CoSTa vs. Mac Mini — Round 1 — FIGHT!

Mój desk­top na dzień dzisiejszy

Okej, czas conieco napi­sać o moim małym jabłku, które wzięło i sobie było sta­nęło zaraz obok moni­tora. Obok? A tak, obok. Jest malut­kie, zgrab­niut­kie i po pro­stu mie­ści się tam, gdzie moja ATXowa obu­dowa wleźć nie chciała :). Efekt? Kiedy już pozbędę się peceta, miej­sca będę miał od cho­lery. Jeszcze „tylko” moni­tora trzeba by się pozbyć i zamie­nić na jakiś fajny panel i będzie ergo­no­micz­nie jak trzeba.

Zacznijmy jed­nak od początku — kom­pu­ter przy­je­chał i co dalej? Może opi­szę pokrótce z czym mia­łem na dzień dobry naj­więk­sze pro­blemy, z czym pro­ble­mów nie mia­łem no i jak sobie z tym wszyst­kim pora­dzi­łem. Acha, lojal­nie ostrze­gam — nie jestem żad­nym mako­wym fre­akiem, tym bar­dziej nie mam hopla na punk­cie skła­da­nych pece­tów, więc spo­dzie­waj­cie się opisu jak naj­bar­dziej subiek­tyw­nego, bez krzty obiek­ty­wi­zmu czyli robio­nego po pro­stu „okiem mym” i raczej nie wpa­da­ją­cego w żadną skrajność.

Zacznijmy od tego, że zabawka jest cho­ler­nie droga. Jak na nasze pol­skie warunki oczy­wi­ście. Statystycznego miesz­kańca krain nieco bar­dziej cywi­li­zo­wa­nych wyda­tek boli pew­nie mniej (o ile w ogóle boli — Mini to low end w ofer­cie Apple z tego co widzę a więc sto­sun­kowo tani) nie zmie­nia to jed­nak faktu, że nie żyję nie­stety w kra­jach cywi­li­zo­wa­nych i po pro­stu zabawka jest droga. Za tę kasę mógł­bym kupić spa­sio­nego peceta i jesz­cze sporo by na moni­tor zostało, to prawda. No ale nie chcia­łem peceta. I tu chyba czas na mały wtręt, dla­czego w ogóle ktoś chce wywa­lać pie­nią­dze na sprzęt drogi, o niż­szych para­me­trach tech­nicz­nych niż skła­dany pecet za porów­ny­walną cenę.

  • Snobizm? Come on, przy mojej pen­sji i naszych zarob­kach w ogól­no­ści… Nas po pro­stu nie stać na sno­bizm a mnie szcze­gól­nie — Doropha kła­dzie łapę na rodzin­nych docho­dach i wydziela mi skromne codzienne datki :)
  • Chęć wyróż­nie­nia się w tłu­mie? O, to już nieco bli­żej. Tak, owszem — chęć posia­da­nia cze­goś odmien­nego od obo­wią­zu­ją­cego stan­dardu jak naj­bar­dziej była obecna przy podej­mo­wa­niu decy­zji. Nie mam zamiaru się oszu­ki­wać — po to te wszyst­kie Linuksy insta­lo­wa­łem, by jakość odejść od win­dow­so­wej codzien­no­ści. Kupno Maka to po pro­stu pój­ście krok dalej.
  • Oczarowanie sys­te­mem? Zdecydowanie TAK. W ciemno tych tysięcy zło­tych nie wyda­wa­łem, widzia­łem i wie­dzia­łem wcze­śniej conieco jak toto się spra­wuje w dzia­ła­niu i tylko się w swoim prze­ko­na­niu utwier­dzi­łem w codzien­nej pracy z MacOS. To jest po pro­stu dosko­nały sys­tem dosko­nale funk­cjo­nu­jący na sprzę­cie, dla któ­rego został stwo­rzony. I tyle. I to mi wystar­czy, wię­cej od sys­temu ope­ra­cyj­nego nie wymagam.
  • I chyba naj­waż­niej­sze: Rozpoznanie potrzeb. Oj tak, wcze­śniej pokom­bi­no­wa­łem nieco do czego ja wła­ści­wie chcę tego kom­pu­tera uży­wać. Stanęło na codzien­nych typo­wych zadan­kach, plus tro­chę grze­ba­nia w HTML/PHP/CSS (stronka :)), plus mul­ti­me­dia w każ­dej postaci z wyjąt­kiem gier — w te pykam na kon­soli. No i miało być w miarę przy­jem­nie oraz w miarę łatwo — tak by Doropha nie musiała uczyć się wszyst­kiego na nowo i by w miarę intu­icyj­nie się mogła po sys­te­mie poru­szać. Potrzebowałem więc sprzętu nie­ko­niecz­nie super­moc­nego, naj­chęt­niej nie­zbyt wiel­kiego (miej­sce to jed­nak istotna sprawa — nawet w domu), nie hała­su­ją­cego, skon­stru­owa­nego „raz a dobrze na lata”, z intu­icyj­nym sys­te­mem ope­ra­cyj­nym na pokładzie.

Mini oka­zało się, przy­naj­mniej na dzień dzi­siej­szy, strza­łem w dzie­siatkę. OK, po nieco przy­dłu­gim wstę­pie przejdę może do konkretów :)

Gdzie on kurwa jest???

Tu nie będę się długo roz­wle­kał w opisy tylko odsy­łam w przed­mio­to­wej kwe­stii do mojego wcze­śniej­szego wpisu o tym, jak Apple traci klienta. Przybycie kom­pu­tera wra­że­nia nie zmie­niło — w naszym dzi­kim kra­iku czas na bar­dzo, bar­dzo poważne zmiany o ile Apple myśli o stwo­rze­niu tu jakie­goś rynku. Bo to jest zwy­kły skan­dal, to co się wypra­wia w tema­cie kupo­wa­nia kom­pu­te­rów spod znaku nad­gry­zio­nego jabłka. I ponoć mogę uwa­żać się za szczę­śliwca, że tak szybko do mnie kom­pu­ter dotarł. Żenu­jące po prostu :/

Ależ jest!

Niemniej w końcu Mini doje­chało, firma go sprze­da­jąca bar­dzo ład­nie o mnie zadbała i w sumie więk­szość zło­ści mi prze­szła. A przy­je­chało opa­ko­wanko spo­rej wiel­ko­ści, w któ­rym scho­wane były mniej­szej wiel­ko­ści i bar­dzo zgrabne: Mini, kla­wia­tura i mycha. I tu już pierw­sze miłe dozna­nia — ślicz­nie to wszystko jest popa­ko­wane (ludzie, za gra­fika robię i zwra­cam na takie dupe­rele uwagę :)), prze­gu­stow­nie pod­ru­ko­wane i w ogóle miło się tego dotyka. Rozpakowywanie prze­bie­gło w miłej, pod­nio­słej (duuużo spła­ca­nia przede mną :)) i głod­nej atmos­fe­rze. Głodnej bo z uwagi na szpi­talne przy­gody Majki mogę przy nowym gadże­ciku posie­dzieć nie­stety nie­zbyt długo a sia­dać do niego mogę kole dzie­sią­tej w nocy, kiedy już ze szpi­tala czło­wiek wróci. Wtedy jesz­cze babki nie było więc roz­pa­ko­wy­wa­łem ręką jedną a drugą poży­wa­łem się czipsami :)

Filozofia jest pro­sta: jak naj­mniej kabli, jasno ozna­czone wej­ścia i praca od pierw­szego włą­cze­nia. Filozofia działa. Tak jak nie­dawno pisa­łem — nieco zdzi­wił mnie brak jakiejś instruk­cji obsługi MacOS ale jak się oka­zało — nie jest zbyt­nio potrzebna. Dziesięć minut i już czu­łem się pew­nie. Ale też wyszły z cza­sem pierw­sze nie­miłe rze­czy: sys­tem dosta­łem spo­lo­ni­zo­wany a to nie­stety póki co ozna­cza brak moż­li­wo­ści auto­ma­tycz­nego upda­to­wa­nia sys­temu (chyba że można to jakoś omi­nąć — jeśli ktoś wie, pro­szę o info) no i kla­wia­tura jest ździebko inna. Ze zmianą kla­wi­szy Option i jabłka pora­dzi­łem sobie i alta mam w pra­wi­dło­wym miej­scu. Ale zamiana „ź” z „ż” już mnie prze­ro­sła. „Problem” roz­wią­zuje się pro­sto — przez zain­sta­lo­wa­nie takiego jed­nego spryt­nego programiku/ustawienia ale zanim bym do tego doszedł sam… No nie­stety, w kwe­stii polo­ni­za­cji i kom­pa­ty­bil­no­ści z pece­to­wymi nawy­kami dobrze nie jest. Choć bądźmy spra­wie­dliwi — nie kupi­łem peceta tylko Maka. Inny sprzęt, sys­tem i spo­sób dzia­ła­nia. Moje pece­towe przy­zwy­cza­je­nia to już tylko mój pro­blem. Który, jak się oka­zało, da się roz­wią­zać szybko i spraw­nie o ile ma się jakie­goś zna­jo­mego makowca :). Niemniej zgrzy­cik się poja­wił więc go odnotowuję.

Expose w dział­niu czyli skąd się wziął Compiz :)

Kocham auto­ma­tyczne updaty sys­temu, więc polo­ni­za­cja wyle­ciała w dia­bły. Razem z zain­sta­lo­wa­nym już sys­te­mem. Prościej: zro­bi­łem rein­stall :). MacOS insta­luje się pro­sto i ele­gancko, jak wszyst­kie chyba sys­temy mające być user frien­dly. To, co mi się spodo­bało, to fakt, że po zain­sta­lo­wa­niu zawar­to­ści dwóch dvd, otrzy­ma­łem kom­pu­ter gotowy do pracy z kom­ple­tem przy­dat­nego opro­gra­mo­wa­nia. I tu może kolejny mały wtręt w tema­cie wartość/cena. Zakładając, że chciał­bym być legalny, kupie­nie peceta to jeden wyda­tek. Do tego trzeba doli­czyć wydatki kolejne: sys­tem (linuk­sia­rze poszli precz — nie o tym mowa, Linuksa mogę sobie i u sie­bie zain­sta­lo­wać, piszę o rze­czach, za które pła­cić trzeba) i ewen­tu­alne dodat­kowe opro­gra­mo­wa­nie. Microsoft zbyt wiele w swoim sys­te­mie nie daje nie­stety a to, co daje, owszem jest sym­pa­tyczne ale posza­leć zbyt­nio nie pozwala. Apple — prócz sys­temu — dorzuca jesz­cze w Mini pakiet iLife, takie sobie coś, co pozwala na dzień dobry obsłu­żyć mul­ti­me­dialne potrzeby domu. Potrzeby biu­rowe zała­twia pakiet NeoOffice, czyli stary dobry zna­jomy — OpenOffice w szat­kach mako­wych. Krajowy dys­try­bu­tor dorzu­cił pły­teczkę ze wszyst­kim co potrzeba w tym tema­cie, ostatni update pakietu inc­lu­ded. No skar­żył się nie będę :). Konkluzja — gdy czło­wiek zaczyna liczyć, za co tak wła­ści­wie płaci, to wbrew pozo­rom nie są to jakieś zawrotne sumy. Pecet z legal­nym Windows to prze­cież te kilka stó­wek wię­cej. Warto o tym pamię­tać we flej­mach róż­nego rodzaju. A w przy­padku Apple — z całym sza­cun­kiem dla Windows i Microsoftu — jakość opro­gra­mo­wa­nia po pro­stu ani­hi­luje pro­dukty MS dołą­czone do Windows.

Migrujemy!

No i tu zaczęły się praw­dziwe pro­blemy. Jak bowiem bez odpo­wied­nich kabli, na szyb­kiego, bez wcze­śniej­szego pomy­ślunku — jak bez tego wszyst­kiego dostać się mia­łem z poziomu Maka do moich 200GB fil­mów, muzy i doku­men­tów? Dla ewen­tu­al­nych kupu­ją­cych w przy­szło­ści Mini: ten cho­lerny kom­pu­ter jest mniej­szy niż wasz dysk twardy i warto o tym pamię­tać! Innymi słowy: trzeba jakoś dra­nia pod­łą­czyć a bez wcze­śniej­szego prze­my­śle­nia sprawy można sobie co naj­wy­żej w brodę pluć :)

Ja posta­wi­łem na „kie­szeń” USB wyrwaną z roboty. Z par­ty­cjami win­dow­so­wymi pro­ble­mów nie było ale par­ty­cję linuk­sową co prawda sys­tem roz­po­znał jako par­ty­cję linuk­sową, nie­mniej dobrać się do niej nie pozwo­lił. Zapewne da się to jakoś wszystko uru­cho­mić ale pro­ściej było te dwa-trzy giga­bajty linuk­so­wego śmie­cia spa­lić na płytę i prze­nieść tym spo­so­bem doku­menty do Maka.

Niestety — migra­cja oka­zuje się nie być sprawą pro­stą wła­śnie z tego tech­nicz­nego punktu widze­nia. Jak ja sobie teraz w brodę pluję, że nie zamó­wi­łem przy oka­zji jakiejś kie­szonki USB/Firewire, do któ­rej bym po pro­stu pece­to­wego twar­dziela wsa­dził i byłoby po pro­ble­mie. No nie­stety, mądry Polak po szko­dzie :/. Teraz na takie gadżety kasiory nie znajdę a mi się 200GB marnuje :)

Dostęp do doku­men­tów nie jest żad­nym pro­ble­mem. Otwiera się wszystko — w końcu już prze­cież od lat uży­wam OpenOffice na róż­nych sys­te­mach a to ma te miłe kon­se­kwen­cje, że mogę się do swo­ich doku­men­tów dobrać wszę­dzie. Podobnie sprawa ma się z muzyką (flac i inne loslessy inc­lu­ded) oraz fil­mami. Tu też trzeba doin­sta­lo­wać kodeki, coby sobie DivXa wyświe­tlić ale w sumie łatwiej zassać play­era w stylu VLC i nie łamać sobie zbyt­nio głowy (także napi­sami). Chodzi wszystko od przy­sło­wio­wej dłoni. No chyba że chce się swoje DivXy obsłu­gi­wać za pomocą Front Row — wtedy wypada doin­sta­lo­wać odpo­wiedni kodek do QuickTime’a i już można sobie pilo­tem z wyra po fil­mach nawi­go­wać. Fajne :)

Widgety w dział­niu — poten­cjalna MOC gadżecików

Oprogramowania dar­mo­wego jest w bród. O por­tach pro­jek­tów open­so­ur­co­wych nawet nie wspo­mi­nam bo to chyba oczy­wi­ste. To wszystko (no, pra­wie), co widzisz drogi to czy­ta­jący w swoim Linuksie, możesz zoba­czyć także pod MacOS. No i działa to tak, jak na innych Unixach choć tu zdaje się nieco ina­czej jest struk­tura kata­lo­gów zor­ga­ni­zo­wana. Tak czy ina­czej — zauro­czyła mnie pro­stota insta­la­cji opro­gra­mo­wa­nia i jego dein­sta­la­cji. Zaś obsługa MacOS to temat na osob­nego arta bo sys­tem wart jest opi­sa­nia przez takiego wła­śnie jak ja począt­ku­ją­cego. A skoro przy opro­gra­mo­wa­niu jeste­śmy — komer­cyj­nych apli­ka­cji na Maka jest zatrzę­sie­nie i zazwy­czaj więk­szość zna­nych na Windows pro­duk­tów ma swoje wer­sje także na Maku. Nie jest to regułą ale zna­le­zie­nie softu dla jakie­goś zada­nia nie jest pro­ble­mem. Wiem coś o tym — zassa­łem giga­bajty pro­gra­mów, o dziwo w więk­szo­ści dar­mo­wych i legal­nych, które mają słu­żyć zaspo­ko­je­niom róż­nych moich zachcia­nek. Tego, czego bra­kuje na Makach, to na pewno gry. Pod tym wzglę­dem Windows i jego DirectX pozo­staje nie­po­ko­nany. Nie zna­czy to, że gier na Maka nie ma. Owszem, są. Nawet bar­dzo świeże tytuły. Niemniej w ilo­ściach zde­cy­do­wa­nie mniej­szych niż dla Windows. No ale nie do gra­nia kom­pu­ter kupo­wa­łem i szcze­rze mówiąc rap­tem kilka gie­rek pobra­łem, z czego więk­szość i tak darmowych.

Co dalej?

Ano teraz za solidne wgłę­bia­nie się w sys­tem muszę się zabrać. Chcę poznać dra­nia, poczy­tać o nim nieco głę­biej, poba­wić się w skrypty, poko­rzy­stać nieco ze smart fol­ders i takich tam innych udo­god­nień. No i muszę zgro­ma­dzić nieco mate­riału do artka o MacOS :). Póki co powiem tylko, że ichni Spotlight (odpo­wied­nik na Linuksie to zdaje się Beagle) kom­plet­nie sko­pał mi tyłek. No teraz rozu­miem skąd ten trendy kie­ru­nek na desk­to­powe wyszu­ki­warki :). To działa… I to jak! Z całym sza­cun­kiem dla Beagle i innych podob­nych pro­jek­tów — daleko im jesz­cze do tej funk­cjo­nal­no­ści. Ale powód powsta­nia tych pro­jek­tów dosko­nale rozu­miem bo już w tym momen­cie nie wyobra­żam sobie kli­ka­nia po kata­lo­gach w poszu­ki­wa­niu cze­goś. Po co?

Na dzień dzi­siej­szy rachu­nek sumie­nia można przed­sta­wić mniej wię­cej tak — minusy:

  • kupno a wła­ści­wie ocze­ki­wa­nie na kupiony towar to jakaś kpina po prostu
  • brak polo­ni­za­cji sys­temu w standardzie
  • pro­blemy ze skon­fi­gu­ro­wa­niem kla­wia­tury na modłę pece­tową (w sumie to nie jest pro­blem a raczej kwe­stia przyzwyczajenia)
  • cena (choć imo to kwe­stia aku­rat dyskusyjna)

Plusów nie wymie­niam bo i po co — robi­łem to przez kilka ostat­nich kilo­baj­tów :). Póki co muszę przy­znać, że jestem bar­dzo zado­wo­lony. Trudność była dosłow­nie tylko jedna (kla­wia­tura) a i to bar­dziej ze względu na moje przy­zwy­cza­je­nia niż spo­wo­do­wana jaki­miś sys­te­mo­wymi brakami/błędami. Reszta to już miłe i przy­jemne uży­wa­nie, o któ­rym nieco sze­rzej napi­szę już niebawem.

Screeny w peł­nych roz­mia­rach:
mój desk­top
Expose w dzia­ła­niu
wid­gety w działniu

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

22 Komentarzy do “CoSTa vs. Mac Mini — Round 1 — FIGHT!”

  1. karwasz 03/10/2006 do 09:55 # Odpowiedz

    ech, ja tam zostaję przy moich kom­bi­na­cjach PC + linuxy :)

  2. ryba 03/10/2006 do 10:13 # Odpowiedz

    Zdaje sie ze zro­bi­les juz update bo widze ze itu­nes jest nowy. W kaz­dym razie jesli nie to jest juz 10.4.8

    Zerknij sobie tez na Quicksilvera (linku nie ma bo sys­tem mysli ze spamuje)

    bar­dzo fajny laun­cher i nie tylko :)

    Dziwne ze nie dosta­les instruk­cji. Tu masz je wszystki:

    (linku nie ma bo sys­tem mysli ze spa­muje, sa na apple.pl w dziale ubsluga/instrukcje)

    Milego grze­ba­nia.

  3. waltharius 03/10/2006 do 10:29 # Odpowiedz

    Czyli Linuk/Ubuntu już nie zago­ści na tym blogu? ;-)

    Swoją drogą to było jasne, że MacOS kopie tyłek pod zglę­dem user frien­dl­no­ści, w końcu od samego początku był tak pro­jek­to­wany, żeby tak wła­snie było :)

    Czekam na dal­sze rela­cje bo za kilka mie­chów kupuję MacBooka i też będę się tym cudeń­kiem cha­lił i testował :)

  4. madman 03/10/2006 do 10:30 # Odpowiedz

    Wrazenia z insta­la­cji mia­lem zbli­zone do Ciebie, cho­ciaz nie skon­czyla sie gladko.

    Kilka mysli o tym sys­te­mie i samej insta­la­cji zebra­lem TU:

    http://ft.atr.bydgoszcz.pl/~madman/blog/archives/58-Jabko…-niekoniecznie-na-jabonce-wiszce.html

  5. ryba 03/10/2006 do 11:29 # Odpowiedz

    Zapomnialem. Sprawdz sobie bar­dzo fajny pol­ski mac player do fil­mow (na bazie mplay­era) PYM Player -> uce.pl/pym/pymplayer.html

    Pod kla­wi­szami 1,2,3,4 masz kon­tro­lki jasno­sci i kon­tra­stu; f-fullscreen, j-wybor napisow.

    Hej!

  6. Byru 03/10/2006 do 11:32 # Odpowiedz

    No no, jak facet ma nowa zabawke to wia­domo co bedzie w domu :P. Zycze powo­dze­nia z nowym nabyt­kiem i cze­kam na dal­sze relacje :)

  7. Ender 03/10/2006 do 11:48 # Odpowiedz

    ż i ź zamie­niasz doda­jac nowa kla­wia­ture. I to wszystko. Bez wiek­szego kombinowania :)

  8. btd 03/10/2006 do 11:53 # Odpowiedz

    Pisz wie­cej :-)

    Fakt ze jak dla mnie prze­pla­cona zabawka ;-p

    ale tym nie mniej nowa, fajna zabawka :-D

    Chcialbym tak na pare dni spo­koj­nego kli­ka­nia dostac maczka, moze mniej krzy­czal­bym o przeplacaniu ;-)

  9. Walth's World 03/10/2006 do 12:08 # Odpowiedz

    Oj dzieje si? dooko?a dzieje.

    CoSTa podzieli? si? z nami pierw­szymi wra?eniami z u?ywania MacOS X. Czekam teraz z niecierpliwo?ci? na dal­sze wra?enia, ju? bar­dziej spre­cy­zo­wane i do g??bniejsze na temat tego cudow­nego systemu.

    Kolejna sprawa, na któr

  10. Paweł Tkaczyk 03/10/2006 do 13:08 # Odpowiedz

    Gratuluję nowego nabytku i.. cze­kam jak się sytu­acja roz­wi­nie. W razie czego doda­waj mnie do iChata (paweltkaczyk) :)

  11. ish 03/10/2006 do 13:12 # Odpowiedz

    Heh — CoSTa moze maly test bojowy Twojego maczka? Wcisnij crtl+alt+jablko+8 :)))

    aha — jesli byl­bys zain­te­re­so­wany dobrym fre­ewa­re­owym sro­do­wi­skiem do html/php/itp spojrz na xampp, ktory jest zop­ty­ma­li­zo­wany pod OSX — to chyba jedna z lep­szych softo­wych „pere­lek” jakie zna­la­zlem na maca (Apache + mysql + ProFTPD…)

  12. Hadret 03/10/2006 do 18:14 # Odpowiedz

    Super. Bardzo Ci zazdrosz­czę i życzę wyłącz­nie uda­nych doznać ^_^

  13. l_uke 03/10/2006 do 19:05 # Odpowiedz

    Gratuluję i zazdrosz­czę :) Czekam na wra­że­nia jak cho­dzi Ubuntu na Mini ;) Mam nadzieję, że sam stanę się wła­ści­cie­lem wyma­rzo­nego iMac’a jesz­cze w tej dekadzie…

  14. Piotr / savek 04/10/2006 do 06:23 # Odpowiedz

    Ciekawy art. cze­kam na wię­cej. Pozdrawiam.

  15. BS 04/10/2006 do 08:29 # Odpowiedz

    witamy w makswiecie :)

  16. Rodzinny kom­pu­ter wresz­cie tra­fił do Twojej rodziny, gra­tu­la­cje. My pecety pogna­li­śmy precz wiele lat temu.

    Jeśli cho­dzi o migra­cję z peceta, to pole­cam Firewire Target Mode, szyb­ciej się chyba nie da.

    Aha, taki dro­biazg: w mako­wym Firefoksie nie da się wpi­sać komen­ta­rza, bo pole „nazwa” jest zbyt wąskie…

  17. wyzimir 04/10/2006 do 11:58 # Odpowiedz

    Struktura kata­lo­gów jest (pra­wie) taka jak w innych unix-ach, tyle że kata­logi sys­te­mowe są ukryte.

    Układu kla­wia­tury bym nie zmie­niał. Po kilku dniach ten układ z Maka jest jak naj­bar­dziej intuicyjny.

    Tak jak ryba pole­cam Quicksilvera + wyłą­cze­nie w Spotligt’cie prze­szu­ki­wa­nia nie­po­trzeb­nych danych (które można wyświe­tlać z QS).

    Jeśli masz Mighty Mouse to może będziesz chciał wyłą­czyć prawy przy­cisk ;-) — mnie i moich zna­jo­mych strasz­nie on irytuje ;-)

  18. CoSTa 05/10/2006 do 04:50 # Odpowiedz

    ojo­jo­oooj, jak dużo komen­ta­rzy :). dzięki ludzie za taki odzew. przede wszyst­kim dzię­kuję makow­com za pozo­sta­wie­nie śladu. a bo ja was namie­rzy­łem i pośle­dzi­łem i do blo­grolla wpad­nie za nie­długo kilka przy­dat­nych stronek.

    [b]ryba[/b]: a tak, dosyć restryk­cyj­nie pousta­wia­łem kwe­stie ilo­ści lin­ków w komen­ta­rzu i może uzna­wać komen­tarz z lin­kami za spam. any­way, wszystko mam na bie­żąco (dla­tego mam po angie­slku by działo się samo). dzięki za play­erka! fak­tycz­nie fajny. oj, zasup­por­tuję coś czuję bo warto.

    [b]walth[/b]: zago­ści, pew­nie że zago­ści. już jest zain­sta­lo­wany :). póki co co prawda tylko jako obra­zek ale jak już się dowiem co i jak to trzeba będzie jakąś par­ty­cję dla linuksa wykroić…

    [b]madman;[/b] na natyw­nym sprzę­ciku sys­te­mik daje sobie rady dosko­nale. twój tekst czy­ta­łem i fak­tycz­nie — podobne wra­że­nia. i fakt — czcionki to nie­stety tragedia :/

    [b]byru[/b]: dzięki :)

    [b]ender[/b]: naj­pierw musisz jed­nak to wie­dzieć. a żeby się tego dowie­dzieć, musisz poszpe­rać mocno lub mieć zna­jo­mego makowca. taki lekki paradoksik :)

    [b]btd[/b]: powia­dam ci — fajna zabawka. acha, zero pro­ble­mów jak na razie. póki co po pro­stu obsłu­guje się to miod­nie po prostu.

    [b]pawel[/b]: dzięki za namiar pawle :). ichat poszedł w kąt na rzecz adium. przy­naj­mniej do czasu naby­cia kamerki. o, wtedy owszem, będę się kolej­nym gadże­tem bawił do upadłego :)

    [b]ish[/b]: te, ish, a co ten test robi? jak mi się coś złego sta­nie do jak wjadę ci na cha­łupę… :). a śro­do­wi­sko już nie­ba­wem sobie tutaj zro­bię i wła­śnie tak się zasta­na­wiam pomię­dzy pakie­ci­kami bo jakiś inny jesz­cze w oko mi wpadł bar­dzo. ok, pote­stu­jem i się okaże :)

    [b]hadret[/b]: dzięki!

    [b]l_uke[/b]: dosko­nale cię rozu­miem. gdyby nie bracki pew­nie jesz­cze długo bujał­bym się z tym zaku­pem :/. ale na szczę­ście bogaty bracki zakup kre­dy­tuje i mam dogodne bar­dzo warunki spłaty :). teraz na jakieś jesz­cze gadżety muszę go naciągnąć…

    [b]piotr[/b], [b]bs[/b]: dzięki i dzięki za namiary na strony. czas pobie­gać nieco po mako­wych blo­gach bo jak widzę w więk­szo­ści są to dosko­nale przy­go­to­wane miej­sca. ten dooko­ła­ma­kowy świa­tek zaczyna być coraz bar­dziej interesujący :)

    [b]makowa rodzina[/b]: która wer­sja prze­glą­darki? wła­śnie piszę pod makową betą dwójki — wszystko w naj­lep­szym porządku tutaj. służę scre­enami na życze­nie. pro­szę o info — posta­ram się spaw­dzić o co może chodzić.

    [b]wyzimir[/b]: wiesz, na kla­wia­tu­rową rewo­lu­cję bym się zde­cy­do­wał gdy­bym pra­co­wał tylko na maku. więk­szośc dnia jed­nak spę­dzam przed robo­cia­nym pece­tem i sam rozu­miesz — po jakimś tygo­dniu miał­bym kom­pletną kla­wia­tu­rową schi­zo­fre­nię. a tego quick­si­lvera to popró­buję skoro tak z rybą zachwa­la­cie. no i ja jestem pece­towa szkoła — pal­ców mam pięć więc dwa przy­ci­ski na myszy w niczym mi nie przeszkadzają :)

    • byte 05/10/2006 do 10:21 # Odpowiedz

      Taka cie­ka­wostka: PYM Playera robią byli ST-kowcy :) Grzesiek Pawlik był auto­rem Marijuana Mail (któ­rego byłem beta­te­ste­rem) a Tomek Mazur sobie sce­no­wał tro­chę swego czasu. Wniosek?

      Nasi są wszę­dzie, Układ rządzi! :)

  19. MacDada 21/10/2006 do 21:48 # Odpowiedz

    Hejka!

    To mój pierw­szy wpis tutaj, dla­tego się witam ;-)

    Tak wogóle to bar­dzo podobmi się ten blog i RSS już czeka na nowe wpisy… :D

    Sam na codzień mam zamie­sza­nie — po kilka razy dzien­nie sytu­acja się zmie­nia i raz jest OSX a raz WinXP.

    Jednakże nie zmie­nia­łem sobie układu kla­wi­szy w OSX na pie­cowy czy odwrot­nie. Przyzwyczajony jestem do obu spo­so­bów pisa­nia, a na doda­tek piszę bezwzrokowo.

    IMO warto, byś jed­nak spró­bo­wał mako­wego stylu pisa­nia — nie wiem, co dokład­nie sobie zmie­ni­łeś, ale ja nie wyobra­żam sobie zamy­ka­nia okien z jabłko+f4 ;-)

    Bardzo przy­zwy­cza­jony jestem do kilku skró­tów klawirkowych:

    jabłko+q = zamknię­cie progsa

    jabłko+w = zamknię­cie okna

    jabłko+tab zmiana progsa (dodac shift i zmiana nastę­puje wstecz)

    Lewy kciuk manew­ruje mi wciąż mię­dzy altem a jabłkiem… ;-)

    Do tego pole­cam Ci usta­wie­nie sobie „hot cor­ners” dla Expose — genialne roz­wią­za­nie. Jak wra­cam do pieca, to wciąż mi tego bra­kuje. Tak więc ja mam w pra­wym gór­nym rogu cho­wane wszyst­kich okien (dostęp do biurka), a w pra­wym dol­nym poka­zy­wa­nie wszyst­kich okien.

    Jeśli tego miej­sca nie znasz, to zapra­szam na naj­więk­sze pol­skie makowe forum: http:// www. MyApple .pl

    ((mam nadzieję, że przej­dzie adres przez filtr :P))

    Pozdr.

    Dawid, MacDada

  20. pink_sock 17/10/2007 do 21:27 # Odpowiedz

    hej,

    poscia­ga­lam wszel­kie kodeki a plik avi i tak jest bez dzwieku, mac os x.

    dzieki za pomoc

Trackbacki/Pingbacki

  1. Mac mini – miłość na nowo | CoSTa's Family Page - 15/06/2010

    […] W paź­dzier­niku 2006 roku wzięło i przy­je­chało do mnie pudełko, które zre­de­fi­nio­wało moje spoj­rze­nie na elek­tro­nikę użyt­kową. Takie małe coś, co sta­nęło u boku moni­tora, nie wyda­wało żad­nych dźwię­ków, wyglą­dało osza­ła­mia­jąco i mini­ma­li­stycz­nie do bólu, zaofe­ro­wało zupeł­nie inne ale cał­kiem przy­jemne dozna­nia pły­nące z obsługi i zasad­ni­czo potra­fiące wszystko, co miało potra­fić. Przyjechał do mnie wtedy mój Mac mini. […]

Dodaj komentarz