Menu serwera

Słucham… 2006.11.28

Dziś nieco mniej albumów niż zwykle. A obrodziło singlami a tych postanowiłem nie opisywać. Co nie oznacza, że ich nie słucham – owszem, wpadły mi dziś głównie beatowe vinyle i single, które z czystym sumieniem mógłbym polecić. Ale kto w dzisiejszych czasach singli słucha? :)… Mnie nawyk pozostał jeszcze z radia, kiedy to przychodziły różne promocyjne materiały a człek głodny nowości buszował po czterech wersjach jednego kawałka i był cały szczęśliwy. Ot jak widać nawyków łatwo pozbyć się nie idzie.

Lish – Fresh – Single Malt Remixes
Kciuk w górę. Czy ma sens wypuszczanie albumu tylko z remiksami tylko jednego kawałka??? Otóż, jak się okazuje, ma to sens. Ba! Ma to cholerną kupę sensu! Po raz pierwszy słyszę coś tak udanego opartego na JEDNYM kawałku i trwającego 73 minuty!!! Na album składa się dziewięć utworów, każdy będący remiksem utworu tytułowego. Jeśli powiem, że wśród remikserów znalazło się i Vibrasphere to wystarczy? Whoa! Nie miałem bladego pojęcia, że taki ot beatowy kawałek (niezły, przyznaję) można odmienić przez dziewięć przypadków i za każdym razem będzie to cholernie dobra odmiana. Groovy! Idealne na imprezę, idealne w tło (o ile lubi się mocne rytmy), niegłupie… Czego chcieć więcej? Górna półka i warto tu sięgnąć.

S.M.E.S. – Gory Gory Halleluja
Kciuk w dół. Brutalny, chamski, perfidny industrial. Taaak, papa CoSTa czasem i takie rzeczy wciąga bo to nigdy nic nie wiadomo. Właśnie – nigdy. Ten album mógłby być całkiem niezły, gdyby nie dwa problemy, które w nim widzę: po pierwsze klimat całości robiony jest… jednym samplem. Nie przeczę, sampel bardzo udany, wredny, brudny i w ogóle nadający się do robienia klimatu idealnie ale kiedy słyszy się drania po raz kolejny na wysokości czwartego kawałka to już ma się nieco go dosyć. Owszem, można się tu doszukiwać industrialowej wykładni jego stosowania – że przecież o to w industrialu chodzi, by zmęczyć słuchacza, by go zagłuszyć, by go zaatakować dźwiękiem. Okej ale można to robić różnymi sposobami a użycie jednego genialnego sampla w każdym utworze świadczy imo co najwyżej o lenistwie twórców. Drugi zarzut już jest nieco poważniejszy: kiedy się te utworki z owego sampla obierze, okazuje się, że z industrialem to to ma niezbyt wiele wspólnego. Ot jakieś elektroniczne pokraczne granie i tyle. Kciuk w dół choć sampel faktycznie przedni.

VA – Tomatogun Compiled by DJ Becar
Kciuk w dół. Typowa do bólu młóca umcyk, umcyk miejscami próbująca być czymś innym. Dla (bardzo) wytrwałych. Nie jestem bardzo wytrwały. Won.

VA – Infact Your Club EP
Kciuk w dół. Uwielbiam grupę ripeprską (czyli złodziejską, jakkolwiek by o sobie nie pisali), która się zowie Fuck What Your Hear (FWYH). Ci kolesie do każdego możliwego wypuszczanego przez siebie gówna potrafią dorobić historię, ideologię a teksty marketingowe, na których czynią copy-paste, powinny być w każdym podręczniku o Marketingowym Laniu Wody Nie Na Temat. Dwa pierwsze kawałki tego singla to młóca w najgorszym, beemwicowym wydaniu. Coś takiego składa się w kilka minut w jakimś Magix Studio DJ O Ja Cię Ale Fajny Jestem v32. Żenujące. Boże chroń przed trafieniem na imprezę, na której coś takiego puszczane będzie. Bo mordował będę a szkoda za bandę dresów iść do pierdla na resztę życia. Dwa kolejne kawałki śmierdzą mocno noise ale łagodnie powiem, że są to jakieś niższe klasy średnie tego gatunku. Na sam koniec zostawiono trzy całkiem sympatyczne utwory, które jednak nie ratują całego singla. Znośna elektronika (bez złudzeń – to dalej BARDZO taneczne rytmy są) w końcówce nijak nie naprawia wizerunku całości niestety. Do piachu i nie wracaj więcej. Piszę o tym singlu bo w sumie materiału na nim całkiem sporo…

VA – Mystic Spirits Vol 3
Kciuk w dół. I kolejna składanka lo-fi. Na wysokości drugiego kawałka, kiedy to odezwali mi się w głośnikach niejacy Gregorians, miałem wykonać natychmiastowe delete. Ale tak zerknąłem nieco dalej i patrzę, a następna gra Hevia. I tak już zostało. I się potoczyło. Żadnej egzaltacji, ot po prostu kawałek lo-fi przeciętny co się zowie i jakich wiele. Ale tych Gregoriansów nie wybaczę – szczyt kiczu w moich głośnikach, nawet jeśli tylko w pracy… Choć w sumie po zastanowieniu to jednak zrobię delete. Strasznie to gówniane w efekcie się robi :/.

VA – Marrakech Express 2
Kciuk w górę! Jakież te składanki lo-fi mogą być różne… Powyżej opisałem kompletnego średniaka z tendencjami do bycia crapem a chwilę później można poczytać o zaprawdę świetnej składance w klimatach mocno wschodnich. Jak się okazuje – w składankach konsekwencja i myślenie jest wszystkim. Wrzucenie do jednego wora wszystkiego, co się pod rękę nawinie to dobry przepis na misz-masz ale na pewno nie na dobrą składankę. Tu materiał jest doskonale dobrany, całość solidnie przemyślana a nastrój utworami tworzony – taki jak należy. I nic tego ładu i składu nie psuje. Bardzo dobra rzecz i ląduje w ulubionych. Warto!

3 odpowiedź do Słucham… 2006.11.28

  1. Michał Moroz Listopad 28, 2006 o 21:21 #

    W odniesieniu do pierwszego albumu, przypomniała mi się inna płyta – [url=http://en.wikipedia.org/wiki/Ventolin_%28song%29]remiksy Ventolin[/url] Aphexa Twina. Gdyby nie tytuły, praktycznie niemożliwym byłoby zgadnięcie, że wszystkie utwory pochodzą od jednego. ;)

  2. xeo Grudzień 10, 2006 o 16:04 #

    Z ciekawosci, skad masz ten caly stuff co chwila nowy? Dostajesz od znajomych, sciagasz masowo wszystko i zewszad a potem selekcjonujesz? Nie szkoda czasu i lacza na sprawdzanie wszystkiego?

    • CoSTa Grudzień 10, 2006 o 16:18 #

      kradnę z netu, oto skąd. czasem coś legalnego pociągnę. zapewniam – nie ściągam wszystkiego bo jak i po co? i kto by to przesłuchał? mała uwaga – nic ci do tego jak ja używam swoje łącze tak jak i mnie nic do tego jak ty używasz swoje. nie płacisz za moje więc proszę, uwagi zachowaj dla siebie. nie, to nie jest strata czasu. wolę słuchać muzyki niż np. ściągać panienki.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
PSM – How To Protect Your PS3

Doskonały poradnik strategiczny autorstwa Independent PlayStation Magazine o tym jak chronić swoje świeżo nabyte PS3 :). Szokuje szczególnie jakaś taka...

Zamknij