Menu serwera

The Banquet (Ye Yan)

The Banquet

Zasiedliśmy przedwczoraj z żoną przed monitorem (który coś zaczyna skwierczeć dziwacznie i pewnie niebawem się wysypie – szlag niech cię trafi Iiyamo!) coby sobie wieczorną porą zapodać jakieś godziwe filmidło. Chwila zastanowienia i padło na kompletnie nieznaną mi z imienia i nazwiska produkcję chińską pod tytułem The Banquet. O filmie wiedziałem tyle, ile wyczytałem w dołączonym do divx-a pliku .nfo a napisane tam było coś o Hamlecie, coś o kinie kopanym i wyłonił się z tego obrazek filmu potencjalnie fajnego.

Od razu napiszę może, że Hero to to nie jest niestety :/ choć bardzo próbuje, przynajmniej jeśli o ogólną plastyczność filmu chodzi. Pamiętacie z Hero te niesamowite ujęcia, kolory, krajobrazy? Znajdziecie to wszystko i w The Banquet i pewnie o wiele więcej, gdyż w tym filmie główny nacisk położono na wizualizację.

The Banquet jest filmem kostiumowym w pełnym tego słowa znaczeniu. To, co zwraca szczególną uwagę to właśnie nieprawdopodobnie drobiazgowo i pieczołowicie przygotowane stroje, makijaże, scenerie, wnętrza itd. Przyznaję – ten rozmach zachwyca i miejscami aż onieśmiela. Są w filmie sceny, które można po prostu pauzować i oglądać jako statyczne, przepiękne obrazki z ludźmi w rolach głównych. Ludźmi maluje się tu obrazy, do tego przecudnie operuje kolorem, fantazyjnie używa się różnych materiałów i ogólnie oferuje się tak ogromne bogactwo wrażeń wizualnych, że nie wiadomo czym zachwycać się bardziej. Od strony plastycznej film jest przecudny po prostu. Brawa dla Chińczyków!

Co film ma do powiedzenia w kwestii kopaniny? Niewiele niestety. Banquet stara się być czymś pomiędzy Hero a Skradającym Się Tygrysem i Strasznie Zwijającym Się W Nieprawdopodobnych Podskokach Smokiem (czy jak tam ten tytuł brzmiał :)), czyli skakanie po drzewach jak najbardziej się odbywa ale ktoś tam nie chciał przedobrzyć z Matrixem i czasem ludkowie na ziemię spadają. Kopią się i owszem ładnie ale co z tego, skoro robią to krótko i w małej ilości? Ja rozumiem, że podania chińskie opisują swoich bohaterów jako półbogów latających po konarach drzew (co mi absolutnie nie przeszkadza!) a filmowcy chcieli zrobić film w miarę trzymający się świata realnego – niestety kompromis nie wyszedł. Konwencja została wytyczona przez Tygrysy i Smoki i jeśli ktoś zaczyna latać po drzewach to wiemy, że do czynienia mamy z bajką. A bajki za diabła nie mogą być tak statyczne, jak statyczny jest ten film.

Bo tu wypadałoby przejść do tego elementu, który w The Banquet szwankuje najbardziej: rozlazłego scenariusza o zdradzie, miłości i żądzy władzy (to wszystko, co łączy ten film z Hamletem). Film jest nudny, męczy a wsadzenie w to wszystko elementów kopanych jeszcze obraz nudy pogłębia. Gdybyż to było statyczne kino kilku gadających głów ubranych w ładne szatki – OK, najwidoczniej taka miała by być konwencja i człowiek nie siedziałby w oczekiwaniu na bóg raczy wiedzieć co. Niestety powsadzano tam nieco akcji a skutek jest taki, że diabli wiedzą co sądzić o filmie. Bo ani to akcja, ani to teatralne przedstawienie. A do przedstawienia teatralnego temu filmowi niezmiernie blisko. No i skutek taki, że przy jakiejś niezwykle patetycznej scenie z cesarzem i jego przeciwnikiem człowiekowi samo wyrywa się na usta „będę pizgał” dopowiedziane do kwestii cesarskiej (Dorophę ubawiło to mocno :)). Bo z tego jakaś groteska wychodzi a z nudów człowiek robi sobie alternatywną ścieżkę dźwiękową coby nieco film ubarwić w wydarzenia.

Ocena? Co najwyżej 5.

The Banquet (Ye Yan)

Obsada:
Ziyi Zhang … cesarzowa Wan
Daniel Wu … książę Wu Luan
Xun Zhou … Qing Nu
You Ge … cesarz Li

oficjalna strona filmu (po chińsku, a jakże :))
strona filmu w imdb.com
solidna recenzja po angielsku
recenzja, fotki, trailer, takie tam…

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Słucham… 2006.11.23

Wczoraj nie opisałem żadnej płytki ale mam na to wytłumaczenie: po zakończonej uroczystości pasowania da Majka na przedszkolaka, popędziliśmy z...

Zamknij