Menu serwera

Feast (Uczta)

Feast (Uczta)

Przyznaję się bez bicia. Lubię filmy ZŁE, źle zrobione, źle pomyślane a najlepiej powstające bez w ogóle żadnego pomyślunku. Jedyny warunek: filmy te muszą być krwawe a jeśli do tego epatują jeszcze golizną lub seksem – jest pięknie ponad wszelkie wyobrażenie :). Jest pośród tych filmów taka kategoria, która zawsze rozkłada mnie na łopatki i której wiernym fanem pozostanę po wsze czasy – to specyficzne horrory na pseudo-poważnie lub niepoważnie z nieodgadnioną ilością hektolitrów przelanej cieczy w kolorze czerwonym. Wybitnym przedstawicielem tej klasy filmów jest dla mnie Evil Aliens – film, który pokochałem od pierwszego wejrzenia.

Feast jest złe w tym sensie, że jakiśtam krytyk filmowy nieznający się na rzeczy pewnie wyłączyłby to zaraz po napisach początkowych. Jednak ludzie z wysublimowanym gustem i wrażliwi na urok lejącej się posoki oraz dyskretny humor sytuacji kryzysowej – tacy ludzie jak ja jednym słowem – docenią ten film w pełni i wystawią mu zasłużoną laurkę :). Znacie te filmy – From Dusk Till Down na ten przykład i okolice… Feast budżet ma mniejszy ale serce do lania posoką na lewo i prawo zdecydowanie większe! Naprawdę, już dawno nie widziałem tak radosnego i bezpretensjonalnego rzezania w imię samego rzezania… Jeśli kochasz takie klimaty, Feast jest dla Ciebie obowiązkową lekturą. Może być do poduszki, bo przecież wiadomo, że wszystko się dobrze skończy i wszyscy zginą :). Ale czy aby na pewno? Obejrzyj, zobacz, sprawdź się sam w sytuacji niczym nieograniczonego terroru! (Jeeezu, ależ ten film cnotliwe fragmenty mojego jestestwa wbudził :))

Acha, Doropha mi kiedyś wspomniała (z wyrzutem zdaje się), że żona niejakiego Bena Afflecka korzysta w kiblu z deski ponabijanej gęsto diamentami. Obiecałem jej wtedy, że nigdy jej takiej deski nie kupię bo z tej samej deski korzystam i ja a moje cztery litery nie chcą mieć nigdy nic wspólnego z jakimkolwiek materiałem potrafiącym ciąć szkło. Boli mnie na samą myśl o takim materiale. Niemniej sama idea wydania kupy siana na deskę klozetową wydała mi się zabawna acz niezbyt mądra. Okej, nie moje siano i nie mój problem z jego wydaniem. Ale proszę Cię Benie Afflecku, jeśli najdzie Cię jeszcze raz ochota na wywalanie kupy kasy – wywal ją tak jak to zrobiłeś w przypadku tego filmu: na produkcję. Nasze tyłki wytrzymają brak deski wysadzanej diamentami ale bez takich filmów ludzie o dobrych i wysublimowanych gustach przepadną :)

Ocena? Niestety tylko 8 – tej krwi powinno się polać mimo wszystko nieco więcej…

Feast (Uczta)

Obsada:
Eric Dane … Hero
Navi Rawat … Heroine
Krista Allen … Tuffy
Balthazar Getty … Bozo

oficjalna strona filmu
conieco o filmie w imdb.com
conieco o filmie w rottentomatoes.com

8 odpowiedzi do Feast (Uczta)

  1. Paweł Tkaczyk Październik 23, 2006 o 08:36 #

    He he, widzę że gust filmowy mamy podobny :) Ja też lubię się wieczorem „odmóżdżyć” przy hektolitrach posoki.

  2. mav Październik 23, 2006 o 10:06 #

    Ok… w trailerze zauważyłem Henry’ego Rollinsa. W składzie producentów stoi Wes Craven.

    Już mi się podoba :)

  3. vasip Październik 23, 2006 o 13:48 #

    Oglądałem to coś 2 dni temu. Bardzo się zawiodłem. Owszem, keczupu rozlali dużo, ale to wszystko co w tym filmie zasługuje na uwagę. Miałem wrażenie, żę nakręcił go jakiś debiutant, a scenariusz powstawał w jedną noc, na kolanie, podczas ostrej libacji alkoholowej. Dla mnie film musi zawierać (oprócz nieuzasadnionej przemocy) coś więcej. Albo ciekawą historię, albo nieprzeciętny klimat, albo coś jeszcze innego. Przykładem może być chociażby: ‚Descent’ czy ‚Devils Reject’.

    • CoSTa Październik 23, 2006 o 15:16 #

      vasip, ty lepiej nie oglądaj wspomnianego przeze mnie evil aliens. film zdecydowanie bijący feast pod względem wszystkiego na głowę :)

      to jest taka kategoria filmów – to są filmy programowo ZŁE. nie w sensie że „o mamo jak ja się boję” ale właśnie dlatego, że nie ma tam żadnej fabuły sensownej, grają naturszczyki, operatorka woła o pomstę do nieba itd. niektórych ludzi takie filmy bawią bardzo. mało tego, niektórzy ludzie potrafią dostrzec swoistą poetykę takiego bezsensownego tworu nie służącyemu niczemu poza utopieniem pieniędzy. te filmy mają całkiem pokaźne grono wielbicieli, do których ja między innymi należę. dla tych wielbicieli nie ma nic lepszego niż koleś śmigający traktorem po polu i ścinający alienów w ramach krwawych zbóż (genialny evil aliens ciągle :)). to po prostu takie filmy są – głupie, idiotyczne, przesadnie krwawe ale dające kupę frajdy.

      oczywiście nie wszystkim. i dobrze bo gdyby podobały się wszystkim to by miały „dwie wieże” w tytule czy jakiś inny pierścień i dostawałyby oscary. na szczęście ludzkie gusta są różne i jak najbardziej mógł ten gniot ci się nie podobać bo obiejktywnie rzecz biorąc to gniot do potęgi. problem w tym, że te gnioty rewelacyjnie się ogląda nie biorąc ich śmiertelnie poważnie i po prostu lubiąc taką krwawą groteskę. ja lubię nad wyraz i każdemu, kto ma podobnie film polecam.

      pozostali niechaj posłuchają mądrych słów vasipa i do filmu się nie zbliżają. to nie ta estetyka po prostu…

    • klocuniek Maj 3, 2007 o 18:39 #

      To najlepsza czarna horror-komedia we Wszechświecie. Ubawiłem się po pachy :) Czy „Evil Aliens” też jest w podobnym klimacie? Gdzie to można dostać? Mówię o wypożyczalniach DVD :) Wracając do „FEAST” – jedna z ostatnich scen – „nowa bohaterka” :) masakruje monstera, a ledwo zipiący barman nagabywany jest przez „miastowego dupka” :), obciążającego ciężarem swojego ciała wywalone drzwi pod którymi szarpie się „fucking creature”, nagabuje go o to, by czym prędzej barman podał mu „mołotowa” :) -” Dawaj to!! Dostałeś pierdo… zawału serca??!! Jaja sobie ze mnie robisz??!! Dawaj butelkę!! Dawaj butelkę stary człowieku!!” A potem gdy już ją dostaje, mówi: „Ja stawiam” – zwracając się do stwora :) i butelka wypada mu, lont gaśnie, bo zerknął na moment na barmana, który zginął szybko przecięty ostrym jak brzytwa pazurem monstrum:) No, a „nowa bohaterka” wciąż działa, robi swoje :D Po prostu pyszne :) Pękałem ze śmiechu przy niektórych scenach :D

      • CoSTa Maj 3, 2007 o 21:52 #

        kocuniek, wciągaj szybciorem evil aliens (zdaje się, że jest/będzie u nas na DVD!!! hurrraaaa!!! :))). klimat nieco inny ale ogólnie film kopie tyłek. a co do zachwytów odnośnie uczty – się dołączam bo to kurna świetnie spędzony wolny czas był :)

        • klocuniek Maj 6, 2007 o 00:11 #

          Dzięki za informację – ucieszyłeś mnie, a nie wiesz może kiedy pojawi się na DVD? Lubię miło spędzać czas :)

  4. byte Październik 23, 2006 o 18:29 #

    Chętnie obejrzę przy najbliższej okazji. „Evil Aliens” widziałem, podzielam zachwyty – piękny.

    Kurcze, jak ja żyłem do tej pory bez sprawdzania pisowni w polach formularzy? Dzięki ci, Fx 2.0.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
CoSTa vs. Mac mini – Round 2 – FIGHT!

Przesiadłem się i czas chyba napisać, jak mi tu jest, czego mi tu brakuje a co mnie miło zaskoczyło. Jakoś...

Zamknij