Menu serwera

Digital Samsara – Blue Beryll

Digital Samsara – Blue Beryll

Dawno, już bardzo dawno nie opisałem choćby pokrótce jakiegoś albumu muzycznego. Nie dlatego, że nic nie słucham. Faaar from it. Łącze pracuje non stop i dostarcza mi czasem dziwaczny, czasem pokręcony a czasem piękny materiał. Dziś nieco o tej ostatniej kategorii – o muzyce po prostu pięknej.

Album Blue Beryll izraelskiego duetu Digital Samsara nie jest jakąś ultra nowością. Przeciwnie – zassałem toto już jakiś czas temu ale dopiero dziś naszła mnie ochota na króciutkie opisanie tego albumu. To ambient choć nie wiem, czy aby na pewno można tę muzykę nazywać ambientem. To właściwie nie muzyka tylko kompozycje. Różnica może i żadna ale dla mnie dosyć istotna. Muzyki się słucha, w kompozycje się angażuje. I są na tym albumie z trzy kawałki, obok których przejść obojętnie po prostu nie można.

Żydowskie korzenie (choć to w sumie tzw. world music) w tym elektronicznym w gruncie rzeczy albumie słychać na każdym praktycznie kroku. Efekt – jak zawsze przy umiejętnym inspirowaniu się przebogatą muzycznie kulturą żydowską – bardzo dobry, miejscami ocierający się o coś więcej. Album jest spójny, przemyślany i przede wszystkim – nie jest łatwy. To nie muzyka, jako się rzekło – to kompozycje. Warto? Trzeba! Jeśli akurat ma się ochotę na coś więcej niż muzykę – koniecznie.

Zresztą posłuchajcie. Utwór Beyond Concept. Głośniki muszą być GŁOŚNO! Reszta będzie się działa sama…

Ocena: solidne 8 bez mrugnięcia okiem.

strona Digital Samsara (do odwiedzenia sekcja Demo!)
opis krążka i fragmenty utworów

5 odpowiedzi do Digital Samsara – Blue Beryll

  1. Hadret Październik 18, 2006 o 19:32 #

    W wolnej chwilce przesłucham. Ze swojej strony, za jako takie „odkrycie” ostatnich kilku dni muszę uznać kapelkę Lao Che i płytkę „Powstanie Warszawskie”. Tam seryknie jest klima, która najbardziej kojarzy mi się z grupą Pink Floyd (:

    • Fipaj Październik 18, 2006 o 20:03 #

      Hadret: nigdy przenigdy nie porównuj żadnych polskich kapel (żadnych kapel w sumie) do Pink Floyd ;) Oni są niezastąpieni. Już nikt nie będzie tak grał.

      BTW, Powstanie Warszawskie (i Blue Beryll) właśnie się ssą. ;)

  2. rasheed Październik 18, 2006 o 20:36 #

    O tak, polecam Powstanie Warszawskie jeżeli już o tym mowa ;-)

  3. mily Październik 19, 2006 o 07:00 #

    I nie tylko „Powstanie(…)” – wcześniejsza płyta „Gusła”, też jest niesamowita…

  4. Hadret Październik 19, 2006 o 15:15 #

    Yyytam, lubię Flojdów, uważam ich za kapelę kultową, ale bez zbytniego przesadyzmu. Znam conajmniej kilka znacznie lepszych (acz to kwestia gustu), a tej płyty Lao Che naprawdę jest ciężko przyrównać do czegoś innego… Może jeśli mówi Wam coś utwór Revolution 9 Beatlesów z Białego Albumu – bo w niektórych momentach jest po prostu, no… niesamowite (:

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Bam, bum, trach, ciach, giń potworze!

Quake 4 na Mac miniTak, wiem - na pececie miałbym w trzykrotnie większej rozdzielczości, z pofafnastym antyaliasingiem, z ilością klatek...

Zamknij