Browar Lwówek Śląski is not dead!

PanBajt i ja nieco stro­pi­li­śmy się new­sem, jaki sprze­dał na tej stro­nie nie­jaki areek (bądź pozdro­wiony). We mnie nieco dusza upa­dła a i imć Bytowi chyba cosik opa­dło takoż, a to za sprawą wie­ści, że Browar Ślą­ski wziął i był ogło­sił upa­dłość. Wiele firm ogła­sza upa­dłość i jesz­cze wię­cej się otwiera ale ten lwó­wecki bro­war jest jedyny w swoim rodzaju. Bowiem to wła­śnie ten bro­war roz­mi­ło­wał mnie w piwie nie­pa­ste­ry­zo­wa­nym. A tak, było coś takiego swego czasu, sprze­da­wane w skle­pie fir­mo­wym bro­waru, który to sklep mie­ścił się w Jeleniej Górze na osie­dlu Zabobrze na ulicy zdaje się Wiosennej (być może nadal się tam mie­ści). Ichnie piwo nie­pa­ste­ry­zo­wane było swego czasu jedy­nym zna­nym mi trun­kiem, który kosz­to­wał mniej niż ota­cza­jąca ów tru­nek butelka :).

Czy już wszystko jasne? Jeszcze nie? No to może dorzucę tylko jesz­cze, że nie­da­leko ulicy Wiosennej, kro­cząc lekko na prze­łaj, można było raczyć się wido­kiem rzeki Bóbr i spo­rymi poła­ciami łąk wręcz zapra­sza­ją­cych do spo­le­gnię­cia ze zna­jo­mymi i wcią­gnię­cia kraty cze­goś nie­pa­ste­ry­zo­wa­nego, uwa­le­nia się tym przy­kład­nego a po odda­niu bute­lek i kraty — ze sporą ilo­ścią gotówki w kie­szeni na doda­tek. Przepiękny bro­war, prze­smaczne piwo, prze­cudny efekt picia owego a wszystko to razem za grosze :)

Zważywszy na tę chlubną prze­szłość aż zadzwo­ni­łem dziś do bro­waru. Miła pani ucha­chała się i uspo­ko­iła moje (i pew­nie Bycikowe) sko­ła­tane nerwy. Browar padać nie zamie­rza. Ot szef bro­waru wymy­ślił sobie, że postraj­kuje nieco, wieść się w świat ponie­sie i być może wpły­nie to na wła­dze, które nie­zbyt przy­kła­dają się do wspo­mo­że­nia pro­mo­cji bro­waru w regio­nie. Ten sprytny plan mógł powstać tylko w genial­nej gło­wie kogoś, kto swego czasu sprze­da­wał tak genial­nie tanie, nie­pa­ste­ry­zo­wane i smaczne piwo :)

Weź więc oddech Byte, wygląda na to, że swo­jego Książęcego jesz­cze nie raz wypi­jesz. Zazdroszczę ci, że cho­lera świeżutkiego…

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

9 Komentarzy do “Browar Lwówek Śląski is not dead!”

  1. golem14 13/12/2006 do 15:45 # Odpowiedz

    Waszeci przy­po­mnia­łeś mi dawne dobre czasy z pif­kiem marki Kujawiak tudzież Kuntersztyn pitym nad prze­piękną Vistula dze River. Bubr ew. Bober? to tyż piknie!

  2. byte 13/12/2006 do 16:34 # Odpowiedz

    Oł, bejbe, tak mi mów. Aż z nerw wsze­dłem wczo­raj na stronę bro­waru (szka­radna jak zawsze) i nie zauwa­ży­łem żad­nych wie­ści o upadku firmy.

  3. areek 13/12/2006 do 18:19 # Odpowiedz

    Jeśli tak jest to zaraz idę po bute­leczkę Książęcego i cera­miczny kufe­lek (w skle­pie fir­mo­wym przy bro­wa­rze za jedyne 30 zł ;) ) i roz­pocznę świętowanie.

    Moje źró­dła wyda­wały się pewne (dość wysoko posta­wiony pra­cow­nik bro­waru), ale mam nadzieję, że to rze­czy­wi­ście jedy­nie taki mały „blef”.

    Byte: zauwa­ży­łeś miga­jący napis: wkrótce nowa wer­sja strony? (aż się boję)

  4. Hadret 14/12/2006 do 09:35 # Odpowiedz

    Uhm… Nie piłem. Ale za to mia­łem oka­zję poznać lanego do kufla, w upalny dzień, Guinness’a i zaprawdę powia­dam Wam, że sma­ko­wał ina­czej niż ten, z któ­rym mia­łem do czy­nie­nia z Polsce O.o

  5. karwasz 14/12/2006 do 11:42 # Odpowiedz

    Ech, a nasz rodzimy bro­wa­rek wła­śnie zakoń­czył działalność:

    http://miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,3787698.html

    Piwko było do niczego, ale taki jakiś smutek…

  6. mowglie 17/12/2006 do 20:12 # Odpowiedz

    Sceny nad­bo­brzan­skie — i owszem — roz­koszne byly, ale nazy­wa­nie owcze­snego piwa lwo­wec­kiego „prze­pysz­nym” traci mi juz wyra­znie syn­dro­mem „za naszych cza­sow, to wszystko bylo prze­cudne”. Otoz piwo bylo tanie, dostepne i ponie­wie­ra­jace, ale dobre to ono nie bylo. Dobre to jest teraz, ale te kil­ka­na­scie juz (dasz wiare?) lat temu to ono na odle­glosc cuch­nelo droz­dzami i czyms w rodzaju ben­zyny, a roz­ma­ite męty potra­fily sie snuc juz od polowy wyso­ko­sci butelki.

    • CoSTa 17/12/2006 do 20:38 # Odpowiedz

      rutens, ależ tak wła­śnie jest jak piszesz — piwo było paskudne ale czy komuś to prze­szka­dzało? come on, leżąc wedle bobera z pustą kratą u boku myśli musia­łeś mieć o tym piwie ponie­kąd wznioślejsze :)

      fuck, ależ ten czas zapieprza :/

  7. Wytrawny 02/08/2007 do 13:39 # Odpowiedz

    Koledzy,

    tu nowy jestem,

    ale pozwa­lam sobie zwro­cic uwage, ze dzis prze­jez­dza­jac przez Lwowek, nie­stety sklep zasta­lem po raz pierw­szy zamkniety, a mily Pan poin­for­mo­awal mnie ze bro­war po dlu­giej ciez­kiej cho­ro­bie umarl.

    czy ktos moze to potwierdzic…zweryfikowac?

    pozdro!

    • CoSTa 03/08/2007 do 19:58 # Odpowiedz

      łoooo, no to się bycik zmar­twi tym newsem :/

      nie mam jak potwier­dzić ale może znaj­dzie się ktoś, kto coś wie w tym temacie…

Dodaj komentarz