Dobre złe seriale

The A-Team

O tym, że jestem miło­śni­kiem rze­czy złych, kiczo­wa­tych albo głu­pich do absurdu czy­tel­nicy tej strony powinni już wie­dzieć. Recenzuję filmy straszne, muzyki słu­cham dla więk­szo­ści nie­słu­chal­nej i kocham japoń­skie kon­so­lowe erpegi. To chyba wystar­czy, o innych dewia­cjach publicz­nie pisać nie wypada, prawda żonko? :) Anyway, z całej tej dewia­cyj­nej mojej roz­chwia­nej psy­chiki naj­bar­dziej lubię chyba swoje przy­wią­za­nie do naprawdę głu­pich seriali. Ale takich głu­pich do bólu w pal­cach i w dodatku sta­rych jak świat, bo z głę­bo­kich lat 80-tych czy wcze­śniej­szych. Te seriale są dla nie­któ­rych dewian­tów (czyli na ten przy­kład mnie) pozy­cjami abso­lut­nie kul­to­wymi, czci god­nymi, skła­da­nia dzięk­czyn­nych wotów wartymi…

Dwa seriale, które od razu przy­cho­dzą do głowy:

The A-Team — rzecz tak bar­dzo dla mnie kul­towa, że już bar­dziej nie można. Nie mam bla­dego poję­cia, dla­czego moja żona tego serialu nie lubi. Ona w ogóle nie rozu­mie jak można toto wiel­bić. A ja nie rozu­miem, jak można tego NIE wiel­bić :). Przepiękny, zabawny, pełen dobrych flu­idów i nie­ba­ga­tel­nych dia­lo­gów serial. Nie wiem, co mogłoby ten serial prze­bić pod wzglę­dem ogól­nej — spe­cy­ficz­nie co prawda poję­tej — miod­no­ści. Z roz­rzew­nie­niem pamię­tam swoje stu­denc­kie czasy, kiedy to dzień nie był udany, bez poran­nego wcią­gnię­cia odcinka Drużyny A. Wspaniała rzecz i dosko­nale relaksująca.

Knight Rider — z ryce­rzy­kiem szos wspólną histo­rię dzie­limy od zamierz­chłych moich dzie­cię­cych cza­sów. Serial wcią­gnął mnie (jak każ­dego chyba dzie­ciaka) w bar­dzo moich mło­dzień­czych latach, kiedy to regu­lar­nie co roku lądo­wa­łem w Grecji a tam regu­lar­nie co roku leciał sobie KR. Wtedy zara­zi­łem się uwiel­bie­niem wiel­kim dla nie­ustra­szo­nego, które to uwiel­bie­nie wró­ciło w pełni pod­czas pol­skiej emi­sji serialu. Z praw­dziwą rado­ścią stwier­dzi­łem wtedy, że serial jest jesz­cze lep­szy niż za moich dzie­cię­cych lat a Hasselhoff w swo­jej skó­rza­nej kur­teczce bije na głowę nie­jed­nego współ­cze­snego boha­tera Bardzo Poważnych Seriali. Eeech… Nie cho­dzić do pracy i wcią­gać toto z rana… Leci zdaje się w TVP1 jakoś teraz.

O dziwo jakoś nie prze­pa­dam za MacGyverem :). Lubię ale nie wielbię.

Ktoś dzieli te seria­lowe dewia­cje czy też na tę stronę wpa­dają tylko Prawi i Sprawiedliwi o Dobrych Gustach i Wysublimowanym Smaku Artystycznym? Ani przez sekundę w to nie wie­rzę więc sypać mi tu zaraz lin­kami do tego typu słodkości :)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

11 Komentarzy do “Dobre złe seriale”

  1. byte 08/11/2006 do 10:18 # Odpowiedz

    „Drużyna A” i „Knight Rider” rzą­dzą. KR fak­tycz­nie leci jesz­cze (albo leciał) na któ­rymś z pol­skich kana­łów — jak tylko pod­czas channel-surfingu na niego się naty­ka­łem, od razu prze­pa­da­łem. Rewelacja po pro­stu. Coś przepięknego.

    Przebija to chyba tylko „Dragon Ball”, który miał akcję bar­dziej roz­la­złą niż „Dynastia” i „Moda na suc­kes” razem wzięte. Ale anime to odrębna kategoria.

    • byte 08/11/2006 do 10:19 # Odpowiedz

      „Moda na suck­ces” — nawet niezłe…

  2. ryba 08/11/2006 do 10:55 # Odpowiedz

    Powiem szcze­rze że nie zniósł­bym już Drużyny A, bo nawet wtedy gdy u nas leciała po raz pierw­sze nie uda­wało mi się zwy­kle przetrwać :)

    Był jesz­cze: „Dempsey i Makepeace na tro­pie” „Miami Vice” (za każ­dym razem gdy oglą­dam teraz Battlestar Galactica w admi­rale Adama widze kapi­tana z Vice’ów), kul­towy „Robin z Sherwood” (wer­sja czarny i blond), „Moonlighting” („Na wariac­kich papie­rach”). Może one nie łapią się w kate­go­rii „złych” bo dostar­czały sporo emo­cji ale tak na kan­wie twego spisu pozwa­lam sobie.

    Z tych „wła­ści­wych” to jak dla mnie: „Herkules”, „Xena”, „Andromeda i cała masa w tym guście gdzie zwy­kle jak w dobrej szkole cze­skigo kina graja ci sami akto­rzy, fabuła do bólu nacią­gnięta a boha­te­ro­wie try­skają humo­rem rodem z Familiady. Miodzio!

    Co do seriali odcho­dzące tro­szeczkę od świet­nej tra­dy­cji tych przy­to­czo­nych przez cie­bie to ja szcze­rze pole­cam ci np „Firefly”, „Dead like me”, „Jericho”, wspo­mniany „Battlestar Galactica”, „4400”, „Sleeper Cell”, „Carnivale”, „Rome”; „Over there”, „Eureka”, „Angels in America”(< –wbrew tytu­łowi to nie koniecz­nie o anio­łach: Al Pacino, Meryl Streep, Emma Thompson) i jakby co to zna­la­zło by się kilka innych :)

    Jeżeli chcesz się spraw­dzić w wytrzy­ma­ło­ści to spró­buj „Stargate SG1” (10 serii, chyba z 250 odcin­ków, kilka pierw­szych serii wymaga samozaparcia)

    jesz­cze jakieś pyta­nia o dewia­cje seria­lowe? :>

  3. CoSTa 08/11/2006 do 13:36 # Odpowiedz

    [b]byte[/b]: byte, co ty wiesz o dra­gon­ballu? :)… mam całego, wszy­ściu­sieńko jeśli o serie cho­dzi i powia­dam ci — nie ma nic lep­szego niż trzy minuty dra­gon­bal­lo­wej napa­rzanki roz­cią­gnięte na trzy czy cztery pół­go­dzinne zdaje się odcinki. ale to prawda — anime = zupeł­nie odrębna kategoria :)

    [b]ryba[/b]: uuuu… pra­wie kone­ser mocium­pa­nie :). xeny i her­ku­lesy są OK ale odpo­wied­niego sta­tusu doro­bią się dopiero za czas jakiś. no i to jakby się nie patrzeć nieco inna kate­go­ria gatun­kowa i cię­ża­rowa. co nie zna­czy, że to seriale mądre a co za tym idzie — nie­warte uwagi. a gdzieżby tam! a co do pole­ca­nych seriali: OMG, skąd ty masz na to czas??? w życiu bym tego wszyst­kiego nie zdo­łał obej­rzeć… z wymie­nio­nych bar­dzo chcę obej­rzeć rome ale to wymaga przej­ścia się do kum­pla odle­głego o 100 metrów w linii pro­stej i poży­cze­nia pły­tek. a że widzia­łem się z nim ostatni raz z mie­siąc temu… :)

    ender! mac meeting koniecznie!

  4. vasip 08/11/2006 do 14:26 # Odpowiedz

    To ja dodam od sie­bie serial, który kie­dyś dla mnie wymia­tał: Star Trek Enterprise

    No i nikt nie wymie­nił pol­skich wspa­nia­ło­ści takich jak k. żbik, 4 pan­cerni itp.

  5. ryba 08/11/2006 do 14:40 # Odpowiedz

    CoSTa: ciesz się, że mi zeżarło część wpisu bo to nie koniec. Czasu to ja nie mam ale, że w tele­wi­zji gnioty i VoD jesz­cze nie uświad­czysz to wolę oglą­dac to co sam chce.

    Mozesz spo­koj­nie przej­zec piloty z tych seriali ktore ci wypi­sa­lem. Niektóre wgnia­tają w fotel :)

    A jeżeli będzie ci mało to szarp­nij się na 10 serii Stargate SG1 (cos ponad 200 odc.) począt­kowo będzie bolało ale póź­niej. Ho ho!

  6. szone 08/11/2006 do 15:40 # Odpowiedz

    Jako dzie­ciak KR oglą­da­łem nało­gowo. Później były już — Świat wedlug Bundych, Bajer z Bel-Air, Twin Peaks czy uwiel­biony Przystanek Alaska. Miło się wspo­mina, a szcze­gól­nie jak w tv aktu­al­nie rzą­dzi Magda M. na spółkę z Sally Spectrą… Gdzie ta kla­syka pytam! :o)

  7. PitMac 08/11/2006 do 15:43 # Odpowiedz

    Ja cię krece,ale jazda z tymi serialami.A-team na pol­sa­cie dawno,dawno temu sie oglądało.Mardock był najlepszy.

    Teraz to tylko staj­nia HBO mnie kreci,Rodzina Soprano-rządzi!!! Kompania braci,a zaraz potem Bez skazy.Czekam na nowe seriie i mam nadzieje że tvn sie w koncu popisze.No i czaje się na Rzym!!! Myslałem że tylko baby oglą­daja seriale;) Lost jakos mnie wku­rza i nie obej­rza­łem do konca żad­nego odcinka,nic nie wia­domo i sie cia­gnie jak flaki z olejem.Fakt że do „bra­zy­liany” i odcinka o numerku 14587234 to mu daleko ale i tak za długi jak na jedna histo­rie i to nie do konca wyjasniona.Ile jesz­cze seri zanim roz­wiaze sie zagadka? o f..ck ale się rozpisałem,sorry;)

  8. Piotr Pyclik 08/11/2006 do 16:30 # Odpowiedz

    A-Team, MacGyver zwłasz­cza to seriale mojego głę­bo­kiego dzie­ciń­stwa. Ostatnio je oglą­da­łem — to już nie było to samo, ale i tak cuuuuudo. :) Za Knight Riderem aż tak nie prze­pa­da­łem, cho­ciaż też lubi­łem. Też toto nie­dawno pusz­czali i teraz pomysł gada­ją­cego samo­chodu wydał mi się po pro­stu debilny. ;P

  9. btd 08/11/2006 do 21:30 # Odpowiedz

    A Air-Wolf? A-team i Mr. T rza­dzili, ale wola­lem K.I.T.T.‘a z Haselfoffem. X-files chyba nie zali­czy­cie do tych seriali, ale swo­ego czasu mia­lem faze i scia­gna­lem wszyst­kie odcinki na osiolku :-D (i obejrzalem! )

  10. Craig 09/11/2006 do 14:17 # Odpowiedz

    Z takich seriali naj­chęt­niej wcią­ga­łem „The A Team”, nato­miast z tro­chę now­szych — „Gwiezdne wrota”

Dodaj komentarz