Menu serwera

Słucham… 2006.11.20

Nowy cykl/kategoria? A gdzie tam, po prostu z braku czasu na opisanie wszystkiego, co chciałoby się opisać – skracam swoje wypociny w temacie muzycznych recenzji do minimalistycznego kciuka w górę i kciuka w dół. Czasem może z dwa słowa więcej warto będzie wrzucić. Po prostu biorę na klatę muzę, która mnie się zasysa i piszę co mnie (MNIE! niekoniecznie TOBIE o czytający te słowa – wszelkie nieporozumienia z tego wynikłe rozwiązuję półobrotem na moją korzyść :)) się podoba lub nie. Nie ukrywam, zainspirował mnie Byte. O ile jednak on ma jak widzę ambicje krytyczne :), o tyle ja ich nie mam wcale i po prostu piszę co mi podeszło, a co nie. Klepię w sumie na bieżąco, zaraz po przesłuchaniu (a czasem i w trakcie) muzyczki. Po prostu w tle jest sobie notatnik otwarty a w nim na bieżąco zapisywane są uwagi do danego albumu. Dwie-trzy, więcej na więcej nie ma czasu niestety :/.

No to ruszajmy z urobkiem dnia dzisiejszego:

Askeladd – Askeladd Opus 1 (pobierz album)
Kciuk w dół. Szkoda czasu. Zapowiada się fajnie ale z czasem wychodzi prosta, cepowa, młócowa konstrukcja z elementami bzdurnej ornamentyki. Eksperymentować też trzeba umieć. Jakość dźwięku nawet jak na darmowe ssanie jest co najwyżej średnia. Takie sobie i nie warte marnowania pasma.

Atomizer – Rubber Youth
Kciuk w dół. Elektroniczna młóca dla fanów gatunku. Hałaśliwie, bez większego ładu i składu. Umc, umc w nieco bardziej dopracowanym wydaniu. Niewiele wnoszący zbiór hałasu. Jeśli ktoś lubi – proszę bardzo. Kick z twardego w trybie pilnym.

Atriplex – The Empire Will Fall (pobierz album)
Kciuk w górę. Dla zatwardziałych fanów ambientu, zabawy z dźwiękami (bardzo spokojnymi) i elektroniki spod znaku wciśniętego na kilka minut klawisza na keybordach. Warto.

Drugged Killer – Dead Killer Fear of Murder (pobierz album)
Kciuk w górę. Ot niegłupie granie w mrocznych klimatach. Taki dark ambient. Album wart uwagi, nawet jeśli objętościowo niewielki. Lubisz mroczniejsze klimaty? Śmiało bierz. Jakość taka sobie cholera :/. Kawałek „Drink Reingold” to to, co papa CoSTa lubi BARDZO. W kawałku numer 5 siedzą za to sample z Conana. Wzruszyłem się :)

Eiohaki – Mono-Tone (pobierz album)
Kciuk raczej w dół. No cóż, ambicji odmówić nie można ale jakoś mnie ta elektronika nie przekonuje. Czegoś w tym graniu brakuje. Zbyt jednowymiarowe to jest, choć kompozycje minimalistyczno-ciekawe. Ale to za mało, na dłuższą metę po prostu nuży.

Entrance – Prayer of Death
Kciuk zdecydowanie w górę! Kochani, czegoś takiego nie słyszałem od czasów rewolucji lat 60-tych :). FE-NO-ME-NAL-NY album! Kawałek otwierający niszczy a dalej jest jeszcze lepiej. Świeże choć diablo oldschoolowe brzmienie. Polecam miłośnikom flowerpowerowej psychodelii i maniakom LSD w ilościach znacznych. Muza jeździ po zwojach jak trzeba. Tu jest wszystko – smyczki, sitary, przesterowane gitary, narkotyczny wokal… Pytanie kiedy następna wycieczka ;)

Gregcoccetta – Proselytism (pobierz album)
Kciuk w dół. Młóca i to z tych niezbyt fajnych. Kawałek otwierający odstrasza skutecznie. Utwór drugi już jakąś tam jakość prezentuje ale nadal tylko dla maniaków umcy, umcy. Kick z twardego w trybie pilnym.

Incubus – Light Grenades
Kciuk w dół. Dla miłośników hałasu, od którego boli po dwóch kawałkach głowa. Rock? Indie? Diabli wiedzą co to za gatunek. Jedno jest pewne: to gatunek męczący. Mnie kompletnie to nie pasuje.

Lovely Girls Are Blind – Gennevilliers (pobierz album)
Kciuk nieśmiało w górę. Strasznie to smętne niemniej to kawałek dobrej, darmowej muzyki do wzięcia. Trochę zbyt pretensjonalne i zbyt garażowe w brzmieniu (w sensie braku chyba profesjonalnego studia do zgrania materiału). Całość wypada jednak in plus.

Mi Rara Coleccion – CD (pobierz album)
Kciuk w górę. Jak na granie za free to mamy tu bardzo ładny kawałek melodycznego rocka/indie. No i po hiszpańsku (chyba :)) z fajnym w dodatku żeńskim wokalem (miejscami laska sobie nie radzi ale na szczęście nie razi to bardzo). Fajne aranżacje, dobre wykorzystanie elektroniki w tle… Brać, nie marudzić.

NO – Laissez-moi passer (pobierz album)
Kciuk w górę. Francuski blues w nieco knajpianym ale pełnym uroku wydaniu. Przesympatycznie się tego słucha a piwo piło by się przy tym mniodnie. Wokal dobry, kompozycje jak najbardziej mieszczące się w bluesowym mainstreamie… Dla fanów bluesa rzecz chyba warta uwagi.

The Abogix J.K. – Welcome in My Dreams! (pobierz album)
Kciuk w górę. Miłe miejsce dla lubiących ambient, elektronikę i eksperymenty ale bez przegięć. Nie cierpię po prostu różnych pseudomuzyków kręcących gałkami i męczących słuchacza półgodzinnymi „kompozycjami” pisków i czego tam jeszcze. Takie „eksperymenty” robi da Majek i ma bana na przedmioty, którymi eksperymentuje. Wszystko ma bowiem swoje granice – cierpliwość słuchacza także. Abogix nie wystawia cierpliwości na próbę choć lubi nieco poeksperymentować. Troszkę to zbyt hermetyczne, być może powinien chłopak wzbogacić nieco brzmienie i zyskać nieco przestrzeni. Oj, wtedy mielibyśmy do czynienia z jedną z fajniejszych płytek z elektroniką. Ale i tak brzmi to bardzo dobrze w uszach miłośnika elektroniki w różnych jej postaciach. Kochani, to jest do wzięcia za free. Jeśliś miłośnik ambientu i brzmień w ten deseń – po prostu trzeba! Materiał nie jest lekki ale też nie zostawia z pustymi rękoma. Coś z przesłuchania tej płyty jednak się wynosi.

VA – Buddha Sunrise
Kciuk w dół. Trzypłytowe wydawnictwo z ambientem, chilloutem, downtempo, lo-fi i co tam jeszcze jest pokrewne gatunkowo. Problem z tą kolumbryną jest taki, że dobrano materiał bardzo nierówno i niekonsekwentnie. Tworząc składanki trzeba zwracać na to uwagę bo później mamy coś, co jest nagminne w tym wydawnictwie: całkiem fajowe kawałki brzmiące lekko orientalnie przeplatane jakimiś rytmami latino i diabli wiedzą skąd wziętymi i co tam robiącymi melodyjkami z samplerów „The Best of Relaxing Imagination” czy coś w tym stylu. Mówiąc nieco bardziej kolokwialnie – z dupy te melodyjki się tam biorą, ot co :). No na boga… Gorzej, że te orientalne kawałki są autentycznie dobre i giną w chłamie. Z tych trzech płytek sprzedawanych za pewnie 40 ojro, dałoby się wykroić jedną w miarę sensowną, na którą przecież nikt by aż tyle nie wywalił siana. No i mamy kilka rodzynków w parującej kupie. Odradzam. Nawet gdybym miał kasę, w życiu bym na to jej nie wydał.

VA – ReCloned
Kciuk w dół. Nawet w swojej kategorii (taneczna elektronika) składanka sprawdza się tak sobie. Co prawda nie skręca w kierunku umcania, trzyma bicik jak należy i nawet jeśli melodyjki są głupie czy naiwne – taki już jej urok. Niemniej te melodyjki są po prostu zbyt głupie a całość zbyt obciachowa, by w ogóle myśleć o włączeniu tego na imprezie. Wonieje odkurzonymi rytmami disco i o ile pomysł był niezły, o tyle niestety nie ma to uroku gorączki sobotniej nocy :/. Zdaje się tak swoją drogą, że to remiksy są jakichś kawałów z głębokich lat 70-tych… Szkoda bo pomysł naprawdę fajny ale realizacja niestety leży. Więc spadówa – kick z twardego.

To mniej więcej tyle na dziś. Jutro kolejna dawka bo spodobało mi się :)

5 odpowiedzi do Słucham… 2006.11.20

  1. RevPeter Listopad 20, 2006 o 16:02 #

    Z tą Buddha Sunrise chodzi o Buddha Ten Years? Znajomy ma wszystkie płyty Buddha Bar, a składanki z różnych płyt rzeczywiście nie trzymają się przysłowiowej „kupy”. Polecałbym raczej inne albumy z serii BuddhaBar, tylko podobno są z trzech miejsc świata, więc trzeba się przyjrzeć co się słucha. Przeważnie to co za free jest gówno warte.

    • RevPeter Listopad 20, 2006 o 16:07 #

      Aha, to nie ten album, *[url=http://www.leechers.info/va-buddha-bar-ten-years-2cd-2006ambient-chil]tutaj[/url]* znajdziemy BB TY.

  2. reborn Listopad 20, 2006 o 17:03 #

    Cholibka…Do wszystkiego(prawie) link do downloadu jest, ale już do Entrance – Prayer of Death nie ma. Jest jakaś szansa na pojawienie się?

    • CoSTa Listopad 20, 2006 o 19:44 #

      no nie bardzo. te albumy, do których linkuję, są free – reszta (bez linków) skradziona. emule/torrent will do the trick.

  3. przemk Listopad 21, 2006 o 07:02 #

    OOO, już wreszcie wiem skąd ściągać legalną muzykę! Czy znasz jeszcze jakieś inne serwisy, oferujące fajną muzykę mp3/ogg poza jamendo?

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Salzburg – wypad w delegację

moja firma ma się dobrze :)Po nie wiem już nawet jak długim czekaniu, nareszcie dostałem w łapki swoje zdjęcia z...

Zamknij