I like the Mac way!

Dobra, pozna­łem się nieco bli­żej z iTu­nes i odje­cha­łem. Kompletnie mnie to, co ofe­ruje ten soft, urze­kło. Pod Windows trak­to­wa­łem toto jako cał­kiem sprawną pod­miankę Amaroka. Tylko sprawną bo dia­blo muło­watą. Jednak sprawa wygląda kom­plet­nie ina­czej pod MacOSX: ten soft po pro­stu pra­cuje tu w swoim natyw­nym śro­do­wi­sku i dopiero tu — jak mawiają — fun begins.

Ten pro­gram to kom­bajn do obsługi wszyst­kiego, co z mul­ti­me­diami ma jakiś zwią­zek. I tu pierw­szy z moich licz­nych błę­dów w obco­wa­niu z tym pro­gra­mem: to NIE jest player! Owszem, gra ale to ponie­kąd uboczna funk­cja głów­nego zada­nia: kata­lo­go­wa­nia mediów. Różnych mediów, nie tylko muzyki choć tu wydaje się mieć naj­wię­cej do powie­dze­nia. iTu­nes obsłu­guje, kata­lo­guje, indek­suje i zarzą­dza wszyst­kim, co masz na kom­pu­te­rze a co gra, gada, wyświe­tla się i służy spę­dza­niu bez­pro­duk­tyw­nie czasu :). Oczywiście jeśli tego chcesz. Po przej­ściu na Maka zacho­wa­łem mnó­stwo przy­zwy­cza­jeń z Windows i Linuksa — to chyba nor­malne. Teraz patrzę i kon­fron­tuję Win/Lin way z Mac way i powia­dam wam — coś jest na rzeczy!

Przede wszyst­kim: mam to wszystko pod ręką. Filmy, muzykę, pod­ca­sty (pię­ę­ękna sprawa taki vide­opod­cast z gametrailers.com (nie wchodź­cie! nie idzie się odkleić!)) czy co tam jesz­cze. Ale prze­cież pod ręką mogłem/miałem też wszystko i pod Win/Lin. Owszem, pew­nie że tak, mało tego — w pew­nych momen­tach Mac way potrafi wku­rzyć jak cho­ciażby dziwne prze­ko­na­nie, że wcale nie muszę kom­bi­no­wać gdzie np. chcę umie­ścić swoje pliki. Tak, to racja. Tyle że… Tu robi się to po pro­stu jakoś bar­dziej intu­icyj­nie, kom­for­towo. Idea jest mniej wię­cej taka, że ma się oto apli­ka­cję, przy pomocy któ­rej nawi­guje się po wszyst­kich swo­ich mul­ti­me­diach. Nie przej­mu­jesz się tym gdzie one są skła­do­wane — tym zaj­muje się opro­gra­mo­wa­nie. Ty posłu­gu­jesz się samymi danymi.

Taaaaak, już widzę ten uśmie­szek linuk­sia­rzy i gry­mas wyż­szo­ści na twa­rzach — „głu­pie makówki nie mają poję­cia co to pliki i co z nimi robić”. Możliwe :). Mnie jed­nak bar­dzo ale to bar­dzo spodo­bał się pomysł zrzu­ce­nia obo­wiązku zawia­dy­wa­nia danymi z użyt­kow­nika. Może sku­pić się na tym, czego chce a chce np. kom­for­towo i bez­pro­ble­mowo wyświe­tlić sobie film czy pod­cast. Ma do tego wszyst­kiego dostęp wręcz natych­mia­stowy, intu­icyjny a con­tent w dosko­na­łej jako­ści na wycią­gnię­cie kliku myszą (iTu­nes Store to jed­nak poootęga!).

I tu mała dygre­sja — szlag mnie tra­fia na widok iTu­nes Store (sklepu Apple), w któ­rym można sobie kupić poje­dyn­cze utwory za dolara i całe albumy za tych dola­rów np. 20. Przy ich zarob­kach są to koszta prak­tycz­nie pomi­jalne. A u nas? Szlag tra­fia na miej­scu na widok cen — prze­li­cza­nych 1:1 według kursu waluty plus marża kolej­nego pośred­nika. I jak tu ma pirac­two nie kwit­nąć? Eeeech, szkoda słów :/.

Ad rem — lubię Mac way. Nie tylko za to, że pozwala mi być idiotą (pli­kami zawsze mogę się poba­wić ale jeśli nie muszę…) ale także i za to, że pod nos lądują mi za pomocą iTu­nes np. wyso­kiej jako­ści tra­ilery fil­mowe, zwia­stuny gier, pod­ca­sty audio i wideo radiowe i tele­wi­zyjne, o muzyce za gro­sze (w kra­jach cywi­li­zo­wa­nych oczy­wi­ście) nawet nie wspo­mi­na­jąc. I to wszystko ze sobą wza­jem­nie współ­działa jak należy. Podcasty mogę sobie wyświe­tlić we FrontRow i nawi­go­wać pilo­tem z kanapy. Zassany tra­iler mogę sobie zmik­so­wać z moimi fil­mi­kami z waka­cji i zro­bić jakieś wykrę­cone DVD ot tak, od ręki. Owszem, pew­nie że tak — pod Win/Lin też się da. Tu cho­dzi o kom­fort. Komfort, za który nie­stety trzeba zapła­cić. Ale po posma­ko­wa­niu tego kom­fortu mogę śmiało powie­dzieć, że za nic już nie wra­cam na inne plat­formy. Chyba, że zaser­wuje mi się tam kom­fort więk­szy — wtedy żegnaj Apple :).

Zaczynam powoli dostrze­gać na czym polega to całe Mac way: „zrób, co chcesz zro­bić i nie za bar­dzo łam sobie głowę szcze­gó­łami”. To musi wręcz palić ogniem w trze­wiach zaja­dłych linuk­sia­rzy. No jakże tak — nie przej­mo­wać się gdzie pliki lądują? Gdzie tempy się two­rzą? Gdzie są prawa zapisu? Doskonale to rozu­miem! Ludzie, ja dopiero co się prze­sia­dłem! Ale wie­cie co? Do dziś nie mam poję­cia gdzie sys­tem trzyma cache i two­rzy pliki tym­cza­sowe. Jakoś mnie ta wie­dza nie cią­gnie bo jej naj­zwy­czaj­niej w świe­cie nie potrze­buję. Owszem, to grozi zidio­ce­niem i czym tam jesz­cze, mam tego pełną świa­do­mość (Mak ma nieco wad ale o tym może kiedy indziej). Tyle że na naukę pod­staw sys­temu ope­ra­cyj­nego mam czas a te gorące tra­ilerki z nowych gie­rek i fil­mów cze­kać ni cho­lery nie mogą, muszę je zoba­czyć już, zaraz :). Najchętniej leżąc wygod­nie w wyrze i kli­ka­jąc pilo­tem. That’s the Mac way! :)

Każdy z nas używa tego, co lubi i na co go stać. Nie widzę naj­mniej­szych powo­dów by w związku z tym, że ktoś używa cze­goś innego, robić wojny o wyż­szo­ści pie­truszki nad mar­chewką. Za to spoj­rze­nie — hmmm — socjo­lo­giczne na użyt­kow­ni­ków takiego czy innego komputera/systemu — to warte jest dys­ku­sji imo (do któ­rej zapra­szam jeśli ktoś ma chęć (taaa… już to widzę ;)). Ja wybra­łem świa­do­mie i z bólem kie­szeni wygodę. Ale dosko­nale rozu­miem ide­ologa Bajcika, który osią­dzie na swoim Ubuntu — dobrze mu tam, sumie­nie go nie gry­zie, czuje się wolny. Czy taki btd, który wciąż puka się w czoło na hasło „Mac” pra­co­wi­cie prze­li­cza­jąc zło­tówki i sto­su­nek cena/możliwości tech­niczne. Tu nie o moż­li­wo­ści cho­dzi bo prze­cież liczyć potra­fię i ja. Tu cho­dzi tylko i wyłącz­nie o to, jak chce się z elek­tro­niki korzy­stać. A takie iTu­nes, od któ­rego się ten wpis zaczął, daje mi wszel­kie powody sądzić, że doko­na­łem dosko­na­łego wyboru. Wygoda? Ależ pro­szę bardzo…

Brzoza! Maka sobie kup — i tak już nie grasz na kom­pie to przy­naj­mniej żyj sobie z nim wygodnie :)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

16 Komentarzy do “I like the Mac way!”

  1. Paweł Tkaczyk 21/11/2006 do 22:46 # Odpowiedz

    Też mia­łem na początku pro­blemy z iTu­nes — za bar­dzo byłem przy­zwy­cza­jony do Winampa… Ale już mi prze­szło. Zwłaszcza, że mam konto w iTu­nes Store i ładuję sobie regu­lar­nie naj­now­sze odcinki ulu­bio­nych seriali :)

  2. mazdac 22/11/2006 do 00:34 # Odpowiedz

    faj­nie posłu­chać kogoś kto wresz­cie zna­lazł coś dla sie­bie, doko­nał wyboru i jest happy :) oso­bi­ście MacOS oraz maszynki Apple mi nie odpo­wia­dają, pra­cu­jąc na nich czuję się ogra­ni­czony i zamknięty co przy dłuż­szym korzy­sta­niu wywo­łuje nie­uza­sad­nioną agre­sję, oto­cze­nie na tym cierpi :) wolę linuksy, *BSD i inne Solarisy, sys­temy dla Zwykłego Użytkownika — to nie dla mnie. Poprostu lubię roz­wią­zy­wac pro­blemy i kombinować.

  3. dely 22/11/2006 do 06:43 # Odpowiedz

    A ja CoSTe rozu­miem. I chęt­nie też bym spró­bo­wał „Mac way”, nie­stety chęci się koń­czą, kiedy spraw­dzam, że FIFA07 nie ma wer­sji MAC :)

  4. PitMac 22/11/2006 do 07:00 # Odpowiedz

    Bo do gier to kon­sole służą ;)

    A na poważ­nie to jed­nak iTu­nes wole do muzyk,nie lubie mieszac.Szkoda że nie ma cze­gos podob­nego tylko do filmów!

  5. mav 22/11/2006 do 08:17 # Odpowiedz

    Spraw sobie pan jesz­cze iPoda (ale broń boże nano2 czy szu­flę) i pod­łącz pod makówę. Dopiero zoba­czysz co iTu­nes może! :)

    Zazdroszczę wam posia­da­cze jabłek :)

  6. mav 22/11/2006 do 08:21 # Odpowiedz

    tak w uzu­peł­nie­niu mojego komenta wyżej:

    W iTu­nes bra­kuje mi jed­nego: moż­li­wo­ści stre­amo­wa­nia rady­jek sie­cio­wych do odsłu­cha­nia póź­niej na iPo­dzie. Czy ja też cze­goś nie wiem?

    Wiem, że są zewnętrzne softy, które to robią, ale kosz­tują i są zewnętrzne :D

  7. dx266 22/11/2006 do 08:32 # Odpowiedz

    znowu wpis o Mac’u na pla­ne­cie UBUNTU

  8. CoSTa 22/11/2006 do 10:23 # Odpowiedz

    ufff… no i po impre­zie da majka. można na komen­ta­rze jakoś odpowiedzieć.

    [b]paweł[/b]: pozaz­dro­ści­łem ci i chyba machnę sobie konta via ciotka w gre­cji bo jak widzę gre­cja należy do kra­jów cywi­li­zo­wa­nych i swo­jego sklepu się doro­biła. strasz­nie to wygodne — okła­deczki, dostęp do nowo­ści za nie­wiel­kie pie­nią­dze… /me like it!

    [b]mazdac[/b]: dosko­nale cię rozu­miem. sam swego czasu uwiel­bia­łem pogrze­bać, pokom­bi­no­wać… teraz nie mam już na to zbyt­nio i czasu, i chęci. kiedy sia­dam o 20-tej do kom­pu­tera i mam 3 godzinki na zabawę nim to chcę, by wszystko dzia­łało od razu i jak należy. po pro­stu zmiana potrzeb pocią­gnęła za sobą zmianę ocze­ki­wań co do sys­temu i sprzętu. grać długo nie mogę stąd i kon­sola do szyb­kiego pykanka. jak jest z kom­pem — już pisa­łem. istotne imo jest by nie dać się zamknąć w jed­nym tylko spo­so­bie postrze­ga­nia tego, jak korzy­sta się z narzę­dzia i do czego ono jest potrzebne. bo to wszystko to tylko narzę­dzia prze­cież i nic więcej.

    [b]dely[/b]: taaak, jeśli o gry cho­dzi to nie ma co się oszu­ki­wać — jest śred­nio. bo i owszem gry są ale makówki nie są kom­pu­te­rami do gra­nia :). dla­tego do pykanka mam ps2 :)

    [b]pit[/b]: ja jesz­cze wal­czę z nawy­kami i trzy­mam divx-y ład­nie w osob­nej teczce :). i już tak mi chyba zosta­nie. porzą­dek w pli­kach i tecz­kach (naumia­łem się!) uwa­żam za aku­rat dobre przyzwyczajenie :)

    [b]mav[/b]: w kate­go­rii potrzeb­nych zaku­pów kró­luje póki co zewnętrzna jakaś kie­szonka na twar­dego lub nowy twardy zewnętrzny. póź­niej przyj­dzie czas na pozo­stałe gadżety :). tak wła­śnie patrzę tęsk­nie w itu­ne­sna te wszyst­kie opcje prze­wa­le­nia np. zassa­nych pod­ca­stów do ipoda… tyle tra­iler­ków gie­rek mógł­bym w tram­waju wcią­gnąć… :). co do sre­amu — podej­rze­wam, że to kwe­stia dorwa­nia jakie­goś skryptu, który by o to zadbał.

    [b]dx266[/b]: to fakt. coraz mniej tam pasuję. chyba czas pomy­śleć o wypi­sa­niu się bo o ubuntu będzie coraz mniej i mniej. no chyba że w ramach porów­na­nia macosx z ubutnu/linuksem.

  9. madman 22/11/2006 do 16:01 # Odpowiedz

    Mac jest bar­dzo przy­datny. Jesli nawet nie jako jedyny kom­pu­ter, to jako maszyna zapa­sowa. Zdarza sie ze sprzet zawie­dzie. Z linuk­sem jest tak, ze cza­sem syp­nie sie dro­biazg a naprawa wymaga godziny szu­ka­nia, co sie stalo. W koncu powod sie znaj­dzie i dalej jest cacy.

    Jednak gdy w gre wcho­dzi czas (a zda­rza sie ze czas=pieniadz) warto miec druga maszyne, w kto­rej nie trzeba „grzebac”…

    @CoSTa: pisa­lem kie­dys o paskud­nych czcion­kach w Mac OS X na moim inte­lo­wym lap­to­pie z 15″ ekra­nem. Teraz mam juz iBo­oka 12″ — jed­nak roz­dziel­czosc row­niez 1024x768. Okazuje sie, ze na tym czcionki wygla­daja lepiej, cho­ciaz wciaz nie jest to to, o czym marzy­lem — moze Ty juz cos wymysliles?

  10. medyk 22/11/2006 do 17:12 # Odpowiedz

    A jak jest ze wspar­ciem dla róż­nych for­ma­tów. Obsługuje Matroskę, Flac’a, Wavpack’a? Dla mnie to jedyne słuszne formaty :)

    • CoSTa 22/11/2006 do 20:09 # Odpowiedz

      póki co nie mam pro­ble­mów z graniem/oglądaniem cze­go­kol­wiek. zasad­ni­czo wszystko co wolne, jest też/może być na maku. wolne kodeki audio/wideo są stu­pro­cen­towo, co naj­wy­żej jakieś egzo­tyczne nie zostały jesz­cze skom­pi­lo­wane dla intela. mak ład­nie obsłu­guje los­slesy choć nie wiem jak z mkv — jesz­cze nie ssa­łem nic w mkv i nie musia­łem za matro­ską szpe­rać. pew­nie mplayer to łyk­nie. btw — mplayer cho­dzi tu cud­nie po prostu.

  11. btd 22/11/2006 do 22:00 # Odpowiedz

    hie hie hie wyro­slem na anty­ma­kow­ka­rza, a teraz zabije ci cwieka.

    Za jakis czas wypro­wa­dzam sie z domu. Mojego kompa zosta­wie bratu, a sie­bie posta­no­wi­lem zaopa­trzc w lapka. I mac­book jest jed­nym z wybo­row ;-p Tylko ze caly czas docho­dzi do glosu mysl — kurde jaki wypas lap­topa pece­to­wego za to bym mial, albo o ile taniej :-) Takie uroki zarob­kow nie pro­por­cjo­nal­nych do wyma­gan :-D

    • CoSTa 23/11/2006 do 15:44 # Odpowiedz

      no zabi­łeś mi ćwieka, nie prze­czę :). choć z dru­giej strony patrząc to nie dzi­wię się, że taką opcję roz­pa­tru­jesz. gra­nie na lap­to­pie? okej, są lapy mocarne ale kosz­tują takie siano, że to już kosmos kom­pletny. wywa­lić ileś tysięcy i grać w stare gry bo nic now­szego sen­sow­nie nie pój­dzie? bzdura imo. więc wnio­skuję, że nie do gra­nia ci ten lap­to­pik. a skoro nie, to mak staje się cał­kiem sen­sow­nym wybo­rem i chyba nie aż tak bar­dzo dro­gim w porów­na­niu do pece­to­wych lapów.

      kupisz co będziesz uwa­żał za warte wyda­nia pie­nię­dzy. i to jest chyba naj­sen­sow­niej­sze podejście :)

    • byte 23/11/2006 do 15:46 # Odpowiedz

      btd:

      Jeżeli masz środki, kupuj Maka. Za więk­sze niż w przy­padku maszyn napę­dza­nych Windows pie­nią­dze kupu­jesz coś bar­dzo cen­nego — spo­kój i czas. Spokój, bo od tej pory prze­sta­jesz się przej­mo­wać poten­cjal­nie nie­bez­piecz­nym syfem, który krąży w sieci. Czas, bo wszystko działa od kopa i jest prost­sze niż w Okienkach.

      Jeżeli lubisz spo­kój i cenisz swój czas, bierz Maka. Napisałem to ja, użyt­kow­nik Linuksa, który też lubi spo­kój i dużo czasu. Poleciłbym Ci rzecz jasna Ubuntu, ale dobie­ra­nie sprzętu do sys­temu to raczej kiep­ski pomysł. Linux potrze­buje jesz­cze chwili, żeby mocno i pew­nie osiąść na laptopach.

      Zresztą… Linuksa zawsze możesz sobie posta­wić obok :)

  12. btd 23/11/2006 do 20:22 # Odpowiedz

    Granie na lapku to porazka, chyba ze w WoW :)

    Wiec osiagi 3d nie ruszaja mnie spe­cjal­nie. Jedynie co mnie mar­twi ze nie wsa­dze do srodka 3xhdd :)

    mac­book w porow­na­niu do takich przy­ziem­nych lap­kow (w sumie i nawet na core duo) i tak jest w cho­lere drogi. Nie tra­fi­lem po pro­stu oka­zji zeby spe­dzic tro­che czasu z mac­bo­okiem i zeby mnie prze­ko­nal ze warto dac 2 tys wiecej.

    Heh cenie sobie spo­koj i czas, ale nie trace tego jakos spe­cjal­nie sie­dzac na win­dows. Szczegolnie jesli jestem jedy­nym uzyt­kow­niem. Ubuntu mam w pracy i jedyny pro­blem jaki mam to taki ze w 6.10 gnome nie potrafi prze­gla­dac sieci windows.

  13. PitMac 24/11/2006 do 15:37 # Odpowiedz

    O tak Wow rządzi !

    Costa-coś dla cie­bie http://blog.fotogenia.info/?p=444

Dodaj komentarz