Menu serwera

Kolejne pięć groszy w sprawie czternastolatki

Do drobnej refleksji zmusił mnie komentarz mojej ciotki, która (przy okazji) doświadczoną kobietą będąc, zabrała jako jedyna póki co kobieta głos w dyskusji, jaka wywiązała się przy moim może niezbyt przemyślanym, ale szczerym wpisie o znanej wszystkim tragedii czternastolatki. Jako że odpowiedź na ten komentarz wyszła mi dosyć spora a i temat myślę dosyć pogmatwany, pozwalam sobie na poczynienie nowego wpisu w tym temacie. Bo kwestia ważna jest dla mnie, dotyczy tego, jak postrzegam (nie tylko przecież ja) otaczającą mnie rzeczywistość i jak ta rzeczywistość wygląda okiem mym.

Ale zacznę może od przytoczenia komentarza mojej ciotki:

Interesujące wypowiedzi choć czasami do przesady skrajne (podwiązać im nasieniowody albo wykastrować). Świat nie staje się lepszy gdy na przemoc (a przecież o to w tej sprawie chodzi: stosowanie przemocy przez jednych i nieprzeciwstawianie się jej przez drugich plus reakcje stada) reaguje się przemocą. Moim zdaniem ci chłopcy zostali dostatecznie ukarani przez ich ofiarę. Będą musieli przez resztę życia dźwigać to brzemię.

Ciekawi mnie jednak brak wypowiedzi kobiet (jestem chyba jedyna kobietą, która wypowiedziała się na tej stronie) w tej kwestii. W końcu my kobiety mamy większe albo przynajmniej powinnyśmy mieć większe poczucie odpowiedzialności za to, na jakich ludzi wychowujemy swoje dzieci. Środowisko, szkoła oraz inne instytucje w tym też kościół, grają pewną rolę w procesie wychowania ale uważam, że nadal najważniejszą rolę pełnią rodzice, a ci nie zawsze są do tego zdolni albo też przygotowani. Świat wokół, w tym też „kodeks etyczny”, zmieniają się w tak szybkim tempie, że my – rodzice – nie jesteśmy często w stanie tych zmian przyswoić, a co dopiero przekazać je z przekonaniem nowym pokoleniom.

Wszystko to słuszne cioteczko ale widzę dwa błędne założenia.

Raczej nie zakładałbym, że kolesie będą nosić jakieś brzemię. Po pierwsze nie mają i nie będą mieli pojęcia, co to słowo znaczy (czytaj: niezbyt dowierzam inteligencji tych chłopaczków). Po drugie zaś raczej wątpię, by pojęli fakt, że w wyniku ich postępowania zginął człowiek. Widząc zaś linię obrony ich rodziców mam wręcz stuprocentową pewność, że do teraz nie mają pojęcia jakie skutki wywołały ich poczynania. Już ich rodzice o to zadbają…

Drugie błędne założenie według mnie to założenie o zmieniającym się kodeksie etycznym. Etyka i owszem ewoluuje ale pewne zasady pozostają niezmienne od tysiącleci, od kiedy ludzie zaczęli tworzyć cywilizacje: „nie zabijaj” i takie tam różne najbardziej podstawowe kwestie pozwalające jakoś przeżyć w grupie większej niż plemię. Co pokolenie następuje coraz bardziej postępująca deprecjacja wartości przyjętych za etyczne i humanitarne. Dzisiejsi czternastolatkowie (i o wiele młodsze dzieci) w zatrważająco ogromnej ilości przypadków mają coraz mniejsze zahamowania przed zwykłym np. wandalizmem, który stał się modą. Jesteś cool kiedy coś rozjebiesz, coś zamażesz, komuś drzwi podpalisz. stopniowanie jest automatyczne i okazuje się, że jesteś jeszcze bardziej cool kiedy komuś dasz z buta, kogoś przejedziesz po łbie bejzbolem a jeszcze kogoś innego wdepczesz z kumplami w ziemię. Gówniarzom imponuje przemoc i bezprawie bo oferuje łatwą i prostą ścieżkę zdobywania szacunku, robienia „kariery” w towarzystwie, zdobywania pieniędzy itd. Dla nas jest to złem, dla nich zaś zupełną normalnością i kompletnie kolesie nie rozumieją, czego się tak właściwie od nich chce kiedy prosi się jakiegoś asa po raz kolejny, by raczył nie szczać w klatce i nie rozpieprzać wszystkiego co mu się pod rękę nawinie. Dla zwykłego treningu proponuję zwrócić uwagę na takie zachowanie i patrzeć na reakcję. Zazwyczaj żadnej nie będzie a jeśli już jakaś nastąpi to zazwyczaj szerokie otwarcie oczu i tekst w stylu „ale o co ci kurwa chodzi?”.

Nasze pokolenia dzieli przepaść w definiowaniu i określaniu tych samych zjawisk. To, co dla ciebie czy też mnie jest nie do przyjęcia i nieakceptowalne – dla gówniarzy jest ich codziennością i środowiskiem naturalnym. To my wdzieramy się z jakimiś idiotycznymi zakazami/nakazami czy normami, które kompletnie nie przystają do rzeczywistości bo rzeczywistość dla nich zupełnie odmienna niż dla nas. Dobrze to Leon (xom) napisał w swoim komentarzu – to gnije i gnić będzie coraz bardziej. Z naszego oczywiście punktu widzenia. Z ich punktu widzenia też ale to za czas jakiś, kiedy następujące po nich pokolenie pogrąży się jeszcze bardziej. Póki co dla ogromnej rzeszy małolatów jest to jak najbardziej normalne, codzienne doświadczenie.

Wartości etyczne są wciąż te same ale umiejętność ich przyswojenia, zrozumienia i stosowania w życiu codziennym dramatycznie spadła. Gówniarze głupieją, idiocieją, nie są w stanie pojąć najprostszych słów, nie ma u nich ŻADNEGO pędu do wiedzy, do dowiedzenia się co tak właściwie jakieś słowo znaczy. Rosną nam pokolenia coraz większych debili, na tle których będą się coraz bardziej wyróżniały jednostki, którym się coś chce (bo takie też na szczęście istnieją). I problemu nie rozwiąże izolowanie idiotów bo przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie odizoluje 60-70% społeczeństwa. Do tego trzeba się przygotować po prostu i pogodzić się z myślą, że już powstające getta w postaci zamkniętych osiedli staną się w przyszłości normą. Bo przyznajmy się bez bicia i szczerze – czytając choćby ten wpis trzeba wykazać się kilkoma zdobyczami cywilizacyjnymi, które dla przeciętnego dzisiejszego czternastolatka są nieosiągalne. Trzeba od choćby na ten przykład zrozumieć kilka trudniejszych niż „kurwa” słów. No i teraz pytanie: czy nie jest normalną chęć odizolowania się od takich ludzi, z którymi nic, nawet cywilizacja, zbytnio nas nie łączy? Ze strony których czuć co najwyżej zagrożenie? Moim skromnym to całkiem naturalne choć nie twierdzę, że najrozsądniejsze postępowanie. To problemu nie rozwiąże ale tak właśnie się zastanawiam, czy nie została przekroczona jakaś masa krytyczna, po przekroczeniu której po prostu społeczeństwo nie będzie w stanie zapanować nad degrengoladą i wspomnianym gniciem wszelkich wartości.

Wystarczy się rozejrzeć by zauważyć kult przemocy wylewający się z każdej dziedziny otaczającej nas rzeczywistości: media, codzienny język, którym rozmawiają ze sobą ludzie, wyzwiska kierowców, kultura nastawiona głównie na szokowanie, bo nic innego nie jest w stanie już przyciągnąć uwagę. Wydaje mi się, że ten punkt krytyczny został już przekroczony, że zwykła przyzwoitość wymrze w końcu wraz z ludźmi, którzy normy bycia po prostu przyzwoitym człowiekiem jeszcze w sobie pielęgnują. Z mojej/naszej perspektywy to oczywiście nie wygląda najlepiej a wręcz źle. Jednak ludzie mający dziś kilkanaście lat żyją, wychowują się, rosną i nasiąkają takim właśnie światem i jest to ich norma. W tej normie stworzą swoje wartości i swoje punkty odniesienia. I raczej nie widzę szans na możliwość jakiegoś wpłynięcia na dokonywane przez tych kilkunastolatków wybory. Nasze wartości nie są atrakcyjne (tak jak dla nas nie były atrakcyjne wartości naszych rodziców czy dziadków) i takie pozostaną, chyba że…

Chyba że do tej bandy idiotów zaczniemy mówić ich językiem. Niekoniecznie przemocy, raczej reklamy. „Przyzwoitość” powinna stać się towarem, który powinien mieć swoją kampanię reklamową, swój piar, którego promocją powinni zająć się specjaliści od marketingu i wizerunku. Myślę, że tylko w taki sposób da się jeszcze dotrzeć do dzisiejszych nastolatków. Bo bardzo, bardzo wielu z nich słowo „przyzwoitość” kojarzy się z frajerstwem a przecież kto chce być za frajera uważanym?

A póki co czeka mnie i Dorophę solidna praca wychowawcza z naszą własną córą, która już za niedługo wyląduje w szkole publicznej (na prywatną stać nas raczej nie będzie, szkoda). Doropha już czuje stres na samą myśl o tym, jak bardzo nam się dzieciak zmienić może pod wpływem tego, z czym spotka się w szkole. Mnie też to zaczyna męczyć już teraz. I co, znajdzie się jakiś mądry mający na te nasze niepokoje jakieś lekarstwo? Nie ma innego wyjścia – w konfrontacji z tym, z czym się Majka spotka w szkole, jedynym rozwiązaniem jest robienie dobrej reklamy wartościom, które z Dorophą wyznajemy. Jakoś musimy Majkę do nich przekonać i to tak, by przyjęła je sama i głęboko w nie wierzyła. To ogromny trud i wielkie wyzwanie i chyba w tym momencie zawodzą rodzice współczesnych nastolatków. Nie szkoła, bo do niej przychodzi się już w części ukształtowanym i to nie szkoła jest od wychowywania. Także nie kościół, bo ten dzieciom nigdy nic mądrego do powiedzenia nie miał i nadal nie ma a reklama i piar jego tez i wartości są fatalne po prostu. Kościół zupełnie nie nadaje się na instytucję wychowującą. Wychowanie to zadanie rodziców i za to, co się wyprawia dzisiaj, ogromną odpowiedzialność ponoszą rodzice. Tak jak w przyszłości będziemy ponosili my.

15 odpowiedzi do Kolejne pięć groszy w sprawie czternastolatki

  1. byte Październik 30, 2006 o 13:17 #

    Mogę się podpisać, szczególnie pod stwierdzeniem, że to rodzice są odpowiedzialni za wychowanie swoich pociech. Nie jest za to odpowiedzialna szkoła, Kościół, harcerstwo czy drużyna koszykarska młodzików. Jest teraz taki trynd, żeby wymagać od wszystkich instytucji wokoło troski o własne dziecko, tyle że w instytucjach tych dziecko bywa przelotem i na chwilę. Resztę czasu spędza przede wszystkim w domu, w tym domu w którym – że się tak wyrażę – pies jest pogrzebany i trup leży w szafie. Dziwne, że na prowadzenie samochodu trzeba mieć prawo jazdy, zaś posiadać dziecko może każdy.

    Nie wierzę przy tym w jakiś rodzaj pozytywnej reklamy. To nie przejdzie. Dzieciaki zawsze buntowały się przeciwko umoralnianiu – czy na siłę, czy po dobroci. Czas, kochani rodzice, rozpocząć pracę u podstaw, bo bez tego bida z nyndzom.

  2. Biter Październik 30, 2006 o 14:13 #

    Pierwszy problem to taki że dużą część tych rodziców także trzeba wychować, bo przykładu dobrego raczej nie dają (co widać i słychać na ulicach i w zakładach pracy). Faktycznie, pozwolenie na dziecko to byłoby jakieś rozwiązanie, dawane po uprzednich dokładnych badaniach psychologiczny i wywiadzie środowiskowym – tyle że tu już niedaleko do wizji niejakiego pana Orwella ;) Póki co warto zaczynać na własnym podwórku (czyli we własnym domu). Dziecka jeszcze nie mam, ale najbliższe lata ten stan zapewne zmienią i już teraz boje się potencjalnych zagrożeń.

  3. ninja Październik 30, 2006 o 15:57 #

    pozwoli cioteczka (szacuneczek :D), że odniosę się do Jej wypowiedzi: otóż pomimo swoich marnych 24-ech lat, zdążyłem już poznać masę ludzi i przez głowę by mi nie przeszło mierzenie innych swoją miarą moralną czy też rzutowanie na kogoś obcego swojego systemu wartości – krótko pisząc – nie liczyłbym na żadne wyrzuty sumienia…

    a gnojów do pracy w kopalni!

  4. Damian Październik 30, 2006 o 16:19 #

    Hmm dziś przeczytałem we Wprost lub Newsweeku ciekawy artykuł na temat całej tej sprawy ukazanej trochę z innego punktu widzenia. Są tam przytaczane siakieś wypowiedzi koleżanek i kolegów z klasy, do której oni wszyscy chodzili. Według nich, nie miało miejsce żadne rozbieranie, że to wszystko była zabawa a i rzeczona Ania na początku się dobrze bawiła. Dopiero kiedy doszło do użycia brzydkich słów, popłakała się i uciekła. Może faktycznie tak było, stąd taka a nie inna reakcja (a raczej je brak) ze strony klasy?

    Co ciekawe, trzej z tych chłopaków, to kuzyni Anki. Chcieli by zgwałcić siostrę na oczach klasy?

    No ale na ile to prawda, zobaczymy kiedy technicy odzyskają filmik z telefonu.

  5. Gracz Październik 30, 2006 o 17:36 #

    Tak skondensowanej prawdy już dawno nie miałem przed oczami.

    Zobaczymy jak to będzie. Zdaje się, że każde pokolenie zauważa upadek różnych wartości u tych młodszych, często dostrzegając także własne uchybienia względem starszych zasad („Co te dzieciaki wyrabiają, wprawdzie ja w ich wieku to…, ale…”). Patrząc na to „ale” widzimy następujący od x lat spadek. Może on faktycznie jest. Tylko, że jakoś żyjemy. Chyba nawet całkiem nieźle.

    Na marginesie dodam, że ta tendencja wydaje mi się równie mocno zakorzeniona, co przewidywanie rychłego końca świata.

    Na podstawie własnych obserwacji pokuszę się o stwierdzenie, że „ludzie porządni” jeszcze nie wymierają. Mają się nawet całkiem dobrze. Zapewne znów się zmieniają, ale ciągle są. Zauważ proszę CoSTa, że jestem od Ciebie młodszy o całe 15 lat (powinienem per Pan pisać;), niedługo już miejsca w autobusie ustąpię;)), ale czytając wpis obok ciągle potakiwałem. Znam kilka osób, które również by potakiwały. Moim zdaniem nie jest więc źle. Choć zbyt dobrze też nie ;).

  6. Robert Pankowecki Październik 30, 2006 o 19:39 #

    Martwisz się Costa jak to będzie z Twoją córką w szkole i nic dziwnego. Ja na ten przykład stwierdziłem, że raczej nie chciałbym mieć dziecka w dzisiejszych czasach, gdzie nie wiadomo mi o żadnej szkole, do której chciałbym posłać swoje dziecko. Może powienienem zwiedzić Finlandię? W każdym razie jest to jeden z powodów, dla którego bałbym się mieć dziecko. Po prostu jest niemal pewne, że szkoła zmarnowałaby wysiłek jaki włożyłbym w jego wychowanie. To nie jest pocieszające, co powiedziałem, ale tak mi się wydaje. Swoją drogą, sam też czasem mam chęć odizolować się od pewnej grupy społeczeństwa. To chyba całkiem naturalne, skoro nawet zrozumieć się nie potrafimy, a już tym bardziej znaleźć wspólnego tematu.

  7. btd Październik 30, 2006 o 21:06 #

    Ja bym chcial zeby moje dziecko jak najwiecej myslalo samodzielnie i staralo sie nie byc dupkiem, tylko kims z sumieniem. Wiadomo czasem okazuje sie ze sie jest gnojkiem, ale jak sumienie dziala i piecze i dreczy to jest ok. I zeby zauwazylo ze ze znajomymi nie liczy sie ilosc tylko jakosc.

  8. Alex Październik 30, 2006 o 21:41 #

    CoSTa

    Napisałeś: „Gówniarze głupieją, idiocieją, nie są w stanie pojąć najprostszych słów, nie ma u nich ŻADNEGO pędu do wiedzy, do dowiedzenia się co tak właściwie jakieś słowo znaczy.”

    Też kiedyś tak myślałem, dokąd nie trafiłem na młodych ludzi, którzy w internecie prowadzili dyskusje na temat ich hobby, wymagającej wiedzy, którą można zdobyć rzeczywiście studiując dany temat. Czyli nie wszystko jest stracone, wystarczy takim jednostkom pokazać, że to co robią (zamiast bezsensownie marnować czas)jest cool i że nie są sami. Problem w tym, że wszyscy narzekają, prawie nikt nie podejmuje konkretnych działań. Twój pomysł z piarem przyzwoitości jest bardzo dobry. Gdyby każdy z nas, świadomych sytuacji ludzi np. stworzył funkcjonującą (niekomercyjną)społeczność internetową, w której ci młodzi ludzie nie tylko mogliby pielęgnować swoje zainteresowania, ale też przy okazji uczyć się kultury wypowiedzi, rozwiązywania sporów i właśnie tej przyzwoitości to miałoby to widoczne przełożenie na świat wokół nas. Takie działanie kosztuje z serwerem i domeną ok 150 USD rocznie, więc trudno powiedzieć, ze nas na to nie stać. Kto chce, to służę doświadczeniami (sam wystartowałem dwa lata temu z powodzeniem taką [url=http://alexrc.com/forum]inicjatywę [/url] dla młodych modelarzy).

    Jeśli z różnych powodów nie możemy/chcemy podjąć takich działań, to przynajmniej dajmy dobry przykład w naszej codziennej komunikacji. I tutaj CoSTa, przy całej sympatii do Ciebie, grzeszysz sam okrutnie. Zobacz ile agresji i pogardy jest w niektórych używanych przez Ciebie wyrażeniach. Przeczytaj uważnie Twoje posty np. [url=http://costa.info.pl/index.php?/archives/453-terror-darmowych-gazetek.html] ten[/url]

    a zrozumiesz co mam na myśli. Przy tym, sądząc po regularnej lekturze Twojego bloga, jesteś zapewne sympatycznym czlowiekiem, więc propagowanie innego sposobu wyrażania się z pewnością nie stanowiłoby dla Ciebie problemu. Co Ty na to? :-)

    Pozdrawiam

    Alex

    • Biter Październik 30, 2006 o 21:54 #

      Przyznam się ze skruchą że i ja miewam agresywne wypowiedzi, często i gęsto. Ot stresująca codzienność oraz gniew na to co się wkoło dzieje, trudno znaleźć w sobie dostatecznie dużo cierpliwości i łagodności. Ale przyznaje się do błędu i również jestem za tym żeby zło naprawiać dobrem – ale z zastrzeżeniem że złu należy się też twardo przeciwstawiać. Czyli mówiąc prosto: najpierw bydłem potrząsnąć żeby wiedzieli że nie są bezkarni (w przypadkach gdy zło jest już zakorzenione), a dopiero potem wskazać inne alternatywy i sposoby na życie. Chyba.

    • CoSTa Październik 30, 2006 o 22:07 #

      kompletnie odpada. bo widzisz alex, bardzo ładne przeykłady podajesz i to świetnie, że takie inicjatywy istnieją ale jest jeden imo drobny problem: te inicjatywy zajmują tylko tych, którzy chcą być czymś zajmowani. zdecydowana większość (a widzę to u siebie na blokowisku) ma kompletnie w pompie jakiekolwiek inicjatywy wymagające od nich jakiegoś wysiłku. nie daj boże intelektualnego. to już po prostu organicznie wpisane w sens istenienia tych ludzików – robić tylko to, co uznaje się za stosowne a na wszystko inne nie zwracać uwagi.

      acha, nie jestem miłym kolesiem, serio. staram się nim być ale jak coś mi za skórę zalezie to nie ma przebacz. nie muszę uważnie czytać swoich postów bo doskonale wiem, co piszę i dobrze to pamiętam. owszem, czasem piszę bez wcześniejszego kombinowania ale na boga, to mój blog i jak mam chęć wyzywać to będę wyzywał. sorry :). nie mam nawet zamiaru być na siłę grzeczny, uczynny i świecić przykładem. w dwóch słowach: gdy mnie coś wkurwi, to nazywam to po imieniu. inaczej nie będzie bo nie lubię zakłamania jeszcze bardziej, niż sztucznego ą ę :)

  9. Alex Październik 30, 2006 o 22:17 #

    CoSTa

    oczywiście nikt od Ciebie nie wymaga, abyś był zakłamany i możesz naturalnie tak pisać, jak tylko zechcesz. Rób to tylko w świadomości że każda „kurwa”, „idiota”, gówniarz”, „ludzik” które wypowiadasz dodają agresji i pogardy zarówno do tego świata na zewnątrz (w którym będzie też żyło Twoje dziecko), ale też Twojego wewnętrznego. Czy to się opłaca, musisz sam zdecydować.

    Dawanie dobrego przykładu nie jest tak beznadziejne jak uważasz, bo pewne rzeczy rozpowszechniają się jak wirusy, też te pozytywne :-)

    Pozdrawiam

    Alex

    • CoSTa Październik 30, 2006 o 22:23 #

      obiecuję, że wezmę to sobie do serca bo masz alex w cholerę dużo racji. niemniej czasem rzucenie mięsem jest o wiele zdrowsze i pozwala ujśc nagromadzonym emocjom. co niejeden spec od czubków pewnie powie i potwierdzi.

      ale oczywiscie masz rację. mniej agresji… to całkiem niegłupi pomysł.

  10. btd Październik 31, 2006 o 07:45 #

    A ja uwazam ze w kazdym jest i ciemnosc i jasnosc. I nie jest tak ze np taki Costa dodaje tylko agresji itd. Przeciez oprocz tego co go wkurwia pisze tez o tym co go zachwyca. Przegiecia w kazda strone sa zle i dla mnie nienaturalne.

  11. ciotka's eleni Listopad 1, 2006 o 09:58 #

    Kostuniu, dzieki za twoj komentarz. Musze stwierdzic ze podoba mi sie ta dyskusja dwoch a moze i wiecej pokolen (widze ze wpisuja sie tu tez bardzo mlodzi ludzie).

    Zgadzam sie tez w duzej czesci z komentarzami alex-ego i po czesci z reszta.

    Pewnie ze z perspektywy wieku moge miec bardziej racjonalne i z mniejsza doza emocji i gniewu spojrzenie na sprwawy niz ty i twoi „goscie”.

    Jak widac nie dzieli nas przepasc mimo roznicy wieku, kultury i sposobu wychowania.

    Dla informacji podam ze urodzilam sie w socjalistycznej Polsce gdzie zylam do 21-go roku i wychowalam w nie w bardzo typowo polskim srodowisku ze wzgledu na moje greckie pochodzenie. Przez ostatnie trzydziesci lat zyje w kapitalistycznej na swoj specyficzny sposob Grecji uswiadamiajac sobie ze stanowie pewnego rodzaju „mieszanke” dwoch conajmniej swiatow.

    Mimo to a moze tez i z tego powodu staram sie szukac u ludzi to co moze mnie z nimi laczyc a nie dzielic.

    Czasy w ktorych przyszlo nam zyc nie sa trudniejsze niz w przeszlosci, sa za to bardiej interesujace gdzie kazdy moze znalezc miejsce dla siebie…

    Moze poczujesz sie Costa lepiej gdy uswiadomisz sobie ile rzeczy w tym swiecie zmienilo sie na lepsze? Pewnie ze w kazdym procesie rozwoju bywaja tez strony ujemnne.

    Polska wlasnie znajduje sie w okresie przejsciowym probujac znalezc sie w swiecie od ktorego przez kilkadziesiat lat byla odizolowana a ten swiat ma swoje dodatnie i ujemne strony.

    Uwazam ze niepotrzebnie zamiartwiasz sie przyszloscia Majki. Uwierz mi ze dzieciom niekoniecznie trzeba „wkladac” do glowy albo przekonywac do wartosci moralnych, trzeba po prostu byc przykladem i to daje najlepszy skutek.

    P.S. Dzieki za szacunek „ninjy”

    • CoSTa Listopad 2, 2006 o 07:46 #

      cioteczko, bardzo ci zazdroszczę tego spokojnego i zrównoważonego a przede wszystkim optymistycznego spojrzenia na świat. no jakoś nie wieję aż tak optymizmem. może dlatego, że codziennie widzę jak wychowują się blokowiska? może dlatego, że sam pamiętam jak pociągająca jest droga na skróty, w której wychowuje tzw. „ulica”, czyli po prostu pewna subkultura, bardzo w pewnym wieku atrakcyjna? no i tu chyba tkwi sedno problemu – jak zdezawuować tę uliczną kulturę obecną już przecież wszędzie? mam obawy, że samo świecenie przykładem nie wystarczy, że presja ze strony grupy (klasy, znajomych itd.) może być dla majki zbyt spora i najzwyczajniej w świecie przegramy z dorophą. oby nie ale znam moc wciągania takich kultur i podatność nastolatków na owo wciąganie. z tą różnicą, że obecnie wydaje mi się to o wiele, wiele bardziej intensywne w przekazie. po prostu dziś dzieje się to samo, co i kiedyś, tyle że mocniej, bardziej, brutalniej, dosadniej.

      no, zobaczymy jak będzie. panikować nie mam zamiaru ale oczy szeroko otwarte już jak najbardziej mam zamiar mieć.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Papa CoSTa pierwszy raz w zyciu coś wygrywa!

Jestem wzruszony... Do głębi i w ogóle. Wygrałem! Wygrałem! Wygrałem!!! Po raz pierwszy wygrałem coś w konkursie z nagrodami :)Wygrałem...

Zamknij