Salzburg — wypad w delegację

moja firma ma się dobrze :)

Po nie wiem już nawet jak dłu­gim cze­ka­niu, naresz­cie dosta­łem w łapki swoje zdję­cia z wypadu do Salzburga. Z mie­siąc temu wypa­dłem na dele­ga­cję z dwiema laskami. Do eks­ce­sów nie­st­stey nie doszło, spo­tkań nieco odby­li­śmy a chwile wol­nego baby stra­ciły w skle­pach. Wyrwałem się na moment by nieco fotek popstry­kać — dużo tego nie­stety nie ma ale przy­naj­mniej jest dowód, że byłem :). Reszta w gale­rii, wraz z krót­kim komentarzem.

Salzburg — wypad w delegację

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

5 Komentarzy do “Salzburg — wypad w delegację”

  1. ninja 19/11/2006 do 17:18 # Odpowiedz

    sal­zburg, mia­sto mozarta…

  2. madman 19/11/2006 do 17:45 # Odpowiedz

    Costa Kaffee robi duze wra­ze­nie ;>

  3. byte 19/11/2006 do 18:49 # Odpowiedz

    Mam nie­od­parte wra­że­nie, że oni to mia­sto z kloc­ków Lego zbu­do­wali. A bocia­nie gniazdo na lam­pie nie dziwi mnie ani tro­chę — stary, oni za rusze­nie takiego gniazda od razu pod mur stawiają :)

  4. CoSTa 20/11/2006 do 07:37 # Odpowiedz

    [b]ninja[/b]: aż do wyrzy­ga­nia ninja, aż do wyrzy­ga­nia… strasz­nie tam na nim jadą ale japońce wydają się być szczęśliwe :)

    [b]madman[/b]: nie? dobrze inte­res kwitnie ;)

    [b]byte[/b]: kuba­tura budyn­ków jakaś taka inna. te budynki doma­gają się zazwy­czaj z dwóch kon­dy­gna­cji wię­cej bo poszło im w sze­ro­kość nieco za bar­dzo. powiem ci tak: na żywca robi to mniej pre­ten­sjo­nalne i kwa­dra­towe wra­że­nie. nie­mniej jed­nak dziw­nie się czło­wiek czuje wcho­dząc na plac wiel­ko­ści wro­cław­skiej sta­rówki i nie widząc tam… nic. po pro­stu pusto. dziwne. aż samo się pro­siło wtedy (waliło słoń­cem równo) o jakieś sto­liki czy cokol­wiek innego. ba, tam cho­ler­nych ławek nawet mało było :/. dziwna ta cywi­li­za­cja. wolę zde­cy­do­wa­nie południe :)

  5. Hadret 20/11/2006 do 16:11 # Odpowiedz

    Hmm, gdyby nie moje nie­uc­two i bariera języ­kowa (nie­miecki nigdy nie był moją silną stroną) to chęt­nie bym się gdzieś w rejony Austrii, Niemiec, może Holandii prze­pro­wa­dził. Francja też brzmi bar­dzo na rzeczy (:

    Co zaś zdio­nek się tyczy — Salzburg spra­wia wra­że­nie takiego spo­koj­nego mia­sta, w któ­rym życie już dawno zła­pało swój wła­sny tor i upar­cie nim bie­gnie. Miejscami tro­chę przy­po­mi­nało mi Cardiff (szcze­gól­nie w oko­li­cach parków).

Dodaj komentarz