Dzisiejsza recenzja będzie wyjątkowo krótka i mam nadzieję, że treściwa:
Ender, niech cię szlag trafi, piekło pochłonie, cholera weźmie i kryzys strzeli! Niechaj twojego MacBooka rozwali nagłe przepięcie, niechaj twój przenośny twardy dysk zeżrą wirusy a twojemu Canonowi niechaj ogniskowe nie ogniskują. W skrócie: czemu żeś mi to wysłał??? Po jaką cholerę? Dlaczego mi to zrobiłeś? Co ci jestem winien? Myślisz, że nie mam nic innego do roboty, tylko tego słuchać?
Kochani, tak dobrego kawałka elektroniki nie słyszałem już od dawna! Rzecz dosyć leciwa jak na obecne standardy (ma zdaje się całe dwa lata) ale DOBRA, och jak bardzo dobra… Kawałek, który wystawiam do zassania, leci u mnie zapętlony od jakichś trzech czy czterech godzin i przestać lecieć nie chce. Mniut i elektroniczne orzeszki. Muzę w takich klimatach to ja w każdej ilości, o każdej porze roku i w każdych okolicznościach przyrody…
OK, starczy tego pisania — nawet klawiory stukają mi w tym wbijającym w głęboki trans rytmie :). Po prostu weźta jeden utworek z krążka UNKLE — Never, Never Land i po prostu przyznajcie mi rację. Negować nie ma sensu a wszelkie argumenta przeciw pomijam z uczuciem wyższości i pyskiem wykrzywionym uśmiechem pełnym politowania :).
In a State (pobierz plik) — daje dobre pojęcie o całości
informacja w Amazon.com
porcja informacji part 1
porcja informacji part 2
porcja informacji part 3








Wlasnie dlatego wyslalem. Bo mnie ta muza tez wciagnela. Zazwyczaj nie lubie elektronicznej muzy, ale to jest genialne.
Milego sluchaia :)
Jestem chora. Normalnie chora. Zaraziłam się. Głośnik non stop kaszle, chrypi i wydaje z siebie różne nie do końca normalne dźwięki.
Tia. Zaraziłam się, potem zaraziłam komputer, a głośnik miał pecha znaleźć się nie w tym miejscu i nie o tym czasie — a maseczki higienicznej nie nosi.
Dobry kawałek muzyki. Ja ogółem nie przepadam za elektroniką, jednym z niewielu wyjątków jest OST do anime „Noir”. Ale to w sumie klasyka+elektronika.
Sympatycznie.
kurczę, właśnie mnie ender uświadomił, że to nie jest kawałek z main płyty tylko z jakiegoś bonusowego cedeka z remiksami kawałków z tej płyty.
nieważne!
piąta godzina z kawałkiem sam na sam. TO jest ważne :)
Ech, mój bracki nie takie kawałki potrafił klecić, ale muzyczka niczego sobie…
A ja ostatnio odkryłem muzykę z jamendo.com (udostępniana via BitTorrent na licencjach Creative Commons). Łał, naprawdę ciekawe rzeczy można tam wykopać, szczególnie z elektroniki właśnie. Pełen legal.
bądź pozdrowiony byte za to jamendo… już mi się podoba idea i zaczynam grzebanie w zasobach. whoa! ambientu sporo! MNIODZIO!
Tak nieśmiało wspomnę, że jakieś 2 tygodnie temu już o jamendo [url=http://costa.info.pl/index.php?/archives/720-Do-zassania-za-darmo.html#comments]pisałem w komentarzach[/url] :-)
przepraszam, przeoczyłem :/
no, dziś zapuściłem ssanie kilku płytek i obaczę jak to wygląda w praktyce. jeśli materiał dobry tam dają to tylko klaskać takiej inicjatywie.
Ejmen. U mnie nie schodziło przez tydzień z plejlisty. Pierwsza płyta IMHO nie ma tego klimatu.
ej no…tosz to pienkna elektroniczka, w sam raz dla Paszczakowych uszu!No dzienks costas bardzo :) !!!
Będzie sie jutro zapętlać :)
Never never land to plyta epokowa.
To co zrobil to Lavelle to nokaut.
I tyle w tym temacie.
Polecam Atari freaka, kolesia o ksywie Jonson i jego przesmaczny album Chiplandschaften.
http://www.discogs.com/artist/Jonson
Widze, ze jest jakis nowy, jeszcze go nie sprawdzalem ale mam nadzieje, ze tez jest co polizac.
A moze juz ktos to proponowal…
Jezeli jestesmy przy temacie space-electro (w stylo JONSON’a i jega albumu „Chiplandschaften”.. Polecam aktuelny album od CRYSTAL NOISE = „Return Of Sensuality” .. styl jest podobmy do artystöw domu „elektrolux/mikrolux” (incl. jonson)
-> http://www.myspace.com/crystalnoise
a takze projekt o nazwie „Rauschwerk”
-> http://www.rauschwerk-klang.de
-> http//www.myspace.com/rauschwerkklang
a co do Jonson’a .. aktualny album nazywa sie „p_composing”…
o cholera… ja chciałem po pierwsze podziękować a po drugie powinszować wiedzy i osłuchania. ja nie mam kompletnie pamięci do szczegółów w stylu labele, pod którymi artysta się ukazywał czy też np. kooperacje w których tworzył. strasznie to czasami przeszkadza i z niekłamanym podziwem patrzę na ludzi, którzy swobodnie się w tym czują.