Menu serwera

Dokąd zmierzasz telewizjo publiczna?

Byte pisze o swoich odczuciach po obejrzeniu wieczoru wyborczego w naszej kochanej telewizji publicznej. Komentując jego wpis przyznałem się do całkowitego olania tegoż wieczoru a szerzej rzecz ujmując – olewania TVP w ogólności. Żaliłem się w tym temacie już na blogu Krzycha, temat poniekąd ruszył też dziś Rafi i coś w końcu zmusiło mnie do naklepania tych kilku zdań. I tu małe stop, bo za deklaracjami idą i czyny a to oznacza, że na TVP i abonament nie daję ani złotówki, choć przecież powinienem.

Ale nie daję i dawać nie mam zamiaru. Powodów głębokiego poważania przepisów, które każą mi to robić jest kilka a oto niektóre z nich:

Telewizja publiczna już od dawna nie jest publiczna tylko partyjna. Po każdych wyborach sytuacja się powtarza i TVP staje się łupem ekipy aktualnie stojącej przy sterach władzy. Niezależnie od opcji politycznej, z lewa na prawo, TVP przechodzi po prostu z rąk do rąk a to budzi mój bunt wielki. Nie, nie dlatego, że TVP jest telewizją na usługach polityków – pokażcie mi w tym kraju medium nie opowiadające się za jakąś opcją polityczną a mały pomniczek owemu medium postawię. Tyle że jest dosyć znaczna różnica między „być na usługach” a „opowiadać się za opcją” a TVP pod rządami jednego czy drugiego prezesa z partyjnego namaszczenia stanowczo już przesadza z wiernopoddaństwem. Skoro więc TVP jest telewizją partyjną, to prosiłbym nazywać rzeczy po imieniu i opłacać swoją telewizję z funduszy partyjnych. Ja rozumiem, że partie dotowane z budżetu (czyli podatków) właśnie to robią dotując TVP z pieniędzy publicznych (czyli podatków) i w sumie na jedno wychodzi ale ja mimo wszystko upierałbym się przy tym, by rzeczy robić jak należy i nie stosować tak popularnych ostatnio „skrótów myślowych”. Niechaj partia weźmie tych pieniędzy z budżetu więcej i opłaci swoją telewizję. Niby pierdoła ale ładnie pokazuje, ile publicznych pieniędzy nas partie kosztują.

Oferta programowa TVP już dawno zaczęła lecieć na pysk po równi pochyłej. Aby zarobić jak najwięcej wszelkie co ambitniejsze propozycje programowe przenosi się do kanałów tematycznych (kolejny czas reklamowy), pozostawiając rozrywkę i więcej czasu reklamowego dla tego głównego kanału, o wciąż sporej oglądalności. Okej, to racjonalne działanie i tak to się robi. Problem w tym, że tak robi się w telewizjach prywatnych a nie utrzymywanych z abonamentu a de facto podatku od odbiornika telewizyjnego. Za kompletne nieporozumienie uważam więc stan, w którym z moich pieniędzy (których na szczęście nie płacę) miałaby się żywić telewizja, która działa jak każda inna prywatna telewizja mająca głównie zarabiać, a więc przynosić zyski. Telewizja, która jest nastawiona na przynoszenie zysków jakoś kłóci mi się ze słowem „publiczny” nie dlatego, że zarabia pieniądze, tylko dlatego, że ciągnąc kasę z dwóch źródeł (podatek i reklamy) funduje nam tak nieprawdopodobnie miałką papkę, że czasem aż ręce opadają a paluchy same układają się na pilocie w poszukiwaniu czegokolwiek innego. Na to już zgody z mojej strony nie ma bo to oznacza, że instytucja szukająca czegoś w mojej kieszeni (nie znajdzie tam nic :)), trwoni środki na kompletnie inne cele niż tak zwana „misja” nakazuje. „Albo rybka, albo pipka” jak mawiał Balcerek i albo TVP utrzymuje się z pieniędzy publicznych, albo jedzie na dwa baty i serwuje nam taki program, że głowa mała. TVP i owszem jedzie na dwa baty ale program oferuje cieniutki a produkcja nowych programów, filmów, dokumentów czy co tam jeszcze telewizje produkują – to wszystko leży po prostu. Bogatszy a czasami zdecydowanie wręcz bardziej ambitny program oferują stacje komercyjne nie mające wsparcia w abonamencie. Mało tego, często te stacje ów program tworzą same w swoich studiach a nie tylko kupują gotowe już wyroby. Dlaczego więc mam łożyć na coś, co nie oferuje jakości, jaką potrafią zaoferować telewizje nie grzebiące mi przy okazji w portfelu? To smutne ale doszło do tego, że jedyną przewagą TVP nad takim np. TVN jest tylko i wyłącznie brak przerw na bloki reklamowe w nadawanych filmach. A czasami i ta przewaga jest dyskusyjna.

Kolejnym powodem jest wspomniany już przeze mnie abonament, który w moim odczuciu jest po prostu podatkiem. Zacznę może od tego, że płacę abonamentów kilka: za telefon stacjonarny, za telefon komórkowy, za internet, za telewizję kablową… Dobrowolnie zobowiązuję się do wnoszenia ustalonej, periodycznej opłaty za konkretną usługę. Słowami-kluczami są tu dla mnie „dobrowolnie” i „usługę”. Abonament telewizyjny czy radiowy za nic nie jest opłatą wnoszoną „dobrowolnie”. Nawet jeśli płaciłbym go z uśmiechem na ustach, robiłbym to w wyniku jednostronnie nałożonego na mnie, prawnego obowiązku wynikającego li tylko z faktu posiadania odbiornika telewizyjnego. Nie ma więc mowy o dobrowolności. Teraz czas na słówko „usługa”. Płacąc abonament za telewizję kablową (btw – czy kablówki nie muszą płacić takoż za nadawanie programu TVP? Czyżby ktoś kasował siano podwójnie – z kabla i z abonamentu?), doskonale wiem za co płacę – płacę za usługę przesyłu sygnału do mojego odbiornika. W przypadku abonamentu za TV publiczną nie wiem w sumie za co bym płacił. Najprawdopodobniej po prostu miałbym utrzymywać TV publiczną. Okej, nie ma problemu tak długo, jak długo telewizja realizowałaby misję telewizji publicznej. A nie mam takiego odczucia. Ja rozumiem, że TV publiczna musi na siebie zarobić i fajnie, kiedy przynosi zysk ale czuję, że w pogoni za pieniądzem (co nie jest działaniem przecież złym!) TV publiczna zapomina o tym, że jest publiczna i że prócz zarabiania pieniędzy wymaga się od niej nieco więcej. Bo między innymi z tego powodu dostaje pieniądze z tzw. abonamentu. Bo między innymi dlatego posiadacze odbiorników telewizyjnych, nawet jeśli TV publicznej nie oglądają, mają obowiązek płacić podatek nazwany „abonamentem”, który to podatek jest płacony także na zaspokojenie finansowych potrzeb TV publicznej i z którego to podatku TV publiczna ma produkować programy nieco ambitniejsze niż kupno kolejnych formatów zagranicznych teleturniejów. I – po raz kolejny – bardzo bym chciał, by rzeczy nazywane były po imieniu. Niechaj ów „abonament” zostanie nazwany per „podatek” i nie będę miał większych oporów przed płaceniem. Teraz mam, bo strasznie nie lubię, gdy ktoś sięga mi do kieszeni nie mówiąc jasno po co tam sięga. Może to i pierdoła ale jak widać dla mnie istotna.

Ogólnie dla TV publicznej mam ogromny szacunek za to, co przez dziesiątki lat swojego istnienia stworzyła i co przez cały ten czas trwania wyprodukowała. Nie mogę wręcz ścierpieć tego, jak produkcja rozmienia się na drobne w kolejnych serialach z plebaniami w tle. Jak cierpi dokument – tak przecież silny w naszym kraju a tak gwałtownie potrzebujący dofinansowania by coś znaczyć na arenie międzynarodowej. Nie mogę wręcz patrzeć na to, co zrobiono ze sztandarowymi Wiadomościami – piętnastominutowy program już nawet nie informacyjny, tak napakowany reklamami pomiędzy wejściami, że bardziej już chyba nie można. Co to ma do cholery być? Na to mam dawać swoje pieniądze? Sorry ale nie. Nie wymagam, by telewizja była ósmym cudem świata ale domagam się, by próbowała nim być realizując swoją szczytną misję. Bo próbować trzeba, bo tylko w ten sposób można stworzyć jakąś jakość i mieć czelność grzebać w mojej kieszeni.

6 odpowiedzi do Dokąd zmierzasz telewizjo publiczna?

  1. RAFi Listopad 14, 2006 o 16:53 #

    Ładnie CoSTa. Jak znajdę czas, to być może naskrobię coś u siebie w tym temacie.

  2. zx Listopad 14, 2006 o 17:15 #

    No tak. Bo jak kupię sobie telewizor np. do konsoli (bo TV nie oglądam praktycznie w ogóle) to i tak muszę płacić. Bzdura całkowita.

  3. Alex Listopad 14, 2006 o 20:55 #

    Jako ciekawostka, w Niemczech chcą od Nowego Roku wprowadzić opłaty abonamentowe na wszelkie urządzenia zdolne do odbioru programów telewizyjnych, a więc np. komputery podłączone do internetu, czy nowoczesne komórki :-) Jak możecie sobie wyobrazić, dyskusja jest tam niemniej gorąca. Nawiasem mówiąc ich telewizja publiczna (sporo programów regionalnych) jest na nieporównywanie wyższym poziomie, co oczywiście nie zmienia archaiczności tego „podatku”

  4. ajgon Listopad 14, 2006 o 21:59 #

    Jak zwykl mawiac, wielce Szanowny p. Janusz Korwin-Mikke -> Technologia zmienia sie w tak szybkim tempie, ze Panstwo nie jest w stanie wymyslac tak samo szybko idiotycznych przepisow.

    Dlatego nie mam TV w domu i nie zamierzam miec, komputer nadaje sie do tego swietnie. Aczkolwiek, cos czuje, ze wyobrazni naszym rzadzacym nie zabraknie i niedlugo wymysla podatek od komputera i internetu – w koncu mozemy na rzeczonych komputerach w rzeczonym Internecie przypadkiem ogladac strony rzadowe. A wiec „publiczne”.

    A tak nawiasem mowiac, moim zdaniem publiczne powinny byc tylko sluzby mundurowe i kible. Ale to juz pewnie nie za mojego zycia.

  5. RAFi Listopad 15, 2006 o 17:01 #

    W sumie ja to przewidziałem. Te cyrki z TVP. Rok temu:

    „tvp przestanie ukrywać się ze swoją świętością wprowadzając jeszcze więcej programów katolickich wraz z zamianą promujących nienawiść i zło Wiadomości na Ogłoszenia Duszpasterskie”

    [url]http://ja.rafi.pl/2005/10/24/no-to-mamy-prezydenta/[/url]

    p.s. czekam jeszcze kiedy sprawdzi się to:

    „będzie zakłócany sygnał takich stacji jak TVN”

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Moherowa czapka z daszkiem

Nooo... Dziś w tramwaju, w drodze do pracy, zobaczyłem coś, co mnie zupełnie rozwaliło pomysłowością, wykonaniem i ogólną miodnością -...

Zamknij