Zawiodłem się na PiSie

Muszę przy­znać, że zawio­dłem się na PiSie strasz­li­wie. Nie, nie cho­dzi o to, o co wszyst­kim cho­dzi — że pro­gram (jaki pro­gram???) może i słuszny ale do bani, że styl rzą­dów lepiej pomi­nąć, że pogrą­żają Kaczyńscy naszą poli­tykę zagra­niczną strasz­li­wie itd. Napisano już o tym sąż­ni­ste arty­kuły więc nie ma się co powta­rzać. Mnie się roz­cho­dzi o to, że to całe PiS to naj­zwy­czaj­niej w świe­cie w jakie­goś głupa sobie z nami, wybor­cami, leci.

I nawet nie cho­dzi tu tylko o wybor­ców tej par­tii ale także (a może przede wszyst­kim — wybor­com PiSu zdaje się wisieć i powie­wać jak tym kra­jem się rzą­dzi) o jej prze­ciw­ni­ków. W czym pro­blem? A w skan­da­licz­nym wręcz braku sku­tecz­no­ści PiSu wraz z przy­bu­dów­kami w rzą­dze­niu i reali­zo­wa­niu swo­jego pożal się boże pro­gramu. Z jed­nej strony powinno to cie­szyć bo prze­cież zajęci tecz­kami posło­wie nie grze­bią przy gospo­darce i dzięki temu wszel­kie kata­stro­ficzne wizje gospo­dar­cze się nie speł­niają. Owszem, pomy­sły na roz­da­nie coraz to więk­szej czę­ści majątku są prężne i nawet miej­scami reali­zo­wane ale obiek­tyw­nie rzecz bio­rąc nie roz­dano jesz­cze wszyst­kiego. Prawdziwym pro­blem PiSu jest wła­śnie sku­tecz­ność we wpro­wa­dza­niu swo­ich pomy­słów w życie. Reforma finan­sów? Program taniego pań­stwa? Zachęty inwe­sty­cyjne? Prywatyzacja? Te poję­cia zdają się dla Kaczyńskich zaję­tych swo­imi gier­kami nie ist­nieć. Oni chyba nie­spe­cjal­nie się w tym wszyst­kim orien­tują (nie dzi­wię się, ja też nie­spe­cjal­nie to kleję :)) i wolą dzia­łać na grun­cie bar­dziej wido­wi­sko­wym i dosko­nale sobie zna­nym — donosy, akta, agenci… Powinno nas to cie­szyć bo gospo­darka sobie idzie obok poli­tyki i to wła­ści­wie nie idzie a bie­gnie. Świetne wyniki i efekty (dla­czego nie czuję tego w wypła­cie??? :))… Aż chce się, by trwało to nadal.

Jest tylko jeden malutki pro­blem — poli­tyka nie może ist­nieć bez gospo­darki a i gospo­darka nie może na dłuż­szą metę funk­cjo­no­wać bez poli­tyki. Potrzebne jest usta­wo­daw­stwo, roz­po­rzą­dze­nia, two­rze­nie odpo­wied­niego inwe­sty­cyj­nego kli­matu no i przede wszyst­kim — trzy­ma­nie ręki na pul­sie gospo­darki. „Gospodarka, głup­cze!” krzy­czał Bill Clinton i ten okrzyk powi­nien być wiel­kimi lite­rami wypi­sany w każ­dym moż­li­wym miej­scu, tak by nami rzą­dzący mieli cią­głą świa­do­mość tej sen­ten­cji — jed­nej z lep­szych, jakie wypluła z sie­bie myśl ame­ry­kań­ska imo. PiS z przy­le­gło­ściami zdaje się nie rozu­mieć na czym pole­gają rządy w kraju demo­kra­tycz­nym. A to prze­cież pro­ste jest: pie­niądz w port­felu gene­ruje zado­wo­le­nie, zado­wo­le­nie gene­ruje impuls do odda­nia głosu na tego, kto spraw­nie dba o to, by pie­nię­dzy w port­felu nie zabra­kło. Koniec. Kwestie ide­olo­giczne, o ile przed­sta­wione w spo­sób umiar­ko­wany w miarę i nie narzu­cane na siłę, mają mniej­sze zna­cze­nie. Pieniądze można roz­da­wać przez trans­fery socjalne — tak się dzieje w naszym kraju. Polityka jak wia­domo krót­ko­wzroczna i bez sensu ale dająca natych­mia­stowe efekty. Zasiłek wszak można zwięk­szyć z mie­siąca na mie­siąc. O pie­nią­dze można też zadbać dba­jąc o stan gospo­darki — tak się dzieje w kra­jach, do któ­rych dziś Polacy jadą za pracą. Inwestuje się w naukę, roz­wój tech­no­lo­giczny, restruk­tu­ry­zuje się wydatki budże­towe i robi te wszyst­kie rze­czy, o któ­rych rzą­dzący tym kra­jem wydają się nie mieć bla­dego poję­cia. Skutek przy­cho­dzi po latach ale można go być pra­wie że pew­nym a cza­sem jest spek­ta­ku­larny i sto­sun­kowo szybko osią­gany, tak jak „cud” irlandzki.

Niestety PiS nie bry­luje nawet w roz­daw­nic­twie pie­nię­dzy publicz­nych. Realizacja jakie­goś pomy­słu, o ile w ogóle docho­dzi do skutku, to kon­cert i popis nie­sku­tecz­no­ści. Jedyne, co wycho­dzi dobrze PiSowi i przy­staw­kom to ustawy z zakresu spraw siło­wych (agen­tura, układy i cała ta reszta kre­ty­ni­zmów) — tu postępy są cudowne. Jednak cała ta koali­cja dostaje zadyszki w spra­wach siana. A szkoda! Stawiam bowiem tezę, która myślę, że broni się sama i nie trzeba na to żad­nych dowo­dów: PiS pozo­sta­nie tak długo u rzą­dów, jak długo nic nie będzie robił.

Nie oszu­kujmy się — nami rzą­dzący zaj­mują się pier­do­łami czy wręcz dzia­łal­no­ścią szko­dliwą dla pań­stwa (bo jak ina­czej nazwać np. pomysł ujaw­nie­nia agen­tury swo­jego wła­snego kraju?). W moim odczu­ciu są to jed­nak pier­doły nie mające więk­szego zna­cze­nia — media się podrą, kilka głów poleci ale na los 38 milio­nów pozo­sta­łych Polaków będzie miało wpływ żaden. Póki co PiS bawi się w karu­zelę sta­no­wisk i zawłasz­cza­nie pań­stwa ale i to nie­ba­wem się skoń­czy bo już nie będzie czego obsa­dzić. To nadal imo nie ma więk­szego zna­cze­nia dla losów 38 milio­nów Polaków. Za to kiedy zacznie się kom­bi­no­wa­nie przy gospo­darce i to kom­bi­no­wa­nie na wielką skalę, ewen­tu­al­nie wresz­cie PiS zacznie reali­zo­wać swoje wybor­cze obiet­nice gospo­dar­cze — możemy to wymier­nie odczuć w naszych port­fe­lach. Byłoby faj­nie, gdyby port­fel stał się grub­szy ale widząc jak działa PiS teraz, nie wie­rzę w to ani przez chwilę. Kompetencji tej par­tii bra­kuje strasz­li­wie niestety.

I o to mi się roz­cho­dzi gdy piszę o braku sku­tecz­no­ści PiS, który to brak mnie wku­rza. Minął ponad rok od obję­cia wła­dzy i w gospo­darce nie dzieje się nic. Generalnie nie dzieje się nic prócz rzu­ca­nia jakichś tema­tów zastęp­czych ogłu­pia­ją­cych ludzi. Jako że trzeba cza­sem z zagra­nicą roz­ma­wiać to tam się dzieje i to z wia­do­mym skut­kiem — w kon­fron­ta­cji z ludźmi przy­go­to­wa­nymi do rzą­dze­nia i będą­cymi poli­ty­kami, nasi rado­śnie wybrani przez naród przed­sta­wi­ciele po pro­stu giną i prze­pa­dają bra­kiem wszyst­kiego, od pro­fe­sjo­na­li­zmu począw­szy o kul­tu­rze oso­bi­stej już nawet nie wspo­mniaw­szy. Minął rok a ja nie mam nadal bla­dego poję­cia co przy­niosą kolejne lata rzą­dów PiSu. Kraj trwa, ludzie trwają a co stoi w miej­scu cofa się prze­cież. PiS nic nie robiąc nie tylko mar­nuje mój/nasz czas ale także nie pozwala prze­wi­dzieć co może nas cze­kać w przy­szło­ści. Jako że w tym kraju pro­gram wybor­czy to poję­cie z zakresu fan­ta­styki i to nie­ko­niecz­nie nauko­wej — tylko po czy­nach jeste­śmy w sta­nie poznać, co tak wła­ści­wie dane ugru­po­wa­nie zamie­rza. Tylko że jest to dia­blo cięż­kie, kiedy przez rok wła­da­nia kra­jem PiS robi nam cyrk agen­tu­ralny ale nie zaj­muje się tym, do czego został wybrany: do rzą­dze­nia krajem.

Kaczyńscy! Zacznijcie w końcu mną rzą­dzić! Róbcie to dobrze albo źle ale na boga — rób­cie! Póki co po pro­stu nie ma za co nawet wysta­wić wam rachunku. Jesteście jak paso­żyt — sie­dzi toto, spija soki żywi­ciela, zatruje od czasu do czasu ale w sumie razem z żywi­cie­lem jakoś to z dnia na dzień leci. Kaczusie, prze­stań­cie być cho­ler­nym paso­ży­tem, weź­cie się za to, za bie­rze­cie pie­nią­dze — weź­cie się za praw­dziwą pracę. Bo póki co to nie za bar­dzo mam was za co chwa­lić czy ganić. Czynicie bowiem w cho­lerę idio­ty­zmów ale doty­czą one póki co głów­nie spraw dru­go­rzęd­nych. Zajmijcie się spra­wami waż­nymi bo póki co leżą one odło­giem. A nie­moż­li­wość podar­cia ryja lub chwa­le­nia w tych wła­śnie spra­wach — to nie­stety budzi mój głę­boki zawód.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

22 Komentarzy do “Zawiodłem się na PiSie”

  1. Paweł Tkaczyk 03/11/2006 do 09:15 # Odpowiedz

    A nie przy­szło Ci do głowy, że te wszyst­kie „tanie pań­stwa” i „naprawa gospo­darki” to tylko „chwyty mar­ke­tin­gowe”? Oni się nie zabiorą do rzą­dze­nia, oni już rzą­dzą. Esencją ich rzą­dów jest polo­wa­nie na cza­row­nice (z teczką) i inne duchy prze­szło­ści. A że trzeba było wybor­ców nakła­mać (coś o gospo­darce, soli­dar­no­ści, tanim pań­stwie), żeby się do tego dostać? Trudno, ciemny lud kupił :)

    • CoSTa 03/11/2006 do 09:20 # Odpowiedz

      wiem pawle ale to kur­czę orga­nicz­nie odrzu­cam. ja wiem, że poli­tyka to cyniczna sprawa i ogól­nie słowa „obie­cuję” i „dotrzy­muję” jakoś tam się razem zejść nie potra­fią. ale, cho­lera jasna, nie mogę się z tym pogo­dzić. po pro­stu nie mogę. nie gło­suję w wybo­rach mię­dzy innymi wła­śnie z tego powodu. po co odda­wać głos, wyra­żać komuś swoje popar­cie i dawać mu kre­dyt zaufa­nia skoro ten ktoś zrobi zupeł­nie co innego niż zapo­wiada? to ja wolę do cze­goś takiego nie przy­kła­dać ręki.

      no i stoję na sta­no­wi­sku że oby­wa­tele pań­stwa mają jak naj­bar­dziej prawo i obo­wią­zek poli­ty­ków tego pań­stwa roz­li­czać z ich poczynań.

      • Mikołaj 03/11/2006 do 11:10 # Odpowiedz

        [quote]Nie gło­suję w wybo­rach mię­dzy innymi wła­śnie z tego powodu. po co odda­wać głos, wyra­żać komuś swoje popar­cie i dawać mu kre­dyt zaufa­nia skoro ten ktoś zrobi zupeł­nie co innego niż zapo­wiada? to ja wolę do cze­goś takiego nie przy­kła­dać ręki.[/quote]

        Co jest podej­ściem, par­don my French, idio­tycz­nym. W Polsce od dawna nie da się gło­so­wać „za”, ale jesz­cze nikt nie zabro­nił gło­so­wać „prze­ciw”. Jeżeli do wła­dzy prą hun­wej­bini, to może warto się zasta­no­wić i zagło­so­wać przeciwko?

        [quote]No i stoję na sta­no­wi­sku że oby­wa­tele pań­stwa mają jak naj­bar­dziej prawo i obo­wią­zek poli­ty­ków tego pań­stwa roz­li­czać z ich poczynań.[/quote]

        Jeżeli oby­wa­tel lekce sobie waży swój oby­wa­tel­ski obo­wią­zek i nie bie­rze udziału w gło­so­wa­niu, to IMO nie ma prawa do narze­ka­nia. Przez absen­cję przy urnie zgo­dził się na wszystko, co się będzie przez kolejne 4 lata działo. Skoro tak, to trza „Maul hal­ten und weiter dienen”.

        A co do PiS — Paweł ma rację. Obecne dzia­ła­nia PiS to cała poli­tyka, na jaką mieli pro­gram, siły, środki i ludzi, a przede wszyst­kim ochotę.

        Nie zgo­dzę się z tym, że PiS nie maj­struje w gospo­darce — owszem, maj­struje… przez zaniechanie.

        Rozdawnictwo kasy to zwięk­sza­nie obcią­żeń firmom.

        Brak regu­la­cji praw­nych to utrud­nia­nie dzia­łal­no­ści firm.

        Brak roz­po­rzą­dzeń to unie­moż­li­wia­nie fir­mom korzy­sta­nia z fun­du­szy unijnych.

        Brak nie­zbęd­nych reform ubez­pie­czeń oraz obcią­żeń fiskal­nych to pro­sta droga do zarżnię­cia firm, które teraz jesz­cze dają sobie radę…

        • CoSTa 03/11/2006 do 12:01 #

          pardą maj frencz — be-ze-du-ry!

          [quote]Co jest podej­ściem, par­don my French, idio­tycz­nym. W Polsce od dawna nie da się gło­so­wać „za”, ale jesz­cze nikt nie zabro­nił gło­so­wać „prze­ciw”. Jeżeli do wła­dzy prą hun­wej­bini, to może warto się zasta­no­wić i zagło­so­wać przeciwko?[/quote]

          i co w wyniku takiego gło­so­wa­nia osią­gniesz? dla­czego mam gło­so­wać „prze­ciw” i popie­rać kogoś, kogo popie­rać po pro­stu nie chcę? dla­czego ten ktoś ma dostać mój głos i okre­ślać moją przy­szłość? to ma być odpo­wie­dzialne gło­so­wa­nie? to ja tu cze­goś nie rozu­miem a takie gło­so­wa­nie to bzdura imo okrutna i oszu­ki­wa­nie tego, komu się głos dało.

          [quote]Jeżeli oby­wa­tel lekce sobie waży swój oby­wa­tel­ski obo­wią­zek i nie bie­rze udziału w gło­so­wa­niu, to IMO nie ma prawa do narzekania.[/quote]

          też tak nie­dawno jesz­cze myśla­łem. byte mnie z tego myśle­nia wyle­czył. a dla­czego niby nie mam prawa narze­kać? co to, nie żyję w tym kraju? podat­ków nie płacę? ja bym pro­sił nie zamy­kać mi twa­rzy pod pozo­rem nie­od­da­nia głosu bo świa­domy akt nie­gło­so­wa­nia, czyli nie­po­pie­ra­nia żad­nej opcji i wizji poli­tycz­nej przed­sta­wio­nej przez poli­ty­ków ozna­cza nie to, że ja nie mam pomy­słu na to jak ma wyglą­dać mój kraj, tylko to, że nie ma siły poli­tycz­nej choćby w przy­bli­że­niu pro­gram mi odpo­wia­da­jący ofe­ru­ją­cej. i to nie jest mój pro­blem tylko pro­blem poli­ty­ków. poprę z chę­cią i zagło­suję na kogo­kol­wiek, kto przed­stawi odpo­wia­da­jący mi pro­gram. a póki co podob­nymi stwier­dze­niami pro­sił­bym nie zamy­kać mi twarzy.

          [quote]Przez absen­cję przy urnie zgo­dził się na wszystko, co się będzie przez kolejne 4 lata działo. Skoro tak, to trza „Maul hal­ten und weiter dienen”.[/quote]

          tu obok masz kilka kilo­baj­tów tek­stu nie­zbyt zga­dza­ją­cego się na to, co się dzieje w kraju. to się nazywa kry­tyka i mam do niej pełne prawo nie­za­leż­nie od tego, czy gło­so­wa­łem, czy też nie. nie będę gło­so­wał na kogoś, kogo poglądy są dla mnie nie­ak­cep­to­walne tylko dla­tego, że poglądy kogoś innego są dla mnie nie­ak­cep­to­walne bar­dziej. gło­so­wa­nie w takich warun­kach — to jest dopiero wypa­cze­nie demokracji.

          a co do reszty komen­ta­rza — o tym prze­cież piszę. z tym że to póki co nie są jesz­cze imo inter­wen­cje na tyle istotne, by zaszko­dzić gospo­darce. chło­paki nic nie robią ale ja bym chciał, by wresz­cie zaczęli. pół roku grze­ba­nia i sypiący się budżet być może zmusi ludzi w tym kraju do pokom­bi­no­wa­nia, że coś jest nie tak. być może zmusi poli­ty­ków innych opcji do wymy­śle­nia wresz­cie cze­goś, co można by nazwać pro­gra­mem gospo­dar­czym. dostanę od poli­ty­ków kon­kretny i racjo­nalny pro­gram — zagło­suję z chę­cią. póki co naj­więk­sza siła poli­tyczna w pol­sce, czyli PO, nie ma ŻADNEGO pro­gramu. i ja mam na nich gło­so­wać? a niby dla­czego? co się zmieni? jakie to przy­nie­sie kra­jowi korzy­ści? jakie to przy­nie­sie korzy­ści mnie, jako oby­wa­te­lowi? sorry, jeśli mam gło­so­wać to z pełną świa­do­mo­ścią co mnie czeka ze strony tego, na któ­rego głos oddaję. jeśli ten ktoś nie chce mi powie­dzieć, co zamie­rza, to ja go nie wybie­ram. pro­ste, jasne i przejrzyste.

        • Mikołaj 05/11/2006 do 14:01 #

          [quote]i co w wyniku takiego gło­so­wa­nia osiągniesz?[/quote]

          Brak wyraź­nej prze­wagi hun­wej­bi­nów. Wbrew pozo­rom to sporo, bo:

          - ciężko im będzie pier…, że cały kraj ich popiera;

          - nie będą mogli wpro­wa­dzić wielu swo­ich idio­tycz­nych pomy­słów w życie;

          - zapa­nuje względna rów­no­waga, która pozwoli na dotar­cie do tych zaku­tych łbów jed­nej rze­czy — poli­tyka to sztuka nego­cja­cji i kom­pro­mi­sów, a nie napier­da­la­nia się po łbach coraz więk­szymi maczugami.

          Wyobraź sobie sytu­ację, w któ­rej kupa ludzi postą­piła ostat­nio w myśl Twojej zasady. Wyobraź sobie kraj, w któ­rym PiS z przy­staw­kami (albo i samo) mia­łoby więk­szość konstytucyjną.

          Problemem Polski jest brak rów­no­wagi od wielu lat i prze­gi­na­nie pały przy wybo­rach to w jedną, to w drugą stronę. Nasi poli­tycy nauczyli się jed­nego — przy wybo­rach trzeba się napier­da­lać, żeby wygrać na maksa. Po wybo­rach trzeba wszystko obsa­dzić swo­imi, bo za 4 lata pole­cimy w cho­lerę, a nakrad­nię­tego nam nie odbiorą.

          Gdyby wię­cej ludzi gło­so­wało „na rów­no­wagę”, to te zakute łby musia­łyby wresz­cie zaak­cep­to­wać, że nie ma sensu po wybo­rach robić czystki, a tylko trzeba zwol­nić poli­tycz­nych / nie­udol­nych. Zakute łby zro­zu­mia­łyby wresz­cie, że lepiej wyne­go­cjo­wać coś razem, niż co cztery lata robić roz­pier­dol i budo­wać coś cią­gle od nowa…

          [quote]dlaczego mam gło­so­wać „prze­ciw” i popie­rać kogoś, kogo popie­rać po pro­stu nie chcę?[/quote]

          Bo, jak sądzę, są par­tie któ­rych nie lubisz bar­dziej i są takie, któ­rych nie lubisz mniej. Skoro nie możesz gło­so­wać na par­tię, która repre­zen­tuje Twoje poglądy, to chyba lepiej gło­so­wać na par­tię, która da Ci w dupę najmniej?

          [quote]dlaczego ten ktoś ma dostać mój głos i okre­ślać moją przyszłość?[/quote]

          Błąd w zało­że­niu. To nie ten ktoś ma okre­ślać Twoją przy­szłość. Chodzi o to, żeby hun­wej­bini nie mieli moż­li­wo­ści do okre­śle­nia Twojej przyszłości.

          Może przy­kład lepiej zadziała. Mamy par­tię A, która krad­nie. Mamy par­tię B, która krad­nie, a na doda­tek wpie­prza się do życia pry­wat­nego oby­wa­teli. Żad­nej z nich nie popie­ram, ale wolę zagło­so­wać na par­tię A, bo oni mi mniej zaszko­dzą. Ofkors życie nie jest aż takie pro­ste i zero­je­dyn­kowe, ale zasada jest ta sama…

          [quote]to ma być odpo­wie­dzialne głosowanie?[/quote]

          Owszem. Jest to zde­cy­do­wa­nie bar­dziej odpo­wie­dzialna postawa, niż ola­nie wszyst­kiego i zda­nie się los. Tutaj masz jakiś wpływ na bieg wyda­rzeń, zosta­jąc z piwem przed tele­wi­zo­rem sam się tej odro­biny wpływu pozbawiasz.

          [quote]a dla­czego niby nie mam prawa narze­kać? co to, nie żyję w tym kraju? podat­ków nie płacę?[/quote]

          Płacenie podat­ków to obo­wią­zek, gło­so­wa­nie to prawo i przy­wi­lej. Nie korzy­stasz z wła­snych praw, to nie dziw się, że Cię dupa boli.

          Wyobraź sobie, że pra­co­wa­łeś u kogoś na czas okre­ślony i ten gość nie wypła­cił Ci pen­sji. Ty narze­kasz, że to skur­wy­syn i zło­dziej, ale do sądu nie idziesz. Nie korzy­stasz ze swo­jego prawa, bo nie wiesz jaki będzie wynik pro­cesu, bo zaj­mie to sporo czasu, bo trzeba grze­bać w papie­rach, bo to tylko kil­ka­set zło­tych i szkoda zdrowia…

          Tak postę­puje więk­szość Polaków i zło­dzieje są roz­zu­chwa­leni. Przewalenie kogoś na kil­ka­dzie­siąt zło­tych jest obar­czone małym ryzy­kiem wpadki. Sumarycznie oszu­ści zdo­by­wają setki tysięcy, choć ich kariera mogłaby zostać ukró­cona na wstę­pie, gdyby oby­wa­tele raczyli sko­rzy­stać ze swo­ich praw.

          Aluzju paniał?

          [quote]i to nie jest mój pro­blem tylko pro­blem poli­ty­ków. poprę z chę­cią i zagło­suję na kogo­kol­wiek, kto przed­stawi odpo­wia­da­jący mi program.[/quote]

          Mylisz się, to jest Twój pro­blem, a nie poli­ty­ków. Ty od nich niczego nie wyma­gasz, mil­cząco popie­rasz ich dzia­ła­nia (bo nie pro­te­stu­jesz) i wspie­rasz finan­sowo ich widzi­mi­się (bo pła­cisz podatki, czyli ich pensje).

          Politycy dosto­so­wują swój pro­gram do tych, któ­rzy gło­sują, nie do tych, któ­rzy sie­dzą w domach. Nie ma sensu tra­cić czasu na mobi­li­za­cję sie­dzą­cych w domu, łatwiej jest prze­cią­gnąć na swoją stronę tych, któ­rzy już są zmo­bi­li­zo­wani. Nikt się do Ciebie nie będzie dosto­so­wy­wał, to Ty musisz zacząć wybie­rać z tego, co jest.

          [quote]tu obok masz kilka kilo­baj­tów tek­stu nie­zbyt zga­dza­ją­cego się na to, co się dzieje w kraju. to się nazywa kry­tyka i mam do niej pełne prawo nie­za­leż­nie od tego, czy gło­so­wa­łem, czy też nie.[/quote]

          Krytykujesz to, na co się zgo­dzi­łeś? Nie sądzisz, że to jest tro­chę para­no­iczne? A zgo­dzi­łeś się prze­cież na dowolny bur­del wyczy­niany przez PiS z przy­staw­kami, bo nie byłeś na wyborach…

          [quote]nie będę gło­so­wał na kogoś, kogo poglądy są dla mnie nie­ak­cep­to­walne tylko dla­tego, że poglądy kogoś innego są dla mnie nie­ak­cep­to­walne bar­dziej. gło­so­wa­nie w takich warun­kach — to jest dopiero wypa­cze­nie demokracji.[/quote]

          Głosować można jedy­nie na to co jest, a nie na to, czego nie ma.

          [quote]pół roku grze­ba­nia i sypiący się budżet być może zmusi ludzi w tym kraju do pokom­bi­no­wa­nia, że coś jest nie tak.[/quote]

          Nie zmusi, bo ludzie się na gospo­darce nie znają. Poczytaj komen­ta­rze pod arty­ku­łami o poli­tyce — ludzie nie rozu­mieją, że kasa w budże­cie nie bie­rze się z niebios…

          [quote]dostanę od poli­ty­ków kon­kretny i racjo­nalny pro­gram — zagło­suję z chęcią.[/quote]

          A jak nie dosta­niesz, to nie zagło­su­jesz? Wobec tego możesz do końca swo­ich dni nie ruszyć się z domu. Świat nie jest ide­alny i szansa na sen­sowny, prze­my­ślany i racjo­nalny pro­gram gospo­dar­czy bez popu­li­zmu jest raczej niewielka.

          [quote]póki co naj­więk­sza siła poli­tyczna w pol­sce, czyli PO, nie ma ŻADNEGO pro­gramu. i ja mam na nich głosować?[/quote]

          A dla­czego na nich? Są i inne par­tie, nikt Ci nie każe gło­so­wać aku­rat na PO. I nie wyma­gaj ode mnie poda­nia nazwy par­tii, na którą mógł­byś zagło­so­wać — to sprawa indywidualna.

          [quote]jakie to przy­nie­sie korzy­ści mnie, jako obywatelowi?[/quote]

          Abstrahując od PO — gło­so­wa­nie na prze­ciw­ni­ków popu­li­stów da Ci korzyść pod­sta­wową — więk­szą szansę na unik­nię­cie pod­wy­żek podat­ków. Populiści będą musieli zwięk­szyć podatki, żeby speł­nić swoje obiet­nice wybor­cze, więc gło­so­wa­nie na ich prze­ciw­ni­ków to mniej­sze szanse na obe­rwa­nie w dupę…

          [quote]Sorry, jeśli mam gło­so­wać to z pełną świa­do­mo­ścią co mnie czeka ze strony tego, na któ­rego głos oddaję. jeśli ten ktoś nie chce mi powie­dzieć, co zamie­rza, to ja go nie wybie­ram. pro­ste, jasne i przejrzyste.[/quote]

          I głu­pie. Nigdy nie będziesz miał peł­nej świa­do­mo­ści, co Ciebie czeka po wybo­rach, bo nie wia­domo jakie będą wyniki i co dana par­tia będzie w sta­nie zro­bić. Nigdy też kan­dy­daci czy par­tie nie będą mówić, co tak naprawdę zamie­rzają zro­bić, bo nikt ich nie wybie­rze. Reformator, który przed wybo­rami powie­działby, że będzie ciął wydatki socjalne, że zli­kwi­duje KRUS i zna­cząco zre­for­muje ZUS przez rewi­zję lewych rent i eme­ry­tur, prze­rżnąłby wybory koncertowo.

          Domagasz się nie­moż­li­wego i masz pre­ten­sje, że nie­moż­liwe się nie dzieje…

      • Brzoza 03/11/2006 do 12:05 # Odpowiedz

        Jak to było z tym „par­don my French”? To ja napi­szę „par­don my latin” i zapy­tam grzecz­nie: co ty tu k$@a pie$%^%&sz:) Bracki, te debile wła­śnie z tego powodu docho­dzą do wła­dzy. Bo Ci myślący, do jakich Cię zali­czam, nie idą gło­so­wać. Bo Ci, któ­rych inte­lekt mocno odpo­czywa są wów­czas w zde­cy­do­wa­nej więk­szo­ści, a ich da się prze­ko­nać gło­śnymi krzy­kami i afe­rami z WSI w tytule.

        Bracki — nie rób jaj tylko weź się kolego wybierz na rodzinny spa­cer w nie­dzielę i doko­naj wyboru. Jeśli nie za, to przy­naj­mniej PRZECIW PiSiorom. Zrób to — argu­menty racjo­nalne do nich nie docie­rają, to może prze­grana w wybo­rach jakoś dotrze?

        • CoSTa 03/11/2006 do 13:07 #

          dupa tam, żeby po roku pisać dokład­nie to samo tylko akro­nim zmie­nić? o, takiego! nie będę poli­ty­kom uła­twiał i wybie­rał ich bo nie chcę innych. i co, mam zmie­nić jeden brak pro­gramu na drugi brak pro­gramu? albo na — co gor­sze chyba — coś zupeł­nie nie­zgod­nego z moimi poglądami?

          wała! niech się chłopcy w gar­nia­kach nieco posta­rają i prze­ko­nają mnie do sie­bie. słu­cha­nie cią­głe „tamci już rzą­dzili, teraz kurwa my” znu­żyło mi się. a do tego to woła­nie o gło­so­wa­nie „prze­ciw” się spro­wa­dza — tamci już porzą­dzili to damy dru­gim szansę. pyta­nie: czy na nią zasłu­gują i co z nią zrobią?

  2. Robert Pankowecki 03/11/2006 do 09:51 # Odpowiedz

    Ale ty masz Kosta nie­ak­tu­alne dane. Te 38 milio­nów to nas było dawno temu, jak jesz­cze nie poucie­ka­li­śmy z tego kraju… Nie wydaje Ci się, że może lepiej, że oni nic z gospo­darką nie robią? Że skoro tak bez­na­dziej­nie idzie im w tecz­kach, gdzie bry­lują… to jakby zabrali się za gospo­darkę, to jesz­cze odczuł­byś zubo­że­nie port­fela? Swoją drogą ostat­nio na bashu był taki cytat:

    - Wczoraj obro­ni­łem mgr.

    - To gdzie lecisz ?

    (czy jakoś w ten deseń) i wydaje mi się, że za sprawą tego, że w gospo­darce nie jest lepiej (nie w sen­sie tego co tam para­me­try mówią, tylko tego co ludzie odczu­wają w więk­szo­ści) coraz wię­cej mło­dych osób ma tak wła­śnie nakie­rowny tok myśle­nia (np. ja :-) ).

  3. Krzysztof Bernady 03/11/2006 do 17:16 # Odpowiedz

    1.

    [quote] ..A w skan­da­licz­nym wręcz braku sku­tecz­no­ści PiSu” [/quote]

    Wg mnie widzimy wręcz nie­sa­mo­witą sku­tecz­ność PiSu: jest przy wła­dzy, mimo np ‘taśm prawdy’ popar­cie rośnie/spada ale jest wyso­kie; a może nawet wygra wybory samo­rzą­dowe… (przy­pi­sik: lubię mar­ke­ting :), lubię reklame i wg mnie ich rekla­mówki wybor­cze są w gro­nie naj­lep­szych… Samoobrona też ma bar­dzo dobre…).

    Wg mnie to jest kwin­te­sen­cja sku­tecz­no­ści bycia przy wła­dzy (choć już nie rządzenia/zarządzania, ale co im tam…)

    2.

    [quote] nie bie­rze udziału w gło­so­wa­niu, to IMO nie ma prawa do narzekania.[/quote]

    rów­nież się nie zgo­dzę (jak CoSTa), choć z tro­chę innych przyczyn.

    Daje sobie prawo do narze­ka­nia, gdyż aku­rat nie popie­ram demo­kra­cji, a trudno mi zagło­so­wać prze­ciw gło­so­wa­niu, więc wg mnie mogę narze­kać z pozy­cji spoza sys­temu. (choć raczej rzadko to robie, raczej mi się podoba cie­ka­wość współ­cze­snej sytu­acji) (a nie popie­ram demo­kra­cji m.in. za słabą sku­tecz­ność w powo­ły­wa­niu dobrych zarząd­ców, nato­miast dosyć dosko­nałą w powo­ły­wa­niu do wła­dzy świet­nych ‘utrzy­my­wa­czy się przy władzy’)

  4. aldek 03/11/2006 do 22:38 # Odpowiedz

    Pawle, i Tobie też, Kosto, nie przy­szło do głów, że rzą­dze­nie to nie są nakazy dyrek­to­riatu, zarzą­dzimy to, tamto, kalen­darz zmie­nimy, i od razu się rze­czy­wi­stość poprawi? Ja tam Kaczorów nie lubię, i gdzie mogę, tam ich nękam, ale kurka, wresz­cie w Polsce mamy poli­ty­ków z jajami, i poli­tyka stała się fra­pu­jąca, i obcho­dzi wszyst­kich, i wresz­cie mam wro­gów, któ­rych sza­nuję. Koniec tej ogól­nej mich­ni­ko­wej zgody, że rynek, że niskie podatki, że dzieci gła­skać, radia­ma­ryja nie słu­chać, tego całego gęgu, gęga­nia, glaj­szachtu z Czerskiej, że jak rywin przy­lazł, i wszy­scy wie­dzieli, to nikt nie napi­sał, bo Adam dzwo­nił, i pro­sił, by nie pisać (czy­taj, byś Pawle, i Ty, Kosto, byście nie wie­dzieli), koniec tego. Teraz jest czad, widzę mło­dych ludzi, po jed­nej stro­nie, po dru­giej, wresz­cie są emo­cje, przy rodzin­nym stole jest o czym poga­dać, jak w USA, gorąco jest, i ta gorączka jest demo­kra­cji potrzebna, bez tego zdy­cha, więd­nie, i umiera, staje się takim Rywinlandem, gdzie wszy­scy rąsia w rąsię kradną, a spory są na pokaz, bo i tak swój swego nie ruszy, teraz, słu­chaj­cie, to jest w tym wszyst­kim naj­pięk­niej­sze, oni się teraz naprawdę nienawidzą.

    I za to Kaczorom chwała. A rzą­dze­nie? Wbrew pozo­rom, jest ono funk­cją poli­tycz­nej wojny. Innymi słowy, jeśli Kaczor nie zaab­sor­buje wago­nów unij­nej kasy, to wyleci won na śmiet­nik histo­rii. I dobrze o tym wie. Ruszcie tyłki i zobacz­cie, ile jest remon­tów dróg. Wciąż za mało, tysiąc razy za mało, ale w porów­na­niu do belkowo-millerowej sta­gna­cji, pro­gress jest jak cho­lera. Jeśli Kaczki wylecą (oby) to ich następcy będą tak samo wyra­zi­ści, nawa­lanka będzie już stale. I za to Kaczkom chwała.

    • byte 03/11/2006 do 23:21 # Odpowiedz

      Jak widać CoSTa, część naszego narodu szcze­rze lubi napier­da­lanki na górze. Prawdopodobnie jest to ta część, która nie ma HBO i nie może sobie obej­rzeć „Rodziny Soprano”. A, prze­pra­szam, na TVN 7 też teraz leci.

      Co do dróg — przy­się­gam na Świa­to­wida, że wszyst­kie drogi w mojej oko­licy zostały zro­bione przez poprzed­nie rządy. Od jakie­goś czasu nic, zero. Widziałem za to w „Szkle kon­tak­to­wym” jak p.o. Marcinkiewicz otwiera dwa pasy drogi (dwa! oddziel­nie! w róż­nych ter­mi­nach!), którą to drogę zaczęli robić jego poprzednicy.

      Więcej nie napi­szę, bo mną tar­gają spa­zmy dzi­kiej radości.

  5. aldek 03/11/2006 do 23:54 # Odpowiedz

    Mną też tar­gają rado­ści spa­zmy dzi­kie, bo post byte jest tylko potwier­dze­niem tego, o czym pisa­łem. Także i ci rado­śni i ufni chło­pacz­ko­wie, w woj­nie chcąc nie chcąc udział biorą, i walą aż trzesz­czy. I o to w grun­cie rze­czy w tej zaba­wie cho­dzi, tefa­łeny, hbo i rodzina Soprano ma się do tego, jak cekiny do cha­bety, róż­nić się chłopy trza, a nie gęgać.

    Co do dróg, to przy­ja­cielu byte, zamiast gapić się w tele­wi­zor i modlić do świa­to­wida, rusz zadek. Poza swoją oko­licę, świa­to­wiec w końcu z Ciebie.

    • byte 04/11/2006 do 00:45 # Odpowiedz

      > róż­nić się chłopy trza, a nie gęgać

      Aldek, być może trak­tu­jesz poli­tykę jak igrzy­ska. Być może za mało masz w życiu adre­na­liny. Być może uwiel­biasz świat w odcie­niach czerni i bieli. Być może gra w sza­chy jest twoim ulu­bio­nym spor­tem. Być może poru­sza Cię, gdy jeden poli­tyk wrzuca dru­giemu od agen­tów, łeż-elit i wykształ­ciu­chów. Być może. Nie mie­szaj mnie jed­nak do tego, bo mnie to wcale nie pociąga. Nie krzycz mi do ucha „bierz go!”, bo to nie moja dys­cy­plina. Nie chcę się od nikogo róż­nić, chciał­bym się do jasnej cho­lery w końcu z kimś zgo­dzić. I to jest nor­mal­ność, przyjacielu.

      > Co do dróg, to przy­ja­cielu byte, zamiast gapić się w tele­wi­zor i modlić do świa­to­wida, rusz zadek

      Ruszam zadek co i rusz, na przy­kład do Niemiec, gdzie bez wrza­sków i „róż­nie­nia się” kraj rado­śnie turla się do przodu. Po nie­złych dro­gach się turla, dodajmy.

      Jak ostat­nio ruszy­łem zadek w kie­runku prze­ciw­nym, na Wrocław, to 40-kilometrowy odci­nek poko­ny­wa­łem dwie godziny. Więc bądź uprzejmy nie udo­wad­niać mi że zie­mia jest pła­ska a mamuty żyły w norach.

  6. aldek 04/11/2006 do 13:26 # Odpowiedz

    ii tam. Nie być­mo­żuj, tylko zro­zum. Ja Ci to wszystko wytłu­ma­czę, i tak to ole­jesz, bo Twoja tęsk­nota za zgodą naro­dową jest zbyt prze­można, ale może inni poczy­tają, i się zasta­no­wią. Więc po kolei.

    Generalnie, w cywi­li­zo­wa­nych demo­kra­cjach ist­nieją dwa rodzaje poli­tyki. Pierwszy, to anglosasko-amerykański, gdzie poli­tycy się ze sobą leją, czę­sto (jak w UK) nawet fizycz­nie piorą się po ryjach, nikt się nie patycz­kuje, walą aż im żuchwy trzesz­czą. Tu ważna uwaga: taki model poli­tyki wymaga ABSOLUTNEJ WOLNOŚCI I SWOBÓD OBYWATELSKICH, innymi słowy, napier­wa­lanki w Izbie Gmin mogą się tylko miał­kim rozum­kom z Białorusią koja­rzyć. Ale to zostawmy.

    Jest też model poli­tyki nr 2, nazy­wany fran­cu­skim. Dodajmy, lan­so­wany w Polsce po 1989 r. przez elity towarzysko-polityczne, wsie, od mil­lera, przez Kwacha, Michnika, Geremka a na Buzku z Krzaklewskim skoń­czyw­szy. Model ten polega gene­ral­nie na tym, że są ELITY, które budują zgodę naro­dową (czy­taj: rąsia, rąsia, willa pod mia­stem, 5% pro­wi­zji, rywin, sobotko, płk debiec), i rzą­dzą tłu­mem, zmie­nia­jąc się od czasu do czasu, ale nie tyka­jąc się za bar­dzo. Tak ino, na pokaz, potem razem wódkę piją, i gitarka jest.

    No i tera bedzie naj­lep­sze. Bo kraje z mode­lem anglo­sa­skim, jak UK czy USA zapie­przają do przodu, aż pisz­czy. A kraje z mode­lem nr 2, jak np. Francja i Niemcy, od dzie­się­cio­leci tkwią w sta­gna­cji, o czym możesz sobie poczy­tać choćby w gazet­kach takich jak eco­no­mist czy FT. A zrze­sze­nie państw budo­wa­nych na zasa­dach fran­cu­skiej poli­tyki, czyli UE, dostaje w tyłek od USA, że szkoda gadać, wpisz sobie do wyszu­ki­warki hasło Agenda EU i się pośmiej.

    Oczywiście, że miałki rozu­mek zaraz zawoła, że chciałby w Polsce takiej sta­gna­cji, jak w Niemczech i Francji. I na tą głu­potę rzecz jasna odpo­wie­dzi nie ma, poza taką, że fran­cu­ską metodą poli­tyczną nie dogo­nimy nie tylko Niemiec, ale nawet Chile, a wkrótce prze­goni nas Burkina Faso.

    To by było na tyle, chłopaki.

    • CoSTa 04/11/2006 do 13:52 # Odpowiedz

      ekhem, są pewne gra­nice bzdur, które można wygadywać.

      - ta rąsia myjąca rąsię zapew­niła ci stały średni wzrost gospo­dar­czy na pozio­mie z 4–5% (jak nie wyż­szym) rok w rok. zoba­czymy jak będzie gdy już pis tro­chę porzą­dzi. mam nadzieję, że to się nie zmieni.

      - jeśli miarą efek­tyw­no­ści ma być miara ilo­ści pęka­ją­cych cza­szek w par­la­men­cie to broń nas boże przed takim zeszma­ce­niem kul­tury poli­tycz­nej i nie tylko poli­tycz­nej. na mar­gi­ne­sie — zda­rza się posłom prać wszę­dzie, jak glob długi i sze­roki i nie jest to tylko domeną kra­jów anglosaskich.

      - „teraz kurwa my” powie­dział przed­sta­wi­ciel któ­rej elity towarzysko-politycznej?

      - nikt nie mówi, że unia euro­pej­ska jest bytem ide­al­nym. przy­naj­mniej nie wpier­dala się innym kra­jom pod byle pozo­rem z kil­ku­set­ty­sięczną armią wpro­wa­dza­jąc tam pożal się boże porzą­dek oparty na pęk­nię­tych czaszkach.

      a teraz serio: myślisz, że jak pół pol­ski będzie się napie­przało z drugą połową pol­ski to z tego co wynik­nie? nowa jakość? wszy­scy staną się lepsi? kraj zacznie się szyb­ciej roz­wi­jać? przy­bę­dzie ci od tego w portfelu?

      dla mnie EOT, to nie ma sensu. kul­tu­rowo różni nas przepaść.

    • byte 04/11/2006 do 14:30 # Odpowiedz

      Dla mnie komen­tarz mie­siąca, wyczu­wam deli­katną woń paranoi.

      EOT.

  7. waltharius 04/11/2006 do 14:29 # Odpowiedz

    Ciekawy wpis, ale jesz­cze cie­kaw­sze komen­ta­rze. W pierw­szej chwili też chcia­łem powie­dzieć, że skoro nie idziesz do gło­so­wa­nia to z tym narze­ka­niem tak śred­nio, ale Twój argu­ment ma sens. Ja też nie gło­so­wa­łem bo nie ma na kogo, a sumie­nie mi nie pozwala gło­so­wać na mniej­sze zło. Powinna być opcja „gło­suje prze­ciw” i zazna­cze­nie jej dawa­łoby ujemne punkty wszyst­kim par­ty­jom… hehe

    Co do reszty dys­ku­sji, szcze­gól­nie co do koń­cówki, rów­nież wielce cie­kawe i poucza­jące, ale to, że ktoś sie pie­rze po mor­dzie nie ozna­cza, że takie pra­nie się jak piora się u nas, a piorą się ino w inny spo­sób jest dobre dla kraju. Układy, szare sieci i inne „pro­blemy” z jakimi mie­rzy się nasz rząd to zabawa. Poniosło ich, ponio­sła ich ich nie­na­wiść, zaścian­ko­wość i miał­kość. Niech się piorą po pyskach jak w UK — może zadbają o służbę zdro­wia wtedy. Ale niech coś sen­sow­nego robią. Bo teraz nie robią nic!!!! A to co się dzieje to „wina” prze­szłych rzą­dów jest.

  8. aldek 04/11/2006 do 18:56 # Odpowiedz

    Costa możesz ze mnie robić głupka, to nawet fajne, i mnie to jakoś tam bawi, ale argu­ment o 4–5 proc. wzro­ście PKB jest do bani, bo Polska jest obec­nie wypa­lo­nym tygry­sem Europy, i zaprze­pa­ściła naj­lep­sze szanse roz­woju. To, że było te 4,5 nie ozna­cza po pro­stu, że nie mogło być wię­cej. Rąsia rąsia, którą tak chwa­lisz, zafun­do­wała nam odętą, sko­rum­po­waną biu­ro­kra­cję, wyso­kie podatki i chro­niczną nie­wy­dol­ność wszyst­kiego, na co łożymy, od woj­ska, przez poli­cję, służbę zdro­wia, a na szkole skoń­czyw­szy. I cho­ciaż nie wiem jak­by­ście kom­bi­no­wali, to Kaczorów tym łaj­nem nie ubru­dzi­cie, bo oni w te klocki nie grali, dopiero zaczy­nają. Teraz mają szansę — i moim zda­niem ją zmar­nują, i tu nie ma mię­dzy nami róż­nicy. Ze trzy razy zastrze­ga­łem, że Kaczorów nie lubię, ale tro­chę ina­czej niż ta cała, zde­fi­nio­wana przez drugą stronę GW gęgal­nia. Kaczory to taki kla­syczny przy­pa­dek pol­skiego „zło­tego rogu”, dostali szansę i narzę­dzia, by skoń­czyć to bagno, a zostaną ograni przez takich wsio­ków, jak Lepper, Beger czy Filipek. I to jest dopiero dra­mat histo­ryczny, a nie te wasze gęgi.

    Costa, pol­ską poli­tykę obser­wuje od 10 lat. Zawodowo, jako redak­tor naj­więk­szych pol­skich gazet, i to doświad­cze­nie pozwala mi wie­rzyć, że bzdur nie piszę. Trzymaj się, chło­pie, i dbaj o rodzinę. Bo rodzina naj­waż­niej­sza. EOT

    • CoSTa 04/11/2006 do 20:08 # Odpowiedz

      ba, pew­nie że można było lepiej. ZAWSZE można lepiej patrząc z per­spek­tywy czasu. sorry ale to głupi argu­ment bo zawsze po czymś, co się wyda­rzyło, mogę powie­dzieć, że można było to zro­bić lepiej. zro­biono jak zro­biono. nikt nie zaka­zy­wał się kaczor­kom czy komu­kol­wiek innemu wtedy „ubru­dzić” i robić rze­czy po swo­jemu i — to mityczne — lepiej. tylko gdzie się ci wszy­scy wspa­niali refor­ma­to­rzy podziali? dla­czego nie zostali wybrani? no taaak… układ i myjące się wza­jem­nie rąsie pew­nie w urnach pogrze­baly, ogłu­piły naród, wyprały mu mózg gazetą wybor­czą i zostały wybrane tym spo­so­bem. chry­ste, że też mi to przez kla­wia­turę (ładną, makową :)) przechodzi…

      a może po pro­stu nikt nie miał wtedy lep­szego pomy­słu (włą­czyw­szy w to dzi­siej­szych wybrań­ców narodu) i robiono to, co można było zro­bić? pew­nie, że można skre­ślić te lata jed­nym rado­snym hasłem „układ roz­kradł nam pań­stwo”. to roz­kra­dzione pań­stwo nie­źle sobie jed­nak radzi gospo­dar­czo (choć mogłoby lepiej, oczy­wi­ście że tak), afer w nim jak wszę­dzie na świe­cie, do nie­dawna zna­czyło coraz wię­cej za gra­nicą, stało się czę­ścią dużych mię­dzy­na­ro­do­wych orga­ni­za­cji… ja się tego nie wsty­dzę i być może to nas różni.

      grali w te klocki, pew­nie że kaczyń­scy grali — par­tii nie mieli? rzą­dzić nie chceli? swo­ich wizjii kraju nie snuli? w poli­tyce nie uczest­ni­czyli? w kan­ce­la­riach i na sta­no­wi­skach nie sie­dzieli? come on… nawet ja to pamię­tam, mimo iż nie jestem 10 lat redak­to­rem gdzieś­tam (nie impo­nuje mi to, i kom­plet­nie niczego jak widać nie implikuje).

      co do rodziny to zga­dzam się i pod­pi­suję rękami i nogami. i okej, dotrzy­muję słowa i koń­czę. ot po pro­stu powstrzy­mać się nie mogłem :). też się trzy­maj i dzięki za wymianę zdań. to dobrze robi, krew rozgrzewa :)

    • btd 04/11/2006 do 21:33 # Odpowiedz

      Jak Costa moze z cie­bie robic glupka, jak sam sobie z tym radzisz i z posta na post jestes coraz lepszy?

    • YaaL 06/11/2006 do 16:29 # Odpowiedz

      aldek, taki poziom dys­ku­sji, argu­men­ta­cji i mery­to­ryki jest obo­wią­zu­jący dla szefa działu poli­tyki w „Fakcie”, czy tylko po godzi­nach ci się obniża?

  9. Walth's World 05/11/2006 do 17:58 # Odpowiedz

    G?osowa? czy nie? Ruszy? dup­sko z domu w nie­dziel? czy popija? piwko i mie? to w sze­roko poj?tym powa?aniu?

    Kolejna dyle­mata wspó?czesnego Polaka. Jedni krzycz?, ?e do wybo­rów musowo i??, ?e to *oby­wa­tel­ski obowi?zek*, ?e jak nie, to pó?niej niech jede

Dodaj komentarz