Cholera, coraz więcej mi ucieka z życia rodzinnego. Coś trzeba przedsięwziąć w robocie i jakoś się zza biurka wyrwać bo mijają mnie smaczki rodzicielskiego życia. Otóż bowiem wczora z popołudnia opiekunka Wandzia wzięła da Majka pod pachę i ruszyła do szpitala na zaplanowane badania (ciągle po chorobie badają Majkę co też jej tam może być). Tam weszła w kolizję czołową z Dorophą, która się z nią w owym szpitalu zmówiła. Doropha przejęła „towar” i z „towarem” ruszyła do gabinetu Pani Doktór Od Czegoś (strasznie trudna nauka ta medycyna — nie idzie spamiętać czy to była laryngologia, reumatologia, stopologia czy inna fuckinglogia :)). A tam da Majek dał Koncert.
Ponoć zesztywniała jak deska, lekko nogi miała podkulone i wrzeszczała całym swoim dziecięcym gardłem ile tylko wlezie. Histeria. Ale taka na maksa. Nie szło jej ruszyć, zgiąć, położyć czy co innego z nią zrobić. W końcu ją tam przebadali ale co się ponoć Doropha namęczyła z uspokojeniem… Wandzia mi dziś relacjonowała z rana bardzo przejętym głosem, że wracała ze szpitala do chałupy ale jak usłyszała to wycie, to wyjść nie mogła i z niedowierzaniem gapiła się co z takiego małego dziecka wyleźć potrafi. Whoa! Egzorcysta? :)
Nie no, podśmiechujki mogę sobie robić ale jutro z rana ląduję w przedszkolu z da Majkiem bo jutro Majkę czeka jej pierwsza prawdziwa edukacyjna uroczystość: Pasowanie Na Przedszkolaka! Szczegółową relację oczywiście zdam, jakżeby inaczej :)








Luuuuzik, my ostatnio z Miłoszem kopnęliśmy się do okulisty (do okulisty! żadnego tam chirurga!). Jak młody dał głos, to szyby się w budynku trzęsły a ja na dłuższą chwilę ogłuchłem.
Może zrobimy duet? :)
Ponoć ja też się zawsze darłem u lekarzy, więc Da Majka rozumiem doskonale ^_^ Trenuj głos małej, to może wyrośnie nam druga Katarzyna Nosowska (:
Hehhe to ja sobie wyobrazam co bedzie jak w przyszlosci moj potomek/potomka zacznie cwiczyc wokal w stylu tego co ja slucham. Szyby pojda jak nic :-D
Nie macie podejścia psychologicznego ;) Mój Junior, kiedy idzie do dentysty to nie idzie leczyć zębów tylko:
- na malowanie na nowo zębów, żeby były białe (impregnacja i czyszczenie)
- po naklejki (dentystka rozdaje po zabiegach)
- pojeździć na kosmiczno-robotowym fotelu (fotel dentystyczny)
[b]byte[/b]: z tym duetem pomysł zaiste zacny :). a miłosza doskonale rozumiem. mnie na ten przykład na samą myśl o okuliście oczy łzawią. jakiś uraz psychosomatyczny :)
[b]hadret[/b]: myślisz, że to od darcia ryja nosowska śpiewa fajnie? eeech, gdyby to było takie proste byłbym dziś pavarottim :)
[b]btd[/b]: spoko btd. wszystko da się obejść. damajkowe testowanie nowo nabytego (co za kretynizm!) bębenka przetrwaliśmy z dorophą w pokoju obok. gdy twój potomek zacznie grzmieć to po prostu się wyprowadzisz ;)
[b]dely[/b]: to wszystko niestety nie działa :/. mała ma uraz do białych kitli, czego nie rozumiem zupełnie — nie ma nic bardziej seksownego przecież niż apetyczna babeczka wbita w solidnie nakrochmalony stroik pielęgniarki. czasem swojej córki nie rozumiem :)
Dziwnie się to koło losu kręci. Czasami chyba jest mocno zwichrowane, ale ma cechę powtarzalności. Oto Kacperek powiela niemal co do tygodnia to, co spotkało Paulinkę w wieku jednego roku — tzw. gorączkę …
Wczoraj właśnie Junior wrócił od dentysty i co prawda naklejki się skończyły, ale dostał kolorowankę :)
byte: może po prostu dziecko trafiło raz na jakiegoś idiotę i teraz ma uraz, wcale się nie dziwię :/
Jak nasze zaczyna się drzeć i to tak na serio, to szklanki, kuifle, kieliszki, słowej szkalne naczynia zaczynają ‘śpiewać’ i drżeć… mała lubi śpiewać, ale krzyk to ma nieznośnie donośny :/
Wziąłem sobie dziś zaległy dzień wolnego. A co, tak zaraz przed targami i pewnie z zaskoczenia (choć maile z informacją do szefowej słałem i mam na to dowody!) wziąłem i sobie wybyłem. W sumie to wyjścia nie było sensownego innego a bo na dziś wypadały za