Menu serwera

Komputerowy szowinizm – obrzydlistwo :/

No i dołączyłem do grona „brandzlujących się” swoim komputerem makowców. Dlaczego? Dlatego, że śmiem twierdzić, że program ze stajni Apple jest po prostu bardzo dobry. Olałbym to gdybym opinię usłyszał od jakiegoś pryszczatego małolata podniecającego się swoimi megahercami. Niestety padła ona spod palców Piotra „Mikołaja” Mikołajskiego – faceta, który do tej pory wydawał się być rozsądnym człowiekiem i którego opinie ceniłem. Cenię je nadal (co chyba bardzo nas różni) ale na kanwie jego komentarzy do poprzedniego wpisu pozwolę sobie i ja wyrazić swoje zdanie w temacie terroru miłośników Linuksa i wyznawców OpenSource.

Sorry Mikołaju ale nie mam zamiaru tylko i wyłącznie dlatego, że Ty nie korzystasz z produktów Apple, pisać o nich źle lub wcale o nich nie pisać, gdy jeden z nich posiadam. Piszę sobie na swoim blogu o bardzo dobrym programie, którego funkcjonalności czy odpowiednika nie mogłem znaleźć w żadnym programie pod Linuksem a też i średnio znalazłem cokolwiek zbliżonego pod Windows. Jak się okazuje wspomnienie samo o tym, że pod Linuksem alternatywy nie znajdę (nieważne – darmowej czy też komercyjnej), wzbudziło w Mikołaju… No właśnie, co? Nawet nie wiem jak to nazwać bo by coś nazywać, trzeba znać choć podstawy danego zjawiska. Tutaj takich podstaw nie widzę po prostu. Wszedł człowiek i zaczął mi wytykać rzeczy, których nie robiłem. Urojenia? Paranoja? Nie mam pojęcia jak to nazwać…

Ewentualnych zainteresowanych odsyłam do wcześniejszego wpisu a nieco szerzej może odniosę się do kuriozalnych imo opinii Mikołaja już jak najbardziej personalnych ale nadających się jak najbardziej do opisania w nieco szerszym kontekście.

Jest (IMHO) gorzej, bo z faceta który sensownie pisał o różnych dystrybucjach Linuksa czy też o nowych grach stajesz się… właściwie nie wiem, jak to określić. Powiem tak – stajesz się makówkarzem, w tym kiepskim wydaniu.

Na początku zrobiło mi się przykro po przeczytaniu tej wypowiedzi. Później zacząłem zadawać sobie to najtrudniejsze pod słońcem pytanie: „Dlaczego? Dlaczego niby jestem w kiepskim wydaniu? Co takiego złego robię, że oto zasłużyłem na takie miano?”. Zacząłem przeglądać swoje wpisy dotyczące Maka mini i jakoś ni cholery nie widzę, bym zasługiwał na miano kiepskiego wydania. Owszem, genialnego też nic nie napisałem ale przecież nie pieję bezkrytycznie pochwał na temat swojego nowego komputera. Owszem, chwalę się bo dlaczego miałbym się nie chwalić? Kupiłem coś fajnego, działającego bardzo dobrze, doskonale spełniającego moje stawiane przed komputerem wymagania. Że drogie? Sorry ale to chyba moja sprawa i nikomu nic do tego na co wydaję swoje pieniądze. Czy to o to chodzi? Że drogie? I że mnie na to było stać (ledwo bo ledwo ale…)? Bo nie rozumiem czym różni się moja ekscytacja nowym nabytkiem od czyichś radosnych wypocin na temat ichniego nowo zainstalowanego Gentoo, Ubuntu czy czegokolwiek innego. Jeden składny argument proszę. Jeden.

Że piszę mniej o nowych grach i dystrybucjach Linuksa? Najwidoczniej nie mam czasu na granie czy instalowanie nowych dystrybucji Linuksa. Ewentualnie średnio mnie to teraz kręci. I owszem, na tym blogu masz pełne prawo Mikołaju wyrażać swoje niezadowolenie w temacie treści. Jako że nie próbuję siebie i to czytających oszukiwać, że piszę toto tylko dla siebie – zdanie czytających tego bloga bardzo się dla mnie liczy. Ale to nie gazeta i nie piszę na zamówienie. Piszę o tym, co mnie aktualnie interesuje, co mnie się na oko rzuciło, co mi się podoba lub nie. A mnie się podoba to, na co wydałem pieniądze (po to między innymi je wydawałem, by mi się podobało) i nie zamierzam się z tym kryć czy w jakiś inny sposób być poprawnym politycznie i pisać tylko o Linuksie. To strona rodzinna a moje małe mini stało się prawie że członkiem rodziny. I to nie jest dla mnie problem – to raczej ci mający „alergię na makówkarzy” powinni się zastanowić jak to się dzieje, że większość posiadaczy Maków żywi ciepłe uczucia dla swoich maszynek. Bo to nie jest mój problem tylko najwidoczniej Twój, drogi Mikołaju i Tobie podobnym alergowiczom.

Nie ukrywam, że mam alergię na makówkarzy. Przez ten termin rozumiem osobników, którzy widzą jedynie zalety sprzętu, choćby to były zalety kompletnie niedefiniowalne, nieokreślone czy absolutnie nieistotne.

Nie wiem skąd to wrażenie, że widzę tylko zalety. Owszem, są też i wady, które opiszę w swoim czasie, a i do tej pory zdążyłem już popełnić wpis o tym, jak to Apple traci klienta. Niemniej nie wydaję kupy forsy (wada, i to bardzo duża) na sprzęt, który będzie miał wad w cholerę. Szukam najlepszego dla mnie stosunku ceny do jakości (niekoniecznie wydajności) i znalazłem właśnie w komputerze, który kupiłem. Czy to źle? Czy koniecznie muszę mieć pod biurkiem peceta? Przy okazji – Apple robi swój sprzęt z głową. Na przyjemność używania mojego mini składa się cała fura drobnostek pojedynczo zupełnie pomijalnych i nieistotnych ale razem składających się na przesympatyczne doznania płynące z jego używania. Przecież Apple nie wymyśla bóg raczy wiedzieć czego. Diabeł tkwi tu w szczegółach i właśnie o te szczegóły i drobnostki chodzi. Ja wiem, ciężko to pojąć ale tak właśnie jest przy dłuższym kontakcie z moim mini. I bardzo, bardzo mi ze świadomością tych drobnostek i błahostek dobrze. Bo to właśnie one definiują moją przyjemność w spędzaniu czasu ze swoim komputerem.

Co więcej – makówkarze mają zadziwiającą dla mnie tendencję do absurdalnych sformułowań, aby tylko udało im się pochwalić swą ulubioną firmę i jej produkty.

Zawsze w takich przypadkach proszę o cytaty. Gdzie są te moje absurdalne sformułowania? Dlaczego mam nie chwalić czegoś, co jest dobre? Ja nie mam kompleksów dotyczących wydanych przeze mnie pieniędzy. Doskonale wiem na co je wydałem i czego mogę oczekiwać w zamian. Dziś rano osłupiałem po odpaleniu Quake 4 na moim mini. Dlaczego? Bo myślałem, że to najzwyczajniej w świecie nie ruszy, nie na tym applowym lowendzie. Ruszyło. Ma się całkiem nieźle i biega lepiej niż na moim starawym pececie. Bardzo mnie to miło zdziwiło i zaskoczyło. Mam pytanie Mikołaju – czy opisanie tego na swoim blogu będzie „absurdalnym sformułowaniem”? Opiszę tak czy inaczej, nawet screeny podrzucę ale wolę wiedzieć wcześniej…

Dla mnie brandzlowanie się marką kompa, jego dizajnem i oprogramowaniem ma posmak sekty. Im większe uwielbienie i tłumaczenie wad czy błędów przez gatesowskie „to nie bug, to ficzer” oraz im większy opór / oburzenie na krytykę, tym bardziej mnie to smuci…

Sądzisz więc Mikołaju, że brandzluję się swoim komputerem? Rozczaruję Cię – nie za bardzo. Owszem, bardzo to małe pudełko lubię ale już wiem, że wolałbym nieco większe i zdecydowanie droższe. No i chciałbym jeszcze coś przenośnego, właśnie od Apple. Nie wiem dlaczego miałbym Ci się tłumaczyć ze swojego przywiązania do marki ale postaram się per analogiam: to jest dokładnie tak samo jak z moim Playstation. Kupiłem jedynkę i byłem zachwycony. Dwójka tylko przekonała mnie do firmy Sony i jej produktów, nawet jeśli równolegle dostępne były Xboxy daleko potężniejsze i oferujące więcej za mniej. Moją kolejną konsolą będzie… Bingo – PS3. Dlaczego? Bo tak chcę lub tak mi wmówili spece od marketingu z firmy Sony. Nawet jeśli mi wmówili, zrobili to na tyle dobrze, że zupełnie mi to nie przeszkadza. Bo produkt spełnia moje oczekiwania, które wcale ale to wcale nie muszą pokrywać się z np. Twoimi. Chcę i tyle. Podoba mi się i będę to miał. Podobał mi się Mak mini i go mam. I nie widzę żadnego ale to żadnego powodu zakazującego mi pisać czy w inny sposób chwalić swój wybór, zachowując przy okazji nieco obiektywizmu.

Sądzisz, że to oburzenie na Twoją krytykę? Nie, to raczej próba zrozumienia co kieruje takimi jak Twoja opiniami. Skąd one się biorą i jaka jest ich geneza. Niestety jakoś nie potrafię znaleźć żadnych racjonalnych powodów przypisania mnie do jakiejś „sekty”. Pozostają tylko te nieracjonalne – jakaś zawiść, że kogoś stać? A może stary, dobry, mający swe korzenie w najdalszej komputerowej przeszłości – szowinizm? Commodore czy Atari? Amiga czy ST? PC czy Apple? Obrzydliwy sposób myślenia, który stanowczo odtrącam… Jakiś archaizm, którego zupełnie nie rozumiem.

Ktoś mi wytłumaczy, dlaczego nie mogę pisać o dobrym programie dla mojego komputera nie narażając się jednocześnie na zarzuty „makówkarza w kiepskim wydaniu”, „absurdalnych sformułowań” czy też „brandzlowania się marką”? Dlaczego gdy pisałem o programach dla Ubuntu nie było mowy o „brandzlowaniu sie” swom systemem a teraz nagle jest? Proszę mi to prosto wytłumaczyć, jak każdemu głupiemu „makówkarzowi w kiepskim wydaniu” bo najwidoczniej jestem zbyt głupi, by to pojąć.

29 odpowiedzi do Komputerowy szowinizm – obrzydlistwo :/

  1. btd Październik 16, 2006 o 20:52 #

    Bo tak.

    Bo cie stac.

    A inni musza pieprzyc sie z syfem linuxowym / windowsowym a mac jest caly czas na tyle egzotyczny ze nie ma okazji zeby go tak ot sobie pouzywac i szlag ich trafia.

    bo to polska jak spiewal kazik

    • RAFi Październik 16, 2006 o 22:08 #

      Czy ja wiem, czy stać? CoSTa przyznał, że brackiemu spłaca maca.

      • CoSTa Październik 17, 2006 o 06:39 #

        Tak, spłacam brackiemu – mam dzięki niemu sprzęt o prawie połowę taniej (działalność czyli VATy i takie tam inne). Grzech na takich warunkach nie brać :). Niemniej spłacam, tak jak spłacałbym samochód czy tak jak spłacać będę mieszkanie. Pieniądx jest pieniądz Rafi, nieważne z czyjej kieszeni pochodzi skoro w efekcie i tak płcisz ze swojej. Jako poznaniak powinieneś to wiedzieć lepiej od innych :)

  2. byte Październik 16, 2006 o 20:56 #

    [quote]pozwolę sobie i ja wyrazić swoje zdanie w temacie terroru miłośników Linuksa i wyznawców OpenSource.[/quote]

    Bój się Boga, CoSTa, Piotr nie używa Linuksa, tylko Windows :)

    Że zacytuję:

    [quote]I sam nie przesiądę się na np. Ubuntu do chwili, gdy będzie na nim natywnie działać Photoshop, Corel, CCA, CSS Vista, Sharpreader czykilka innych mniejszych programów[/quote]

    • CoSTa Październik 16, 2006 o 21:00 #

      Wiem Byte, że używa Windows. Ale „problem” zrobił się po moim odezwaniu się w temacie darmowego oprogramowania, so…

      Wiesz, modne dziś skróty myślowe, Macierewiczowi wolno to czemu mnie nie? Ładne dramatyczne lekkie nadużycie :)

  3. DK Październik 16, 2006 o 21:41 #

    Wdawanie się w tego typu dyskusje nie ma najmniejszego sensu, ktoś kiedyś określił tego typu zdarzenia trafnym pojęciem „advocacy”.

    Otóż to przypomina odwieczną walkę dystrybucji w stylu „a moje jest fajniejsze bo…”, lub „a Windows jest gorszy bo …”. Po prostu bzdura… Od zawsze jestem zwolennikiem OpenSource, ale w przypadku dużych sieci i rozwiązań korporacyjnych … przykro mi, ale Linux jeszcze nie dojrzał do Active Directory Microsoft’u i kto twierdzi inaczej, po prostu nie ma pojęcia o czym prawi.

    Ktoś chce mieć Linux’a … OK,

    Ktoś woli Windows … OK,

    „Apple” … czemu nie?

    Ostatnio miałem okazję popracować na Mac OS X i muszę przyznać, że system jest naprawdę dopracowany, wręcz śmiem twierdzić że jest cholernie dobry :).

    Reasumując … niech każdy używa czego lubi, a atakowanie drugiej strony z powodów innych poglądów tudzież upodobań jest po prostu niedojrzałe i niepoważne, wręcz śmieszne.

    Brawo Mr Costa ;)

  4. mazdac Październik 16, 2006 o 22:21 #

    do filtra antyspamowego go! bić tolla, bo innego określenia na takich ludzi nie znam :)

  5. Monkey Październik 16, 2006 o 22:52 #

    Tylko bez masowej nagonki nagle tutaj :)

    Zdarza się. Owszem, niektórzy newralgicznie reagują na wychwalanie Apple. I nie upatrywałbym w tym jakichś podziałów ekonomicznych.

    Tak właściwie to trudno zdefiniować co to jest za subkultura anty-makowa i z jakiej paki to się bierze, aczkolwiek nie jest to tutaj odosobniony przypadek mili państwo. ;)

    Może to dlatego, że Mac OS jest rzeczywiscie taki dobry, a niektórych prosto z mostu mówiąc wkruwia, że muszą siedzieć na czymś pokroju Windowsa, nie wiem.

    Dobra, spać idę, bo głupoty zaczynam pisać ;p

  6. fraDiavolo Październik 17, 2006 o 07:30 #

    1) MacOS X to jest bardzo dobry system operacyjny. Nie powiem, że najlepszy, bo nie jestem marketingowcem z Cupertino. A poza tym trzeba jeszcze zapytać do czego konkretnie najlepszy i o stosunek jakość do ceny. Niewątpliwie w z punktu widzenia zwykłego domowego usera albo też zawodowego grafika MacOs X o najlepszy się ociera. Sam czasem go używam z dużą przyjemnością, więc wiem, o czym mówię. Kwestia stosunku jakości do ceny nie wygląda już tak korzystnie, ale to świadoma decyzja firmy Apple, o czym dalej.

    2) Nie tylko OS, ale także sprzęt Apple’a jest generalnie OK. Jednak pojawia się tu problem snobowania się, co jest wprost związane z dość wysoką ceną i strategią marketingową przyjętą przez Steve’a Jobsa. Apple przegrał przed laty rywalizację o masowego klienta, więc postawił najpierw na „elitarne” komputery dla ludzi zamożniejszych, a ostatnio na iPody oraz iTunes. Założenie jest proste: na rynku samochodowym jest miejsce i dla BMW, i dla Fiata. A choć Fiatów sprzedaje się dużo więcej, to BMW też wyżyje, bo ma auta droższe, generalnie fajniejsze, a więc bardziej elitarne. Tak samo jest z rynkiem komputerowym, gdzie zwykły pecet ma być tanim produktem dla każdego, a Mac jego elitarną alternatywą.

    Oczywiście w tej sytuacji ludzie, którzy kupują sobie Maki, a nawet iPody, mogą się poczuć dobrze. Ale kij ma dwa końce. I w opinii otoczenia Macowcy mogą uchodzić za: 1) snobów i szpanerów, którzy chcą się popisać albo 2) idiotów, którzy słono przepłacają za sprzęt.

    3) Ale najciekawsze jest to, że marka uzależnia. Kupując sobie iPoda za dość ciężkie pieniądze [był sporo droższy od innych empetrójek, nawet tych wypasionych, wraz z kilkoma dodatkami ceną zbliżał się do Maca Mini] czułem coś pomiędzy „satysfakcją”, że mam fajny sprzęt, na który mnie stać, a obawą, że może jednak przepłacam. Dziś, jak go sobie oswoiłem, poużywałem i pozarysowywałem ;) czuję już tylko i wyłącznie satysfakcję. Jakby mi zginął, to po prostu musiałbym sobie kupić nowy…

    • xom Październik 18, 2006 o 11:01 #

      mylisz sie kolego twierdzac, ze mac jest alternatywa elitarna bo drozsza. tak byc moze jest w krajach 3-go swiata, gdzie pc-ty sklada sie w garazach.

      zerknij do cennikow np. della i porownaj z mac’owkami. duzej roznicy nie uswiadczysz…

  7. Mikołaj Październik 17, 2006 o 07:41 #

    CoSTa, całe Twoje oburzenie nie ma większego sensu, bo nie jestem miłośnikiem żadnego systemu operacyjnego, a z OpenSource łączy mnie momentami tzw. trudna miłość.

    Przed laty świadomie wybrałem korzystanie z pecetów skrzynkowych, lubię bowiem możliwość pogrzebania w bebechach. Ostatnio zakupiony laptop poszedł w ręce mej połowicy i go nie ruszam. Nie zdecydowałbym się dla siebie na żadną konstrukcję, która jest zamknięta, albo znacząco utrudnia mi grzebalnictwo stosowane.

    Pracuję od lat na Windows z jednej, jedynej przyczyny – mnogość programów potrzebnych przy codziennej pracy. Przejście na jakikolwiek inny system oznacza brak tego, na czym codziennie pracuję, na co sobie nie mogę pozwolić.

    Nie jest to jednak równoznaczne z uwielbieniem Windows, bo choć XP jest cholernie stabilny (zwłaszcza w porównaniu ze starszymi wersjami), to ilość dziur/łat oraz możliwość/konieczność aktywacji przy większej wymianie bebechów wkurza mnie ogromnie.

    Z Linuksem mam doświadczenia złe – na kilkanaście prób udało mi się postawić wyłącznie RedHata… a i to nie sobie. Będę go wymieniał na tak zachwalane Ubuntu, ale nadal nie będę na nim pracował – o przyczynie już mówiłem.

    Na Makach zdarzało mi się pracować w paru redakcjach i Mak mnie niczym nie zachwycił.

    OpenSource lubię, bo to olbrzymi wybór darmowego oprogramowania. Nie oznacza to fanatycznego uwielbienia, bo programy OS mają bardzo często sporo wad – coś za coś. Gdy OS mi wystarcza, korzystam z OS (np. świetna FileZilla czy Firefox). Gdy mi nie wystarcza – kupuję oprogramowanie komercyjne. Wydawało mi się, że to normalne podejście…

    [quote]Sądzisz, że to oburzenie na Twoją krytykę? Nie, to raczej próba zrozumienia co kieruje takimi jak Twoja opiniami. Skąd one się biorą i jaka jest ich geneza.[/quote]

    Powiedzmy sobie szczerze – jak na próbę zrozumienia, to jest to ciut za długie i za ostre.

    Pytasz, skąd się bierze alergia na makówkarzy (oraz linuksiarzy czy windowsiarzy)?

    Nie wiem jak inni, u mnie się to bierze z doskonałej pamięci wojen Spectrum vs Atari vs PC vs Commodore. Wojen, które sensu nie miały za grosz, za to właściciele mogli sobie przy ich pomocy podbudować ego i przedłużyć końcówkę.

    Komputer to dla mnie wyłacznie narzędzie, które ma nam pomóc zrealizować pewne cele. Zarówno jego design, architektura jak i system operacyjny są tutaj bez znaczenia. Przy pracy nie patrzę na design skrzynki czy na kolor ikonek, ale na stabilność systemu i zużycie pamięci – żaden system się tutaj niczym szczególnym nie wyróżnia.

    Do każdego systemu operacyjnego da się przyzwyczaić i w każdym będzie ów mityczny „flow”. Bo ów „flow” to nic więcej, jak nasze przyzwyczajenie oraz chęć udowodnienia samemu sobie, że podjęliśmy słuszną decyzję. Ów „flow” znajdują ludzie zarówno po przejściu na Windows, jak po przejściu na Linuksa czy Maca.

    Dla mnie brandzlowanie się komputerem i systemem operacyjnym (tudzież żywienie do niego ciepłych uczuć i drapanie za uchem) jest wyłącznie śmieszne i trąci sektą / fanatyzmem.

    Będzie to dla mnie śmieszne niezależnie od tego, czy swój komputer i system operacyjny wychwala użytkownik Windows, Linuksa czy Maka.

    P.S. Zainteresowanych budowaniem jakiejś subkultury „antymakowej” odsyłam do usenetu. Niech sobie pogrzebią przez chwilę, a znajdą moje posty, w których krytykuję zarówno linuksiarzy, jak i windowsiarzy.

  8. Biter Październik 17, 2006 o 10:15 #

    A wiesz co ja ci powiem? Odkąd prowadzisz bloga zacząłes sie przejmowac opiniami innych a co gorsza grzecznie z tym dyskutujesz..i po co? ;P

    Tez bym bardzo chciał maczka (konkretnie przenośny MacBookPro) tyle ze obok wypaśnego pc (bo tu jest mój soft, niby mozna odpalić na macu ale juz nie tak fajnie), w kącie jeszcze PS3 do grania oraz jakas Amiga motorolowa w fajnej wersji (aby być nieco oryginalnym:)). Gdybym miał tylko nieco gotóweczki zbędnej to bym z pewnością takie zakupy poczynił :)

  9. YaaL Październik 17, 2006 o 10:33 #

    [quote]We’re here to give you a computer, not a religion.

    [Bob Pariseau, at the introduction of the Amiga]

    [/quote]

  10. Ender Październik 17, 2006 o 10:36 #

    MacosX jest fajny. Ale… nie idealny. Przyklady? Spotlight, swietne narzedzie, ale.. osoby ktore znam, i tak instaluja QuickSilver (chyba nie piomylilem?), do grafiki – Aperture (ktorego nikt legalnie nie ma). Sytuacja jak z windowsami… Dodatkowy soft i system nadaje sie do pracy.

    Gier fajnych nie ma (moze sa, ale jakos niedostepne) – wiec opisuje sie gry stare i porownuje jak tu fajnie laza, a na Windowsie jak bylo fatalnie.

    Przypomina to zaslyszane kiedys opinie o freebsd – ze jak nie ma jakiegos programu, to wystarczy odpalic emulacje linuxa, i wersje linuxowa softu i lazi lepiej nia na oryginalnym linuxie…. itd.

    IMHO nie ma sensu wkurzac sie ze ktos zachwala system ktory uzywa. Bezsensu jest tez na sile udowadnianie, ze dany system jest najlepszy. Uzywam MacosX, jest mily w uzyciu, ale ma rzeczy ktore wkurzaja (ratuje go to, ze pod spodem siedzi bsd, w ktorym mozna pogrzebac)

    Co do windowsow: w pracy mam zainstalowanego XP, bodajze od 3 czy 4 lat. Nie ma z nim zadnych problemow (uzywam do tego samego co macosx’a: programowanie, www, poczta, ssh). Wg mojego doswiadczenia – systemy sa tak samo odporne :) (btw – maca zwiesilem w ciagu pierwszych 30 minut uzywania….)

  11. waltharius Październik 17, 2006 o 13:29 #

    Trudno się CoSTa z Tobą nie zgodzić. Masz prawo do zachwytu na maczkiem Swoim :) Pisz, pisz bo ciekaw jestem i w końcu sobie kupie tego apple :)

  12. padys Październik 17, 2006 o 18:11 #

    Do Costy: (z innej beczki) może byś napisał co nieco o swoim maku. Nigdzie nie znalazłem (może słabo szukałem) – jaki masz procek, ile RAMu, napęd itp. Pochwal się ;-). Chyba, że przeoczyłem wpis…

    • CoSTa Październik 17, 2006 o 18:14 #

      Eeee… ale po co? Producent zrobił to za mnie ;)

      Ok, ok, już daję linka:

      [url=http://www.apple.com/macmini/specs.html]specyfikacja maka mini[/url]

      Ja mam tę najnowszą wersję z prockeim 1.83GHz

      • padys Październik 17, 2006 o 18:25 #

        Eeeeś się wykpił z odpowiedzią. A RAMu – 512 MB? I na tym Aperture?

        • CoSTa Październik 17, 2006 o 18:36 #

          Nie no, ramu gigabajt. W obecnych czasach 512mb ramu to mało, niezaleznie od systemu (zaraz zaczną flejma linuksiarze, jestem o tym przekonany :)). Aperture nieco muli, Lightroom zresztą też mógłby chodzić szybciej. Poza tym większych wydajnościowych zastrzeżeń do komputera nie mam. Nie używam do diabli wiedzą czego więc kula się mi tu wszystko bardzo sprawnie.

        • btd Październik 17, 2006 o 20:01 #

          Eee ale jak muli, przeciez masz intela dual-core, dwurdzeniowca do jasnej ciasnej.

          Czyzby cos nie tak z wykorzystaniem dwóch rdzeni?

        • CoSTa Październik 18, 2006 o 07:06 #

          HA! Muli sukinsyn bo jakieś thumbsy kręci w diabły długo. Jednak zmielenie prawie czterech tysięcy fotek i tapet nieco mu czasu i odpaleń zajęło ale jak już zmielił to chodzi bardzo przyzwoicie. Nie oszałamia ale też nie ma na co narzekać. Widzi pan, o to chodziło… Dziś rano dostałem meldunek o zakończeniu cachowania tego wszystkiego i działa teraz wszystko jak należy. Długo coś te thumbsy mielił tak swoją drogą :/

        • btd Październik 18, 2006 o 07:59 #

          Heh no to hdd zwalnial :)

          Moj raptor z 10k rpm rozpuscil mnie troche ;-)

          Tak offtopicznie: chyba najwiekszego kopa windowsowi dalo postawienie go na dysku z 10k obrotow :)

          Ciekawe jak wyglada wymiana hdd w macu (jak juz sie dobierze do srodka :) Taki raptor przydalby sie przy zdjeciach.

        • Mikołaj Październik 18, 2006 o 10:29 #

          A jak z temperaturą raptora – wystarczy jako główne źródło ciepła w domu? Pytam, bo mi dziś jakiś cymbał zakręcił ogrzewanie w całym budynku i trochę za bardzo zimą pachnie ;)

        • btd Październik 18, 2006 o 11:36 #

          Caly czas w okolicach 35-37 stopni :-)

          Tak jak pozostalych dwoch hdd 7200rpm.

          No tylko ze ja mam przewiew leciutki przez bude a nie maksymalnie upakowana mala puszke sniadaniowa ;-)

  13. PitMac Październik 17, 2006 o 19:58 #

    @Ender-Aperture jest generalnie do zdjęcie a nie do grafiki jak Photoshop

    @Mikołaj-proste rownanie maluch to tez auto po co przepłacać za coś lepszego skoro tez nim wszedzie dojedziesz,tylko że jak szybko,jak wygodnie z jakim komfortem ,bezpieczenstwem?Dla mnie wygląd ma duże znaczenie,wygląd wszystkiego!Mieszkania,ubioru,przedmiotow,nawet komputera.Juz kiedys pisałemo tym że można jezdzic malcem,mieszkac w norze,otaczać się brzydkimi rzeczami,chodzic w wyciagnietych chinskich koszulkach i czarnych skarpetach do sanadłow! Wszystko rzecz gustu,jednym to odpowiada drugi nie.Mi na pewno nie! A jak jest u ciebie?;)

    • waltharius Październik 17, 2006 o 23:03 #

      No i znalazł się teraz ktoś maniak Apple, który pod tą manię podciągnie także i skarpetki… Tak więc równowaga w naturze być musi ;-)

    • Mikołaj Październik 18, 2006 o 06:43 #

      [quote]proste rownanie maluch to tez auto po co przepłacać za coś lepszego skoro tez nim wszedzie dojedziesz,tylko że jak szybko,jak wygodnie z jakim komfortem ,bezpieczenstwem?[/quote]

      Przeczytaj moją wypowiedź raz jeszcze. A potem na wszelki wypadek jeszcze raz. Jeśli to za mało, czytaj dotąd aż ją zrozumiesz.

  14. BS Październik 19, 2006 o 22:14 #

    nie przejmuj sie durnym gadaniem – w sieci latwo komus bezmyslnie nawrzucac z byle powodu wiec wielu ludzi to robi bez najmniejszych oporow. twoj „recenzent” obraza cie, obsmiewa i zarzuca ci sekciarstwo podczas gdy w guncie rzeczy sam zachowuje sie jak rasowy sekciarz atakujac cie tylko za to ze napisales ze cos ci sie podoba, ze myslisz inaczej niz on. nie zrobiles nikomu nic zlego – on tak. warto o tym pamietac.

  15. Walth's World Październik 22, 2006 o 11:51 #

    Mia?em nic nie pisa?, ale co tam. RAFi to osobnik wysoce podobny do innego “znanego” w polskiej blogosferze mechanika od stron internetowych. Obaj znaj? si? na swojej robocie. Wpisy o webmasterce, fotkach i “laja?tach” czy reklamac

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Aperture – fotki nareszcie pod kontrolą

Aperture - BOSKI programWiedziałem, że przy przejściu na MacOS oprogramowania do obróbki grafiki będę miał wbród alibo i jeszcze więcej....

Zamknij