #

    Szybkiego powrotu do zdrowia

  14. Luke Mica 29 września, 2006 at 16:18 #

    będzie dobrze :)

  15. Brzoza 30 września, 2006 at 07:44 #

    Z dobrze poinformowanych źródeł wiem, że nadchodzi odsiecz dla poznaniaków i szanowne babcie się wybierają tam jako wsparcie. Babcia z jeleniej już dojechała i walczy dzielnie na froncie. Co do babci ze stalowej – to trwają negocjacje sposobu przerzutu i desantu. Majczko – z takim wsparciem to szybciutko dojdziesz do siebie!

  16. Sky Ace 30 września, 2006 at 16:47 #

    Tak czytam zaległe z 10p… Może ta taksówka, co Was wiozła, to było łódzkie pogotowie?

    Nikt nie spodziewa się łódzkiego pogotowia!

  17. liviopl 1 października, 2006 at 11:57 #

    Tylko życzyć zdrowia…

  18. Monkey 1 października, 2006 at 19:21 #

    Wyrazy współczucia. Powrotu do zdrowia i szpitalu bezstresowo.

  19. mazdac 1 października, 2006 at 19:35 #

    zdrowia życzę, a lekarzowi który diagnozował należoby złożyć wizytę :P

  20. CoSTa's Family Page 23 kwietnia, 2007 at 20:38 #

    Wziąłem sobie dziś zaległy dzień wolnego. A co, tak zaraz przed targami i pewnie z zaskoczenia (choć maile z informacją do szefowej słałem i mam na to dowody!) wziąłem i sobie wybyłem. W sumie to wyjścia nie było sensownego innego a bo na dziś wypadały za

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Test na HIV…

Tak, to nie żaden żart. Z przyczyn czysto zawodowych (firma wystąpiła dla mnie o stałą wizę do Rosji) musiałem przejść...

Zamknij