Menu serwera

Zawiodłem się na PiSie

Muszę przyznać, że zawiodłem się na PiSie straszliwie. Nie, nie chodzi o to, o co wszystkim chodzi – że program (jaki program???) może i słuszny ale do bani, że styl rządów lepiej pominąć, że pogrążają Kaczyńscy naszą politykę zagraniczną straszliwie itd. Napisano już o tym sążniste artykuły więc nie ma się co powtarzać. Mnie się rozchodzi o to, że to całe PiS to najzwyczajniej w świecie w jakiegoś głupa sobie z nami, wyborcami, leci.

I nawet nie chodzi tu tylko o wyborców tej partii ale także (a może przede wszystkim – wyborcom PiSu zdaje się wisieć i powiewać jak tym krajem się rządzi) o jej przeciwników. W czym problem? A w skandalicznym wręcz braku skuteczności PiSu wraz z przybudówkami w rządzeniu i realizowaniu swojego pożal się boże programu. Z jednej strony powinno to cieszyć bo przecież zajęci teczkami posłowie nie grzebią przy gospodarce i dzięki temu wszelkie katastroficzne wizje gospodarcze się nie spełniają. Owszem, pomysły na rozdanie coraz to większej części majątku są prężne i nawet miejscami realizowane ale obiektywnie rzecz biorąc nie rozdano jeszcze wszystkiego. Prawdziwym problem PiSu jest właśnie skuteczność we wprowadzaniu swoich pomysłów w życie. Reforma finansów? Program taniego państwa? Zachęty inwestycyjne? Prywatyzacja? Te pojęcia zdają się dla Kaczyńskich zajętych swoimi gierkami nie istnieć. Oni chyba niespecjalnie się w tym wszystkim orientują (nie dziwię się, ja też niespecjalnie to kleję :)) i wolą działać na gruncie bardziej widowiskowym i doskonale sobie znanym – donosy, akta, agenci… Powinno nas to cieszyć bo gospodarka sobie idzie obok polityki i to właściwie nie idzie a biegnie. Świetne wyniki i efekty (dlaczego nie czuję tego w wypłacie??? :))… Aż chce się, by trwało to nadal.

Jest tylko jeden malutki problem – polityka nie może istnieć bez gospodarki a i gospodarka nie może na dłuższą metę funkcjonować bez polityki. Potrzebne jest ustawodawstwo, rozporządzenia, tworzenie odpowiedniego inwestycyjnego klimatu no i przede wszystkim – trzymanie ręki na pulsie gospodarki. „Gospodarka, głupcze!” krzyczał Bill Clinton i ten okrzyk powinien być wielkimi literami wypisany w każdym możliwym miejscu, tak by nami rządzący mieli ciągłą świadomość tej sentencji – jednej z lepszych, jakie wypluła z siebie myśl amerykańska imo. PiS z przyległościami zdaje się nie rozumieć na czym polegają rządy w kraju demokratycznym. A to przecież proste jest: pieniądz w portfelu generuje zadowolenie, zadowolenie generuje impuls do oddania głosu na tego, kto sprawnie dba o to, by pieniędzy w portfelu nie zabrakło. Koniec. Kwestie ideologiczne, o ile przedstawione w sposób umiarkowany w miarę i nie narzucane na siłę, mają mniejsze znaczenie. Pieniądze można rozdawać przez transfery socjalne – tak się dzieje w naszym kraju. Polityka jak wiadomo krótkowzroczna i bez sensu ale dająca natychmiastowe efekty. Zasiłek wszak można zwiększyć z miesiąca na miesiąc. O pieniądze można też zadbać dbając o stan gospodarki – tak się dzieje w krajach, do których dziś Polacy jadą za pracą. Inwestuje się w naukę, rozwój technologiczny, restrukturyzuje się wydatki budżetowe i robi te wszystkie rzeczy, o których rządzący tym krajem wydają się nie mieć bladego pojęcia. Skutek przychodzi po latach ale można go być prawie że pewnym a czasem jest spektakularny i stosunkowo szybko osiągany, tak jak „cud” irlandzki.

Niestety PiS nie bryluje nawet w rozdawnictwie pieniędzy publicznych. Realizacja jakiegoś pomysłu, o ile w ogóle dochodzi do skutku, to koncert i popis nieskuteczności. Jedyne, co wychodzi dobrze PiSowi i przystawkom to ustawy z zakresu spraw siłowych (agentura, układy i cała ta reszta kretynizmów) – tu postępy są cudowne. Jednak cała ta koalicja dostaje zadyszki w sprawach siana. A szkoda! Stawiam bowiem tezę, która myślę, że broni się sama i nie trzeba na to żadnych dowodów: PiS pozostanie tak długo u rządów, jak długo nic nie będzie robił.

Nie oszukujmy się – nami rządzący zajmują się pierdołami czy wręcz działalnością szkodliwą dla państwa (bo jak inaczej nazwać np. pomysł ujawnienia agentury swojego własnego kraju?). W moim odczuciu są to jednak pierdoły nie mające większego znaczenia – media się podrą, kilka głów poleci ale na los 38 milionów pozostałych Polaków będzie miało wpływ żaden. Póki co PiS bawi się w karuzelę stanowisk i zawłaszczanie państwa ale i to niebawem się skończy bo już nie będzie czego obsadzić. To nadal imo nie ma większego znaczenia dla losów 38 milionów Polaków. Za to kiedy zacznie się kombinowanie przy gospodarce i to kombinowanie na wielką skalę, ewentualnie wreszcie PiS zacznie realizować swoje wyborcze obietnice gospodarcze – możemy to wymiernie odczuć w naszych portfelach. Byłoby fajnie, gdyby portfel stał się grubszy ale widząc jak działa PiS teraz, nie wierzę w to ani przez chwilę. Kompetencji tej partii brakuje straszliwie niestety.

I o to mi się rozchodzi gdy piszę o braku skuteczności PiS, który to brak mnie wkurza. Minął ponad rok od objęcia władzy i w gospodarce nie dzieje się nic. Generalnie nie dzieje się nic prócz rzucania jakichś tematów zastępczych ogłupiających ludzi. Jako że trzeba czasem z zagranicą rozmawiać to tam się dzieje i to z wiadomym skutkiem – w konfrontacji z ludźmi przygotowanymi do rządzenia i będącymi politykami, nasi radośnie wybrani przez naród przedstawiciele po prostu giną i przepadają brakiem wszystkiego, od profesjonalizmu począwszy o kulturze osobistej już nawet nie wspomniawszy. Minął rok a ja nie mam nadal bladego pojęcia co przyniosą kolejne lata rządów PiSu. Kraj trwa, ludzie trwają a co stoi w miejscu cofa się przecież. PiS nic nie robiąc nie tylko marnuje mój/nasz czas ale także nie pozwala przewidzieć co może nas czekać w przyszłości. Jako że w tym kraju program wyborczy to pojęcie z zakresu fantastyki i to niekoniecznie naukowej – tylko po czynach jesteśmy w stanie poznać, co tak właściwie dane ugrupowanie zamierza. Tylko że jest to diablo ciężkie, kiedy przez rok władania krajem PiS robi nam cyrk agenturalny ale nie zajmuje się tym, do czego został wybrany: do rządzenia krajem.

Kaczyńscy! Zacznijcie w końcu mną rządzić! Róbcie to dobrze albo źle ale na boga – róbcie! Póki co po prostu nie ma za co nawet wystawić wam rachunku. Jesteście jak pasożyt – siedzi toto, spija soki żywiciela, zatruje od czasu do czasu ale w sumie razem z żywicielem jakoś to z dnia na dzień leci. Kaczusie, przestańcie być cholernym pasożytem, weźcie się za to, za bierzecie pieniądze – weźcie się za prawdziwą pracę. Bo póki co to nie za bardzo mam was za co chwalić czy ganić. Czynicie bowiem w cholerę idiotyzmów ale dotyczą one póki co głównie spraw drugorzędnych. Zajmijcie się sprawami ważnymi bo póki co leżą one odłogiem. A niemożliwość podarcia ryja lub chwalenia w tych właśnie sprawach – to niestety budzi mój głęboki zawód.

22 odpowiedź do Zawiodłem się na PiSie

  1. Paweł Tkaczyk Listopad 3, 2006 o 09:15 #

    A nie przyszło Ci do głowy, że te wszystkie „tanie państwa” i „naprawa gospodarki” to tylko „chwyty marketingowe”? Oni się nie zabiorą do rządzenia, oni już rządzą. Esencją ich rządów jest polowanie na czarownice (z teczką) i inne duchy przeszłości. A że trzeba było wyborców nakłamać (coś o gospodarce, solidarności, tanim państwie), żeby się do tego dostać? Trudno, ciemny lud kupił :)

    • CoSTa Listopad 3, 2006 o 09:20 #

      wiem pawle ale to kurczę organicznie odrzucam. ja wiem, że polityka to cyniczna sprawa i ogólnie słowa „obiecuję” i „dotrzymuję” jakoś tam się razem zejść nie potrafią. ale, cholera jasna, nie mogę się z tym pogodzić. po prostu nie mogę. nie głosuję w wyborach między innymi właśnie z tego powodu. po co oddawać głos, wyrażać komuś swoje poparcie i dawać mu kredyt zaufania skoro ten ktoś zrobi zupełnie co innego niż zapowiada? to ja wolę do czegoś takiego nie przykładać ręki.

      no i stoję na stanowisku że obywatele państwa mają jak najbardziej prawo i obowiązek polityków tego państwa rozliczać z ich poczynań.

      • Mikołaj Listopad 3, 2006 o 11:10 #

        [quote]Nie głosuję w wyborach między innymi właśnie z tego powodu. po co oddawać głos, wyrażać komuś swoje poparcie i dawać mu kredyt zaufania skoro ten ktoś zrobi zupełnie co innego niż zapowiada? to ja wolę do czegoś takiego nie przykładać ręki.[/quote]

        Co jest podejściem, pardon my French, idiotycznym. W Polsce od dawna nie da się głosować „za”, ale jeszcze nikt nie zabronił głosować „przeciw”. Jeżeli do władzy prą hunwejbini, to może warto się zastanowić i zagłosować przeciwko?

        [quote]No i stoję na stanowisku że obywatele państwa mają jak najbardziej prawo i obowiązek polityków tego państwa rozliczać z ich poczynań.[/quote]

        Jeżeli obywatel lekce sobie waży swój obywatelski obowiązek i nie bierze udziału w głosowaniu, to IMO nie ma prawa do narzekania. Przez absencję przy urnie zgodził się na wszystko, co się będzie przez kolejne 4 lata działo. Skoro tak, to trza „Maul halten und weiter dienen”.

        A co do PiS – Paweł ma rację. Obecne działania PiS to cała polityka, na jaką mieli program, siły, środki i ludzi, a przede wszystkim ochotę.

        Nie zgodzę się z tym, że PiS nie majstruje w gospodarce – owszem, majstruje… przez zaniechanie.

        Rozdawnictwo kasy to zwiększanie obciążeń firmom.

        Brak regulacji prawnych to utrudnianie działalności firm.

        Brak rozporządzeń to uniemożliwianie firmom korzystania z funduszy unijnych.

        Brak niezbędnych reform ubezpieczeń oraz obciążeń fiskalnych to prosta droga do zarżnięcia firm, które teraz jeszcze dają sobie radę…

        • CoSTa Listopad 3, 2006 o 12:01 #

          pardą maj frencz – be-ze-du-ry!

          [quote]Co jest podejściem, pardon my French, idiotycznym. W Polsce od dawna nie da się głosować „za”, ale jeszcze nikt nie zabronił głosować „przeciw”. Jeżeli do władzy prą hunwejbini, to może warto się zastanowić i zagłosować przeciwko?[/quote]

          i co w wyniku takiego głosowania osiągniesz? dlaczego mam głosować „przeciw” i popierać kogoś, kogo popierać po prostu nie chcę? dlaczego ten ktoś ma dostać mój głos i określać moją przyszłość? to ma być odpowiedzialne głosowanie? to ja tu czegoś nie rozumiem a takie głosowanie to bzdura imo okrutna i oszukiwanie tego, komu się głos dało.

          [quote]Jeżeli obywatel lekce sobie waży swój obywatelski obowiązek i nie bierze udziału w głosowaniu, to IMO nie ma prawa do narzekania.[/quote]

          też tak niedawno jeszcze myślałem. byte mnie z tego myślenia wyleczył. a dlaczego niby nie mam prawa narzekać? co to, nie żyję w tym kraju? podatków nie płacę? ja bym prosił nie zamykać mi twarzy pod pozorem nieoddania głosu bo świadomy akt niegłosowania, czyli niepopierania żadnej opcji i wizji politycznej przedstawionej przez polityków oznacza nie to, że ja nie mam pomysłu na to jak ma wyglądać mój kraj, tylko to, że nie ma siły politycznej choćby w przybliżeniu program mi odpowiadający oferującej. i to nie jest mój problem tylko problem polityków. poprę z chęcią i zagłosuję na kogokolwiek, kto przedstawi odpowiadający mi program. a póki co podobnymi stwierdzeniami prosiłbym nie zamykać mi twarzy.

          [quote]Przez absencję przy urnie zgodził się na wszystko, co się będzie przez kolejne 4 lata działo. Skoro tak, to trza „Maul halten und weiter dienen”.[/quote]

          tu obok masz kilka kilobajtów tekstu niezbyt zgadzającego się na to, co się dzieje w kraju. to się nazywa krytyka i mam do niej pełne prawo niezależnie od tego, czy głosowałem, czy też nie. nie będę głosował na kogoś, kogo poglądy są dla mnie nieakceptowalne tylko dlatego, że poglądy kogoś innego są dla mnie nieakceptowalne bardziej. głosowanie w takich warunkach – to jest dopiero wypaczenie demokracji.

          a co do reszty komentarza – o tym przecież piszę. z tym że to póki co nie są jeszcze imo interwencje na tyle istotne, by zaszkodzić gospodarce. chłopaki nic nie robią ale ja bym chciał, by wreszcie zaczęli. pół roku grzebania i sypiący się budżet być może zmusi ludzi w tym kraju do pokombinowania, że coś jest nie tak. być może zmusi polityków innych opcji do wymyślenia wreszcie czegoś, co można by nazwać programem gospodarczym. dostanę od polityków konkretny i racjonalny program – zagłosuję z chęcią. póki co największa siła polityczna w polsce, czyli PO, nie ma ŻADNEGO programu. i ja mam na nich głosować? a niby dlaczego? co się zmieni? jakie to przyniesie krajowi korzyści? jakie to przyniesie korzyści mnie, jako obywatelowi? sorry, jeśli mam głosować to z pełną świadomością co mnie czeka ze strony tego, na którego głos oddaję. jeśli ten ktoś nie chce mi powiedzieć, co zamierza, to ja go nie wybieram. proste, jasne i przejrzyste.

        • Mikołaj Listopad 5, 2006 o 14:01 #

          [quote]i co w wyniku takiego głosowania osiągniesz?[/quote]

          Brak wyraźnej przewagi hunwejbinów. Wbrew pozorom to sporo, bo:

          – ciężko im będzie pier…, że cały kraj ich popiera;

          – nie będą mogli wprowadzić wielu swoich idiotycznych pomysłów w życie;

          – zapanuje względna równowaga, która pozwoli na dotarcie do tych zakutych łbów jednej rzeczy – polityka to sztuka negocjacji i kompromisów, a nie napierdalania się po łbach coraz większymi maczugami.

          Wyobraź sobie sytuację, w której kupa ludzi postąpiła ostatnio w myśl Twojej zasady. Wyobraź sobie kraj, w którym PiS z przystawkami (albo i samo) miałoby większość konstytucyjną.

          Problemem Polski jest brak równowagi od wielu lat i przeginanie pały przy wyborach to w jedną, to w drugą stronę. Nasi politycy nauczyli się jednego – przy wyborach trzeba się napierdalać, żeby wygrać na maksa. Po wyborach trzeba wszystko obsadzić swoimi, bo za 4 lata polecimy w cholerę, a nakradniętego nam nie odbiorą.

          Gdyby więcej ludzi głosowało „na równowagę”, to te zakute łby musiałyby wreszcie zaakceptować, że nie ma sensu po wyborach robić czystki, a tylko trzeba zwolnić politycznych / nieudolnych. Zakute łby zrozumiałyby wreszcie, że lepiej wynegocjować coś razem, niż co cztery lata robić rozpierdol i budować coś ciągle od nowa…

          [quote]dlaczego mam głosować „przeciw” i popierać kogoś, kogo popierać po prostu nie chcę?[/quote]

          Bo, jak sądzę, są partie których nie lubisz bardziej i są takie, których nie lubisz mniej. Skoro nie możesz głosować na partię, która reprezentuje Twoje poglądy, to chyba lepiej głosować na partię, która da Ci w dupę najmniej?

          [quote]dlaczego ten ktoś ma dostać mój głos i określać moją przyszłość?[/quote]

          Błąd w założeniu. To nie ten ktoś ma określać Twoją przyszłość. Chodzi o to, żeby hunwejbini nie mieli możliwości do określenia Twojej przyszłości.

          Może przykład lepiej zadziała. Mamy partię A, która kradnie. Mamy partię B, która kradnie, a na dodatek wpieprza się do życia prywatnego obywateli. Żadnej z nich nie popieram, ale wolę zagłosować na partię A, bo oni mi mniej zaszkodzą. Ofkors życie nie jest aż takie proste i zerojedynkowe, ale zasada jest ta sama…

          [quote]to ma być odpowiedzialne głosowanie?[/quote]

          Owszem. Jest to zdecydowanie bardziej odpowiedzialna postawa, niż olanie wszystkiego i zdanie się los. Tutaj masz jakiś wpływ na bieg wydarzeń, zostając z piwem przed telewizorem sam się tej odrobiny wpływu pozbawiasz.

          [quote]a dlaczego niby nie mam prawa narzekać? co to, nie żyję w tym kraju? podatków nie płacę?[/quote]

          Płacenie podatków to obowiązek, głosowanie to prawo i przywilej. Nie korzystasz z własnych praw, to nie dziw się, że Cię dupa boli.

          Wyobraź sobie, że pracowałeś u kogoś na czas określony i ten gość nie wypłacił Ci pensji. Ty narzekasz, że to skurwysyn i złodziej, ale do sądu nie idziesz. Nie korzystasz ze swojego prawa, bo nie wiesz jaki będzie wynik procesu, bo zajmie to sporo czasu, bo trzeba grzebać w papierach, bo to tylko kilkaset złotych i szkoda zdrowia…

          Tak postępuje większość Polaków i złodzieje są rozzuchwaleni. Przewalenie kogoś na kilkadziesiąt złotych jest obarczone małym ryzykiem wpadki. Sumarycznie oszuści zdobywają setki tysięcy, choć ich kariera mogłaby zostać ukrócona na wstępie, gdyby obywatele raczyli skorzystać ze swoich praw.

          Aluzju paniał?

          [quote]i to nie jest mój problem tylko problem polityków. poprę z chęcią i zagłosuję na kogokolwiek, kto przedstawi odpowiadający mi program.[/quote]

          Mylisz się, to jest Twój problem, a nie polityków. Ty od nich niczego nie wymagasz, milcząco popierasz ich działania (bo nie protestujesz) i wspierasz finansowo ich widzimisię (bo płacisz podatki, czyli ich pensje).

          Politycy dostosowują swój program do tych, którzy głosują, nie do tych, którzy siedzą w domach. Nie ma sensu tracić czasu na mobilizację siedzących w domu, łatwiej jest przeciągnąć na swoją stronę tych, którzy już są zmobilizowani. Nikt się do Ciebie nie będzie dostosowywał, to Ty musisz zacząć wybierać z tego, co jest.

          [quote]tu obok masz kilka kilobajtów tekstu niezbyt zgadzającego się na to, co się dzieje w kraju. to się nazywa krytyka i mam do niej pełne prawo niezależnie od tego, czy głosowałem, czy też nie.[/quote]

          Krytykujesz to, na co się zgodziłeś? Nie sądzisz, że to jest trochę paranoiczne? A zgodziłeś się przecież na dowolny burdel wyczyniany przez PiS z przystawkami, bo nie byłeś na wyborach…

          [quote]nie będę głosował na kogoś, kogo poglądy są dla mnie nieakceptowalne tylko dlatego, że poglądy kogoś innego są dla mnie nieakceptowalne bardziej. głosowanie w takich warunkach – to jest dopiero wypaczenie demokracji.[/quote]

          Głosować można jedynie na to co jest, a nie na to, czego nie ma.

          [quote]pół roku grzebania i sypiący się budżet być może zmusi ludzi w tym kraju do pokombinowania, że coś jest nie tak.[/quote]

          Nie zmusi, bo ludzie się na gospodarce nie znają. Poczytaj komentarze pod artykułami o polityce – ludzie nie rozumieją, że kasa w budżecie nie bierze się z niebios…

          [quote]dostanę od polityków konkretny i racjonalny program – zagłosuję z chęcią.[/quote]

          A jak nie dostaniesz, to nie zagłosujesz? Wobec tego możesz do końca swoich dni nie ruszyć się z domu. Świat nie jest idealny i szansa na sensowny, przemyślany i racjonalny program gospodarczy bez populizmu jest raczej niewielka.

          [quote]póki co największa siła polityczna w polsce, czyli PO, nie ma ŻADNEGO programu. i ja mam na nich głosować?[/quote]

          A dlaczego na nich? Są i inne partie, nikt Ci nie każe głosować akurat na PO. I nie wymagaj ode mnie podania nazwy partii, na którą mógłbyś zagłosować – to sprawa indywidualna.

          [quote]jakie to przyniesie korzyści mnie, jako obywatelowi?[/quote]

          Abstrahując od PO – głosowanie na przeciwników populistów da Ci korzyść podstawową – większą szansę na uniknięcie podwyżek podatków. Populiści będą musieli zwiększyć podatki, żeby spełnić swoje obietnice wyborcze, więc głosowanie na ich przeciwników to mniejsze szanse na oberwanie w dupę…

          [quote]Sorry, jeśli mam głosować to z pełną świadomością co mnie czeka ze strony tego, na którego głos oddaję. jeśli ten ktoś nie chce mi powiedzieć, co zamierza, to ja go nie wybieram. proste, jasne i przejrzyste.[/quote]

          I głupie. Nigdy nie będziesz miał pełnej świadomości, co Ciebie czeka po wyborach, bo nie wiadomo jakie będą wyniki i co dana partia będzie w stanie zrobić. Nigdy też kandydaci czy partie nie będą mówić, co tak naprawdę zamierzają zrobić, bo nikt ich nie wybierze. Reformator, który przed wyborami powiedziałby, że będzie ciął wydatki socjalne, że zlikwiduje KRUS i znacząco zreformuje ZUS przez rewizję lewych rent i emerytur, przerżnąłby wybory koncertowo.

          Domagasz się niemożliwego i masz pretensje, że niemożliwe się nie dzieje…

      • Brzoza Listopad 3, 2006 o 12:05 #

        Jak to było z tym „pardon my French”? To ja napiszę „pardon my latin” i zapytam grzecznie: co ty tu k$@a pie$%^%&sz:) Bracki, te debile właśnie z tego powodu dochodzą do władzy. Bo Ci myślący, do jakich Cię zaliczam, nie idą głosować. Bo Ci, których intelekt mocno odpoczywa są wówczas w zdecydowanej większości, a ich da się przekonać głośnymi krzykami i aferami z WSI w tytule.

        Bracki – nie rób jaj tylko weź się kolego wybierz na rodzinny spacer w niedzielę i dokonaj wyboru. Jeśli nie za, to przynajmniej PRZECIW PiSiorom. Zrób to – argumenty racjonalne do nich nie docierają, to może przegrana w wyborach jakoś dotrze?

        • CoSTa Listopad 3, 2006 o 13:07 #

          dupa tam, żeby po roku pisać dokładnie to samo tylko akronim zmienić? o, takiego! nie będę politykom ułatwiał i wybierał ich bo nie chcę innych. i co, mam zmienić jeden brak programu na drugi brak programu? albo na – co gorsze chyba – coś zupełnie niezgodnego z moimi poglądami?

          wała! niech się chłopcy w garniakach nieco postarają i przekonają mnie do siebie. słuchanie ciągłe „tamci już rządzili, teraz kurwa my” znużyło mi się. a do tego to wołanie o głosowanie „przeciw” się sprowadza – tamci już porządzili to damy drugim szansę. pytanie: czy na nią zasługują i co z nią zrobią?

  2. Robert Pankowecki Listopad 3, 2006 o 09:51 #

    Ale ty masz Kosta nieaktualne dane. Te 38 milionów to nas było dawno temu, jak jeszcze nie pouciekaliśmy z tego kraju… Nie wydaje Ci się, że może lepiej, że oni nic z gospodarką nie robią? Że skoro tak beznadziejnie idzie im w teczkach, gdzie brylują… to jakby zabrali się za gospodarkę, to jeszcze odczułbyś zubożenie portfela? Swoją drogą ostatnio na bashu był taki cytat:

    – Wczoraj obroniłem mgr.

    – To gdzie lecisz ?

    (czy jakoś w ten deseń) i wydaje mi się, że za sprawą tego, że w gospodarce nie jest lepiej (nie w sensie tego co tam parametry mówią, tylko tego co ludzie odczuwają w większości) coraz więcej młodych osób ma tak właśnie nakierowny tok myślenia (np. ja :-) ).

  3. Krzysztof Bernady Listopad 3, 2006 o 17:16 #

    1.

    [quote] ..A w skandalicznym wręcz braku skuteczności PiSu” [/quote]

    Wg mnie widzimy wręcz niesamowitą skuteczność PiSu: jest przy władzy, mimo np ‚taśm prawdy’ poparcie rośnie/spada ale jest wysokie; a może nawet wygra wybory samorządowe… (przypisik: lubię marketing :), lubię reklame i wg mnie ich reklamówki wyborcze są w gronie najlepszych… Samoobrona też ma bardzo dobre…).

    Wg mnie to jest kwintesencja skuteczności bycia przy władzy (choć już nie rządzenia/zarządzania, ale co im tam…)

    2.

    [quote] nie bierze udziału w głosowaniu, to IMO nie ma prawa do narzekania.[/quote]

    również się nie zgodzę (jak CoSTa), choć z trochę innych przyczyn.

    Daje sobie prawo do narzekania, gdyż akurat nie popieram demokracji, a trudno mi zagłosować przeciw głosowaniu, więc wg mnie mogę narzekać z pozycji spoza systemu. (choć raczej rzadko to robie, raczej mi się podoba ciekawość współczesnej sytuacji) (a nie popieram demokracji m.in. za słabą skuteczność w powoływaniu dobrych zarządców, natomiast dosyć doskonałą w powoływaniu do władzy świetnych ‚utrzymywaczy się przy władzy’)

  4. aldek Listopad 3, 2006 o 22:38 #

    Pawle, i Tobie też, Kosto, nie przyszło do głów, że rządzenie to nie są nakazy dyrektoriatu, zarządzimy to, tamto, kalendarz zmienimy, i od razu się rzeczywistość poprawi? Ja tam Kaczorów nie lubię, i gdzie mogę, tam ich nękam, ale kurka, wreszcie w Polsce mamy polityków z jajami, i polityka stała się frapująca, i obchodzi wszystkich, i wreszcie mam wrogów, których szanuję. Koniec tej ogólnej michnikowej zgody, że rynek, że niskie podatki, że dzieci głaskać, radiamaryja nie słuchać, tego całego gęgu, gęgania, glajszachtu z Czerskiej, że jak rywin przylazł, i wszyscy wiedzieli, to nikt nie napisał, bo Adam dzwonił, i prosił, by nie pisać (czytaj, byś Pawle, i Ty, Kosto, byście nie wiedzieli), koniec tego. Teraz jest czad, widzę młodych ludzi, po jednej stronie, po drugiej, wreszcie są emocje, przy rodzinnym stole jest o czym pogadać, jak w USA, gorąco jest, i ta gorączka jest demokracji potrzebna, bez tego zdycha, więdnie, i umiera, staje się takim Rywinlandem, gdzie wszyscy rąsia w rąsię kradną, a spory są na pokaz, bo i tak swój swego nie ruszy, teraz, słuchajcie, to jest w tym wszystkim najpiękniejsze, oni się teraz naprawdę nienawidzą.

    I za to Kaczorom chwała. A rządzenie? Wbrew pozorom, jest ono funkcją politycznej wojny. Innymi słowy, jeśli Kaczor nie zaabsorbuje wagonów unijnej kasy, to wyleci won na śmietnik historii. I dobrze o tym wie. Ruszcie tyłki i zobaczcie, ile jest remontów dróg. Wciąż za mało, tysiąc razy za mało, ale w porównaniu do belkowo-millerowej stagnacji, progress jest jak cholera. Jeśli Kaczki wylecą (oby) to ich następcy będą tak samo wyraziści, nawalanka będzie już stale. I za to Kaczkom chwała.

    • byte Listopad 3, 2006 o 23:21 #

      Jak widać CoSTa, część naszego narodu szczerze lubi napierdalanki na górze. Prawdopodobnie jest to ta część, która nie ma HBO i nie może sobie obejrzeć „Rodziny Soprano”. A, przepraszam, na TVN 7 też teraz leci.

      Co do dróg – przysięgam na Światowida, że wszystkie drogi w mojej okolicy zostały zrobione przez poprzednie rządy. Od jakiegoś czasu nic, zero. Widziałem za to w „Szkle kontaktowym” jak p.o. Marcinkiewicz otwiera dwa pasy drogi (dwa! oddzielnie! w różnych terminach!), którą to drogę zaczęli robić jego poprzednicy.

      Więcej nie napiszę, bo mną targają spazmy dzikiej radości.

  5. aldek Listopad 3, 2006 o 23:54 #

    Mną też targają radości spazmy dzikie, bo post byte jest tylko potwierdzeniem tego, o czym pisałem. Także i ci radośni i ufni chłopaczkowie, w wojnie chcąc nie chcąc udział biorą, i walą aż trzeszczy. I o to w gruncie rzeczy w tej zabawie chodzi, tefałeny, hbo i rodzina Soprano ma się do tego, jak cekiny do chabety, różnić się chłopy trza, a nie gęgać.

    Co do dróg, to przyjacielu byte, zamiast gapić się w telewizor i modlić do światowida, rusz zadek. Poza swoją okolicę, światowiec w końcu z Ciebie.

    • byte Listopad 4, 2006 o 00:45 #

      > różnić się chłopy trza, a nie gęgać

      Aldek, być może traktujesz politykę jak igrzyska. Być może za mało masz w życiu adrenaliny. Być może uwielbiasz świat w odcieniach czerni i bieli. Być może gra w szachy jest twoim ulubionym sportem. Być może porusza Cię, gdy jeden polityk wrzuca drugiemu od agentów, łeż-elit i wykształciuchów. Być może. Nie mieszaj mnie jednak do tego, bo mnie to wcale nie pociąga. Nie krzycz mi do ucha „bierz go!”, bo to nie moja dyscyplina. Nie chcę się od nikogo różnić, chciałbym się do jasnej cholery w końcu z kimś zgodzić. I to jest normalność, przyjacielu.

      > Co do dróg, to przyjacielu byte, zamiast gapić się w telewizor i modlić do światowida, rusz zadek

      Ruszam zadek co i rusz, na przykład do Niemiec, gdzie bez wrzasków i „różnienia się” kraj radośnie turla się do przodu. Po niezłych drogach się turla, dodajmy.

      Jak ostatnio ruszyłem zadek w kierunku przeciwnym, na Wrocław, to 40-kilometrowy odcinek pokonywałem dwie godziny. Więc bądź uprzejmy nie udowadniać mi że ziemia jest płaska a mamuty żyły w norach.

  6. aldek Listopad 4, 2006 o 13:26 #

    ii tam. Nie byćmożuj, tylko zrozum. Ja Ci to wszystko wytłumaczę, i tak to olejesz, bo Twoja tęsknota za zgodą narodową jest zbyt przemożna, ale może inni poczytają, i się zastanowią. Więc po kolei.

    Generalnie, w cywilizowanych demokracjach istnieją dwa rodzaje polityki. Pierwszy, to anglosasko-amerykański, gdzie politycy się ze sobą leją, często (jak w UK) nawet fizycznie piorą się po ryjach, nikt się nie patyczkuje, walą aż im żuchwy trzeszczą. Tu ważna uwaga: taki model polityki wymaga ABSOLUTNEJ WOLNOŚCI I SWOBÓD OBYWATELSKICH, innymi słowy, napierwalanki w Izbie Gmin mogą się tylko miałkim rozumkom z Białorusią kojarzyć. Ale to zostawmy.

    Jest też model polityki nr 2, nazywany francuskim. Dodajmy, lansowany w Polsce po 1989 r. przez elity towarzysko-polityczne, wsie, od millera, przez Kwacha, Michnika, Geremka a na Buzku z Krzaklewskim skończywszy. Model ten polega generalnie na tym, że są ELITY, które budują zgodę narodową (czytaj: rąsia, rąsia, willa pod miastem, 5% prowizji, rywin, sobotko, płk debiec), i rządzą tłumem, zmieniając się od czasu do czasu, ale nie tykając się za bardzo. Tak ino, na pokaz, potem razem wódkę piją, i gitarka jest.

    No i tera bedzie najlepsze. Bo kraje z modelem anglosaskim, jak UK czy USA zapieprzają do przodu, aż piszczy. A kraje z modelem nr 2, jak np. Francja i Niemcy, od dziesięcioleci tkwią w stagnacji, o czym możesz sobie poczytać choćby w gazetkach takich jak economist czy FT. A zrzeszenie państw budowanych na zasadach francuskiej polityki, czyli UE, dostaje w tyłek od USA, że szkoda gadać, wpisz sobie do wyszukiwarki hasło Agenda EU i się pośmiej.

    Oczywiście, że miałki rozumek zaraz zawoła, że chciałby w Polsce takiej stagnacji, jak w Niemczech i Francji. I na tą głupotę rzecz jasna odpowiedzi nie ma, poza taką, że francuską metodą polityczną nie dogonimy nie tylko Niemiec, ale nawet Chile, a wkrótce przegoni nas Burkina Faso.

    To by było na tyle, chłopaki.

    • CoSTa Listopad 4, 2006 o 13:52 #

      ekhem, są pewne granice bzdur, które można wygadywać.

      – ta rąsia myjąca rąsię zapewniła ci stały średni wzrost gospodarczy na poziomie z 4-5% (jak nie wyższym) rok w rok. zobaczymy jak będzie gdy już pis trochę porządzi. mam nadzieję, że to się nie zmieni.

      – jeśli miarą efektywności ma być miara ilości pękających czaszek w parlamencie to broń nas boże przed takim zeszmaceniem kultury politycznej i nie tylko politycznej. na marginesie – zdarza się posłom prać wszędzie, jak glob długi i szeroki i nie jest to tylko domeną krajów anglosaskich.

      – „teraz kurwa my” powiedział przedstawiciel której elity towarzysko-politycznej?

      – nikt nie mówi, że unia europejska jest bytem idealnym. przynajmniej nie wpierdala się innym krajom pod byle pozorem z kilkusettysięczną armią wprowadzając tam pożal się boże porządek oparty na pękniętych czaszkach.

      a teraz serio: myślisz, że jak pół polski będzie się napieprzało z drugą połową polski to z tego co wyniknie? nowa jakość? wszyscy staną się lepsi? kraj zacznie się szybciej rozwijać? przybędzie ci od tego w portfelu?

      dla mnie EOT, to nie ma sensu. kulturowo różni nas przepaść.

    • byte Listopad 4, 2006 o 14:30 #

      Dla mnie komentarz miesiąca, wyczuwam delikatną woń paranoi.

      EOT.

  7. waltharius Listopad 4, 2006 o 14:29 #

    Ciekawy wpis, ale jeszcze ciekawsze komentarze. W pierwszej chwili też chciałem powiedzieć, że skoro nie idziesz do głosowania to z tym narzekaniem tak średnio, ale Twój argument ma sens. Ja też nie głosowałem bo nie ma na kogo, a sumienie mi nie pozwala głosować na mniejsze zło. Powinna być opcja „głosuje przeciw” i zaznaczenie jej dawałoby ujemne punkty wszystkim partyjom… hehe

    Co do reszty dyskusji, szczególnie co do końcówki, również wielce ciekawe i pouczające, ale to, że ktoś sie pierze po mordzie nie oznacza, że takie pranie się jak piora się u nas, a piorą się ino w inny sposób jest dobre dla kraju. Układy, szare sieci i inne „problemy” z jakimi mierzy się nasz rząd to zabawa. Poniosło ich, poniosła ich ich nienawiść, zaściankowość i miałkość. Niech się piorą po pyskach jak w UK – może zadbają o służbę zdrowia wtedy. Ale niech coś sensownego robią. Bo teraz nie robią nic!!!! A to co się dzieje to „wina” przeszłych rządów jest.

  8. aldek Listopad 4, 2006 o 18:56 #

    Costa możesz ze mnie robić głupka, to nawet fajne, i mnie to jakoś tam bawi, ale argument o 4-5 proc. wzroście PKB jest do bani, bo Polska jest obecnie wypalonym tygrysem Europy, i zaprzepaściła najlepsze szanse rozwoju. To, że było te 4,5 nie oznacza po prostu, że nie mogło być więcej. Rąsia rąsia, którą tak chwalisz, zafundowała nam odętą, skorumpowaną biurokrację, wysokie podatki i chroniczną niewydolność wszystkiego, na co łożymy, od wojska, przez policję, służbę zdrowia, a na szkole skończywszy. I chociaż nie wiem jakbyście kombinowali, to Kaczorów tym łajnem nie ubrudzicie, bo oni w te klocki nie grali, dopiero zaczynają. Teraz mają szansę — i moim zdaniem ją zmarnują, i tu nie ma między nami różnicy. Ze trzy razy zastrzegałem, że Kaczorów nie lubię, ale trochę inaczej niż ta cała, zdefiniowana przez drugą stronę GW gęgalnia. Kaczory to taki klasyczny przypadek polskiego „złotego rogu”, dostali szansę i narzędzia, by skończyć to bagno, a zostaną ograni przez takich wsioków, jak Lepper, Beger czy Filipek. I to jest dopiero dramat historyczny, a nie te wasze gęgi.

    Costa, polską politykę obserwuje od 10 lat. Zawodowo, jako redaktor największych polskich gazet, i to doświadczenie pozwala mi wierzyć, że bzdur nie piszę. Trzymaj się, chłopie, i dbaj o rodzinę. Bo rodzina najważniejsza. EOT

    • CoSTa Listopad 4, 2006 o 20:08 #

      ba, pewnie że można było lepiej. ZAWSZE można lepiej patrząc z perspektywy czasu. sorry ale to głupi argument bo zawsze po czymś, co się wydarzyło, mogę powiedzieć, że można było to zrobić lepiej. zrobiono jak zrobiono. nikt nie zakazywał się kaczorkom czy komukolwiek innemu wtedy „ubrudzić” i robić rzeczy po swojemu i – to mityczne – lepiej. tylko gdzie się ci wszyscy wspaniali reformatorzy podziali? dlaczego nie zostali wybrani? no taaak… układ i myjące się wzajemnie rąsie pewnie w urnach pogrzebaly, ogłupiły naród, wyprały mu mózg gazetą wyborczą i zostały wybrane tym sposobem. chryste, że też mi to przez klawiaturę (ładną, makową :)) przechodzi…

      a może po prostu nikt nie miał wtedy lepszego pomysłu (włączywszy w to dzisiejszych wybrańców narodu) i robiono to, co można było zrobić? pewnie, że można skreślić te lata jednym radosnym hasłem „układ rozkradł nam państwo”. to rozkradzione państwo nieźle sobie jednak radzi gospodarczo (choć mogłoby lepiej, oczywiście że tak), afer w nim jak wszędzie na świecie, do niedawna znaczyło coraz więcej za granicą, stało się częścią dużych międzynarodowych organizacji… ja się tego nie wstydzę i być może to nas różni.

      grali w te klocki, pewnie że kaczyńscy grali – partii nie mieli? rządzić nie chceli? swoich wizjii kraju nie snuli? w polityce nie uczestniczyli? w kancelariach i na stanowiskach nie siedzieli? come on… nawet ja to pamiętam, mimo iż nie jestem 10 lat redaktorem gdzieśtam (nie imponuje mi to, i kompletnie niczego jak widać nie implikuje).

      co do rodziny to zgadzam się i podpisuję rękami i nogami. i okej, dotrzymuję słowa i kończę. ot po prostu powstrzymać się nie mogłem :). też się trzymaj i dzięki za wymianę zdań. to dobrze robi, krew rozgrzewa :)

    • btd Listopad 4, 2006 o 21:33 #

      Jak Costa moze z ciebie robic glupka, jak sam sobie z tym radzisz i z posta na post jestes coraz lepszy?

    • YaaL Listopad 6, 2006 o 16:29 #

      aldek, taki poziom dyskusji, argumentacji i merytoryki jest obowiązujący dla szefa działu polityki w „Fakcie”, czy tylko po godzinach ci się obniża?

  9. Walth's World Listopad 5, 2006 o 17:58 #

    G?osowa? czy nie? Ruszy? dupsko z domu w niedziel? czy popija? piwko i mie? to w szeroko poj?tym powa?aniu?

    Kolejna dylemata wspó?czesnego Polaka. Jedni krzycz?, ?e do wyborów musowo i??, ?e to *obywatelski obowi?zek*, ?e jak nie, to pó?niej niech jede

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Aperture 1.5 goes Trial plus coś do pobrania

filmik ze stronyNareszcie chora sytuacja, kiedy to program od dawna jest dostępny a jego demo raczej nie bardzo - nareszcie...

Zamknij