Zaczęło się zeszłej nocy i skończyło dziś śmiganiem taksówkami po prywatnych lecznicach. Da Majka dopadło coś, czego obawialiśmy się z Dorophą bardzo: zapalenie ucha środkowego. Mała zwinęła nam się w środku nocy z bólu, dostała gorączki, która trzyma ją do teraz i najzwyczajniej w świecie cierpiała. Niefajny widok, o targającym człowiekiem uczuciu bezradności nawet nie wspominam.
Rano Doropha poleciała do roboty bo wolnego wziąć po prostu nie mogła więc padło na mnie, że mam z małą śmignąć po lekarzach. Długo się nie zastanawialiśmy — pieprzymy polską publiczną służbę zdrowia, której jakoś w potrzebie nigdy nie ma ale która wielbi wyciągać nam składki coraz to wyższe i wyższe z kieszeni. Prywatne przychodnie to je ono! Droga do przychodni wykończyła Majkę — były pawie po drodze (łatwe do rzucania przy zapaleniu ucha). dzieciak mi zieleniał i w oczach gasł. Doktorek zrobił swoje, diagnozę wystawił, dał dokładne wskazówki co i jak i ruszyliśmy do domu. W drodze powrotnej Majka po prostu odpłynęła mi w taksówce. A w domku miałem małe zapasy z gorączką, która zjadała mi dziecko.
Kurwa, niefajny dzień :/
Oficjalne podziękowania dla mojej [baczność] przełożonej [spocznij], która jest cudną kobietą i doskonale rozumie takie nagłe sytuacje. Oby płatki róż ścieliły się zawsze pod jej stopami…








Eh … szkoda dzieciak, sporo już mała nacierpiała.
Trzymajcie się. Pozdrowienia dla Da Majka i żony.
To chyba kurde jakaś epidemia przedszkolna jest ostatnio :/ oskrzela i ucho środkowe, ehh…
Pozdrowienia z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.
dzięki chopaki. trochę pozytywnego myślenia zawsze się przyda :)
córa lubi być w centrum uwagi, jak się nauczy będzie zapewne prowadziła kontrowersyjnego bloga ;-)
a tak bardziej poważniej, to trzymajcie się z Dorophą twardo, bo z tego co piszesz to nie wiem kogo bardziej ta choroba wykańcza.
Powodzenia dla Majki.
W sumie nie dziwie się — pogoda jest jaka jest — rano i wieczorem pizga a w południe grzeje to choroby gotowe. A jak dla mnie przedszkola to zawsze były wylęgarnie chorób. I oskrzela + gronkowiec złocisty to co chwile było.
Tylko życzyć zdrowia.
zdrowia jej… Na pocieszenie, to się zwykle kończy gdy dzieciak zaczyna dorastać…
To prawda. Póki dziecko małe — często jest przeziębione, ma ospę czy inne świństwo.
Potem najwyżej [odklepać] jakieś HIV-y, zapalenia, raki, nowotwory, choć i te mogą się wcześniej ujawnić…
Babcia Wula przybyła a da Majkowi polepszyło się chyba na tyle, że da rady jutro ruszyć w samochodową podróż do Jeleniej Góry. Tym samym pierwotny plan wypadu do Jelonki nadal jest w mocy. Przez moment była chwila wahania spowodowana usznymi przypadłościa
Sytuacja na dzień dzisiejszy wygląda następująco:da Majek wybrał się był wczoraj na oględziny ogólne do znajomej już i zaprzyjaźnionej pani doktór (znajoma i zaprzyjaźniona z racji ilości wizyt a nie z racji towarzyskich naszych aspiracji — szczerze mówią