Moje pięć groszy w sprawie czternastolatki

Sprawę znają wszy­scy więc nie ma się co roz­pi­sy­wać. Można co naj­wy­żej dorzu­cić swoje pięć gro­szy. Dorzucę, wolno mi. Mam kilka pytań, na które oczy­wi­ście nie znajdą się odpo­wie­dzi bo osoby, do któ­rych pyta­nia są skie­ro­wane nigdy na nie nie odpo­wie­dzą. A przy­naj­mniej nie powinny jeśli mają resztki cze­goś, co można nazwać sumieniem.

Pytania:

  • do „kole­ża­nek i kole­gów z klasy” — prócz ogól­nej weso­ło­ści czy w kimś, cho­ciaż w jed­nym z was (prócz ponoć jed­nej kole­żanki, która pobe­czała ale po nauczy­ciela sko­czyć to już jej się nie chciało czy choćby mordę na kory­ta­rzu wydrzeć), drgnęło choćby coś w środku, że dzieje się coś nie­pra­wi­dło­wego? Czy cho­ciaż jedno z was na zaist­niałą sytu­ację powie­dzia­łoby wtedy coś innego niż „fajna beka” (cytat za Gazetą Wyborczą)? Nie? Macie — skur­wy­syny — czel­ność nazy­wać się ludźmi?
  • do rodzi­ców „kole­ża­nek…” — macie uczu­cie, że cały wasz wycho­waw­czy trud poszedł na marne? Czy w ogóle wycho­wy­wa­li­ście swoje dzieci? Czy dumni jeste­ście z tego, jak wasze dzieci zacho­wały się w obli­czu cze­goś takiego? Czy po tym wszyst­kim choć jedno z was, zafaj­dani rodzice nie mający ponoć czasu na wycho­wa­nie ale mający czas na oglą­da­nie tele­wi­zji — czy choć jedno z was ze swoim dziec­kiem choćby zamie­niło dwa zda­nia wię­cej niż „Nie brałeś(-aś) w tym udziału, prawda? W porządku…”? Przegraliście. Spłodziliście kawa­łek mięsa, z któ­rym nie macie bla­dego poję­cia co robić dalej. I to mimo prze­pro­wa­dza­nych przed­mał­żeń­skich poga­da­nek z księdzem…
  • do rodzi­ców tych zwy­rod­nial­ców — czy patrząc w lustro i widząc sie­bie widzi­cie jed­no­cze­śnie osoby odpo­wie­dzialne za śmierć tej dziew­czyny? Nie? Czy w ogóle roz­mie­cie na czym ta odpo­wie­dzial­ność mia­łaby pole­gać? Nie? Boże…
  • do Polaków kato­li­ków — ponoć jest was 90% w tym kraju. Bogu niech będą dzięki, że jest ten drobny pro­cen­towy mar­gi­nes ludzi do was nie nale­żą­cych. Bo jeśli tak wygląda wycho­wa­nie w war­to­ściach chrze­ści­jań­skich, że cała klasa ma „fajną bekę” z tego, co ogląda i co się wypra­wia z ich ponoć kole­żanką, to ja te wasze war­to­ści odrzu­cam daleko. Im dalej, tym lepiej. Czas na pyta­nie: Polacy kato­licy, czy zado­wo­leni jeste­ście ze swo­ich war­to­ści, które tak pra­co­wi­cie wpa­ja­cie w swoje pocie­chy? Wiem, że jeste­ście zachwy­ceni wręcz swoją ciężką wycho­waw­czą robotą zwa­la­nia swo­ich obo­wiąz­ków na szkołę, księ­dza i dia­bli wie­dzą kogo jeszcze.
  • do poli­ty­ków — czy jedyną reak­cją, jaką potra­fi­cie wymy­ślić na kom­pletną znie­czu­licę, jaka panuje w spo­łe­czeń­stwie przez was rzą­dzo­nym, jest zamknię­cie bramy i teczka agenta? Nie potra­fi­cie wykrze­sać z sie­bie cze­goś więcej?
  • do prze­stęp­ców wszel­kiej maści — mam pyta­nie i prośbę jed­no­cze­śnie: czy napa­da­jąc mnie w dro­dze z pracy do domu, mogli­by­ście tego NIE robić w miej­scu publicz­nym? Wiecie, i tak nikt mi nie pomoże a wam nie prze­szko­dzi ale dla mnie wstyd mniej­szy gdy będę się gdzieś tam czoł­gał zakrwa­wiony. Bo w publicz­nym miej­scu to jesz­cze mi doko­pią i buty zabiorą a jacyś gów­nia­rze zoba­czą i być może ben­zyną obleją i pod­palą. Więc mam prośbę — jeśli już musi­cie mnie fle­ko­wać, rób­cie to z dala od „ludzi”, okej? Bylem tylko dychał to sobie pora­dzę ale kom­plet­nego ole­wa­nia przez prze­cho­dzą­cych obok „zwy­kłych oby­wa­teli” po pro­stu nie ścierpię.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

45 Komentarzy do “Moje pięć groszy w sprawie czternastolatki”

  1. btd 27/10/2006 do 07:51 # Odpowiedz

    ooo , ja mia­lem napi­sac ale wygla­da­loby to jak prze­mo­wie­nie Kurskiego: blu­zgu, blu­zgu, blu­zgu, wiec sobie odpuscilem.

    I doklad­nie takie same pyta­nia cisna sie na usta.

    Normalnie ogien i miecz, albo sta­no­wi­sko ogniowe z gatlin­giem. Tak wyglada ludz­kie bydlo

  2. ninja 27/10/2006 do 07:56 # Odpowiedz

    wspie­ram :|

  3. ciotka's eleni 27/10/2006 do 08:28 # Odpowiedz

    Wiadomosc poszla w swiat i doszla tez tutaj i na pewno nie doty­czy to tylko Polski. U nas tez z rok temu byla histo­ria kto­rej jesz­cze do dzi­siaj nie wyja­sniono. Jeszcze szu­kaja zwlok 11-letniego chlopca kto­rego w nie­zna­nych oko­licz­no­sciach pobila zgraja rowie­sni­kow. Najgorsze jed­nak w tym jest to ze ktos z doro­slych (rodzice, dziad­ko­wie, znajomi?)pomagal tym malo­la­tom w ukry­ciu jego zwlok. Jedyne co ich inte­re­so­walo to jak uchro­nic swoje pocie­chy przed wymia­rem spra­wie­dli­wo­sci, ktory zreszta wobec malo­let­nich jest w Grecji bar­dzo poblazliwy.Dolaczam sie do two­jego obu­rze­nia znie­czu­lica spo­leczna ktora przy­naj­mniej w Grecji byla malo znana zwlasz­cza wobec dzieci.

    Pewnie im wyzszy mate­rial­nie poziom zycia osiaga czlo­wiek tym bar­dziej staje sie nieludzki.

    Jest mi po pro­stu wstyd jako oso­bie doro­slej i jako matce.…

  4. Biter 27/10/2006 do 08:40 # Odpowiedz

    Brak dys­cy­pliny, brak auto­ry­te­tów, brak kon­se­kwen­cji i zain­te­re­so­wa­nia u rodzi­ców (pogoń za kasą?) powo­duje ze powstaje cała masa takiego bydła — pozba­wio­nego skru­pu­łów, sumie­nia, bez umie­jęt­no­ści roz­róż­nia­nia dobra od zła. Paradoksalnie każdy z nas wie mniej wię­cej co można z tym zro­bić, tyle ze nic kon­kret­nego z tego nie wynika :/ Nauczka dla przy­szłych poko­leń, bo to już jakby stra­cone i do odstrzału (uogól­niam oczy­wi­ście). A im dłu­żej będzie pobłaż­li­wość prawa dla bydła to tym szyb­ciej wrócą czasu samo­są­dów rodem z dzi­kiego zachodu, bo miarka zaczęła się już prze­le­wać. hmmm… ktoś wie gdzie kupić tanio kara­bin snajperski?

    • btd 27/10/2006 do 09:02 # Odpowiedz

      Ja tylko cze­kam na jedna jedyna rzecz od pis-u. Mozliwosc sku­tecz­nej obrony swo­jej wla­sno­sci i swo­jej rodziny. Zebym mogl odstrze­lic dupe gow­nia­rzowi ktory posta­no­wil poska­kac sobie po moim aucie. Albo gnojka ktory wszedl na moj teren pry­watny, bo zachcialo mu sie jablek.

      • shark 27/10/2006 do 11:17 # Odpowiedz

        Jesli fak­tycz­nie bedziesz chcial odstrze­lic gnojka, ktory wszedl do cie­bie na pod­worko po jablko to lepiej zebys nigdy nie dostal broni do reki, a w Polsce lepiej zeby nigdy nie bylo takiego prawa, ktore na to pozwala. Wlasnie przez ludzi sądza­cych tak jak ty Polska nie moze miec takich praw. Jestem takze za pra­wem do ochrony wla­snego zycia i mie­nia ale trzeba roz­gra­ni­czyc zagro­ze­nie bo idioci beda strze­lac do dzieci.

  5. lukas 27/10/2006 do 08:54 # Odpowiedz

    Przez takie sytu­acje zaist­niałe w tym cho­rym świe­cie można sobie znisz­czyć psy­chikę, życie (jeżeli ktoś się tym przej­muje). Jeszcze nie tak dawno, naszych dziad­ków mor­do­wano w obo­zach zagłady, wojna minęła, czło­wiek czuje się bez­pieczny. Czyżby na pewno ? Co się dzieje w Czeczeni, kra­jach sąsia­du­ją­cych. Co Putin robi z ludźmi ? Co się dzieje na Białorusi ? Dlaczego czło­wiek nie inter­we­niuje ? WIADOMO !!! Nie, nie cho­dzi o broń nukle­arną, cho­dzi o np. GAZ. W w/w kraja są iden­tyczne obozy jak w Polsce w latach 40. Czy ktoś się tym zain­te­re­suje ? Tak, kil­ka­dzie­siąt lat po zakoń­cze­niu wojny. Będzie, tak jak było z nami pola­kami, tak jak było u nas. To wyścig szczu­rów, ten kto ma ropę, gaż jest panem tego świata i dyk­tuje warunki. Trzeba po pro­stu żyć i być dobrym czło­wie­kiem, cie­szyć się każ­dym dniem.

    „Nie ważne w co wie­rzysz, jakiej jesteś wiary, ważne jakim jesteś człowiekiem”

  6. Olgierd 27/10/2006 do 08:58 # Odpowiedz

    A ja się nie zgadzam.

    Problem w tym, że drań­stwo szcze­nia­ków oce­nia się przez pry­zmat skutku (śmierci dziew­czyny), na który nie mieli żad­nego wpływu. Słowem: jakby nie ode­brała sobie życia, nie byłoby takiego skandalu.

    • btd 27/10/2006 do 09:04 # Odpowiedz

      To moze prze­czy­taj jesz­cze raz pierw­sze ‘pyta­nie’ Costy?

    • CoSTa 27/10/2006 do 11:01 # Odpowiedz

      [quote]Problem w tym, że drań­stwo szcze­nia­ków oce­nia się przez pry­zmat skutku (śmierci dziew­czyny), na który nie mieli żad­nego wpływu. Słowem: jakby nie ode­brała sobie życia, nie byłoby takiego skandalu.[/quote]

      wiesz olgierd, sprawy by nie było gdyby jej nie zro­biono tego, co jej zro­biono. sama z sie­bie i rado­ści życia wzięła i się na tej ska­kance nie powie­siła… więc, z całym sza­cun­kiem, twoje słowa są bar­dzo ale to bar­dzo nie na miejscu.

      • Olgierd 27/10/2006 do 12:00 # Odpowiedz

        Są na miej­scu, są.

        Negatywna ocena ich zacho­wań nie może zmie­niać faktu, że zwy­kłym następ­stwem przyczynowo-skutkowym takiego zacho­wa­nia nie jest śmierć czło­wieka. Są ludzie, któ­rzy potra­fią tar­gnąć się na swoje życie pod wpły­wem kłótni w pracy — czy wów­czas też trzeba kogoś osą­dzać za tę śmierć??

        Chłopakom należą się baty za to co zro­bili, nato­miast za śmierć dziew­czyny odpo­wie­dzial­no­ści po pro­stu nie ponoszą.

        Jak ochło­niesz z emo­cji to może to zrozumiesz.

        • CoSTa 27/10/2006 do 12:39 #

          wiem o co ci cho­dzi ale tego nie akcep­tuję. tak, jak naj­bar­dziej emo­cje mają tu wiele do powie­dze­nia bo gdy­bym stał z boku i patrzył, widział­bym to dokład­nie tak jak ty: fak­tycz­nie zabawa panienką nie musi od razu ozna­czać tego samego co powie­sze­nie jej na ska­kance. pro­ściej: macanka nie ozna­cza zaraz zabójstwa.

          tylko wiesz co? nie chcę tak stać z boku i patrzeć chłod­nym okiem. tro­chę mam dość coraz to faj­niej­szych new­sów ze szkół. może to dla­tego, że za dwa/trzy lata moja wła­sna córka trafi do szkoły i chciał­bym, by tra­fiła do miej­sca sym­pa­tycz­nego. tak, jak w swoim cza­sie pew­nie będziesz chciał ty (nie chwa­lisz się potom­kami na blogu więc zakła­dam, że ich nie masz).

          może czas uru­cho­mić emo­cje i prze­stać przy­glą­dać się takim wybry­kom przez szkiełko i oko? bo co z tego, że [i]„Negatywna ocena ich zacho­wań nie może zmie­niać faktu, że zwy­kłym następ­stwem przyczynowo-skutkowym takiego zacho­wa­nia nie jest śmierć człowieka.„[/i] skoro sku­tek jest, jaki jest: dziew­czyna nie żyje. i naprawdę mam gdzieś, czy jest to „zwy­kłe” czy też „nie­zwy­kłe” następ­stwo próby gwałtu czy jak to nazwać. idź i powiedz jej rodzi­com w twarz, że twoje słowa są na miejscu.

          pisa­łeś, że moje pyta­nia są głu­pie. okej, być może, nie twier­dzę, że nie są. jed­nak z każ­dym czy­ta­nym twoim sło­wem utwier­dzam się w prze­ko­na­niu, że są przede wszyst­kim zby­teczne. i to chyba smuci naj­bar­dziej w tym wszyst­kim — nie­wielu coś z tej śmierci wynie­sie, nie­wielu cze­goś się z niej nauczy, nie­wielu będzie w sta­nie prze­my­śleć jej przy­czyny. ale mia­łem czas przy­wyk­nąć, prze­cież to coraz bar­dziej powszechne „zwy­kłe następ­stwo przyczynowo-skutkowe” takich zdarzeń.

          okej, ta dys­ku­sja nie ma sensu i doni­kąd nie pro­wa­dzi, chyba zgo­dzisz się ze mną? więc pro­po­nuję tutaj skoń­czyć. napi­sa­li­śmy co mie­li­śmy do napi­sa­nia i okej, niech tak zostanie.

        • Olgierd 27/10/2006 do 12:48 #

          Brutalność w szkole jest smut­nym fak­tem, to prawda. ZTCW kie­dyś to jakoś ina­czej wyglą­dało, nawet te moje gów­niar­skie bójki chyba były na troszkę innym pozio­mie agre­sji. Macanki… też były, i owszem, na śli­zgawce czy gdzieś tam.

          Zaznaczyłem już w pierw­szym moim komen­ta­rzu (może troszkę skró­towo): nie zga­dzam się z oceną ich postę­po­wa­nia przez fakt, że dziew­czynka sobie ode­brała wsku­tek tego życie. Rozumiem, że ludzie są wraż­liwi, że nie każdy jest tak gru­bo­skórny jak ja, ale to nie zmie­nia faktu, że można dostać po łbie za nor­malne następ­stwa tego co robimy.

          Co do tego, że gnoj­kom należą się solidne baty — PEŁNA ZGODA.

          Jątrząc zadam dodat­kowe pyta­nie: może winne są filmy? Np. takie jak „Clerks 2″, na któ­rym przed­wczo­raj byłem w kinie?

        • CoSTa 27/10/2006 do 13:09 #

          nie mogłem się powstrzymać :)

          sam dosko­nale pamię­tam swoje szkolne lata i owszem, też były bójki i owszem, też się bie­gało za dzie­wu­chami. byłoby dziwne, gdyby było ina­czej :). ale, na boga, były jakieś nie­prze­kra­czalne gra­nice! bójka nie ozna­czała wypro­wa­dze­nia przez czte­rech kolesi jakie­goś jed­nego na zewnątrz (jesz­cze nie biją wewnątrz, hurra!) szkoły i tam kopa­nia go do nie­przy­tom­no­ści. to było nie do pomy­śle­nia po pro­stu. się wycho­dziło „na solo” a wia­nu­szek obser­wa­to­rów dbał o to, by wszystko działo się zgod­nie ze sztuką „solówek”.

          podob­nie z dzie­wu­chami — pew­nie że się bie­gało za nimi, pew­nie że bywało nie­zbyt wybred­nie. ale jak ktoś zaczy­nał prze­gi­nać to od tego była reszta klasy, żeby dopro­wa­dzić kole­sia do pionu i przy­po­mnieć co wolno a czego nie (cza­sem w bole­sny sposób).

          a co do jątrze­nia — olgierd, odpal filmy sen­sa­cyjne z lat 80-tych i zobacz jak tam wygląda prze­moc. dziś w więk­szo­ści przy­pad­ków budzi co naj­wy­żej let­nie uczu­cia. pew­nie, że były filmy bru­talne nad wyraz. ale dziś „bru­tal­ność” ozna­cza coś o wiele, wiele wię­cej niż wtedy. dziś na miano filmu bru­tal­nego trzeba sobie naprawdę mocno zasłu­żyć. jakość prze­mocy jest dziś inna, bar­dziej dosłowna, bar­dziej prze­ma­wia­jąca bez­po­śred­nio, niż za pomocą wyobraźni. no i przy oka­zji wraż­li­wość jest inna. „uro­dzeni mor­dercy” to świetny film także pod wzglę­dem arty­stycz­nym i jako pastisz kul­tury ame­ry­kań­skiej glo­ry­fi­ku­ją­cej prawo do posia­da­nia broni i opar­tej o broń, na broni wręcz powsta­łej. tyle że bar­dzo czę­sto dzi­siej­szemu osiem­na­sto­lat­kowi nawet to do głowy nie przyj­dzie. ba! w zna­ko­mi­tej więk­szo­ści dzi­siej­szy osiem­na­sto­la­tek nie zro­zu­mie w ogóle co ja napisałem.

          i to jest, imo, przy­czyna tego, co się zaczyna wypra­wiać i tego, że z poko­le­nia na poko­le­nie wraż­li­wość po pro­stu zanika (nasze poko­le­nie included).

        • btd 28/10/2006 do 13:03 #

          O doklad­nie.

          Solowki przy szat­niach byly i sie pil­no­walo zeby wszystko bylo fair.

          W 8 kla­sie (heh jak dawno to bylo…) paru dup­kow z klasy zacza­ili sie zeby ‘obma­cac’ dziew­czyne z klasy. Ona ucie­kla, potem wszy­scy faceci w kla­sie mieli rowno prze­wa­lone, az do czasu az ci nie­wy­rzyci nie dostali od nas porzad­nego wpie­przu. Paru poszla krew i bingo, zro­zu­mieli ze zle zro­bili, nawet kwiatki dziew­czy­nie przy­nie­sli. A tam? zero reak­cji i pomocy.

  7. yoshi314 27/10/2006 do 10:20 # Odpowiedz

    nikt by sie nie dowie­dzial, albo wyszlo by to na jaw zde­cy­do­wa­nie zbyt pozno zeby cos zrobic.

    ja bym jesz­cze mial pre­ten­sje do dzien­ni­ka­rzy. dla­czego sa tacy bez­li­to­sni w pogoni za sen­sa­cja, ale wobec spraw­cow juz nie? powinni bez­czel­nie poka­zac ich twa­rze, roz­wie­sic na bil­bo­ar­dach. zeby ludzie zoba­czyli jak wygla­daja gow­nia­rze kto­rzy zdolni sa do wszystkiego.

    moze zoba­czyli by ze niczym nie roz­nia sie od ich dzieci.

  8. Olgierd 27/10/2006 do 10:29 # Odpowiedz

    Przeczytałem — i co dalej?

    Pytanie brzmi czy mają czel­ność nazy­wać się ludźmi. No i co? Podobno nie ma głu­pich pytań ale na załą­czo­nym obrazku widzę, że są.

    Właśnie mija rok jak na moich oczach panienka wdra­pała się na słup wyso­kiego napię­cia i sko­czyła na prze­wód. Byłem jedy­nym świad­kiem zda­rze­nia, wzy­wa­ją­cym organa itd. Sporo o tym myśla­łem. ZTCW przy­czyną był zawód miło­sny (dość dra­styczny). Pytanie: czy chło­pak, który ją „rzu­cił” ponosi odpo­wie­dzial­ność za jej śmierć?

    I z innej beczki: Lepper z hasłem „Balcerowicz musi odejść” wysko­czył po przy­pad­kach samo­bójstw rol­ni­ków, któ­rzy wzięli kre­dyty i nie potra­fili ich spła­cić. Jego zda­niem Balcerowicz powi­nien odpo­wia­dać za te zda­rze­nia, bo to wła­śnie wsku­tek jego reform się stało. Podobnie powinni odpo­wia­dać ludzie z ban­ków, któ­rzy dawali te kre­dyty — bo mieli wie­dzieć, że rol­nik w tych warun­kach gospo­dar­czych nie udźwi­gnie takiego zobowiązania.

    Czy Lepper miał rację?

    • Biter 27/10/2006 do 11:05 # Odpowiedz

      Masz racje. Tyle że chyba nie mówimy tu chyba o nie­szczę­ściach jakim są samo­bój­stwa z powo­dów takich jak zawód miło­sny, trudna sytu­acja finan­sowa itd ale o samo­bój­stwie dziecka w sku­tek bez­po­śred­niej winy jej rówie­śni­ków (i ich oto­cze­nia). To następ­stwo nie złej sytu­acji gospo­dar­czej, to wina zdzi­cze­nia oby­cza­jów, zaniku war­to­ści itd. To że nie­któ­rzy żerują na nie­szczę­ściu żeby zyskać na popu­lar­no­ści to inna sprawa. Dzisiaj czy­tam o dra­stycz­nym mor­der­stwie 21 latka przez trzech jego rówie­śni­ków, nie potra­fią podać ani jasnej przy­czyny tego ani nie robią sobie nic z tego że zabili czło­wieka. Nóż sam się otwiera i jestem coraz bar­dziej za samo­są­dem, a jak mi się teraz ode­zwie jakiś obrońca praw czło­wieka ze to nie ich wina to nie wyro­bie! I zaostrza­nie kar nic nie da, pomóc może tylko świa­do­mość szyb­kiej i nie­unik­nio­nej kary za każde drań­stwo — a tego brakuje.

  9. Piotr Szymczak 27/10/2006 do 11:23 # Odpowiedz

    JA myślę że tą sprawę trzeba roz­pa­try­wać w 2 kategoriach.

    1 Beznadziejne zacho­wa­nie mało­la­tów, zarówno tych 4 jaki całej reszty klasy.

    2 Wpływ tego co zro­bili na decy­zje dziew­czyny o ode­bra­niu sobie życia.

    Co do tego jaki to miało wpływ na decy­zję tej dziew­czyny można sie spie­rać — co zapo­wie­dział juz praw­nik chłop­ców — dla mnie jest on dość jed­no­znaczny. Nie wiem jak ja mając te 14 lat bym się zacho­wał, fak­tem jest że ludzie któ­rych doty­kało upo­ko­rze­nie czy to takie jak w przy­padku tej dziew­czyny czy też mole­sto­wa­nie przez rodzica wujka etc zamy­kają sie w sobie i ciężko im w samot­no­ści pora­dzić sobie z pro­ble­mem. Jedni wybie­rają metodę dra­styczna by zakoń­czyć wszystko, inni dają życiu szansę i chcą dźwi­gać to brzemię.

    Natomiast jeżeli cho­dzi o samo zaj­ście to fak­tem jest że w obec­nych cza­sach wyzbyto się zdol­no­ści do obrony słab­szych, i nie cho­dzi tu aku­rat o ta dziew­czynę, ogól­nie w życiu jest tak że tym naj­słab­szym mało kto pomaga. Bo taką wraż­li­wość można by roz­pa­try­wać na wielu pozio­mach, kole­żanki i kole­dzy nie pomo­gli tej dziew­czy­nie, pyta­nie kiedy mieli pomóc czy kiedy ja poło­żono na ławce — czy to jesz­cze był żart, czy kiedy zaczęli ją roz­bie­rać. Mnie się wydaje że nawet gdyby ktoś zare­ago­wał w momen­cie kiedy zaczęli ja roz­bie­rać — nie uchro­niło by to tej dziew­czyny przed tym co zro­biła w akcie bez­rad­no­ści. Zresztą na obecną znie­czu­licę sami zapra­co­wa­li­śmy, bo czy każdy pomaga bez­dom­nemu sie­dzą­cemu z tacka i zbie­ra­ją­cemu na bułkę, więk­szość prze­cho­dzi obo­jęt­nie — ja wraz z kole­żanką zawsze jak widze jed­nego pana na Piotrkowskiej w Łodzi poma­gam jak mogę, a że nie zawsze mogę finan­sowo, to cza­sem zapy­tam czy jest głodny bo dziś aku­rat nie mam przy sobie gotówki więc czy zje kanapkę która mam w ple­caku. Człowiek bie­rze i zjada .… ale nie mogę powie­dzieć że poma­gam każ­demu. Gdyby każdy z Nas nie­za­leż­nie od wiary i kul­tury w jakiej się wycho­wał poma­gał choć w drobny spo­sób takiemu jed­nemu panu życie było by o wiele prost­sze — może ta znie­czu­lica by jakoś minęła.

    Mam nadzieję że szcze­niaki dostaną odpo­wied­nia karę — mój postu­lat pod­wią­zać im nasieniowody .…

    Sie roz­pi­sa­łem, sorka Costa

    • Biter 27/10/2006 do 11:30 # Odpowiedz

      Podpisuje się rów­nież pod tym co napi­sa­łeś, trzeba napra­wiać świat w swoim naj­bliż­szym oto­cze­niu i basta, bez oglą­da­nia się na innych. A co do kary to kastra­cja byłaby tu jak naj­bar­dziej na miej­scu. Pięknym za nadobne tak żeby kara była odczu­walna i co naj­mniej tak samo wstrzą­sa­jąca jak czyn za który są karani.

  10. Biter 27/10/2006 do 11:40 # Odpowiedz

    Jeszcze dodam że publiczny prę­gierz w cen­tral­nym punk­cie każ­dego mia­sta byłby czymś czego mi bar­dzo brakuje.

  11. h67aruki 27/10/2006 do 12:14 # Odpowiedz

    Właściwie mógł­bym się z Tobą zgo­dzić i przy­znać rację, jed­nak pyta­niem „do Polaków kato­li­ków” prze­kre­śli­łeś w moich oczach cały sens tego wpisu. Nie wiem jaki mia­łeś cel i co wła­ści­wie chcia­łeś sen­sow­nego prze­ka­zać przez to pyta­nie, ale na pewno udało Ci się mnie obra­zić. Oczywiście 90% to zna­mie­nita liczba, jed­nak jak powi­nie­neś wie­dzieć dekla­ra­cje nie mają czę­sto nic wspól­nego z rze­czy­wi­sto­ścią. A w przy­padku reli­gii widać to aż nazbyt wyraź­nie. Szkoda więc, że mimo całej swo­jej elo­kwen­cji posu­ną­łeś się do bar­dzo pry­mi­tyw­nego zabiegu i posłu­ży­łeś się pro­stac­kim zrów­na­niem wszyst­kich do jed­nej linii. Gratuluje.

  12. jeyRocs 27/10/2006 do 12:34 # Odpowiedz

    Nie można się, CoSTa z Tobą nie zgo­dzić. Ująłeś to bar­dzo dobit­nym, pro­stym języ­kiem — bar­dzo dobrze!

    Jeśli można jed­nak mini­mal­nie odejść od tematu — zauwa­ży­łem to już u RAFiego, zauwa­żam i u Ciebie. I dzi­wię się, że tak do tego podchodzicie.

    IMHO wyzna­nie nie ma tu nic do tego! To jakieś pod­stawy, war­to­ści, zwy­czaje, z któ­rych MOŻNA albo i NIE sko­rzy­stać. To CZŁOWIEK, a nie RELIGIA decy­duje, jakimi chcemy być ludźmi. Katolicyzm nie ma z urzędu wpi­sane, że wszy­scy jego wyznawcy są ide­alni — wręcz prze­ciw­nie, w Biblii napi­sane jest, że Bóg dał czło­wie­kowi WOLNĄ WOLĘ. Podobnie jak ate­izm nie ma z urzędu wpi­sane, że jest się komu­ni­stą, islam — zama­chow­cem etc. Patrzmy na LUDZI, nie na ich WYZNANIE!!!

    Wybacz pro­szę, ja już po pro­stu mam dość tego bez­sen­sow­nego pata. „Taki z niego wielki kato­lik, a wczo­raj wra­cał narą­bany z baru”. „Przecież on jest ate­istą, nie ma żad­nych war­to­ści”. „Uważaj, to muzuł­ma­nin, na pewno ma bombę w kie­szeni”. Jeden dru­giemu za ple­cami, byleby zna­leźć tę lukę w posta­wie innych. Ludzie, wierzmy sobie wszy­scy w co chcemy i dajmy sobie nawza­jem święty spokój ;(.

  13. krzychu 27/10/2006 do 13:20 # Odpowiedz

    CoSta — w mojej oce­nie zmie­li­łeś [b]propagandowego szma­tławca jakiego do tej pory moje oczęta nie widziały u ciebie[/b]. A już ten wątek o ‘Polakach kato­li­kach’ to mnie zwy­czaj­nie osła­bił. Porażka.

    Ale oczy­wi­ście: twoja strona, to twoja wol­ność. Mnie nic do tego. I dobrze.

    Wiesz, co zasta­no­wiło: otóż [b]nie wiem, po kiego czorta ty to napisałeś?[/b] Może jako rodzic dziew­czynki chcia­łeś się zmo­ty­wo­wać do lep­szego wycho­wa­nia swo­jej pociechy?

    Ale oplu­wa­nie innych to dość szcze­gólna moty­wa­cja dla sie­bie samego. Więc pew­nie cho­dziło o coś innego. Ale ja nie skle­jam o co? Bo wiesz — tak na pierw­szy rzut oka, to wygląda jak jakaś [b]terapia[/b].

    Mnie cała ta sprawa samo­bój­stwa mocno poru­szyła — jako rodzica dwu­na­sto­latki, jako kato­lika i jako byłego nauczy­ciela. Ale mil­czę kon­se­kwent­nie — nie zro­bi­łem notki. Z dwóch przy­czyn. Pierwsza: [b]mam głę­boki szacunek[/b] dla bólu i tra­ge­dii, jaka się roze­grała. A w obli­czu tej sprawy [b]nie ma[/b] łatwych odpo­wie­dzi i dia­gnoz. Niestety: pozo­staje mil­cze­nie i — co naj­wy­żej — wycią­gnię­cie w cicho­ści ducha jakichś wnio­sków dla sie­bie samego.

    Czy ty wycią­gną­łeś jakieś wnio­ski? Ja ich nie widzę.

    I druga przy­czyna — ści­śle powią­zana z poprzed­nią sprawą: łatwość oskar­żeń. Takie, które widze u cie­bie są — wybacz mi — pro­ste i pro­stac­kie. Proszę cię: nie obra­żaj się na mnie, ale tak to widzę.

    Więc naprawdę wiem, czy jest sens pisa­nia o tych strasz­nych rze­czach. Zdecydowanie jest to obec­nie sprawa dla tych, któ­rzy byli tam, gdzie to się stało — dla rodzin, bli­skich, szkoły, nauczy­cieli i kate­che­tów stam­tąd. [b]Tylko oni są bli­sko prawdy[/b] — o ile taka w tej spra­wie istnieje.

    • CoSTa 27/10/2006 do 13:53 # Odpowiedz

      1) cytuj moje roz­wią­za­nie pro­blemu bo zdaje się, żad­nego nie zapro­po­no­wa­łem a już szcze­gól­nie „prostego”

      2) NIE MA WE MNIE ZGODY na mil­cze­nie kiedy dookoła mnie zaczyna się dziać coraz gorzej i gorzej. tym się jak widzę róż­nimy. i to znacznie.

      3) NIE MA WE MNIE ZGODY na obłudę nic­nie­ro­bie­nia w obli­czu dzie­ją­cej się krzywdy i jed­no­cze­snego cha­dza­nia do kościoła oraz pale­nia zni­czy jak to gracz zauwa­żył słusznie.

      4) potrzebę tera­pii widzę raczej w ota­cza­ją­cym mnie świe­cie a nie u sie­bie samego, skoro ten świat naj­chęt­niej by mil­czał a atak na nie­prze­strze­ga­nie war­to­ści, które ponoć się wyznaje uznaje za czel­ność kry­ty­ko­wa­nia, obra­ża­nie i bóg jeden wie co jeszcze.

      gniot? być może. dobrze mi z tym gnio­tem. przy­naj­mniej mogę o tym z kil­koma ludźmi poga­dać i wycią­gnąć z tej śmierci jakieś wnio­ski. mil­cze­nia mam już ser­decz­nie dosyć. tym rado­snym chło­pa­kom mil­czano i bar­dzo, bar­dzo wielu rze­czach. chyba star­czy milczenia.

      nie obra­żam się bo nie mam za co. to twoje zda­nie, które sza­nuję. pozwól mi mieć i swoje, nawet jeśli śmier­dzi ci pro­pa­gandą (???) i nie jest tak lite­racko wysu­bli­mo­wane, by nie zasłu­gi­wać na miano gniota.

  14. Gracz 27/10/2006 do 13:40 # Odpowiedz

    Ja zdaje się rozu­miem przy­tyk do naszych „kato­li­ków”. Pomyślcie pro­szę o zni­czach palo­nych przez „kole­gów i kole­żanki”, że na tym poprze­stanę. Owszem, jest to gene­ra­li­za­cja, krzyw­dząca dla nie­któ­rych osób. Z moich obser­wa­cji wynika jed­nak, że tylko dla niektórych.

  15. shqvarny 27/10/2006 do 14:06 # Odpowiedz

    tu nie cho­dzi tylko o auto­ry­tety, reli­gię, dys­cy­plinę. małe dzieci zawsze były w takich wzglę­dach okropne, każdy przez ten okres przechodził.

    cho­ciaż jest coś na rze­czy. wystar­czy zwró­cić uwagę na język, któ­rym się dzieci (już od pod­sta­wówki) posłu­gują. kul­tura oso­bi­sta, agresja.

    Costa, rozu­miem że masz małe dziecko, bez porów­na­nia więk­sze doświad­cze­nie życiowe, ale to co napi­sa­łeś jest… ekhm… na pozio­mie prasy brukowej.

    pro­blem szkoły i wycho­wa­nia nie doty­czy tylko Polski prze­cież, nie jeste­śmy czarną owcą wśród spra­wie­dli­wych i dobrze wycho­wa­nych naro­dów. wspo­mnieć tylko cykliczne strze­la­niny w ame­ry­kań­skich szkołach.

    • CoSTa 27/10/2006 do 14:35 # Odpowiedz

      dobra, pod­daję się.

      dziel­nie przyj­muję w takim razie zjebki i obie­cuję poprawę — na pewne tematy pisać nie będę a jeśli już będę, to tylko lite­rac­kim języ­kiem, bez wul­ga­ry­zmów, bez żad­nych odnie­sień do nie daj boże … WRRRRÓĆ!… bez żad­nych odnie­sień do tak kon­tro­wer­syj­nej kwe­stii, jaką jest np. religia.

      a każ­dego, kto chce po pro­stu poga­dać, powy­mie­niać się choćby i blu­zgami w ogniu poga­danki zapra­szam na mailika, ew. jab­berka. pozna­niacy zaś zawsze mogą gorące kwe­stie obga­dać przy dobrym piwie gdzieś w knajpie.

      cho­lera, nie wie­dzia­łem, że na blogu trzeba zosta­wiać swoje prze­my­ślane sta­no­wi­sko a nie nakle­pać coś od ser­du­cha. jesz­cze muszę się wiele o blo­go­wa­niu w takim razie nauczyć… dzięki za tę naukę! :)

      • btd 27/10/2006 do 15:10 # Odpowiedz

        Jak nie bedziesz pisal, to bedziesz ciota ;-p

        Ja cie rozu­miem a resz­cie ąę mora­li­za­to­row pojade zapew­nie w ich mnie­ma­niu starszna dema­go­gia: 5 kolesi potrak­to­walo tak wasza corke. Dalej jeste­scie tacy pelni zro­zu­mie­nia dla tych jaski­nio­wych pry­mi­ty­wow i ‘kole­gow’ kto­rzy naj­pierw pal­cem nie kiw­neli w obro­nie i cie­szyli sie ze ‘nie­zla beka bedzie’ a teraz beda swieczki palic czy wycia­ga­nia w cicho­sci jakichs wnio­skow ? Jak tak to wspol­czuje waszym dzieciom.

  16. xom 27/10/2006 do 16:48 # Odpowiedz

    Nie pękaj Kostas, nie pękaj. Ja się z Tobą zga­dzam. To kwe­stia przy­ję­tych zasad, wizji świata, poko­le­nia naszego itd. Niestety jeste­śmy na wymarciu.

    Teraz nie ma zasad, zostały zastą­pione przez „image”, który trzeba zmie­niać wraz z koniunk­turą. Przyszły czasy domi­na­cji konformizmu.

    Z pewną nostal­gią wspo­mi­nam, naj­więk­szą zbrod­nię naszej klasy (naszej panie kolego, naszej…) a mia­no­wi­cie akcje „Miedzia”… Wtedy była to zbrod­nia nie­by­wała. Teraz by było o niej gło­śno naj­wy­żej następ­nego dnia…

    Powiedział bym, że świat się zmie­nia. Ale to nie tak. On się psuje od środka. Gnije.

    Z każ­dym rokiem, poprzeczka cze­goś co „prze­ciętny zja­dacz chleba” oce­nić może jako „nie­mo­ralne” czy „blu­znier­cze” pod­nosi się wyżej i wyżej… Ciężko mi sobie wyobra­zić co to może być za lat naście…

    • madman 27/10/2006 do 19:05 # Odpowiedz

      Przy takim podej­sciu, jakie „spo­le­czen­stwo” ma do dzi­siej­szych pro­ble­mow, za kil­ka­na­scie oby­wa­tele nie beda mieli prawa wyra­zac swo­jej opi­nii, bo bedzie to „naru­sze­nie god­no­sci oso­bi­stej” i nie­wa­zne ze bedzie to god­nosc kata/dreczyciela/przestepcy…

      Niestety fak­tem jest, ze znie­czu­lica jest straszna i cia­gle nara­sta w takim tem­pie, ze pare lat, i gwalt czy mor­der­stwo nie zro­bia na ludziach zadnego wra­ze­nia: przejda obok i uda­dza ze nie widzieli, bo tak wygodniej :/

  17. SebaS86 27/10/2006 do 22:37 # Odpowiedz

    # do Polaków katolików…

    prze­pra­szam, że jestem kato­li­kiem (nie prak­ty­ku­ją­cym ale jednak)…

    Co do reszty trudno się nie zgodzić… :/

  18. xom 28/10/2006 do 07:16 # Odpowiedz

    sorry za offto­pic ale kolega SebaS86 mnie do łez rozbawił…

    z zało­że­nia nie możny być kato­li­kiem niepraktykującym.

    rów­nie dobrze można powie­dzieć: „jestem fanem jazzu ale go nie słucham”

  19. vmario blog 28/10/2006 do 09:51 # Odpowiedz

    Mia?em pisa? o czym innym, ale post CoSTy sk?oni? mnie do zano­to­wa­nia paru swo­ich my?li na temat mole­sto­wa­nia i samo­bój­stwa czter­na­sto­let­niej Ani z Gda?ska.
    CoSTa sta­wia kilka wa?nych pyta?, z któ­rych (abstrahuj?c od pyta­nia do „Polak…

  20. Azrael Nightwalker 28/10/2006 do 19:05 # Odpowiedz

    Mnie naj­bar­dziej wkur­wia reak­cja mamusi tej dziew­czyny która spraw­ców zbrodni nie wini… No ja pier­dolę, zna­czy to zwy­czaj­nie że oni mogą wydup­czyć także i ją bo skoro wg niej nic się nie stało to zna­czy że jest w pytę i oni tak powinni robić codziennie.

    • jeyRocs 28/10/2006 do 19:41 # Odpowiedz

      Jak to już powie­dział Krzychu, „w obli­czu tej sprawy nie ma łatwych odpo­wie­dzi”. Nie można tego ład­niej ująć, dla­tego wydaje mi się, że Twoja wypo­wiedź jest wielce nie­spra­wie­dliwa. Nie jesteś w sta­nie prze­nik­nąć do umy­słu tej kobiety by wie­dzieć, co tak naprawdę czuje. Więc pro­szę — uwa­żaj na przy­szłość na słowa, bo [b]słowo to chyba naj­bar­dziej nie­bez­pieczne narzę­dzie w ręku ludzi…[/b]

    • byte 28/10/2006 do 19:43 # Odpowiedz

      Azrael, ona nie ich nie wini, bo dziew­czyna miała próby samo­bój­cze już wcze­śniej. Tak jak pisał Olgierd — gnojki mogą odpo­wia­dać za znę­ca­nie się, ale nie za śmierć.

  21. btd 28/10/2006 do 21:08 # Odpowiedz

    *dema­go­gia*

    czyli, jak np zgwalce dziew­czyne ktora wcze­sniej pro­bo­wala popel­nic samo­boj­stwo i ona sku­tecz­nie tar­gnie sie na zycie, to nie bede winny tej smierci bo prze­ciez juz wcze­sniej pro­bo­wala popel­nic samo­boj­stwo? zaje­bi­ste myslenie.

    *dema­go­gia*

  22. byte 28/10/2006 do 21:25 # Odpowiedz

    Btd, uno­sisz się. Udowodnij im że wie­dzieli o jej pró­bach samo­bój­czych. Udowodnij że w ogóle ktoś wie­dział. Demagogią jest wpis Azraela, który suge­ruje że matka dziew­czyny bre­dzi nie winiąc jej kole­gów o śmierć córki.

  23. Walth's World 29/10/2006 do 09:39 # Odpowiedz

    Pami?tacie jak mieli?cie 14 lat? Ja tak ?red­nio. To raczej by?y nie­cie­kawe dla mnie lata. By?em zbyt cichy, nie?mia?y i zbyt spo­kojny. Nie umia?em si? bi?, nie chcia?em si? bi? z “kole­gami”, wi?c cz?sto musia?em przed nimi ucieka?, albo szuka?

  24. ciotka's eleni 30/10/2006 do 11:06 # Odpowiedz

    Interesujace wypo­wie­dzi choc cza­sami do prze­sady skrajne( pod­wia­zac im nasie­nio­wody albo wyka­stro­wac). Swiat nie staje sie lep­szy gdy na prze­moc (a prze­ciez o to w tej spra­wie cho­dzi: sto­so­wa­nie prze­mocy przez jed­nych i nie­prze­ciw­sta­wia­nie sie jej przez dru­gich + reak­cje stada)reaguje przemoca.

    Moim zda­niem ci chlopcy zostali dosta­tecz­nie uka­rani przez ich ofiare.

    Beda musieli przez reszte zycia dzwi­gac to brzemie..

    Ciekawi mnie jed­nak brak wypo­wie­dzi kobiet

    ( jestem chyba jedyna kobieta ktora wypo­wie­dziala sie na tej stro­nie) w tej kwestii.

    W koncu my kobiety mamy wiek­sze albo przy­naj­mniej powin­ny­smy miec wiek­sze poczu­cie odpo­wie­dzial­no­sci za to na jakich ludzi wycho­wu­jemy swoje dzieci.

    Srodowisko, szkola oraz inne insty­tu­cje w tym tez kosciol graja pewna role w pro­ce­sie wycho­wa­nia ale uwa­zam ze nadal naj­wa­zniej­sza role pel­nia rodzice a ci nie zawsze sa do tego zdolni albo tez przygotowani.

    Swiat wokol w tym tez „kodeks etyczny” zmie­niaja sie w tak szyb­kim tem­pie ze my rodzice nie jeste­smy cze­sto w sta­nie tych zmian przy­swoic co dopiero prze­ka­zac je z prze­ko­na­miem nowym pokoleniom.

    P.S. Uwazam ze mozna byc wier­za­cym choc nie prak­ty­ku­ja­cym i chyba wiek­szosc ludzi wier­za­cych nie­za­le­znie od reli­gii nalezy do tej kategorii

  25. CoSTa's Family Page 30/10/2006 do 13:00 # Odpowiedz

    Do drob­nej reflek­sji zmu­sił mnie komen­tarz mojej ciotki, która (przy oka­zji) doświad­czoną kobietą będąc, zabrała jako jedyna póki co kobieta głos w dys­ku­sji, jaka wywią­zała się przy moim może nie­zbyt prze­my­śla­nym, ale szcze­rym wpi­sie o zna­nej wszyst­kim tr

  26. SebaS86 06/11/2006 do 21:34 # Odpowiedz

    Xom a co w tym zabaw­nego? Zupełnie nor­malna sprawa… :-P A jak ina­czej nazwać taką hybrydę nie będącą ani kato­li­kiem ani ate­istą (zna­czy wie­rzy ale nie korzy­sta z wszyst­kich moż­li­wo­ści jakie daje nam przy­na­leż­ność do tego frag­mentu społeczności)? ;-)

    Przepraszam za OT.

  27. czester 24/01/2007 do 20:29 # Odpowiedz

    co za [cen­zura] ci pedo­file nawet nie wie­dza co zro­bili [cen­zura] pedo­fili co mendy szmaty pro­staki te guwniarze

    [cze­ster, pro­szę, mniej blu­zgów bo wszystko ma swoje gra­nice. tu wolno wiele ale nie nazbyt wiele. komen­tarz zacho­wuję bo z zasady nie kasuję komen­ta­rzy. nie­mniej pro­sił­bym o trzy­ma­nie nie­rwów na wodzy, szcze­gól­nie przy tego typu spra­wach. dzięki za zro­zu­mie­nie — CoSTa]

  28. runa 12/03/2008 do 13:17 # Odpowiedz

    Czytając pań­stwa wypowiedzi,z prze­ra­że­niem stwier­dzam ile agre­sji jest w w/w wypo­wie­dziach. Nic dziw­nego że dzieci zacho­wują się w taki agre­sywny sposób.Bo prze­cież to Wasze dzieci. Większość z Was nie zdaję sobie sprawy ze skut­ków swo­jego zachowania.życzę Wszystkim wię­cej miło­ści do swo­ich dzieci a takich sytu­acji będzie mniej.

Dodaj komentarz