Menu serwera

Życie bez fajek – dzień pierwszy

Zaczyna się. Jadąc sobie dziś do pracy (tak, przy sobocie, chciałoby się rzec – jak zwykle :/) zacząłem odczuwać leciutkie pytające pingi słane z mojego wnętrza w kierunku łap i ust. Pingi niosły tylko jedno pytanko ze sobą: "gdzie? gdzie? gdzie? gdzie?"… I tak w kółeczko. Bardzo to póki co spokojne, wyważone, jeszcze nie zaniepokojone brakiem narkotyku ale coraz bardziej pospieszne. Coś w moim wnętrzu przeczuwa, że nie bedzie dobrze…

Obserwacja, o której już zapomniałem, tak dawno ostatni raz rzucałem palenie: całe usta wypełniły się kubkami smakowymi. Dosłownie całe. Jechałem sobie tramwajem czytając gazetkę i czułem, jak te cholerne kubki samoistnie otwierają się i zamykają, jak łakną i chcą nikotyny. Łoooaaa! Tego nie pamiętałem – uczucie jest… dziwne. Jeszcze z dwa dni a miętówki nie będę mogł wziąć do paszczy bo będzie zbyt mocna. Delikatnieje mi podniebienie – czytasz to żoneczko? :)

No i w ten sposób zaczyna się proces przybierania na wadze. Powód prozaiczny: trzeba łapom i gębie dać jakieś zajęcie. Aktualnie wciągam jakieś cukierki, na wieczory kupiłem solidny zapas słonecznika do łuskania. Za dwa dni będę miał miętusów powyżej uszu a na widok słonecznika będę krzyczał. I co wtedy? No i wtedy zacznie się jedzenie bo kubki smakowe będę miał pewnie i w nosie jeśli dalej będą się w takim tempie rozwijały :).

Wychodzi na to, że z pracy nie będę wychodził – tu mam przynajmniej jakieś zajęcie i chcą czy też nie po prostu muszę czymś zająć łapy (z gębą gorzej). W domu to zupełnie inna historia… Lodówka w odległości kilku kroków a tam na ten przykład jakieś 150 pierogów przyslanych nam ostatnio przez moją nieocenioną teścióweczkę. W takich warunkach nie da się po prostu do lodówki nie zaglądać :)

No dobra, idę walczyć z nałogiem dalej. Ciężko idzie. Parenaście lat palenia do zapomnienia to nie takie fafarafa…

17 odpowiedzi do Życie bez fajek – dzień pierwszy

  1. Brzoza Wrzesień 16, 2006 o 09:31 #

    Ja jednak sięgnąłem po gumy z nikotyną. Na początek z mocnym jej stężeniem, a później z co raz słabszym. Jakoś to działało. 3maj się brachu!

  2. skillya Wrzesień 16, 2006 o 09:43 #

    Może spróbuj Tabex?

  3. waltharius Wrzesień 16, 2006 o 11:29 #

    Ja mam dobry sposób na zniechęcenie do nikotyny, jak jesteś zainteresowany to daj znać na maila.

    • CoSTa Wrzesień 16, 2006 o 22:04 #

      dzięki walth ale znam chyba najlepszy z możliwych: nie pal bo kasę z tych fajek masz oddać. a jeśli nie oddasz, to wjedzie ci na chałupę koleś głowę wyższy od ciebie i zrobi ci z dupy jesień średniowiecza.

      tak, ta wizja mnie przekonuje :)

      • waltharius Wrzesień 16, 2006 o 22:36 #

        Hehe no spoko :) Jak by co to daj znać, sposób naprawdę pomocny, a i głód nikotynowy podobno mały jak się go stosuje. Co do kasy, to cóż… ale lepisj zainwestować w zdrowie swoje i rodziny niż przepalić :)

        Trzymam kciuki!!!

  4. Byru Wrzesień 16, 2006 o 11:47 #

    No CoSTa trzymamy kciuki za rzucanie palenia. Nie poddawaj się i walcz! :]

    /Napisał ten co nigdy nie palił i palić nie będzie/ :D

  5. Ender Wrzesień 16, 2006 o 16:49 #

    Robimy zaklady kiedy wymiekniesz? Nie zebym ci zle zyczyl :)

    • Brzoza Wrzesień 16, 2006 o 18:50 #

      bracki to twarda sztuka i do tego mega uparta. Jak sobie coś wbije do głowy…:) A teraz wydaje się, że się zaparł. Lepiej 3maj za niego kciuki;)

  6. yoshi314 Wrzesień 16, 2006 o 18:12 #

    teraz rozumiem czego moj kumpel po rzuceniu fajek zaczal duzo jesc.

    stwierdzil ze nalogu nie mozna sie pozbyc, a mozna tylko zmienic na inny.

  7. Ender Wrzesień 16, 2006 o 19:47 #

    Brzoza: Jasne ze trzymam kciuki. Zycze mu zeby sie udalo. :)

    (niestety wdzialem jak wiele osob probowalo rzucac… i rzadko sie udawalo… – czas pokaze)

    • CoSTa Wrzesień 16, 2006 o 22:02 #

      damy rade panie ender, damy radę… o, na ten przykład zmieniłem już diete praktycznie w całości na miętusy i słonecznik. z mordy tak mi miętą jedzie, że żadna fajka nie ma szans. damy radę, są sposoby… :)

  8. jacca Wrzesień 17, 2006 o 13:16 #

    polecam również picie dużej ilości wody mineralnej przez słomkę – mi pomagało na ‚ssanie’ :) (inna sprawa, że rzuciłem na jakieś 10 miesięcy ;p)

  9. ciotka's eleni Wrzesień 19, 2006 o 09:11 #

    nie wiem czy gratulawac za powziwta decyzje czy litowac sie za meke ktora przechodzisz.

    Osobiscie nigdy nie probowalam rzucac palenia. Moze nie wierzylam w to ze potrafie a moze nie mialam dosc przekonywujacych powodow. Przezylam juz pol wieku w pelni zdrowia i mam nadzieje ze tak dalej pojdzie a jak nie to coz….

    W kazdym razie zycze ci Kostuniu sukcesu.

    P.S. A co z Dorota, tez rzucila? Byloby razniej…

    • CoSTa Wrzesień 19, 2006 o 09:17 #

      tu nawet ciotka’s nie o zdrowie chodzi bo na to się nie skarżę. koszta mnie wkur&*&^^ niebotycznie. no i uparłem się, że za te zaoszczędzone pieniądze kupię sobie komputer. komputer już do mnie jedzie a jak ja się uprę… :)

      doropha nie ma wyjścia, też rzuci. za jej zaoszczędzoną kasę będę sobie kupował gadżety do komputera :)))

  10. CoSTa's Family Page Wrzesień 22, 2006 o 07:03 #

    To już tyle dni minęło??? Mamo jak ten czas zaiwania… Prawie tydzień minął od mojego dropnięcia fajurek i chyba czas najwyższy na jakieś podsumowania.Chyba się udało! Do tej pory wytrzymywałem do magicznego trzeciego dnia, kiedy to dopadał mnie głód nik

  11. byte Listopad 4, 2006 o 17:03 #

    Właśnie gościu, minął sporo ponad miesiąc. Jak tam Twoje niepalenie?

    • CoSTa Listopad 4, 2006 o 17:40 #

      ma się świetnie :)

      twardym i nie jaram. teraz problemem jest tylko utrzymanie wagi bo cholera nocami ssie okrutnie by coś do twarzy włożyc. najlepiej by to było słodkie i kaloryczne :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Dziś wieczorem ostatni papieros :)

Mac Mini kupiony!Yo - bracki,MacMini zostal właśnie kupiony - przelewy poszły. Jednak musisz się uzbroić w cierpliwość, bo paczka dotrze...

Zamknij