Menu serwera

CoSTa vs. Mac mini – Internet

Pisałem już wcześniej o kilku sprawach związanych z przejściem z PC na Maka ale te najistotniejsze zostawiłem sobie na później, czyli na teraz i na kilka innych jeszcze wpisów :). Oczywiście rozchodzi się o oprogramowanie, z którym mam styczność na co dzień i którego na co dzień używam. Nie ukrywam, że te kilka zdań jest sponsorowane przez literkę „L” jak Lenistwo. Dlaczego? A bo liczę na odzew makowców, którzy być może podrzucą nazwy kilku innych aplikacji, być może jakieś linki ciekawe czy coś w tym stylu. Lekcję odrobiłem, google zmieliłem, kilka serwisów makowych z oprogramowaniem spotkałem i przejrzałem ale nie oszukujmy się – na poznanie oprogramowania danego systemu trzeba się z nim nieco otrzaskać, posiedzieć jakiś czas z nim, porozglądać się, poużywać po prostu. Maka mam od niedawna więc opisuję to, na co trafiłem a co niekoniecznie musi być zaraz najlepsze.

Dziś skupiam się na programach przeznaczonych do walki z netem. Oto zamienniki programów windowsowych i linuksowych, jakie sobie wyszperałem. I jeszcze raz zwracam się z prośbą do makówkarzy to być może czytających: jeśli znacie jakiś fajniejszy i najlepiej darmowy soft – dajcie obowiązkowo znać! Z góry i z dołu dzięki :)

Strony przeglądam systemową przeglądarką Safari (tu też lądują feedy RSS – dobrze sobie z ich wyświetlaniem Safari radzi) a mailing obsługuje systemowy Mail. Obydwie aplikacje doskonale sobie radzą i w zupełności wystarczają mi do szczęścia. No ale nie samym przeglądaniem stron i słaniem spamowego mailingu człowiek żyje :). Necik to także inne zastosowania. No to może pokrótce opiszę te kilka programów, które pomagają mi w codziennej walce z netem.


CocoaWget

CocoaWget (strona programu CocoaWget)
CocoaWget to oczywiście doskonale znany program wget ubrany w szatki MacOSX. Sprawuje się bardzo dobrze a mam toto z sentymentu do wget. Istnieją bowiem menedżery pobierania daleko, daleko fajniejsze, dopakowane opcjami i oferujące cale spektrum opcji związanych z pobieraniem, od integracji z przeglądarką począwszy. CocoaWget nic takiego nie oferuje, nie integruje się i w ogóle to taki ubogi krewny, który jednak robi dokładnie to, co ma robić – ściąga pliki. A zaznaczenie linku w oknie przeglądarki i przeniesienie go do okna programu nie jest chyba jakąś szczególnie ciężką do wykonania czynnością? Soft sprawuje się świetnie, wszak to tylko opakowanie do bardzo dobrego „silnika”. Oczywiście do wgeta można przekazywać parametry, które można wpisać z poziomu okna programu. Wszystko razem do kupy składa się na prosty ale intuicyjny i doskonale pracujący menedżer pobierania.


Adium

Adium (strona programu Adium)
Nie ma bata – bez jakiegoś solidnego softu do klikania nie da rady. Gorzej, że sytuacja ma się na Maku w kwestii naszych krajowych protokołów raczej średnio chyba. Niepodzielnie królujący u nas GG owszem spotkać można ale póki co w jednej raptem aplikacji i jest nią właśnie Adium. A że Adium przedstawia się jak widzę jako Gaim, to zakładam, że oto mam pod MacOSX po prostu Gaima ubranego w odpowiednie szatki i odpowiednio do MacOSX skrojonego. Powiem szczerze, że program jest po prostu świetny. Obsługuje wiele protokołów (OK, to nie Miranda ale ma wszystko co najważniejsze), jest stabilny jak skała, ma kupę dodatków, modyfikacji, ikonek i czego tam jeszcze dusza wielbiciela pierdółek potrzebuje. Od razu znalazłem odpowiadający mi mroczny styl i już tak zostało :). Jedyny babol, o którym póki co mnie informują znajomi – posypane kodowanie w opisach stanów choć już dialogi odbywają się bez problemów.


Azureus

Azureus (strona programu Azureus)
Azureus to jeden z najlepszych ale niestety także jeden z najbardziej zasobożernych klientów sieci bittorrent. Nie używałem drania od tak dawna, że nie wiedziałem nawet, że zdążył w międzyczasie dorobić się kilku skoków numeru wersji i jakiegoś zdaje się dopracowania silnika pod względem zapotrzebowania na zasoby. Na Maka klientów torrenta jest sporo ale nie spotkałem żadnego obsługującego blokowanie połączeń z list np. Peerguardiana. Dla złodzieja, którym jestem, jest to niewybaczalny błąd i brak podstawowej funkcjonalności. Ba! Zainstalowałem sobie nawet Peerguardiana i kombinowałem z tym demonkiem nieco ale to nie było to. Pod Windows działało to jakoś lepiej i przejrzyściej a poza tym nie chciałem blokować ruchu dziejącego się poza aplikacją torrentową. No i przeprosiłem się z Azureusem – jak się okazało, zrobiłem bardzo dobrze. Program chodzi na Maku rewelacyjnie, żre stosunkowo niewiele w porównaniu do tego, co pamiętam z poprzednich wersji, jakoś tak ogólnie kompletnie inaczej się zachowuje niż ta ciężka krowa, którą pamiętałem. Biega mi tu dniami całymi i ma się świetnie nie tylko program ale i system. Mimo iż program dobry, to jednak wolałbym coś natywnego dla MacOSX… No, może kiedyś napiszą i taki program.


Colloguy

Colloguy
Od czasu do czasu najdzie człowieka na ircowanie. Nie to, żebym jakoś na ircu przesiadywał ale czasem jednak człowieka ciągnie. Irc ma tę swoją magię, z którą nie wiadomo co zrobić – niby to pierdoła, niby czas zżera ale jednak posiedzieć chwilę można, z fanami czegośtam poobrzucać się mięsem i w ogóle w pełni wykorzystać kulturę irca :). A do tego przydaje się jakiś poręczny programik. Colloguy to właśnie taki poręczny programik. Pewnie nie ma tysiąca opcji, setek ustawień i milionów innych rzeczy znanych z mIRCa ale kompletnie nie są one mi potrzebne do szczęścia i Colloguy robi co do niego należy. Przy okazji wygląda bardzo dobrze a w każdym kawałeczku tej aplikacji, od ikonek począwszy, dostrzec można niezwykłą dbałość o wygodę w korzystaniu z interfejsu programu i w ogóle o ogólną przyjemność płynącą z pracy z aplikacją. Bo używanie tego softu jest proste, intuicyjne i nie sprawia żadnych problemów. wszystko jest tam, gdzie być powinno a najczęściej zaraz pod ręką. Nie wiem jak ten efekt został osiągnięty ale ten program to czysta przyjemność obsługi i używania. Fajna rzecz!


Democracy

Democracy (strona programu Democracy)
Bez codziennej dawki TV (lub lepiej – wideo) wprost na swój desktop po prostu już nie wyobrażam sobie wieczornej sesji z Makiem. Kanałów do wyboru i dorzucenia jest mnóóóóstwo, śmiecia krążącego po necie jeszcze więcej więc jeśli szuka się czegoś odmóżdżającego (choć przyznać muszę, że są też kanały z treścią iście naukową) tak po ciężkim dniu pracy – ten soft jest niezastąpiony. Wymagania? Szerokie łącze, dużo czasu i hektar miejsca na dysku. Nawet nie wiadomo kiedy ściągają się te gigabajty danych. O programie dowiedziałem się z bloga blog.fotogenia.info i od tego momentu już Democracy zagościło u mnie na stałe. Program fajny o tyle, że open source, darmowy i multiplatformowy – Windows i Linuks także się nim cieszyć mogą. Warto! Z czasem uzależnia na tyle, że zaczyna się śledzić cholerne seriale nadawane w różnych kanałach :)


Transmit

Transmit (strona programu Transmit)
FTP to dla mnie jeden z bardziej potrzebnych protokołów. Mimo wszystko stare, dobre metody są najlepsze a po wzbogaceniu o szyfrowanie – całkiem także i sensowne. Program Transmit przedstawił mi nieoceniony Paweł Tkaczyk i przyznaję, że trafił bez pudła. Do tej pory za najlepszego klienta FTP, jakiego widziałem na oczy uważałem FlashFXP dla Windows. Jednak po poużywaniu krótkim programu Transmita muszę stwierdzić, że o ile FlashFXP napakowany jest opcjami po sam dach, o tyle używanie Transmita to czysta (znowu, coś jest w tych MacOSXowych interfejsach) przyjemność oraz prostota połączona z kupą funkcjonalności. I znów nie wiem o co chodzi, wydawałoby się bowiem, że przed oczami ma się interfejs jak każdy inny. Ale nie, nie takie to proste i oczywiste. Diabeł tkwi w szczegółach a te dopracowano tutaj do perfekcji. Program nie oferuje może tak wiele jak FlashFXP ale też chyba nie powstał z myślą o wykręconych zastosowaniach. To po prostu doskonale przemyślany, świetnie zaprojektowany i czadowo zrealizowany program, obok którego nie można przejść obojętnie. Za radą Pawła nabędę toto w pakiecie z…


Unison

Unison (strona programu Unison)
A cóż to takiego? A to, proszę państwa, najlepszy póki co znaleziony pod MacOSX klient grup dyskusyjnych. Razem z Transmitem wepchnął mi ten program Paweł i tak jak wepchnął, tak nie chce się ten soft ode mnie odczepić. Dlaczego? A bo ma dokładnie wszystko, co mi jest potrzebne i ani grama więcej a tym bardziej mniej. Ma świetny interfejs (widać firma Panic trzaskająca te programy ma kogoś łebskiego od interfejsów :)), ultrawygodnie się tego softu używa, bez zająknięcia i przy zerze trudności konfiguruje się toto do pracy w naszych polskich, ISOwych warunkach, doskonale sprawdza się z binariami i cudownie wręcz pracuje się tutaj z większą ilością grup dyskusyjnych. To aż niewiarygodne, że taki sposób pracy z grupami nie jest stosowany w innych programach a jeśli jest, że zapewne jest to zrobione toporniej. Ktoś tu naprawdę pokombinował i zrobił rewelacyjnie intuicyjny w obsłudze program. Kudy tam pod tym względem różnym klientom Usenetu do tego programu. Ten soft jest (tak jak i wcześniej opisywany Transmit) po prostu elegancki. Trochę mnie to zakosztuje ale już zbieram kasę na te dwa programiki. Są po prostu tego warte. Dzięki Pawle!

I to by było na tyle jeśli o soft internetowy chodzi. Ja jestem prostym użytkownikiem netu i jakichś wymyślnych zdalnych pulpitów czy czego tam jeszcze nie potrzebuję. W sumie moje bycie w sieci ogranicza się do przedstawionych zastosowań a póki co nie miałem okazji innych posmakować na Maku. Kofeinowego shella obsługuję z terminala, który jest takim samym terminalem jak każdy inny w systemach unixowych. Biblioteczka internetowego softu zapewne jeszcze mi się nieco poszerzy ale póki co wygląda tak i właśnie takie zamienniki programów windowsowych i linuksowych sobie tutaj znalazłem.

22 odpowiedź do CoSTa vs. Mac mini – Internet

  1. Hadret Październik 30, 2006 o 23:32 #

    Świetne! Wreszcie dowiedziałem się niezbędnego minimum, żeby dać Ci święty spokój ^_^ Na niektóre screeny aż się napatrzeć nie mogłem. MacOSX wygląda śliczniaście *.*

  2. Paweł Tkaczyk Październik 31, 2006 o 07:40 #

    To ja jeszcze o torrentach może (skoro już Ci tak wciskam). Nie torrentuję nałogowo (nie wiem, co to ten Peerguardian), ale od czasu do czasu jakieś distro czy coś tam zasysam. Za pomocą małego, eleganckiego i darmowego programu „Transmission”. Robi tylko to, do czego został stworzony — zasysa Torrenta z Sieci. Mnie wystarcza :)

    Do RSS używam NewsFire (płatny), ale to dlatego, że przyzwyczaiłem się do stylu windowsowego FeedDemona.

    • CoSTa Październik 31, 2006 o 07:47 #

      mam nadzieję, że z tym wciskaniem to zmrużenie oka zauważyłeś :). transmission znam, lubię ale jako że jestem internetowym złodziejem i kradnę namiętnie cudzą własność intelektualną – muszę się jakoś przed tymi wszystkimi organizacjami zabezpieczać. od tego są peerguardiany i safepeery różne.

      a jak wypatrzysz jeszcze coś niedrogiego a tak dobrego jak transmit czy unison – daj znać! świetny po prostu świetny soft!

  3. ryba Październik 31, 2006 o 08:38 #

    Tak jak Pawel polecam Transission, fajnie ze jest azureus ale jak potrzebujesz sciagnac jeden plik to t. jest lepsze.

    Jesli chodzi o irc to ja wole MacIrssi, moze to kwestia przyzwyczajenia ale dla mnie ten programik bardziej oddaje wspominana przez ciebie ‚magie’ irca.

    Komunikatory: masz stado im jabberowych. Jesli chodzi o gg ja uzywam Kadu (tylko ikonke sobie zmienilem w docku bo orginalna jest bajecznnie pikselozowata). Moze nie jest tak ladne jak adium ale robi to do czego jest stworzone i nie ma tzw. zamulen.

    Mozesz tez zamontowac te protokoly przez transporty jabberowe bezposrednio w ichacie. Masz to opisane w poradniku na stronie Bartosza (fotogenia.info).

    Nie wiem czy widziales np te polska strone na bazie wiki zrobiona przez chlopakow (i dziewczyny :) z macplug? http://www.macplug.org/wiki/ – masz tam zbior linkow do programow, faq, porady i wiele innych pomocnych rzeczy.

  4. ninja Październik 31, 2006 o 08:59 #

    co do gadu przez jabbera GORĄCO ODRADZAM! używam mirandy i często gadam z vorgiem, który używa gg przez jabbera – non stop są jakieś problemy, a to z wklejaniem, a to z delayem, a to jeszcze z czymś innym… swoją drogą vorg ma na swoim maku klienta, którego można używać pod windą, w linuksie i na maku – jeśli chcesz zapytam jak to się tam nazywało. w każdym razie gadu przez jabbera to ZŁO. niedawno zrozumiałem skąd się biorą narzekania na gadu wśród geeków… ano biorą się właśnie z tego, że najczęściej używają nie samego gadu a jabberowych transportów, które są 3 razy bardziej wadliwe od samego gadu :P

  5. ryba Październik 31, 2006 o 09:41 #

    @ninja: ja tez nie lubie transportow dlatego napisalem o Kadu/to nie jest klient jabbera/ bo CoSTa napisal ze jest tylko jedna aplikacja IM z natywna obsluga gg.

  6. wyzimir Październik 31, 2006 o 12:23 #

    Do ftp używam Cyberducka. Jest darmowy i działa.

    Zmień zabezpieczenie antyspamowe na swoim blogu, bo to strasznie wk*wia.

    • CoSTa Październik 31, 2006 o 13:58 #

      cyber i owszem działa jak należy. tyle że nie jest aż tak wygodny dla mnie jak transmit.

      a o co chodzi z antyspamem? akismet zadziałał i nie puszcza komentarzy?

      • btd Październik 31, 2006 o 19:57 #

        pewnie chodzi o literki ktore ktos na niezlych grzybkach projektowal i sa czasem tak podobne do siebie ze lupy potrzeba zeby zobaczyc czy jest wciecie czy nie. Jak dla mnie ‚old english’ jest bardziej czytelny :)

  7. Ender Październik 31, 2006 o 17:27 #

    adium byloby fajne, ale.. czasami sie wywala na wczytywaniu konaktow z gg. Zmienilem cos w liscie konaktow z poziomu innego programu i.. od tej pory adium pokazuje mi ladny obrazek plonacej kaczki. W efekcie przetalem uzywac gg :)

  8. hadret Październik 31, 2006 o 19:07 #

    Wniosek z tego taki, że bez GG można żyć :P Sam ostatnio niemal całkowicie przerzuciłem się na jabbera (:

  9. Ender Październik 31, 2006 o 19:55 #

    hadret:

    owszem, bez gg mozna zyc (nigdy tego specjalnie nie uzywalem, wolalem icq, tera wlasciwie caly czas skype). Co do jabbera – zalozenie fajne (w pierwszym momencie), ale… mialem uzywalem kiedys – serwer padl w efekcie robilem nowe konto jabberowe… padl kolejny serwer. Teraz mam kolejne dwa konta na jabberze. Nie bawi mnie kolejne zakladanie kont jak sie cos stanie serwerowi. Jabber wymaga jeszcze paru lat pracy (nad protokolem, nad obsluga serwerow) i bedzie ok. Na razie – ciekawostka :)

  10. Hadret Październik 31, 2006 o 20:10 #

    Aj tam, może po prostu trafiałaś na „złe” serwery? (: Wszak WpKontakt bodaj korzysta z jabberowej „ciekawostki” i radzi sobie nie najgorzej. Polska ma tę dolegliwość, że masę mamy tych komunikatorowych pierdół – GG, Tlen, AQQ etc. etc. Jakby nie można było zrobić polskiej społeczności ICQ czy inszego AOL’a (w tej chwili to w ogóle chyba ten sam protokół, ale głowy nie dam sobie za to urwać :P), ew. MSN (: Myślę, że dzięki Gtalkowi jabber ma spore rozwinąć skrzydła (:

    • CoSTa Październik 31, 2006 o 20:39 #

      primo hadret: ender to facet :). secundo: protokół to jedno, serwery to drugie. jabber jest fajny bo pozwala na wiele. co jednak z tego, skoro taki chrome.pl rozłącza mnie z częstotliwością większą niż gg? funkcje protokołów z pozycji zwykłego usera, który z nich korzysta są bardzo zbliżone – gadanina, p2p, rozmowy głosowe… to, co wkurza w gg to pady. równie mocno wkurza to przy średnio stabilnie działajacych serwerach jabberowych. google i jego gtalk niewiele tu zmienią bez podstawowej funkcjnalności (zostawianie wiadomosci na serwerze itd.). żyć bez gg doskonale się da, bez jabbera zresztą też. w sumie nie wiem jakie to ma znaczenie przy tych wszystkich multiprotokołowych komunikatorach :)

  11. Hadret Październik 31, 2006 o 21:18 #

    Literówka w poprzednim komencie – sorki Ender! (:

    Wiesz, zdaje się, że wiele zależy od samego serwera. Na chrome.pl, który z zaznaczeniem jest w stadium eksperymentalnym, faktycznie GG siada non-stop. Jednakże, pono, na inszych serwach działa to jakoś bardziej stabilnie. Ciężko mi napisać konkretniej, gdyż nie korzystam z innego.

    Z drugiej strony, mimo wszystko, brakuje klientów na alternatywne systemy operacyjne. OK, jest Kadu, ale co jeśli mam Linuksa i wolę używać aplikacji napisanych z nastawieniem na bibliotekę Gtk, a nie Qt? Rozwiązaniem jest niby Gaim, ale jego wsparcie dla GG, tu brzydko napiszę, ssie. I to mocno. GNU Gadu? Pada i sypie się chyba częściej niż Chrome [: Jedynym, w miarę sensownym, rozwiązaniem pozostaje jabber + klient jakiś znośny, na ten przykład Gajim. Ale to wracamy do punktu wyjścia (:

    • CoSTa Październik 31, 2006 o 21:29 #

      używasz gg przez transporty? od tego są wtyki w gajmie czy u mnie w audium, by nie bawić się w jabberowe transporty a korzystać z implementracji protokołu serwowanej przez wtyczkę. chrome w fazie testowej jest chyba od lat i jakoś z niej wyjść nie może :). nie, ja piszę o tym, że chrome systematycznie mnie wywala z dwa razy dziennie, podczas gdy gg „tylko” raz (nie transport – tego nie używam).

      odpalanie czerech róznych programów by poklikać to już jest maksymalnie chore :). komunikatory multiprotokołowe górą!

  12. Hadret Październik 31, 2006 o 22:30 #

    Jakoś Gaim do mnie nie przemawia, nie wiem dlaczego. Może dam się przekonać na implementację bo faktycznie transporty działają… różnie (:

    A chrome, chyba, zawsze był-jest-i będzie w fazie testów (:

  13. Hadret Listopad 1, 2006 o 09:40 #

    Dobra, przyznaję się… Dawno nie korzystałem z Gaima i stąd brak mojego przekonania. Przeniosłem się na protokół i faktycznie działa toto stabilnie – a na pewno stabilniej niż transport gg.chrome.pl (:

  14. danadam Listopad 1, 2006 o 20:57 #

    Gdzieś trzeba testować nowe rzeczy :-) :

    http://forum.jabberpl.org/index.php?showtopic=5736&st=30&p=37087&#entry37087

  15. Hadret Listopad 25, 2006 o 19:05 #

    CoSTa, mam prośbę dotyczącą Democracy – mógłbyś polecić jakieś ciekawe/śmieszne/whatever kanaliki? (:

    • CoSTa Listopad 26, 2006 o 10:04 #

      nie uwierzysz hadret ale pozbyłem się democracy na dobre, przynajmniej do czasu podłączenia drugiego twardziela. wymiękłem gdy zobaczyłem ile mi te filmiki miejsca zaczęły zajmować a wbudowany twardy nie jest tu zbyt wielki niestety. no i doszły mi podcasty z itunes… wybór był prosty :)

      poszperaj chwilę na stronie democracy i porozglądaj się w tym serwisie z feedami. ja tak rafiłem na kilka sympatycznych.

  16. CoSTa's Family Page Marzec 4, 2007 o 18:07 #

    Zudeo aka Azureus 3Nooo, nareszcie! Nareszcie Azureus stał się czymś więcej, niż tylko przyciężkawym klientem torrenta, którego sens używania stał pod wielkim znakiem zapytania dla każdego, kto widział takie sympatyczne programy, jak uTorrent czy KTorrent

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Kolejne pięć groszy w sprawie czternastolatki

Do drobnej refleksji zmusił mnie komentarz mojej ciotki, która (przy okazji) doświadczoną kobietą będąc, zabrała jako jedyna póki co kobieta...

Zamknij