Menu serwera

Huo Yuan Jia (Jet Li’s Fearless)

Jet Li’s Fearless

Jet Li? Bijatyka z Jetem Li? Nowa? Kochani, ja zawsze i bardzo chętnie… Jeta Li cenię za całokształt i za kilka filmów, które w kinie kopanym są już klasyką. Jeta Li cenię także za to, że mimo upływających lat potrafi wciąż zaskoczyć sprawnością a i choreografii walk w jego filmach zarzucić wiele nie można. W Fearless mamy do czynienia bowiem z czystej wody kopaniną ubraną dla niepoznaki w jakąś tam fabułę trzymającą się nawet kupy. Ale tak, jak powinno to być w kinie kopanym – fabuła rozkręca tylko kopaninę i nadaje jej jakiś pozór sensu (no bo w sumie o coś ci kolesie kopać się muszą). Jest odpowiednio tragicznie, jest odpowiednio miejscami patetycznie, miejscami zaś jest odpowiednio ślicznie (te krajobrazy w kilku ujęciach urzekają po prostu)… Słowem – kopanina co się zowie.

Bicia jest dużo i w dobrym stylu. Żadne tam głupoty w stylu Romeo Must Die, który nie mam bladego pojęcia po co powstał. W Fearless biją się często i do tego biją się ładnie oraz składnie. I – co mnie się bardzo spodobało – są to pojedynki przede wszystkim ładnie pod względem wizualnym ale i technicznym zrealizowane. Doskonale pokazany jest pojedynek głównego bohatera z takim jednym mistrzuniem, którego bohater w końcu zabija i zaczynają się jego od tego momentu kłopoty. Sam proces zabijania (czytaj: bijatyka) pokazany jest niezwykle smakowicie, całkiem nawet brutalnie ale przede wszystkim pozostawia po sobie to niewymawiane „och, jak oni to robią?”. Jednym słowem – ogląda się to cudnie.

Jet Li będzie bił!

Nie jest to typowa naparzanka w której chodzi tylko o pokazanie sprawności odtwórcy roli głównej. Jest tu też fabuła – płytka i przewidywalna do bólu, niemniej jednak jest i trzyma się kupy. Historia na swój sposób wciąga a film docenia się za ujęcia z wioski, w której w końcu ląduje sterany życiem bohater. Jest tam tak malowniczo, że przykleiłem się do monitora i odkleić się nie mogłem. O, w takie miejsce pojechałbym z chęcią by nieco wypocząć. Ta miła przerwa pomiędzy walkami daje chwilę relaksu a przez to film nie staje się monotonny. Końcówka jest patetyczna jak należy, bijatyki takie, jakie powinny być a całość pozostawia po sobie uczucie dobrze spędzonego wieczorka. Fajny film dla miłośników kina kopanego. Chyba jeden z lepszych w karierze Jeta.

Ocena dla miłośników kopaniny: 8. Dla ludzi normalnych: co najwyżej 6.

Huo Yuan Jia (Jet Li’s Fearless)

Obsada:
Jet Li … Huo Yuanjia
Shido Nakamura … Anno Tanaka
Betty Sun … Moon (as Li Sun)
Yong Dong … Nong Jinsun
Hee Ching Paw … Yuanjia’s Mother

oficjalna strona filmu
oficjalna strona Jeta Li
o filmie na stronie imdb.com
o filmie na stronie karazen.com

5 odpowiedzi do Huo Yuan Jia (Jet Li’s Fearless)

  1. Biter Październik 24, 2006 o 08:37 #

    Widziałem filmik juz jakiś czas temu i jestem nim zachwycony.Po genialnym Hero najlepsza rola Jet Li, mniam mniam :)

  2. jarv Październik 24, 2006 o 14:11 #

    Mam podobne odczucia – film calkiem przyjemny i fabula znosna. Ladnie podane KungFoo. ;]

  3. yoshi314 Październik 24, 2006 o 15:38 #

    no, nie taka znowu nowa, ma juz pare miechow na karku.

    troche wlaza w oczy gdzieniegdzie specjalne efekty komputerowe w scenie na wiezy, ale poza tym jest ok.

  4. rasheed Październik 24, 2006 o 19:30 #

    Jutro o 21:30 na TVNie jest film z Jetem ;>

  5. Hadret Październik 24, 2006 o 21:01 #

    Dopiero, co obejrzałem 3 cz. X-Mena – niezła. Po tego filma sięgnę z chęcią bo Jeta tyż lubię (:

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Prawie cztery minuty absolutnego OGNIA!

W skrócie: filmik mnie kompletnie wgniótł w fotel. Zawitała mi przed oczami inna rzeczywistość, inna jakość, inne WSZYSTKO! Pozwólcie się...

Zamknij