CoSTa vs. Mac mini — Round 2 — FIGHT!

Przesiadłem się i czas chyba napi­sać, jak mi tu jest, czego mi tu bra­kuje a co mnie miło zasko­czyło. Jakoś tak ostat­nio Hadret zaży­czył sobie zezna­nia no to mnie wzięło na pisa­nie. Przy weeke­dzie można, a co :). Swego czasu spi­sa­łem kilka moich pierw­szych wra­żeń z obco­wa­nia z Makiem ale teraz nazbie­rało się tego nieco więc cóż czy­nić, trzeba napi­sać to i owo.

Zacznę może od tego, że było ciężko do czasu uzmy­sło­wie­nia sobie, że to Unix de facto. A skoro Unix, to nie­da­leko pew­nie do Linuksa. A skoro Linuks, to jakoś będzie można się w tym poła­pać :). I fak­tycz­nie, od momentu uru­cho­mie­nia ter­mi­nala, zaczyna się robić jakby zna­jomo. No i bar­dzo dobrze, bo gdy przy­był do tego wszyst­kiego solidny mene­dżer pli­ków w postaci zna­nego mc, nie było już na co narze­kać. Ale to prze­cież MacOS i nie o kon­solę w tym wszyst­kim cho­dzi a o okna. A do tych chwilkę przy­zwy­cza­jać się trzeba (i ta chwilka może być ciężka). Powiedzmy sobie szcze­rze — przej­ście bez­po­śred­nio z Windows na MacOS może być nieco bole­sne. Filozofia dzia­ła­nia cało­ści jest bowiem nieco odmienna a zada­nia w stylu kopio­wa­nia czy prze­no­sze­nia pli­ków wcale nie muszą być roz­wią­zane iden­tycz­nie w oby­dwu śro­do­wi­skach. Szczerze mówiąc bar­dzo wiele dla intu­icyj­nego przej­ścia na MacOS zro­biło dla mnie… Gnome! A na pewno KDE. Po pro­stu pewne kwe­stie dzia­łają podob­nie albo podob­nie zostały rozwiązane.

Przede wszyst­kim — MacOS działa raczej fol­de­rami niż pli­kami (tu mówią o „Teczkach” a nie kata­lo­gach czy fol­de­rach). Co mam przez to na myśli? A to na ten przy­kład, że insta­lo­wać apli­ka­cje nie­które (zdaje się, że więk­szość jeśli nie wszyst­kie :)) można w dowol­nym fol­de­rze na dysku twar­dym. Gdziekolwiek się chce. Owszem, ist­nieje spe­cjalny kata­log dla apli­ka­cji, w któ­rym wszyst­kie apli­ka­cje powinny być insta­lo­wane ale… Nie zawsze jest to wyma­gane. Po pro­stu można sobie pro­gram wrzu­cić gdzie się chce. Dla linuk­sia­rza rzecz nie do pomy­śle­nia — ma być /usr/bin i koniec :). Nie musi a roz­wią­za­nie jest bar­dzo ela­styczne i pozwala na dosyć dowolne zago­spo­da­ro­wa­nie swo­jego dysku twar­dego. Pewnie, że w Windows i Linuksie też można takie rze­czy robić. Tyle że wymaga to nieco wię­cej pracy, zaś insta­la­cja apli­ka­cji w MacOS ogra­ni­cza się w sumie w więk­szo­ści przy­pad­ków do po pro­stu sko­pio­wa­nia kata­logu z apli­ka­cją w dowolne miej­sce na dysku twar­dym. I już. Side effect? Nie zauwa­ży­łem jakichś efek­tów ubocz­nych takiego podej­ścia do pro­gra­mów. Aplikacje skła­dują potrzebne im dane w kata­logu biblio­teki (Library) a dane pod­le­ga­jące mody­fi­ka­cjom (np. cache prze­glą­darki) lądują w odpo­wied­nich pod­ka­ta­lo­gach kata­logu użyt­kow­nika. Jednym sło­wem — raczej norma, na pewno zaś dla użyt­kow­nika Linuksa. Okej, no może jeden efekt uboczny jest — dein­sta­la­cja pro­gramu to po pro­stu jego wypie­prze­nie do kosza ale o resztę trzeba już zadbać ręcz­nie. Na kilka ład­nych już poin­sta­lo­wa­nych pro­gra­mów widzia­łem rap­tem z dwa, które ofe­ro­wały skrypty dein­sta­la­cyjne czysz­czące coś wię­cej niż kata­log z pro­gra­mem. Powiem szcze­rze, że przy rado­snym insta­lo­wa­niu wszyst­kiego, co się pod rękę nawi­nie, tego śmie­cia zbiera się cał­kiem sporo i co jakiś czas wypada wyko­nać nie­fajną ręczną robotę. Choć są pro­gramy, które ten pro­ces potra­fią zauto­ma­ty­zo­wać i ścią­gnąć ze łba…

Sama kon­struk­cja tutej­szego pro­gramu nieco mnie zasko­czyła. Oto bowiem wle­cia­łem za pomocą mc do kata­logu z apli­ka­cjami i spo­dzie­wa­łem się zoba­czyć kupę pli­ków i kilka rap­tem kata­lo­gów, które jako wła­śnie kata­logi zostały poka­zane w Finderze (tutej­szy Explorer/ Nautilus). I tu zdzi­wie­nie — każda prak­tycz­nie apli­ka­cja to kata­log z licz­nymi pod­ka­ta­lo­gami, w któ­rych miesz­czą się pliki potrzebne danej apli­ka­cji a wszystko to poka­zy­wane jest w oknie Findera jako po pro­stu jedna apli­ka­cja. Dwuklik odpali po pro­stu pro­gram ale nie wyświe­tli zawar­to­ści kata­logu apli­ka­cji. Sprytne :)

W MacOS myśli się nieco za użyt­kow­nika. No nie­stety, dla kogoś cenią­cego wol­ność w wystra­ja­niu sobie biurka pod swoje potrzeby MacOS nie ofe­ruje nic sen­sow­nego. Jest gorzej niż w Windows bo tu nawet cho­ler­nej czcionki defaul­to­wej zmie­nić nie idzie. Kudy tam MacOS do dowol­no­ści kon­fi­gu­ra­cji Gnome czy KDE, o innych desk­to­pach nie wspo­mi­na­jąc. Ba! Moje stare Atari ST można było bar­dziej sper­so­ni­fi­ko­wać i to bez korzy­sta­nia z zewnętrz­nego opro­gra­mo­wa­nia. Tu poza wymianą tapety i pomie­sza­niem z roz­mia­rem i umiesz­cze­niem Docka raczej nie­wiele da się zro­bić. Owszem, ist­nieją pro­gramy pozwa­la­jące na poba­wie­nie się wyglą­dem sys­temu ale ponoć potra­fią nie­źle namie­szać. Inna kwe­stia, że nie­tu­nin­go­wany MacOS wygląda sma­ko­wi­cie nad wyraz, nie zmie­nia to jed­nak faktu, że jest po pro­stu nie­mo­dy­fi­ko­walny. Szczegolnie dla kogoś, kto lubił poba­wić się pod Linuksem zmie­nia­niem tego czy owego. Tak więc mod­de­rzy bez dodat­ków raczej nie mają tu czego szukać.

MacOS jest intu­icyjny. I to bar­dzo. Praktycznie tu wszystko ze wszyst­kim współ­działa — zazna­cze­nie myszą, chwy­ce­nie i prze­nie­sie­nie tek­stu z ter­mi­nala na ikonę pro­gramu do obróbki tek­stu działa tak, jak logika na to wska­zuje — otwo­rzy się pro­gram i zazna­czony frag­ment się w nim wyświe­tli. MacOS imple­men­tuje chyba naj­le­piej spo­śród widzia­nych do tej pory przeze mnie sys­te­mów mecha­nizm Drag’n’Drop. Nie dla­tego, że robi to jakoś wido­wi­skowo. Raczej dla­tego, że sza­nuje się tu użyt­kow­nika i logikę. Po pro­stu gdy intu­icyjne wydaje ci się prze­cią­gnię­cie cze­goś i opusz­cze­nie tego gdzie indziej dla wyko­na­nia jakiejś akcji — ktoś pew­nie o tym już pomy­ślał i da się to zro­bić. Tak cał­kiem po pro­stu. Nie powiem, bar­dzo to przy­jemna funk­cjo­nal­ność i wiele ułatwiająca.

Operacje na pli­kach? Też zro­bione z głową. Chcesz prze­nieść plik do jakie­goś głę­boko zako­pa­nego kata­logu? Po pro­stu chwyć ten plik i prze­suń nad kata­log nad­rzędny nad tym, do któ­rego chcesz plik prze­nieść. Przytrzymaj chwilkę a kata­log zamryga i grzecz­nie się otwo­rzy. Oczywiście dalej można ten sam trzy­many plik prze­su­wać nad kolejne pod­ka­ta­logi i tym spo­so­bem dosyć szybko prze­miesz­czać się po struk­tu­rze kata­lo­gów. Fajnie zro­bione, z głową. Bardzo wiele ele­men­tów jest tu zro­bio­nych z głową choć jest też kilka, które można by bar­dzo uspraw­nić. Np. ogrom­nie bra­kuje mi zna­nej z Nautilusa ścieżki wyświe­tla­nej nad zawar­to­ścią okna, dzięki któ­rej szybko można było nawi­go­wać po struk­tu­rze odwie­dzo­nych kata­lo­gów. Nautilusowe roz­wią­za­nie jest świetne i z chę­cią zoba­czył­bym je także w MacOS. Ogólnie jed­nak z oknami pra­cuje się na tyle miło i intu­icyj­nie, że nawet Doropha bez więk­szych pro­ble­mów radzi już sobie a przy­naj­mniej nie maru­dzi w tema­cie jak zro­bić to czy tamto. Znaczy, że chyba zaczyna się w tym wszyst­kim orientować :)

Codzienność

Mail — solidny i dobry pro­gram — przy­kład wątkowania

Na codzień korzy­stam zasad­ni­czo z tego, co dosta­łem wraz z sys­te­mem. Do mailingu uży­wam pro­gramu Mail, któ­ren to pro­gra­mik z miej­sca przy­padł mi do gustu. Nie szu­kam alter­na­tyw póki co bo Mail ma wszystko czego potrze­buję. Okej, to nie The Bat ale też na co mi te wszyst­kie zaawan­so­wane opcje Netoperka? Filtr anty­spa­mowy na pokła­dzie jest i działa świet­nie, pro­gram bar­dzo dobrze radzi sobie z obsługą wielu kont (nie wiem dla­czego Paweł Tkaczyk skar­żył się swego czasu na tę funk­cjo­nal­ność — ja nie mam zastrze­żeń więk­szych (jeśli coś namie­sza­łem to sorry ale jakoś mi tak po gło­wie cho­dzi)), bar­dzo pomy­słowo zro­bione jest wąt­ko­wa­nie a opcje wyszu­ki­wa­nia i gru­po­wa­nie wyni­ków wyszu­ki­wa­nia w osob­nych fol­de­rach wir­tu­al­nych to roz­wią­za­nie, do któ­rego bar­dzo przy­wy­kłem w pracy z Evolution. To solidny, dobry klient mailowy, który lekko mi się ostat­nio zatkał przy więk­szej wia­do­mo­ści i tu zauwa­ży­łem póki co jedyny pro­blem. No ale też mail był niczego sobie — pra­wie 90 mega­baj­tów zdjęć, za które cio­tu­niu dzię­kuję ale wciąż zacho­dzę w głowę jak ty je wysła­łaś tym swoim skrom­nym łączem :). No, na tym mailu pro­gram nieco przy­sta­nął i po praz pierw­szy sko­rzy­sta­łem z Force Quit (czyli ubi­łem pro­ces innymi słowy :)). Niepotrzebnie jak się oka­zało bo po pro­stu mail musiał być „zmie­lony”. Problem w tym, że sporo to czasu zajęło a kom­plet­nie nie wiem dla­czego aż tyle. Poza tą wpadką nie mogę na Maila narze­kać bo dosko­nale wywią­zuje się ze swo­ich zadań.

Safari — nie powala ale i nie odrzuca — solidna robota

Strony prze­glą­dam sys­te­mową prze­glą­darką Safari. Tak, mam z boczku i Firefoxa, i Operę, i jesz­cze jakieś Camino mnie cią­gnie do spró­bo­wa­nia ale de facto korzy­stam tylko z Safari. Szybka, sprawna, oparta zdaje się o Gecko i po pro­stu wygodna prze­glą­darka. Miłośnicy grze­ba­nia w nie­prze­bra­nej ilo­ści opcji nie mają tu czego szu­kać. Przeglądarka w pod­sta­wo­wej swej wer­sji jest przede wszyst­kim funk­cjo­nalna a po dopa­ko­wa­niu kil­koma roz­sze­rze­niami ta funk­cjo­nal­ność rośnie bar­dzo i można mówić o solid­nym kon­ku­ren­cie dla Firefoxa. Firefoxa nie uży­wam ostat­nio bo jest u mnie widocz­nie wol­niej­szy i bar­dziej zaso­bo­żerny (któ­raś z ostat­nich bet) od Safari. Niemniej jeśli o prze­glą­darki cho­dzi to wybór jest solidny i kto co tam lubi — znaj­dzie. Także z poziomu Safari wyświe­tlam RSSy choć cią­gnie mnie do NewsFire. Fajny soft ale chciał­bym jakąś dar­mową a dobrą alter­na­tywę zna­leźć. Z dar­mową może nie byłoby jesz­cze tak źle ale ta „dobra”… NewsFire wygląda i działa dosko­nale i to jest teraz wyznacz­nik dobrego czyt­nika RSS pod MacOS dla mnie. Za to nie mogę zna­leźć dobrego czyt­nika grup dys­ku­syj­nych. Jakieś sha­re­ware wypa­sione pew­nie by się zna­la­zło ale mnie się marzy póki co coś w stylu PANa — nie­złe, dar­mowe i o ile to moż­liwe — nie wyma­ga­jące kom­pi­la­cji. Coś takiego pew­nie ist­nieje tylko jesz­cze ten tytuł zna­leźć muszę :)

Finder — MacOkna na świat

Całością sys­temu nawi­guje się za pomocą pro­gramu Finder. To taki Explorer czy Nautilus, po pro­stu mene­dżer okien/plików (nigdy nie wiem od czego jest taki Nautilus — od okien czy od pli­ków? :)) dający sobie nie­źle radę. Tu na prawdę nie ma nic nie­stan­dar­do­wego czy w jakiś inny spo­sób odbie­ga­ją­cego od rze­czy zna­nych z Windows czy Linuksa. No może jedna rzecz bar­dzo mi się spodo­bała, w Gnome obecna od nie­dawna zdaje się a w Windows po jakichś kom­bi­na­cjach alpej­skich — zmiana upraw­nień do kata­logu wraz z pod­ka­ta­lo­gami i pli­kami w nich sie­dzą­cymi. Niby bzdura ale dostępna w odle­gło­ści dwóch klik­nięć myszy. W Windows to kom­plet­nie inna histo­ria a w Gnome, jako się rze­kło, rzecz dopiero wrzu­cona. A uła­twia pracę na kom­pu­te­rach, z któ­rych korzy­sta wię­cej niż jedna osoba, że nie można bardziej…

O, wła­śnie — konta. No pod tym wzglę­dem inne sys­temy mogą MacOS co naj­wy­żej buty czy­ścić. Najbardziej obra­zowo mówiąc: prze­łą­cze­nie użyt­kow­nika ozna­cza dokład­nie to, co ozna­cza — pro­cesy użyt­kow­nika zalo­go­wa­nego ale aktu­al­nie nie uży­wa­ją­cego swego konta są spy­chane w tło i tam sobie w tle dzia­łają. I kiedy piszę, że dzia­łają, to wła­śnie to mam na myśli — muzyczka sobie leci, film się wyświe­tla, tor­rent ściąga… Aplikacje użyt­kow­nika w tle jak naj­bar­dziej pra­cują a zmiana konta i ich przy­wró­ce­nie to kwe­stia klik­nię­cia. I dzieje się to w cho­lerę szybko, po pro­stu bły­ska­wicz­nie. Klik i wyświe­tla się pul­pit żony i film, który wciąga. Klik, ekran robi sek­sowny obro­cik i oto wyświe­tla mi się mój film i sły­szę swoją muzę… Kilka ład­nych minut prze­łą­cza­łem konta gdy pierw­szy raz zoba­czy­łem jak się to dzieje :). Rewelacja po pro­stu! W Windows nie dzieje się to ani przez chwilę tak faj­nie a pod Linuksem prze­łą­cza­nie kont roz­wa­lało mi X-y i miało to zwią­zek chyba ze ste­row­ni­kami ATI. Z mojego punktu widze­nia nie­wiele to zmie­niało — prze­łą­cza­nie po pro­stu nie dzia­łało i tyle. Nie wąt­pię, że innym to śmiga na ich Linuksach, u mnie nie dzia­łało i basta :/

Problemy

Główny pro­blem: gdzie jest kurwa mać menu z apli­ka­cjami??? Gdzie są jakie­kol­wiek menu??? Ja mam tre­ning jesz­cze z Atari i jego GEMa i pamię­tam jak się pra­cuje z tą górną belką, na któ­rej wyświe­tlane są menu/opcje danej apli­ka­cji. Ale stan­dar­dowy użyt­kow­nik Windows zgi­nie tu zupeł­nie. Gdzie jego poin­sta­lo­wane pro­gramy? Gdzie menu Start i grzecz­nie wyświe­tla­jące się tam skróty? Gdzie to wszystko znane także z każ­dego innego desk­topa??? W skró­cie: nie ma.

Na początku zupeł­nie się zgu­bi­łem i klą­łem na czym świat stoi. Ale też zaczy­nam chwy­tać chyba filo­zo­fię za tym sto­jącą, która jest wyjąt­kowo pro­sta: po co dublo­wać? Wszystko, co potrzeba, sie­dzi sobie stan­dar­dowo w kata­logu Applications i wystar­czy ten kata­log otwo­rzyć. Wymaga to dokład­nie tyle samo klik­nięć co w Windows a róż­nica taka, że zamiast skró­tów do pli­ków wyko­ny­wal­nych apli­ka­cji, wyświe­tlane są same apli­ka­cje. A że tutaj klik­nię­cie na kata­logu (teczce) z apli­ka­cją ozna­cza zazwy­czaj jej uru­cho­mie­nie… Po co robić skróty skoro są po pro­stu nie­po­trzebne? No i kata­log z apli­ka­cjami można sobie zor­ga­ni­zo­wać według wła­snego widzi­mi­się, czyli robić dokład­nie to samo, co robi­łem w Windows — w menu Start two­rzy­łem kata­logi w stylu „Programy Internet”, „Programy Muzyka”, w któ­rych lądo­wały odpo­wied­nie skróty. Tu można dokład­nie to samo tyle że nie tak samo. Pod tym wzglę­dem naj­bar­dziej pochrza­niony i dający naj­mniej swo­body jest chyba Linuks z Gnome czy KDE na pokła­dzie. Do dziś nie mam poję­cia jak w pro­sty spo­sób urzą­dzić w Gnome menu apli­ka­cji po swo­jemu. O ile w ogóle się da. Jedyne co mi przy­cho­dzi do głowy to ręczna edy­cja pli­ków kon­fi­gu­ra­cyj­nych z wpi­sami dla każ­dej apli­ka­cji. Koszmar…

Mniejszy pro­blem: miej­sca mało… Z uwagi na koszty bra­łem mini z małym twar­dzie­lem. Mam ich w domu na kopy to po co mi jakiś duży i drogi w samym Maku, myśla­łem. Błąd! Podpięcie twar­dziela będzie wyma­gało kupie­nia jakiejś obu­dowy z mini­mum USB 2.0 na pokła­dzie a naj­le­piej z super­a­śną obsługą FireWire. A to ozna­cza koszty… Może nie­zbyt wyso­kie ale jed­nak koszty. Szlag by to, leży i mar­nuje mi się póki co 200 giga miej­sca, o pozo­sta­łych twar­dych już nawet nie wspo­mi­na­jąc (kolejne obu­dowy :)). No nie­stety, brak pece­to­wego pudła w takich momen­tach jest odczuwalny.

Malutki pro­blem: jak prze­kon­wer­to­wać bazę danych o wszyst­kich moich cede­akch i dvd z for­matu WhereIsIt na do cze­goś czy­ta­nego przez któ­ryś z odpo­wied­nich pro­gra­mów mako­wych (np. CDFinder)? Nie mam poję­cia a wczy­ty­wa­nie setek pły­tek jakoś mało mi się uśmie­cha… chciało się mieć kur­czę nowy sprzęt, taka jego mać :)

Można by tak jesz­cze nieco tylko po co? Kogo to inte­re­suje? System jest inny ale nie z innej pla­nety i po krót­kich bojach zaczyna poka­zy­wać pazurki. Sprzęt takoż nie jest z kosmosu a tylko solid­nie zesta­wiony w jedną, spraw­nie dzia­ła­jącą całość. Szczególnie roz­czula mnie w moim mini prak­tycz­nie brak jakich­kol­wiek odgło­sów pracy. Swego czasu mocno obni­ży­łem poziom hałasu w swoim pece­cie ale dopiero teraz wiem co to zna­czy naprawdę cichy kom­pu­ter. Naprawdę cichy kom­pu­ter ozna­cza kom­pu­ter, któ­rego nie sły­chać. Dobrze, że tę diodę na prze­dzie wsa­dzili bo nie miał­bym poję­cia, że mi komp pracuje :)

Tak więc mister Hadret — pra­cuje się nor­mal­nie, pro­gra­mów jest w cho­lerę (dar­mo­wych też) a róż­nice tkwią w dro­bia­zgach. Niektóre dro­bia­zgi kon­fu­dują, inne z miej­sca stają się tymi-ulubionymi-drobiazgami… Ot życie, prze­skocz na BeOSa (teraz zdaje się Zeta to się nazywa) i będziesz miał poję­cie o róż­ni­cach. Jest ina­czej — miej­scami lepiej, miej­scami gorzej… IMO tych „lepiej” jest jed­nak zde­cy­do­wa­nie wię­cej. Ot i wszystko.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

30 Komentarzy do “CoSTa vs. Mac mini — Round 2 — FIGHT!”

  1. Paweł Tkaczyk 22/10/2006 do 17:04 # Odpowiedz

    Safari jest oparte nie o Gecko, a o WebKit (applowa inter­pre­ta­cja KHTML, uży­wany także w Konquerorze). Są z tym cza­sem pro­blemy, ale gene­ral­nie też uży­wam prak­tycz­nie tylko Safari :)

  2. SebaS86 22/10/2006 do 17:50 # Odpowiedz

    # Dla linuk­sia­rza rzecz nie do pomyślenia

    # ma być /usr/bin i koniec

    To ja chyba jakiś inny jestem, albo wyka­zuję zapędy bała­ga­niar­skie. /usr/local/bin, /home/seba/local/bin, /home/seba/tmp/bin i być może jesz­cze kilka innych, co prawda bin bo bin ale poroz­rzu­cane to wszystko po kilku par­ty­cjach. Może i nie do pomy­śle­nia ale testo­wa­nia opro­gra­mo­wa­nia jak naj­bar­dziej przydatne. ;-)

  3. b3x 22/10/2006 do 18:16 # Odpowiedz

    Use AppZapper.

    Przyzwyczajaj się, że dobre pro­gramy kosztują :-)

  4. madman 22/10/2006 do 18:20 # Odpowiedz

    Mi strasz­nie bra­ko­walo rze­czy typowo UNIXowej — kopio­wa­nia i wkle­ja­nia myszka.

    Rzecz niby drobna, a cho­lera mnie bie­rze jak tego nie mam (windows/mac).

    O ile do win­dowsa mozna doin­sta­lo­wac jakis pro­gra­mik emu­lu­jacy UNIXowe kopio­wa­nie, tak w Mac nie mam zie­lo­nego poje­cia. Moze jest…

  5. PitMac 22/10/2006 do 18:36 # Odpowiedz

    „Główny pro­blem: gdzie jest kurwa mać menu z apli­ka­cjami??? Gdzie są jakie­kol­wiek menu??? Ja mam tre­ning jesz­cze z Atari i jego GEMa i pamię­tam jak się pra­cuje z tą górną belką, na któ­rej wyświe­tlane są menu/opcje danej apli­ka­cji. Ale stan­dar­dowy użyt­kow­nik Windows zgi­nie tu zupeł­nie. Gdzie jego poin­sta­lo­wane pro­gramy? Gdzie menu Start i grzecz­nie wyświe­tla­jące się tam skróty? Gdzie to wszystko znane także z każ­dego innego desktopa???”

    W skró­cie 2 programy,jedne http://my.opera.com/Wojwit/blog/show.dml/365915 ale tro­che nieczytelny.Drugi któ­rego sam uży­wam i szcze­rze pole­cam http://ranchero.com/tigerlaunch/ a jeżeli szu­kasz cze­goś do Menu Bar to pole­cam http://menu.jeweledplatypus.org/ napewno znaj­dziesz cos co ci się przyda:)

    Pozdrawiam

  6. zielsko 22/10/2006 do 19:25 # Odpowiedz

    Costa co ty pinkolisz?

    FF jest u mnie w trzech miej­scach w tym dwie wer­sje w /home/zielski/ff razem z th, a obok się gnieź­dzi RealPlayer i Mozilla suite — na spółkę z Flockiem w kata­logu /home/zielski/Desktop/Flock.

    Jak widać w Ubuntu też można sebie baj­zel zrobić ;)

  7. Hadret 22/10/2006 do 20:51 # Odpowiedz

    Wielkie dzięki arta! Bardzo byłem cie­kaw jak toto się spra­wuje. Cóż, ja wła­śnie oswa­jam się z pręd­ko­ścią dzia­ła­nia GNOMEa po zmia­nie „ofla­cze­nia” w kom­pie. Muszę tylko jesz­cze jakie­goś ład­nego dyska sATA II wykom­bi­no­wać i będzie komplet ^^

    Jeszcze raz — BIG THX!

  8. stanpielak 22/10/2006 do 21:02 # Odpowiedz

    ja mam także chyba zapędy bała­ga­niar­skie ;) szkoda, że w Mac’ach tak mało można zmie­niać i w nich grze­bać — a przy­naj­mniej nie można tego robić bez odpo­wied­niego softu. ja np. z Maciem zaczy­na­łem w liceum, szkoła zaku­piła ich 40 i każdy musiał się ich nauczyć. mi oso­bi­ście prze­szka­dzał brak dru­giego „klika” na myszce. no i oczy­wi­ście spo­sób cho­dze­nia po kata­lo­gach. tu nie było tak faj­nie jak c:programy ;)

    bra­kuje mi w twoim wpi­sie infor­ma­cji na temat apli­ka­cji czę­sto uży­wa­nych takich jak pro­gramy do two­rze­nia archi­wów, obsługi FTP’a czy np. pro­gra­mów które łatwoi zmi­gro­wać na MAC’a z PCta :)

  9. BS 22/10/2006 do 21:27 # Odpowiedz

    co do sciezki w oknie fin­dera — klik­nij nqa ikonke z nazwa fol­deru z wci­snie­tym kla­wi­szem command ;)

  10. aldek 22/10/2006 do 22:14 # Odpowiedz

    Fajna kon­wer­sja. Wiesz, ja nigdy nie lubi­łem linuk­sow­ców, bo są to ludzie prze­kra­cza­jący cienką gra­nicę, za którą zain­te­re­so­wa­nie kom­pu­te­rem jako narzę­dziem pracy, cie­ka­wym narzę­dziem, zmie­nia się w wariac­two jakieś chore. Więc gene­ral­nie, pamię­taj że MacOS to sys­tem dla pro­stych ludzi, któ­rym usr­bin się z sraką koja­rzy, i nie ocze­kuj po nim cudów. Chociaż, cud się zda­rzy, jak Twoja córeczka (no wła­śnie, chrza­nić kom­pu­tery, co tam u niej?), sią­dzie przy kla­wia­tu­rze, zro­zu­miesz, że ci faceci w Cupertino zro­bili kupę dobrej roboty, by czy­sty umysł w pięt­na­ście sekund zro­zu­miał, o co w tym całym kom­pu­te­rze z jabłusz­kiem cho­dzi. Ciągle mam takie doświad­cze­nie przed oczami, jak kil­ku­la­tek posa­dzony przed moim iMa­kiem zmon­to­wał fajny fil­mik DV w iMo­vie, nie wiem, czy w jakim­kol­wiek innym sys­te­mie ope­ra­cyj­nym takie cuda są moż­liwe, w MacOS są, zawsze były. Niestety, prze­kleń­stwo PL polega na tym, że u nas są to kom­pu­tery dla pro­fe­sjo­na­li­stów, dtp i innych takich pokrak, a w domach stra­szą pecety. Całe szczę­ście, że to się zmienia.

    Powodzenia z makami, to fajne kom­pu­tery do domu, serio :)

    • byte 23/10/2006 do 12:23 # Odpowiedz

      [quote]Wiesz, ja nigdy nie lubi­łem linuk­sow­ców, bo są to ludzie prze­kra­cza­jący cienką gra­nicę, za którą zain­te­re­so­wa­nie kom­pu­te­rem jako narzę­dziem pracy, cie­ka­wym narzę­dziem, zmie­nia się w wariac­two jakieś chore[/quote]

      Na podob­nej zasa­dzie fila­te­li­ści to cho­rzy ludzie, któ­rzy w ukry­ciu liżą znaczki aż do finału. O, fanboy.

  11. MacDada 22/10/2006 do 22:49 # Odpowiedz

    Jak chcesz użyć pie­co­wego dysku, to zamów na Allegro jakąś obu­dowę do niego.

    Obudowa USB (62zł):

    allegro.pl/item133783189_obudowy_dysku_3_5_usb_2_0_nowe_f_vat_tanio.html

    Obudowa USB+FireWire (115zł):

    allegro.pl/item134233271_obudowa_3_5_usb_firewire_aluminiowa_i_najlepsza_.html

    Pozdr.

  12. CoSTa 23/10/2006 do 07:10 # Odpowiedz

    [b]paweł tkaczyk[/b]: o pro­szę, dobrze wie­dzieć. co prawda na strony spra­wia­jące jakieś więk­sze pro­blemy jesz­cze nie tra­fi­łem ale czuję się uprzedzony :)

    [b]sebas86 (i pozo­stali w tym temacie[/b]: ha! bała­ga­nia­rze jedni! to po to obmy­ślano te wszyst­kie paczki i bóg raczy wie­dzieć co jesz­cze, byście po sys­te­mie roz­wa­lali co pod rękę wpadnie? :)

    [b]b3x[/b]: oj nie­stety kosz­tują ale na szczę­ście jest też sporo dar­mo­wych alter­na­tyw. za kilka zapłacę ale taki app­zap­per to już prze­sada… co to robi? spo­tli­ghta odpala i szuka wszyst­kiego z nazwą apli­ka­cji? to ręcz­nie mogę sobie zro­bić i efekty będą pew­nie podobne. ale fakt, że uła­twie­nie spore :)

    [b]pitmac[/b]: oj czło­wieku dzię­ę­ę­kiiii! awet nie wie­dział­bym czego szu­kać… taaak, te dro­bia­zgi są bar­dzo ale to bar­dzo pomocne i sympatyczne.

    [b]hadret, stanpielak[/b]: będzie i taki artek niech tylko się jesz­cze nieco po sof­cie poroz­glą­dam bo nie dla wszyst­kiego jesz­cze zna­la­złem alte­ran­tywy sensowne.

    [b]bs[/b]: mnie tam wygląd macos nie prze­szka­dza — jest dobrze. ale to trzeba zro­zu­mieć: ludzie chcą mieć wpływ na wygląd swo­jego desk­topa. i ja na ten przy­kład nie za bar­dzo rozu­miem dla­czego zmiana wyglądu gui ma być w jakiś spo­sób pro­ble­ma­tyczna dla sys­temu. odzwy­cza­iłem się od tego pod linuk­sem. tam po pro­stu wrzu­cam odpo­wied­nie pliki do odpo­wied­nich kata­lo­gów i już mogę sza­leć, zazwy­czaj bez pro­ble­mów ze sta­bil­no­ścią. ale za namiary dzięki bo kto wie, może z cza­sem naj­dzie mnie chęć na zmiany a na tej stro­nie ład­nie te tema­ciki poka­zali i z dwa by się nadały jak naj­bar­dziej. co do ścieżki — okej, działa ale kudy tam temu roz­wią­za­niu do nauti­lu­so­wego. tam jest to zro­bione nie­mal perfekcyjnie.

    [b]aldek[/b]: z takim prze­zna­cze­niem apple było kupo­wane — coś pro­stego dla pro­stych ludzi. ale i tych pro­stych ludzi cza­sem dopada chęć pogrze­ba­nia tu i ówdzie (choć muszę przy­znać, że mnie prze­cho­dzi to zupeł­nie, wolę się sku­pić na tym co robię). to ma być kom­pu­ter domowy — dla mnie, żony i dzie­ciaka. i powlutku się staje :)

    [b]macdata[/b]: o, to alu­mi­niowe mam w robo­cie. już pod­pier­ni­cza­łem i działa fak­tycz­nie bar­dzo dobrze. dziś prze­łożę twar­dego do obu­dowy i jumam tę obu­dowę. niech i ja coś z pracy wyniosę :)

    • BS 23/10/2006 do 12:44 # Odpowiedz

      zmiana gui nie jest pro­ble­ma­tyczna dla sys­temu a dla uzyt­kow­nika :) czlo­wiek po pro­stu gubi sie gdy ma zbyt duzo mozli­wo­sci stad zalo­ze­nie ze inter­fejs ma byc jed­no­rodny a jedyna zmiana na jaka osx ootb zezwala to sche­mat kolo­ry­styczny gra­phite. a dla grzebaczy-pasjonatow sa zawsze dodat­kowe narze­dzia i skorki.

  13. SebaS86 23/10/2006 do 08:20 # Odpowiedz

    Paczki, pacz­kami, są stwo­rzone tylko dla ułamka dostęp­nego opro­gra­mo­wa­nia. Gdybym za każ­dym razem zamiast prze­te­sto­wać naj­pierw czy to w ogóle działa, robił paczkę, ebu­ilda czy co kol­wiek innego osi­wiał­bym przed następ­nymi uro­dzi­nami. ;-) Mimo to stan­da­ry­za­cja kata­lo­gów to dobro, cho­ciaż takie podej­ście wymu­sza sto­so­wa­nie dodat­ko­wych narzę­dzi — nie­stety ale roz­wa­le­nie jed­nego pro­gramu po kilku kata­lo­gach rze­czy­wi­ście może być nie­przy­jemne i tro­chę zazdrosz­czę roz­wią­za­nia tego pro­blemu w Makówkach i czę­ściowo także w Oknach.

  14. ryba 23/10/2006 do 09:41 # Odpowiedz

    co do sciezki w fin­de­rze. Masz cos podob­nego. Przeciagnij w usta­wie­niach fin­dera po pro­stu dodat­kowa ikonke na belke (nie pamie­tam nie­stety ktora, teraz sie­dze w pracy na win­dzie ) bedzie ci sie roz­wi­jalo cos w rodzaju drzewka nadrzed­nych katalogow.

    Co do apli­ka­cji pomoc­ni­czych — naprawde pole­cam wspo­mi­nany tu kie­dys quick­si­lver. Skonfiguruj skrot (u mnie to bodajze F4) i po poja­wie­niu sie okienka wpisz pocza­tek nazwy apli­ka­cji. Oszczedza czas i macha­nie myszka. Posiada sporo dodat­kowo pluginow.

    Z dodat­kow moze zain­te­re­suje cie pro­gra­mik growl!, ktory wyswie­tla ci w dym­kach rozne infor­ma­cje (http://growl.info/about.php).

    Pozdrawiam

  15. fradiavolo 23/10/2006 do 11:52 # Odpowiedz

    MacOS X jest bar­dzo pro­sty, przy­jemny i intu­icyjny w użyt­ko­wa­niu. Nie widzia­łem jesz­cze nikogo, kto by się nie mógł w nim poła­pać. Bo też cała rzecz polega głów­nie na tym, żeby wziąć myszkę do ręki. :)))

    A tak nawia­sem mówiąc dziwi mnie, że Planeta Ubuntu kon­se­kwent­nie zmie­rza w stronę „Planety Mac”.

  16. wyzimir 23/10/2006 do 23:19 # Odpowiedz

    Tak jak ryba pole­cam Quicksilver. Ustawiłem sobie skrót wywo­łu­jący QS na ctrl+‘, dałem mu do indek­so­wa­nia tylko fol­dery z apli­ka­cjami i książkę adre­sową, Spotlighta wywo­łuję ctrl+space i wyłą­czy­łem mu indek­so­wa­nie rze­czy, które prze­szu­kuje QS. Dzięki temu QS służy mi jako lau­cher (o wiele szyb­szy od Spotlighta, który musi indek­so­wać kil­ka­set GB danych). Z tymi pro­gra­mami Menu Start jest niepotrzebne.

    Polecam rów­nież Growla! Świetny gadgecik.

    Poszukaj jesz­cze dodat­ków do Maila, jest ich cał­kiem sporo i robią fajne rze­czy (np. wyświe­tla­nie nad­cho­dzą­cych wia­do­mo­ści (lepiej niż Growl, tago­wa­nie listów i inte­gra­cja pro­gramu z iCa­lem, itd.).

    Dzięki temu, że nie jest łatwo zmie­niać usta­wie­nia inter­fejsu użyt­kow­nika nie tra­cisz masy czasu na włączanie/wyłączanie/przełączanie zbęd­nych fajer­wer­ków, a możesz zająć się pracą lub zabawą (ale nie w mody­fi­ko­wa­nie interfejsu).

  17. kranked 24/10/2006 do 12:14 # Odpowiedz

    Co do prze­glą­darki to może spró­buj jesz­cze tego http://hmdt-web.net/shiira/en :)

  18. Ender 25/10/2006 do 07:59 # Odpowiedz

    Ja takze narze­ka­lem na pro­gram Mail. Owszem, radzi sobie z wie­loma kon­tami, ale po skon­fi­gu­ro­wa­niu 2 czy 3 kont, oka­zalo sie ze cala poczta splyw ami do tych samych fol­de­row. Jeden inbox, jeden trash, jeden spam.… Moze gdzies prze­ga­pi­lem jakas opcje. SKonczylo sie to tak, ze uzy­wa­lem jakis czas thun­der­birda, ktory nie­stety demonm pred­ko­sci nie jest, i wro­ci­lem do Maila… z usta­wio­nym jed­nym kon­tem. Z pozo­sta­lych poczty na lap­to­pie nie czytam.…

  19. MacDada 25/10/2006 do 08:06 # Odpowiedz

    » Ender:

    Możesz utwo­rzyć sobie Smart Foldery (Inteligentne Teczki) i tak je usta­wić, że będą się w nich auto­ma­tycz­nie znaj­do­wały wia­do­mo­ści pocho­dzące z danego konta.

    Poza tym możesz też usta­wić sobie w Preferencjach Maila usta­wić Rules (Zasady) i w nich usta­lić, co ma się dziać z mej­lami danego konta.

    Utwórz sobie po 3 teczki Junk, po 3 teczki inbox, itd. Potem ustaw im reguły, co ma się dziać z wia­do­mo­ściami i juz jest OK.

  20. Ender 25/10/2006 do 10:52 # Odpowiedz

    MacData:

    Wiem. Tak robi­lem, ale to sa dodat­kowe kom­bi­na­cje. Jak dodaje nowe konto do pro­gramu pocz­to­wego, to ocze­kuje ze na dzien­do­bry bedzie odizo­lo­wane od innych. Do twgo ze moge „na okolo” osia­gnac wyma­rzony efekt — dosze­dlem. Ale nie podo­balo mi sie to.

    • CoSTa 25/10/2006 do 11:17 # Odpowiedz

      tobie ende­rza­sty cho­dzi o to, by fizycz­nie pliki były poroz­wa­lane na różne konta, tak? (w stylu np. różne kata­logi dla kont) bo mnie się przy two­rze­niu konta samo wszystko usta­wia i sepa­ruje mam teraz pięć kont i od samego początku samo się wszystko ład­nie podzie­liło jak należy. ALE nie mam poję­cia jak to jest fizycz­nie z pli­kami. wrócę do domu to sprawdzę.

      mnie to nie prze­szka­dza, przy­wy­kłem do takiej pracy z evo­lu­tion wła­śnie. tyle że to, co w evo­lu­tion trzeba było robić ręcz­nie (roz­dzie­le­nie np. folderów/teczek ze spa­mem z róż­nych kont itp.) tutaj zro­biło mi się samo. i bar­dzo fajowo, bo tak miało być od początku :). teraz zamiast roz­dzie­lać maile to je gru­puję sobie w smart fol­ders. ot pro­szę i jaka róż­nica i to w stym samym programie…

      ale w sumie cie­kaw jestem jak to jest z pli­kami wła­śnie. spraw­dzę po powro­cie do domu i dam ci znać.

  21. Ender 25/10/2006 do 14:04 # Odpowiedz

    Costa:

    Nie cal­kiem.

    (odpa­li­lem maca by sobie to przypomniec):

    Mam jakies konto, doda­lem kolejne. Po pierw­sze, wybie­ram POP3, i pro­gram pro­buje sie laczyc nie­szy­fro­wa­nym pro­to­ko­lem by spraw­dzic czy to konto ist­nieje (po co?), teraz wisi na ser­we­rze smtp (takze pro­bu­jac sie pola­czyc, z ser­wer­rem ktory w chwili obec­nej po pro­stu nie dziala… chyba nie dodam konta i nie spraw­dze z czym bvyl pro­blem :/) — kilka minut, poszlo.…

    Sytuacja jest taka:

    mam dwa konta, do jed­nego mam poro­bione fol­dery, fil­try itd.

    Drugie — chcial­bym zeby mialo wla­sny inbox/trash/spam — cal­ko­wi­cie oddzielne. A poczta do nowego konta wlazi w ist­nie­jacy inbox. Dopoki nie zro­bie regul roz­dzie­la­ja­cych poczte — bedzie sie mie­szac poczta z jed­nego i dru­giego konta. Nie bawi mnie taka zabawa z kaz­dym kolej­nym kon­tem. Moze gdzies prze­ga­pi­lem jakies usta­wie­nie. Na szcze­scie — uzy­wam moge uzy­wac maca tylko do jed­nego konta pocz­to­wego. Gdybym kie­dys kupil maca do chaty — podej­rze­wam ze prze­sia­dl­bym sie na thun­der­birda (co testo­wa­lem, i sie sprawdzalo :)

    • CoSTa 25/10/2006 do 14:18 # Odpowiedz

      [b]ender[/b]:

      chyba rozu­miem o co ci cho­dzi. doda­jesz konto inne a maile i tak lądują w inbo­xach poprzed­niego, tak? no to coś u cie­bie jest usta­wione ina­czej niż u mnie.

      tak jak pisa­łem wcze­śniej — u mnie mail przy zakła­da­niu kont sam wszystko zro­bił: poza­kła­dał inboxy, tra­she itd. osobne dla każ­dego konta. bez żad­nego usta­wia­nia dodat­ko­wego mi się to wszystko segre­guje samo, z jun­kami włącz­nie. jedyne, czego w tym momen­cie nie wiem a co spraw­dzę po przyj­ściu do domu, to czy tak samo zakłada różne kata­logi dla róż­nych kont i trzyma fizycz­nie maile w róż­nych katalogach.

      coś prze­sta­wia­łeś w ustawieniach?

      a co do łącze­nia — też nie wiem po kiego to zro­bili ale dla zwy­kłego usera to prze­cież żadna uciąż­li­wość a tylko upew­nie­nie się wstępne, czy wszystko dobrze zro­bił. szcze­gól­nie przy usta­wia­niu smtp to fajne jest — spraw­dził mnie ład­nie czy mogę wysy­łać z ser­we­rów home.pl maile z danymi inte­rii, grzecz­nie pro­gram napi­sał, że chyba inny ser­wer zda­łoby się wkle­pać dla tego konta pop i tyle. w thun­der­bir­dzie (nie wiem jak teraz) nie spraw­dza się tego i póź­niej sie­dzi czło­wiek i dodaje ser­wery smtp. nie raz to prze­cho­dzi­łem — naj­głup­szy ele­ment kon­fi­gu­ra­cji thun­der­birda imo.

  22. Ender 25/10/2006 do 17:19 # Odpowiedz

    Raczej nic nie zmie­nia­lem. Od poczatku mam tak dziw­nie. A co do spraw­dza­nia — wpi­suje swoje dane (user­name i haslo) i chcial­bym laczyc sie uzy­wa­jac ssl, ale zanim bede mial szanse to usta­wic, Mail laczy sie z ser­we­rem by spraw­dzic czy konto ist­nieje (przy smtp jest check­box czy ma po ssl sie laczyc, przy pop3 — nie), oczy­wi­scie, po zalo­ze­niu konta — mozna to pousta­wiac, ale nie podoba mi sie, ze wcze­sniej haslo idzie w swiat otwar­tym tekstem.

    Co do Maila — spo­tkamy sie i zoba­cze jak u cie­bie wyglada :)

    • CoSTa 25/10/2006 do 17:34 # Odpowiedz

      spoko, no to do spotkania :)

      acha, fizycz­nie też roz­dziela maile do róż­nych kata­lo­gów. i mam tak bez jakichś usta­wień spe­cjal­nych, na świe­żutko posta­wio­nym sys­te­mie i prak­tycz­nie bez kom­bi­no­wa­nia z usta­wie­niami maila tak mam. ki licho u cie­bie? dali­bóg, nie wiem.

      a z tym pop3 i wysy­ła­niem hasła otwar­tym tek­stem — fakt, dupy dali jeżeli to tak po pro­stu się dzieje. tak być nie powinno.

  23. waltharius 25/10/2006 do 17:28 # Odpowiedz

    To jak dla mnie naj­więk­szym pro­ble­mem jest brak moż­li­wo­ści zmiany wyglądu. Ten defaul­towy, odkąd zaczą­łem się apple inte­re­so­wać, już mi się znu­dził. A prze­cież nawet tego sys­temu w domu nie mam a tylko go oglą­dam na cudzych/sklepowych maków­kach. No ale za stan­da­ry­za­cję trzeba płacić…

  24. CoSTa's Family Page 30/10/2006 do 22:48 # Odpowiedz

    Pisałem już wcze­śniej o kilku spra­wach zwią­za­nych z przej­ściem z PC na Maka ale te naj­istot­niej­sze zosta­wi­łem sobie na póxniej, czyli na teraz i na kilka innych jesz­cze wpi­sów :). Oczywiście roz­cho­dzi się o opro­gra­mo­wa­nie, z któ­rym mam stycz­ność na co dzi

Dodaj komentarz