Menu serwera

Żona wyjechała, córka wyje a Mac Mini w końcu przyjedzie

Nie udzielam się na blogu :/. Widzę kilka ciekawych komentarzy do wpisu o moich z Apple doświadczeniach dotychczasowych (czy też jak chcą niektórzy – to wcale nie o Apple chodzi na stronie www.apple.com.pl a to jabłuszko, sugestywne teksty o tym, że to jak najbardziej strona Apple i całość będąca kalką strony Apple to pewnie mi się śni) ale sorry, po prostu nie mam siły pogadać. Najzwyczajniej w świecie córka daje mi bowiem w kość.

Doropha pojechała sobie na szkolenie. Trzy dni sam na sam z da Majkiem. I to da Majkiem strasznie tęskniącym i robiącym mi co wieczór sceny rodem z jakichś ckliwych filmów amerykańskich o rozdzielanych rodzinach, wyrywanych matkom dzieciach i zanoszących się szlochem trzylatkach. To kino familijne mam na co dzień w domu a tytuł cięgiem wyświetlanego tu filmu brzmi: Tęsknię za mamą! Scenariusz i reżyseria – da Majek. W roli głównej – da Majek. Udźwiękowienie – da Majek. Efekty specjalne – da Majek. Kompletna dolina i opad ramion oraz zmęczenie – papa CoSTa.

O ja pierdziu, Doropha – przyjeżdżaj! Kolejnego takiego wieczoru nie wytrzymam… Byłem bliski uduszenia swojej latorośli. Bardzo, bardzo bliski…

Jedyne, co mnie powstrzymuje przed popełnieniem zbrodni to chęć zobaczenia mojego Maca Mini, tak tęsknie wyczekiwanego. A bo przyjedzie w końcu :). Tu wieeelkie uznanie dla ludzi ze sklepu Cortland, którzy wykazali się daleko idącą cierpliwością i – co tu dużo gadać – zadbali o klienta czyli o mnie. Po moim ostatnim telefonie, po którym wylałem żale w poprzednim poście na temat firmy Apple i jej sposobu na wizerunek w tym kraju, sytuacja się diametralnie zmieniła. Przemiła pani dzwoniła do mnie tak sama z siebie, proponowała terminy dostarczenia, tłumaczyła się dlaczego nie dostane już w środę a dopiero w czwartek itd. Poczułem się… zadbany :). Z poczuciem napuszenia i och- kurczę- ale- jestem- ważnym- klientem czekam do pojutrza. Nie przyjmuje do wiadomości, że coś może potoczyć się nie tak i po prostu w czwartek mam zamiar zrywać zębami celofan z moich nowych elektronicznych zabawek. Każdy, kto mi w tym przeszkodzi w jakikolwiek sposób – straci coś więcej niż życie a będzie bolało to coś bardzo. Bardzo.

14 odpowiedzi do Żona wyjechała, córka wyje a Mac Mini w końcu przyjedzie

  1. Hadret Wrzesień 26, 2006 o 20:36 #

    A nie pisałem? Odrobina cierpliwości załatwi wszystko – to tak odnośnie da Majka jak i Maca ^_~ Bądź dzielnym ojcem i nie daj się swojej córze, bo jej tylko oto chodzi ;)

    • CoSTa Wrzesień 26, 2006 o 20:44 #

      cholera hadret, to nie o to chodzi. mała dostała jakiejś wysokiej gorączki. właśnie jestem w trakcie szukania co może powodować obiawy, na które się skarży. szlag by to po prostu… wypieprzam z tego kraju. w grecji przez miesiąc mała nie wiedziała co to katar czy kaszel. ledwie tu wróciliśmy – non stop chora. do dupy :/

    • Brzoza Wrzesień 26, 2006 o 20:46 #

      Hadret – czy Ty sobie jaja robisz?! Cierpliwość i mój brat?! To wykluczające się całkowicie pojęcia. Mógłbym sypać scenami z przeszłości, ale wolę nie – bo to jednak cięższa waga ode mnie…

      Tak kochany braciszku. Czego trzeba Ci życzyć? C I E R P L I W O Ś C I

      Ogólne:))))

  2. ciotka's eleni Wrzesień 27, 2006 o 08:18 #

    No to wracajcie do Grecji albo moze lepiej przyslijcie nam Majke. Odchowamy i przyslemy z powrotem. hehehe!

  3. mienta Wrzesień 27, 2006 o 09:26 #

    Costa gorączka pewnie z tęskonoty, sama tak czasem mam ;) Współczuję, przeżyć bo w sumie kochasz i wiesz, że to „tylko dziecko” ale z drugiej strony nerw szarpie bo dziecko małe nie jest i conieco rozumieć powinno. Trzymaj się i pamiętaj „nie palę, nie palę, nie palę”.

    • CoSTa Wrzesień 27, 2006 o 11:51 #

      mienta, ty w totka grać powinnaś :)

      pół wieczora wczoraj widziałem przed oczami papierosa. pięknego, wspaniałego, dymiącego, uspokajającego papierosa. było ciężko, diabelnie ciężko :)

      skąd wiedziałaś???

  4. byte Wrzesień 27, 2006 o 10:59 #

    A zęby Majek ma wszystkie? Bo my niedawno przerabialiśmy gorączkę dochodzącą do 40 stopni spowodowaną wyrzynającym się trzonowcem.

    • CoSTa Wrzesień 27, 2006 o 11:54 #

      o widzi pan, to jest jakiś pomysł… tylko cholera jak wytłumaczyć te bóle w nogach a ostatnio i łapach? dupa tam a nie poznańscy lekarze. czas wracać na zachód i zrobić pełne rozpoznanie w czym może być problem. strasznie mi dzieciaka szkoda cholera a to już objawy bardzo ale to bardzo niepokojące. jakoś niebawem trzeba będzie wziąć nieco wolnego i zrobić komplet badań bo tak dalej to nie ma sensu ciągnąć :/

      • byte Wrzesień 27, 2006 o 15:36 #

        A lekarze w ogóle coś powiedzieli czy zwołali konsylium na „za miesiąc”? :)

  5. b3x Wrzesień 27, 2006 o 11:38 #

    Ergo: norma. A tak na przyszłość — daj sobie na wstrzymanie, bo przez to wchodzi wannabe-switcher z Google do poprzedniego wpisu i widzi jakie to Apple (o ironio) jest złe. ;-)

  6. btd Wrzesień 27, 2006 o 13:45 #

    Bo jest zle.

    jakby bylo dobre, nie byloby piersolenia, tylko przychodzisz, dajesz gotowke/przeciagasz karte i wychodzisz ze sprzetem. Wszelkie usprawiedliwianie innego stanu rzeczy smierdza makowym ąę.

  7. YaBol Luty 1, 2007 o 03:55 #

    btd: Z całym szacunkiem, ale bzdury waść piszesz. W Polsce nie ma Apple, jest tylko firma dystrybuująca ich produkty: SAD. Także nie imputuj bzdetów o „makowym ąę”, tylko co najwyżej pisz o „SADowym ąę”. Zzrzucanie zaniedbań ze strony naszego rodzinego dystrybutora na Apple jest zdecydowanie nie fair. Niestety od zawsze uważałem, że bardzo negatywnie na wizerunek Apple w Polsce wpływa podszywanie się pod tą firmę naszego IMC. Nieświadomy klient myśli, że ma doczynienia z firmą Apple i na nią bluzga.

  8. btd Luty 1, 2007 o 05:50 #

    Jakby apple powaznie traktowala rynek Polski to byloby apple poland a nie sad. I by bylo tak jak pisalem: wchodzisz, kladziesz swoja kase, zabierasz sprzet i wychodzisz. A ze jestesmy dla nich malo warci i niespecjalnie ich obchodzimy to jest jak jest – gowniana firemka ktora malo co moze i jeszcze mniej potrafi/sie chce

    • CoSTa Luty 1, 2007 o 07:50 #

      no, na szczęście sprawy się zmieniają. apple już jak najbardziej oficjalnie zaczyna zajmować się tym kraikiem. owszem, jeszcze spooooro wody w wiśle upłynie, zanim trafi tu cywilizacja i będzie tak, jak piszesz btd (mnie najbardziej wkurwiło czekanie na sprzęt – co to niby ma być???). i masz zupełną rację – polska znaczy dla tej firmy tyle, co nic. sprzedaż w tym kraju to nawet nie promil ogólnej sprzedaży apple na świecie. no ale zauważyli i ten promil. mam nadzieję, że zacznie być normalnie.

      whoa! będę miał ispota pod bokiem! kilka minut tramwajem z roboty i będę se mógł oglądać fajne gadżety :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jak Apple traci klienta

Historia jak widzę taka sama, jak w innych wypadkach. Szkoda, po prostu szkoda bo w całej tej beczce miodu, jaką...

Zamknij