Menu serwera

Praca – szpital – dom

Tak właśnie ostatnimi czasy wygląda moje życie. Życie Dorophy wygląda zdecydowanie nudniej: ograniczona jest póki co tylko do "szpital – dom", z czego większość czasu zdecydowanie przypada na "szpital". No niestety potrwa to jeszcze nieco…

Da Majek niby z jednej strony czuje się lepiej ale z drugiej zaczynają jej wychodzić przeróżne komplikacje związane z alergicznymi reakcjami na lekarstwa. No nie mogło być inaczej – dzieciak, którego normalna dieta była od urodzenia praktycznie "wzbogacana" antybiotykami i innymi syfami po prostu wziął i się na nie uczulił. I ja się temu wcale ale to wcale nie dziwię. Kiedy już dorobicie się dzieci i ktoś wam będzie mówił, że to normalne, że dzieci chorują większość część roku – kopnijcie tego kogoś w jaja (o ile je ma) i róbcie badania z góry na dół. Nie ma na co czekać. To bowiem NIE jest normalne a ja/my jesteśmy idiotami, że daliśmy sobie to wmówić. Popełniliśmy z Dorophą ogromny grzech zaniechania wobec da Majka i teraz to właśnie wychodzi. Naturalnym stanem dziecka jest bowiem zdrowie a nie permanentna choroba tłumaczona a to tym, a to siamtym, a to przedszkolem czy czym tam jeszcze.

Anyway, próbujemy jakoś sobie żyć. Doropha zapowiedziała, że całkiem możliwe, że oto dokona trzeci swój wpis na tej stronie (łachy nie robi, też mi strona rodzinna, w której na rodzinę składamy się ja i Brzoza a laski coś może w komentarzu napiszą :)) związany właśnie z całą majkową akcją więc jej chleba zabierać nie będę. Zajmę się weryfikacją plotek i fałszywych doniesień :)

  • Strona nie zdechła, maile odbieram, na requesty o różne łakocie (lub zjebki) odpowiadam lub lepiej – odpowiem niebawem. Powód przedstawiam nieco niżej. Czytam (Doropha też tak swoją drogą) co tu wypisujecie i…
  • Pragniemy bardzo, bardzo, bardzo podziękować za wszystkie słowa otuchy, życzenia powrotu do zdrowia i w ogóle… Kiedy ta jazda się skończy pójdę do jakiegoś pubu na piwo a kto będzie chętny, tego biorę ze sobą i napoję w rozsądnych kasowych granicach. Przyda się trochę oddechu i przewietrzenie atmosfery. Postaram się wyciągnąć żonę bo jakoś tak wychodzi, że na piwo owszem chadzamy (ona zdecydowanie częściej!) ale rozłącznie. Basta! Kto tam będzie chętny to w jakiś sobotni wieczorek pewnie wyskoczymy a owych chętnych postaramy się napoić.
  • Tak, wsparła nas swoją obecnością nieoceniona babcia Wula a babcia Halinka aż nogami przebiera, by się do czegoś przydać. Babcia Wula ma samochód i o wiele bliżej – stąd i wygrana. Jeśli, o czytający te wypociny, jesteś młodym człowiekiem, który ma zamiar wstąpić w związek małżeński – zadbaj o to, by mieszkanie było w niedalekiej odległości od dziadków. Nie ma lepszej instytucji charytatywnej pomagającej jakoś przetrwać kryzysy dziecięce :)
  • Weryfikuję niniejszym biegającą po rodzinie fałszywą informację: lalka "Kopciuszek", która wydatnie – według da Majka – wpłynie na jego proces uzdrawiania, NIE jest lalką Barbie! To jak najbardziej oldschoolowa lala od papy Disneya.
  • Potwierdzam niniejszym biegającą po rodzinie jak najbardziej prawdziwą informację: tak, na samopoczucie rodziców, a szczególnie taty aka papy CoSTy, zbawienny wpływ mają szeleszczące papierki, najlepiej z oznaczeniem "euro". Powód tej sytuacji podaję poniżej.

Okej, po weryfikacji plotek czas na wspomnienie dwoma słowami o naszym rodzinnym nowym nabytku – Macu Mini! Tak jest, przyszedł! Po moich marudzeniach w temacie terminów dostaw zakupionego sprzętu i odgrażania się, że co to ja nie zrobię w przypadku gdy makówka nie dotrze – po tym wszystkim miałem dosłownie kilka godzinek raptem na klapnięcie przed makiem i pokombinowanie jak to wszystko działa.

W ogromnym skrócie: wrażenia są piorunujące! Ja wiem, wiem… Zaraz btd napisze, że miałbym to samo na pececie dwa razy mocniejszym a kosztującym dwukrotnie taniej. Powiem tak: być może ale nie jestem do końca przekonany. Sama specyfikacja techniczna to nie wszystko, co składa się na komfort użytkowania komputera. Te kilka godzinek pozwoliło mi praktycznie z miejsca na bezproblemową pracę z systemem. Na początku nieco się zdziwiłem brakiem jakiejś drukowanej instrukcji do systemu ale pół godziny po zainstalowaniu MacOSX wiedziałem dlaczego – nie jest zbytnio potrzebna. Praca z MacOS to po prostu przyjemność. Ktoś tam siedział i zaprojektował to z ogromnym pomyślunkiem. W sumie to samo można powiedzieć o sprzęcie. Nawet przyciski w cholernym pilociku do obsługi programu Front Row (strasznie fajnego bajeru tak btw) mają odpowiednio zaprojektowaną siłę nacisku – ani zbyt małą, ani zbyt dużą – po prostu taką jak trzeba. I do tego wszystko to zgrabne, foremne, ładne (Doropha tylko okiem rzuciła i powiedziała, że Mini jest "ślicznościowe" :)), pracuje tak jak trzeba od momentu wyjęcia z pudełka. O to właśnie chodziło.

Pisałem, że jestem po reinstalacji systemu. A tak – system zastałem jak najbardziej zainstalowany i gotowy do pracy. Problemem oczywiście jest moje uwielbienie grzebania no i nie spodobało mi się, że system jest z polonizacyjną nakładką, której wadą jest brak automatycznych aktualizacji systemu. A ja chcę mieć tu co tylko się da z automata. No i zachciałem sobie zobaczyć jak się tego MacOSa instaluje. Instaluje się prosto i przyjemnie, tak jak pewnie większość przemyślanych systemów operacyjnych.

Przyczepić się jedynie mogę do klawiatury Apple. Ta, którą byłem sobie kupiłem, jakoś niespecjalnie "od ręki" mi pod palce podlazła. Nieco inny układ klawiszy i znów trzeba będzie się przyzwyczajać. Na szczęście wszystko to ponoć programowalne i można sobie dostosować klawiorki do swoich potrzeb jak się chce. No i bardzo dobrze bo prawy alt wypada za daleko i ciężko się nasze diakrytyki wprowadza. No i będę mordował za lewy shift, który jest po prostu za mały. Reszta sprzętu (czyli komp i mycha) – zero zastrzeżeń.

Dwie rzeczy teraz będą mi potrzebne: duuużo większy dysk (najpierw kieszeń a później taki fajny gadżet się kupi) i jakąś kamerkę internetową. Ciotki mi się w Grecji komputeryzują i czas chyba pogadać z włączonym video :). I właśnie na te gadżety wydam siano zaraz po tym, jak spłacę brata. Nooo, skoro już się powiedziało A to można powiedzieć i B i na ten przykład połączyć przyjemne z pożytecznym i zafundować sobie jakiegoś iPoda solidnego. Fajna ale diablo droga zabawka… No nic, pospłacajmy wpierw najpilniejsze zobowiązania a później się pomyśli. Numer konta dla zainteresowanych wsparciem oczywiście bez problemów podam :)

I to póki co tyle. Dobra, jako że sobotę spędzam w sumie w robocie i piszę pomiędzy jednym plikowaniem a drugim – czas wracać do tejże roboty. Troszkę nam blog umarł był ale powstanie. Spoko. Niech nam się tu tylko nieco sytuacja unormuje…

5 odpowiedzi do Praca – szpital – dom

  1. btd Wrzesień 30, 2006 o 14:14 #

    1. Heh moje przyszle mieszkanie jest w tym samym bloku co obydwie babcie :-> (to moze przegiecie w druga strone, ale cena za mieszkanie skutecznie zagluszyla niedogodnosci ;-) )

    2. heh no jasne ze bym napisal, ale co nowa zabawka to nowa zabawka :D Jedyny plus mojej aktualnej choroby to jest czas na bawienie sie moim MDA c II :-)

    3. Teraz nie potrzebuje juz iPoda – mda tez super odtwarza mp3, filmy, mozna czytac ebooki itd

    4. No i niech da Majek zdrowieje :)

  2. Monkey Październik 2, 2006 o 06:12 #

    Napomknę tylko, że czas Wishlist zaktualizować. ;)

  3. ciotka's eleni Październik 2, 2006 o 07:31 #

    To dobrze ze przyszla wam z pomoca babcia Wula, ulzy w szpitalnych dyzurach przy Majce.

    Co do szeleszczacych papierkow to bedziesz musial troche poczekac bo ciotka tez splukana.

    Moze bedzie cos pod choinke…

    Na razie caluski, one nie kosztuja hehehe!

  4. krzychu Październik 3, 2006 o 10:08 #

    Pozdrowienia dla córki. No cóż … [i]peszek[/i]. Moja Paulinka też jest alergikiem (obecnie wziewnym) i wiem, co to za syf może być. A tym bardziej, kiedy mamy taką poważną komplikację, jak uczulenie na leki …

    trzymajcie się!

  5. Bartekules Październik 5, 2006 o 22:59 #

    No to trzymajcie sie rebiata! Trzymam kciuki za szybkie zdrowienie da Majka i Wasze też!

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Da Majek w szpitalu :/

No i stało się. Sytuacja pokomplikowała się bardzo i nasza mała córeczka trafiła dziś do szpitala z rozpoznaniem ostrego zapalenia...

Zamknij