Menu serwera

Słucham… 2006.11.27

Po weekendowej przerwie czas na kolejną porcję muzyczki do szybciutkiego opisania. Tak tylko przypominam zasady:

  • zasysam z różnych warezów i darmowych serwerów sporą ilość muzyki
  • słucham jej sobie (zazwyczaj w robocie bo mam tu osiem godzin swobodnego słuchania)
  • muzysia podoba mi się albo i nie
  • piszę pokrótce o tym, że mi się podoba albo nie
  • MNIE – niekoniecznie musi się ta muzyka podobać (lub nie) TOBIE, o czytający te słowa. Jadę subiektywnie do bólu więc proszę się nie gniewać jeśli coś, co uważasz za genialne wydaje mnie się ostatnim gniotem i piszę o tym głośno i wyraźnie. Takie to już prawa pluralizmu :)
  • piszę krótko i staram się na temat
  • nie opisuję singli. za dużo tego by było…
  • mam czasem chore gusta ;)

To tyle tytułem przypomnienia. A dziś pod nóż trafiły (są fajne albumy!):

Alpha Circuit – Module-Z
Kciuk w poziomie. Umca 140bpm. Takie rzeczy też czasem zasysam i słucham. Bo – to niewiarygodne, ja wiem – to potrafi w człowieku wyzwolić czasem sporo energii. Od tego w sumie taka muza jest. Warunek: umca musi mieć klasę i prezentować coś więcej niż dokonania rodzimych pożal się boże „DJów” a’la manieczki. Ten krążek ma energetyczny potencjał, to trzeba mu oddać. Ale z tą klasą to już różnie bywa. Czasem jest smacznie, czasem potrwa wzbudza odruch wymiotny. No i kciuk w poziomie w związku z tym. Ale przy trzech-czterech kawałkach pomachałbym brzuszyskiem, oj pomachałbym :)

Bracken – Heathens EP
Kciuk w górę. Singielek, który przyciągnął mnie na dłużej za sprawą jednego kawałka: We Cut The Tapes And Scatter. Utwór po prostu świetny i jeśli materiał singlowy (bo cały singiel oferuje dobre doznania) znajdzie się na albumie, na który wpadną jeszcze z dwa dobre kawałki to mamy hiciora alternatywnej elektroniki. Bardzo dobre, przemyślane, warte uwagi nagrania. Ja już sobie ostrzę zęby na album!

Duara – We Have Only Ten Songs To Save The Earth
Kciuk w dół. Niestety ale to nie to, co tygryski lubią w rocku ponoć instrumentalnym. A tak ripperzy opisali ten album. Hałas czyniony gitarami niekoniecznie zaraz musi się nazywać rockiem instrumentalnym kochani panowie ripperzy. A tu się dzieje po prostu hałas i widać brak kompletnie pomysłu na muzykę. Pitolenie na gitarze (niezbyt w dodatku umiejętne) plus głośna perkusja i bas nieco ratujący całość – to śmierdzi amatorszczyzną a nie rockiem instrumentalnym. Pobrzmiewa tu garaż nie w sensie buntu a w sensie jakości grania. Szkoda imo czasu.

Elastic – Back Home
Kciuk w górę! Kolejne dziś – powiedzmy – umcy. Ale wystarczyły mi tylko dwa fakty: wyprodukowane w Grecji i progressive trance. I przepadłem proszę państwa w tym albumie. Nawet cholerne Vibrasphere nie robi rzeczy tak dobrych i smakowitych. Kawałek otwierający to jest po prostu to, co papa CoSTa wielbi w rytmicznym graniu o nieco większych ambicjach niż tylko zaspokojenie potrzeby ruszania głową. Świetny krążek dla miłośników rytmicznego grania nie mającego zbyt wiele wspólnego z dyskoteką. Świetne, minimalistyczne miejscami choć diablo przestrzenne i wbijające w trans granie. Mniami! Do ulubionych w trybie pilnym!

Foundation Hope – The Faded Reveries
Kciuk w górę. Ripper opisał to jako industrial. Dalibóg nie wiem czemu bo z industrialem to może ma to z trzy sample wspólnego. To ambient. Z tych morcznych, darkambientowych regionów owego rodzaju muzyki. Dodatkowo cholernie przekonujący, wizualizacyjny, miejscami diablo przestrzenny i jeżdżący gdzieś po synapsach… Tylko dla miłośników gatunku ale jeśli tacy to czytają – brać w ciemno. Kawał solidnego, ciężkiego, niebanalnego brzmienia.

King Crimson – The Condensed 21st Century Guide To King Crimson 1969-2003
Kciuk w górę. Tu nie ma się co rozpisywać. Kto kapelę lubi czy zna – wie, że będzie to miła rzecz. Crimsonów jakoś na wyrywki nie znam (czytaj: nie jestem wielkim fanem) ale posłuchać lubię a koncert, na którym byłem w poznańskiej Arenie pamiętam do dziś. Bo też było to swego czasu wydarzenie spore muzyczne w naszym mieście. Dobra, dwupłytowa wycieczka po dokonaniach zespołu. Warto bo materiał dobrano bardzo roztropnie i z wyczuciem swoistego dla takich retrospekcji rytmu.

Lisa Gerrard – The Silver Tree
Nic nie podnoszę, nic nie robię, zastygam, nie wykonuję żadnego ruchu, nie chcę uronić ani jednego dźwięku… Przepiękna, cudowna płyta. Chcę to pod choinkę choć nie wiem czy tyle wytrwam. Zaraz po wypłacie lecę do Empiku i zobaczę, czy jest. Jeśli jest – biorę. Aha, czyste zaskoczenie – jest jeden kawałek jak na Lisę wręcz gnający jak szalony – Space Weaver :). Ale reszta płyty trzyma znany z wcześniejszej solówki, stały, mruczano-przeciągły styl. Inna kwestia, że ten Space Weaver jest cholera fajny i nie obraziłbym się za lekkie przyspieszenie i nagranie kilku jeszcze kawałków w tych klimatach. Świetnie brzmi, głos rozwala po prostu… Eeech, a ja nie byłem na koncercie Dead Can Dance w Polsce :/. DOLINA! Dowiedziałem się cholera na dzień przed i nie było już jak się z roboty urwać, skąd siana wziąć itd. Ot i dupa a nie fan :/.

The Goldbergs – Hooks, Lines & Sinkers
Kciuk w dół. O matko, co to jest? Wyobraźcie sobie coś w stylu Beatlesów w czarno-białej telewizji, z grzecznymi grzywkami na lewo, z gitarkami wysoko na klatach, śpiewających radośnie te swoje rockandrollowe pioseneczki i bujających się w ich rytm. Do tego obowiązkowo piszczące panienki. A teraz lekko unowocześnijcie brzmienie przez dowalenie fuzza (niewielkiego, spoko) gitarom i oto macie wyobrażenie jak brzmi ten krążek. Wypadkowa między obciachem lat 50-tych a dzisiejszym brit-popem. Dla absolutnych fanów Beatlesów ślepo zapatrzonych w Wielką Brytanię. Jednym słowem – porażka :)

VA – Alien Love Vol. 1
Kciuk w dół. Kolejne dziś umcy. A tak jakoś ściąga mi się ta muzysia w dziwnych proporcjach ostatnimi czasy :). Co tu mamy? A typową umcę nie próbującą być niczym innym. Idealne dla dresa (zachowam bo kto wie, może kiedyś dresem się stanę o ile nad karkiem popracuję w siłowni). Jeśli więc jesteś dresem i masz beemę, której dupa ma skakać w rytm jakiegoś umcy – to będzie bardzo dobry wybór. No to okna szeroko, zimny łokieć i jazda na miasto! Eeeech, aż zaczynam żałować, że fury nie mam :/. Muzę w każdym bądź razie do owej już kompletuję :). EDIT: rozwinęło się z czasem. Nawet nie takie głupie! Kciuk wciąż w dole ale zadrżał nieco. Acha, to nie młóca, to umcy – po prostu solidny beat ale bez jazgotu. Ktoś wie o co mi chodzi? Sam się zaczynam w tym gubić :)

VA – Dusty Nation Part Three
Kciuk w górę. Zaczynam się powoli wstydzić tych moich szybkich recek :). Oto bowiem kolejny raz beaciki na horyzoncie. Ale tym razem nie młóca ani umcy a progressive psytrance (czy jak tam to zwał). Innymi słowy – quality beat. I powiem jedno: ta składanka trzyma poziom! Czysta przyjemność słuchania, materiał doskonale dobrany, aż człowiek żałuje, że te beaciki kiedyś muszą się skończyć. Bardzo, bardzo fajna rzecz od samego początku, po samiutki koniec (ostatni kawałek to kropka nad „i” – fajowa rzecz!). Wielbiciele gatunku – warto i trzeba.

8 odpowiedzi do Słucham… 2006.11.27

  1. danadam Listopad 27, 2006 o 18:19 #

    O tak, Lisa Gerrard ma głos nieziemski. A „The Silver Tree” to chyba jakiś nowy album, bo ani w empiku ani w merlinie nie znalazłem.

  2. brocha Listopad 27, 2006 o 19:51 #

    The physical CD release will be available directly from the new

    Lisa Gerrard website coming online soon.

    Dlatego chyba w empiku będzie nie prędko…

  3. RevPeter Listopad 27, 2006 o 20:18 #

    Mógłbyś coś napisać o jakimś OST z GITS? Płyta Yoko Kanno „Be Human” to jest to czego ostatnio namiętnie słucham, szczególnie nieziemskiego utworu tytułowego.

  4. CoSTa Listopad 28, 2006 o 07:33 #

    [b]danadam[/b]: tak, silver to nowiuśki (wydany 20-go listopada) jej albumik. wypłato, nadchodź!

    [b]brocha[/b]: oj, chyba faktycznie… nie śmiem nawet w empiku brać na zamówienie bo pewnie zabulę nieprawdopodobną kasę. no nic, trzeba czekać w takim razie. okej, to się na szczęście nie przeterminuje :)

    [b]revpeter[/p]: peter, o którego osta ci chodzi? przez gits rozumiemy ghost in the shell? no co mam napisać – wyczesana ścieżka to jest :). ale w sumie stanąłem na jedynce, dwójki nie oglądałem a o serii nic kompletnie nie wiem. tak jakoś cholera wyszło…

    • RevPeter Listopad 28, 2006 o 17:03 #

      Uj, to mocno w tyle jesteś, Standalone Complex dopiero pokazuje geniusz i maestrię Section 9. Tak przy okazji płyta „Be Human” to dodatkowa kompilacja utworów z całej serii. GITS 2: Innocence to wielki krok naprzód, w końcu jedynka powstała w zeszłym wieku, dwójka bodajże 2 lata temu. Tzw. trójka, czyli GITS SAC Solid State Society wyszła dopiero w Japonii, w Stanach ma być w styczniu. Więcej [b][url=http://en.wikipedia.org/wiki/Ghost_in_the_shell]tutaj[/url][/b]

  5. danadam Marzec 21, 2007 o 20:35 #

    Pozwolę sobie odkopać notatkę. Po pierwsze pochwalę się, że właśnie kupiłem płytę „The Silver Tree” i słucham jej prawie non-stop. Po drugie chciałem poinformować, że Lisa Gerard będzie miała koncert w W-wie 25. kwietnia: http://www.last.fm/event/129143. Ceny biltetów są… ciekawe. Chociaż ja się tam nie znam, może taka jest norma.

    • CoSTa Marzec 21, 2007 o 22:25 #

      OGROMNE dzięki za tę informację! fakt, ceny biletów są ciekawe choć nie jakieś wielce ekstrawaganckie. ot zdaje się, że czas pomyśleć o małym wypadzie na taki jeden pewien koncert…

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Kot – samobójca

FraniaMamy (a właściwie mieliśmy) dwa wyjąkowo głupie koty. Nie wiem, czy to przypadłość gatunkowa, czy też może jakieś wyjątki są...

Zamknij