Uuu… Kochani, to jest to, co w animacjach lubię najbardziej — nowoczesna technika, bezpardonowa kreska i maniera tak bardzo oldschoolowa, że już bardziej nie można. A co to takiego tak właściwie? To animacja trójwymiarowa (ale podejrzewam, że kilka innych technik też by się tam znalazło) i to animacja na wysokim poziomie i do tego dla dorosłych. No bo ileż można oglądać kolorowe, śliczne, wesołe i tchnące optymizmem trójwymiarowe animki od Pixara? Przyszedł czas na coś dla widzów nieco starszych, gustujących w chandlerowskich klimatach i dostających na dźwięk słów Blade Runner wypieków na twarzy. Tak proszę państwa, oto mamy próbę zmierzenia się z przyszłością niefajną i mroczną, którą pokazano na miarę początków XXI-go wieku czyli w trójwymiarze. W dodatku w dwóch tylko kolorach…
Bowiem tym wszystkim jest Renaissance. To miejscami wręcz film noir (okej nie za dużo tego noir ale zaraz wytłumaczę o co mi chodzi), dziejący się w przyszłości, śmierdzący Blade Runnerem na odległość, miejscami zblazowany, miejscami tchnący akcją, miejscami liryczny, miejscami wulgrany… słowem: to francuski kryminał w konwencji amerykańskiej i w dodatku w 3D. A żeby sprawy jeszcze nieco pokomplikować, to należy dorzucić, że o kolorze w tym filmie zapomnieć można na amen. Ten film jest czarno-biały. I kiedy piszę czarno-biały to właśnie dokładnie to mam na myśli: brak stadiów pośrednich. Nie ma w tym filmie szarości, płaszczyzna ma dwa stany istnienia — w formie białej i (w ogromnej większości) w formie czarnej jak smoła, wręcz aksamitnie. Dychotomia jest tak duża, że po kilku minutach patrzenia w monitor oczy zaczynają boleć. Wolę nawet nie wiedzieć, co się wyprawia na dużym ekranie. I właśnie ta głęboka czerń wizualnie wydobywa z filmu wszelkie możliwe ciemne, brudne i niefajne skojarzenia. No i mamy rzeczony noir. Powiem tak: klimat w tym filmie robi właśnie kreska. Fabuła, dźwięk czy nawet (skądinąd świetne) pomysły rysowników na to jak będzie wyglądał Paryż przyszłości — to wszystko idzie w odstawkę przy kresce i tak dotkliwym braku koloru, jakiego jeszcze w kinie chyba nie było. Wizualnie ten film kopie odwłok o wiele lepiej imo niż robił to pseudokomiksowy Sin City a więc jest na czym oko zawiesić, nawet jeśli koloru — ba! nawet szarości! — nie ma.
Fabuła? Niestety nie dorasta obrazowi do pięt. Jest co najwyżej taka sobie, wydarzenia dziejące się na ekranie wciągają średnio a przez cały czas oglądania filmu ma się wrażenie stania w rozkroku. Bo dalibóg nie wiadomo, czy to jeszcze kryminał, czy już może romans. Jakoś nie zbalansowano odpowiednio obydwu nitek scenariusza, nie poprowadzono tego zgodnie z regułami sztuki i mamy w sumie problem z określeniem gatunku filmu. A to w takich dychotomicznych dziełach przeszkadza. Tu wali się obrazem jak toporem, podświadomie jakoś oczekuje się równie oczywistych rozwiązań w fabule. A tych nie ma nie dlatego, że fabuła jest tak pogmatwana. Raczej dlatego, że się komuś do napisania solidnego scenariusza siąść nie chciało. Pomysł widać — wypadkowa rzeczonego Blade Runnera i Ghost in the Shell. Ale sam pomysł to za mało. Gdyby nie fenomenalna kreska i świetne wykorzystanie 3D, film nie wart by był uwagi. Ale ten film się przede wszystkim ogląda, jak czarno-biały animowany komiks rysowany tuszem.
Mam problem z oceną filmu. Li tylko dla walorów wizualnych warto ten film wciągnąć. Jednak sama wizualiza to zbyt mało przecież, by jakoś sensownie (a nikt nie mówi, że obiektywnie :)) film ocenić. Fabuła leży, dźwięk jakoś szczególnie w pamięć nie zapadł… Ogólnie jednak odnoszę bardzo pozytywne wrażenie po wciągnięciu całości. Wizualizacja jednak nadrabia z nawiązką braki pozostałych elementów i solidne 7 z czystym sumieniem wystawić mogę. Jeśli zaś, o czytający te słowa, jesteś sztywnym drewniakiem, którego słowa „animacja” i „komiks” brzydzą — odejmij spokojnie z dwa punkciki. A właściwie w ogóle nie oglądaj bo nic z tego nie zrozumiesz, nie docenisz i stracisz dwie cenne godziny swojego życia. A po co? Można w tym czasie robić rzeczy daleko bardziej interesujące przecież :)
Renaissance
Obsada:
film animowanyoficjalna strona filmu
film w serwisie imdb.com
trailer filmu








Francuskie animacje mają u duży kredyt zaufania od czasu obejrzenia „Immortal”. Aż mi narobiłeś smaku, czas zapuscic Deluge. To chyba nie wyjdzie w Polsce na DVD?
brzmi dobrze, się sprawdzi.
wszystko wychodzi na dvd, kwestia czekania kilku tygodni :)
również uważam, że forma niesamowita, a treść przeciętna. pięknie się ogląda, ale przeżyć tego się nie da.
Rzeczywiście, trailer filmu robi spore wrażenie niekonwencjonalną formą. Dlatego chętnie pokusiłbym się na obejrzenie tegoż, jeśli nie będzie kosztować jakiejś fortunki.
Dobra Costa, raczki w gore i skad to masz? ;-)
Do you feel lucky ;-) ?
a z takiego jednego fajnego miejsca :)
[b]byte[/b]: nie sądzę by się to u nas pokazało. sin city jeszcze przeszło bo w kinach leciało i miało jakąś kampanię, czyli można było liczyć na sprzedaż (po cenach, do jakich spadł film sądząc, to pewnie w ogóle się nie sprzedawał i pozbywają się z magazynów czego mogą). pozostaje shipping jeśli chce się być legalnym. drogo :/… no chyba że stanie się cud i jednak ktoś to sprowadzi będzie sprzedawał za sensowne pieniądze. sam bym się z chęcią skusił…
[b]shqvarny[/b]: no jasne, że wszystko wychodzi na dvd — pytanie tylko, czy wychodzi w naszym kraju :). no i przy okazji za jakieś sensowne pieniądze.
[b]draiser[/b]: no właśnie ja się obawiam, że niestety będzie :/. sin city kupiłem z radością bo cena była/jest rewelacyjna. ale tu się obawiam, że tak kolorowo nie będzie.
Oj, oj, obejrzę z przyjemnością. Przy tkich obrazkach fabuła schodzi na drugi plan (:
Na liście płac są dwa nazwiska, angielskie i francuski dubbing, tak mi jakoś się zdawało, że coś ten francuski nie pasuje mi do ruchu warg :) Ale ogólnie dosyć ciekawa kreska… Szkoda tylko takiego finału, cóż, It’s a hard knock life