Menu serwera

Da Majek u pani doktór

Cholera, coraz więcej mi ucieka z życia rodzinnego. Coś trzeba przedsięwziąć w robocie i jakoś się zza biurka wyrwać bo mijają mnie smaczki rodzicielskiego życia. Otóż bowiem wczora z popołudnia opiekunka Wandzia wzięła da Majka pod pachę i ruszyła do szpitala na zaplanowane badania (ciągle po chorobie badają Majkę co też jej tam może być). Tam weszła w kolizję czołową z Dorophą, która się z nią w owym szpitalu zmówiła. Doropha przejęła „towar” i z „towarem” ruszyła do gabinetu Pani Doktór Od Czegoś (strasznie trudna nauka ta medycyna – nie idzie spamiętać czy to była laryngologia, reumatologia, stopologia czy inna fuckinglogia :)). A tam da Majek dał Koncert.

Ponoć zesztywniała jak deska, lekko nogi miała podkulone i wrzeszczała całym swoim dziecięcym gardłem ile tylko wlezie. Histeria. Ale taka na maksa. Nie szło jej ruszyć, zgiąć, położyć czy co innego z nią zrobić. W końcu ją tam przebadali ale co się ponoć Doropha namęczyła z uspokojeniem… Wandzia mi dziś relacjonowała z rana bardzo przejętym głosem, że wracała ze szpitala do chałupy ale jak usłyszała to wycie, to wyjść nie mogła i z niedowierzaniem gapiła się co z takiego małego dziecka wyleźć potrafi. Whoa! Egzorcysta? :)

Nie no, podśmiechujki mogę sobie robić ale jutro z rana ląduję w przedszkolu z da Majkiem bo jutro Majkę czeka jej pierwsza prawdziwa edukacyjna uroczystość: Pasowanie Na Przedszkolaka! Szczegółową relację oczywiście zdam, jakżeby inaczej :)

9 odpowiedzi do Da Majek u pani doktór

  1. byte Listopad 21, 2006 o 09:04 #

    Luuuuzik, my ostatnio z Miłoszem kopnęliśmy się do okulisty (do okulisty! żadnego tam chirurga!). Jak młody dał głos, to szyby się w budynku trzęsły a ja na dłuższą chwilę ogłuchłem.

    Może zrobimy duet? :)

  2. Hadret Listopad 21, 2006 o 09:51 #

    Ponoć ja też się zawsze darłem u lekarzy, więc Da Majka rozumiem doskonale ^_^ Trenuj głos małej, to może wyrośnie nam druga Katarzyna Nosowska (:

  3. btd Listopad 21, 2006 o 12:25 #

    Hehhe to ja sobie wyobrazam co bedzie jak w przyszlosci moj potomek/potomka zacznie cwiczyc wokal w stylu tego co ja slucham. Szyby pojda jak nic :-D

  4. dely Listopad 21, 2006 o 13:00 #

    Nie macie podejścia psychologicznego ;) Mój Junior, kiedy idzie do dentysty to nie idzie leczyć zębów tylko:

    – na malowanie na nowo zębów, żeby były białe (impregnacja i czyszczenie)

    – po naklejki (dentystka rozdaje po zabiegach)

    – pojeździć na kosmiczno-robotowym fotelu (fotel dentystyczny)

  5. CoSTa Listopad 21, 2006 o 15:31 #

    [b]byte[/b]: z tym duetem pomysł zaiste zacny :). a miłosza doskonale rozumiem. mnie na ten przykład na samą myśl o okuliście oczy łzawią. jakiś uraz psychosomatyczny :)

    [b]hadret[/b]: myślisz, że to od darcia ryja nosowska śpiewa fajnie? eeech, gdyby to było takie proste byłbym dziś pavarottim :)

    [b]btd[/b]: spoko btd. wszystko da się obejść. damajkowe testowanie nowo nabytego (co za kretynizm!) bębenka przetrwaliśmy z dorophą w pokoju obok. gdy twój potomek zacznie grzmieć to po prostu się wyprowadzisz ;)

    [b]dely[/b]: to wszystko niestety nie działa :/. mała ma uraz do białych kitli, czego nie rozumiem zupełnie – nie ma nic bardziej seksownego przecież niż apetyczna babeczka wbita w solidnie nakrochmalony stroik pielęgniarki. czasem swojej córki nie rozumiem :)

  6. (head)log Listopad 21, 2006 o 16:01 #

    Dziwnie się to koło losu kręci. Czasami chyba jest mocno zwichrowane, ale ma cechę powtarzalności. Oto Kacperek powiela niemal co do tygodnia to, co spotkało Paulinkę w wieku jednego roku – tzw. gorączkę …

  7. dely Listopad 22, 2006 o 06:28 #

    Wczoraj właśnie Junior wrócił od dentysty i co prawda naklejki się skończyły, ale dostał kolorowankę :)

    byte: może po prostu dziecko trafiło raz na jakiegoś idiotę i teraz ma uraz, wcale się nie dziwię :/

  8. cinnamon Listopad 30, 2006 o 08:38 #

    Jak nasze zaczyna się drzeć i to tak na serio, to szklanki, kuifle, kieliszki, słowej szkalne naczynia zaczynają ‚śpiewać’ i drżeć… mała lubi śpiewać, ale krzyk to ma nieznośnie donośny :/

  9. CoSTa's Family Page Kwiecień 23, 2007 o 20:38 #

    Wziąłem sobie dziś zaległy dzień wolnego. A co, tak zaraz przed targami i pewnie z zaskoczenia (choć maile z informacją do szefowej słałem i mam na to dowody!) wziąłem i sobie wybyłem. W sumie to wyjścia nie było sensownego innego a bo na dziś wypadały za

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Słucham… 2006.11.20

Nowy cykl/kategoria? A gdzie tam, po prostu z braku czasu na opisanie wszystkiego, co chciałoby się opisać - skracam swoje...

Zamknij