Mamy Boże Narodzenie za pasem. Nie mam pojęcia, dlaczego to święto tak się nazywa bo kompletnie nic o tym, że jakiś bóg się rodzi, nie świadczy. Święto powinno nazywać się „Mikołajki” a tak po prawdzie to powinno zwać się „Wielce Irytujące i Wkur*** Pajace w Czerwonych Strojach Wciskające Każdy Kiczowaty Wyrób Szlachetnej Myśli Chińskiej”. Może trochę przydługo ale na pewno bardziej w zgodzie z rzeczywistością niż „Boże Narodzenie”.
Okres Świąt to okres powrotu do Tradycji (takiej z wielkiej litery). Co się na ową Tradycję składa? Zasadniczo kilka rzeczy: sprzątanie, zakupy składników na Potrawy, zakupy Prezentów, przerobienie zakupów w Potrawy, klepnięcie przy stole, połamanie opłatka, śpiewanie kolęd, przerobienie Potraw w stolec, rozpakowanie Prezentów, ruszenie ciężkiego tyłka na Pasterkę, sen a na koniec — poranne pożeranie tego, co zostało. Sporo tej Tradycji… Może więc pokrótce zajmę się każdym z punkcików.
-
Sprzątanie — uświęcona tradycja polegająca na wykorzystaniu wszystkich mocy przerobowych organizmu ludzkiego do wyjałowienia i wylizania terenu przyszłej świątecznej libacji.
-
Zakupy składników na Potrawy — tradycyjna wycieczka (niejedna zazwyczaj) po sklepach w celu nabycia jak największych ilości zbędnych i zazwyczaj pustych kalorii.
-
Zakupy Prezentów — kolejna wycieczka po sklepach, tym razem w celu wydania możliwie największej ilości gotówki (często nieposiadanej — patrz hasła „kredyt” i „lichwa”) na możliwie zbędne gadżety, których w normalnych warunkach nikt nigdy by nie nabył kierując się li tylko Zdrowym Rozsądkiem a nie Tradycją. Zaraz po rozpakowaniu Prezentów jest to jeden z najważniejszych punktów obchodów Świąt zgodnie z Tradycją.
-
Przerobienie zakupów w Potrawy — czynność służąca upewnieniu się, że wszelki wolny czas, jaki mógł zostać przeznaczony na relaks, kontemplacje związane z przyjściem na świat boga czy inne tego typu pierdoły, został przeznaczony na obchodzenie Świąt zgodnie z Tradycją. Proces służy głównie produkcji nieokreślonych i niepoliczalnych ilości jedzenia oraz powiększaniu ilości zbędnych i zazwyczaj pustych kalorii w skomplikowanych rytuałach kuchennych. Proces stanowczo przeciwny twierdzeniu „z pustego to i Salomon nie naleje”. W tym procesie kalorie powstają znikąd, dosłownie z powietrza. Cel procesu to zebranie jak największej ilości kalorii w postaci zdatnej do spożycia.
-
Klepnięcie przy stole — w porze wieczornej, przy tzw. Pierwszej Gwiazdce (której zazwyczaj i tak nie widać) siada się przy suto zastawionym stole. Elementem Tradycji są obowiązkowe tortury spożywania najpierw jakiegoś cienkiego barszczu, podczas gdy na stole pysznią się wysokokaloryczne mięsa, ciasta i takie tam inne.
-
Połamanie opłatka — nie pierwszy i nie ostatni przejaw agresji towarzyszącej Świętom. Niewinny opłatek jest masakrowany, dzielony i parcelowany pomiędzy uczestników libacji. Niszczeniu i dzieleniu towarzyszy zazwyczaj składanie sobie wzajemnych życzeń.
-
Śpiewanie kolęd — w niektórych środowiskach ten element Tradycji wymarł już praktycznie całkowicie. Zamiast odrywać się od pożerania zbędnych i w znakomitej większości pustych kalorii, uczestnicy libacji pozwalają na wykonanie tego elementu Tradycji za nich różnym Wykonawcom Muzycznym. Wykonawcy występują w telewizji, radio, są dorzucaniu w formie darmowych płytek do gazet codziennych itd. Ten zmasowany atak Wykonawców służy tylko celom zarobkowym i oczywiście umożliwia pochłanianie większych ilości kalorii (co też przekłada się na cele zarobkowe ale tym razem przedstawicieli handlu). W niektórych środowiskach element wciąż pozostaje żywy i aktywnie kultywowany. W jeszcze innych, aby wystąpić, wymaga warunku wstępnego — obalenia połóweczki.
-
Przerobienie potraw w stolec — logiczna i naturalna konsekwencja spożycia zbyt dużych ilości zbędnych i w znakomitej większości pustych kalorii. Czasem zdarza się, że uczestnicy libacji mylą końce jelita i nadmiar kalorii wydostaje się tym samym otworem, którym się do organizmu dostał. Te Święta prócz brutalnych (vide casus opłatka), potrafią też być obrzydliwe jak widać…
-
Rozpakowanie Prezentów — centralny punkt libacji, wokół którego się ona kręci. Rozpakowanie prezentów to zazwyczaj festiwal pięknych min i udawanej radości zupełnie nieprzystających do myśli wyglądających zazwyczaj tak: „Kur*** miał być iPod a nie zafajdane cztery kilo pomarańczy! Cholerni skąpcy!”. Ten element Tradycji kultywuje w Narodzie umiejętności teatralne.
-
Ruszenie ciężkiego tyłka na Pasterkę — element sportów ekstremalnych w Tradycji obchodzenia Świąt. Od czasu wzmożonego efektu cieplarnianego nie wiąże się z tym ryzyko połamania po pijaku wszystkich kończyn na jakiejś zalodzonej przykościelnej alejce. To także element integrujący Naród. W kościele można bowiem natychmiast pochwalić się najnowszymi Prezentami i dlatego pół kościoła ma podczas kazania białe słuchawki w uszach a druga połowa kościoła siedzi z tyłu mamrocząc przekleństwa i zjadając pomarańcze.
-
Sen — element kończący tradycyjne obchody Świąt. Czasem następuje w połączeniu z Pasterką.
-
Poranne pożeranie — jeśli na stole istnieją jeszcze jakieś zbędne i w znakomitej większości puste kalorie — są w naturalny sposób usuwane do kibla via przewód pokarmowy. Higiena i czystość ponad wszystko!
Po zaliczeniu wszystkich powyższych punktów można powiedzieć, że obeszło się Święta zgodnie z Tradycją. Zaraz po Świętach nie ma jednak czasu na odpoczynek bo trzeba zakasać rękawy i zacząć renowację obejścia i chudoby w ramach przygotowań do Świąt Wielkanocnych, o których większej ważności od Świąt Bożego Narodzenia toczy się spór od lat. Ale to temat na zupełnie inną opowieść.
Wesołych Świąt!
PS. Obrazek autorstwa niejakiego kerembeyit wyszperany na deviant.art








Te, te, u Ciebie w pyrlandi to chyba pozadnego barszczu nie potrafia zrobic (nie ujmujac niczego Dorophie oczywiscie) ;-)
A co do reszty — zgadza się w 100%, a jak wszystko wypali to sie okaze ze za rok ja z Basia na wlasnym m3 bedziemy robic :)
Ale wtedy beda swieta u nas i niektore z glupich tradycji dostana dawno zasluzonego kopa w tylek.
a to: „Kur*** miał być iPod a nie zafajdane cztery kilo pomarańczy! Cholerni skąpcy!” to taka mala aluzja? :-D
reasumujac: Wesołych Świąt CoSTa! :)
ps. zawsze najbardziej lubilem punkt ostatni ;) Nie wiem jak to sie dzieje ale jedzenie nastepnego dnia jjest smaczniejsze niz podczas Wigilii
Eeeee… dziwne. Nic tylko zaprosić cię do mnie, tutaj wszystko jest inaczej, magiczniej i znacznie głębiej niż to przedstawiłeś.
Oj, CoSTa, zgrabnie to opisałeś, nie ma co. Fragment z iPodem przypomniał mi stare dobre czasy, jak na Święta jeszcze chodziliśmy do moich dziadków ;D
Anyway, wszystko da się ukazać w sposób bardzo przyziemny. Myślę, że nie oto w Świętach się rozchodzi. Lepiej przełknąć gulę, uśmiechnąć się i zrelaksować. A Ty już w szczególności — masz Mac’a to masz się cholera przy czym relaksować! ;)
Zdrowych i wesołych! ;)
P.S. Mam jeszcze jedno pytanie — którym cudem Święta Bożego Narodzenia są obchodzone w Grudniu, jeśli Jezus był zodiakalną Rybą, co jednoznacznie wskazuje na Marzec? O.o
Oj Hadret, od kiedy od kk mozna wymagac realnosci i jakiejkolwiek logiki?
u mnie w domu nie ma tradycji chodzenia na pasterkę… Całe szczęście, mój tyłek jest do tego wyjątkowo ciężki(;
Słońce, a Ty skąd wytrzasnąłeś info, że Jezus był zodiakalną rybą?O.o Czy to jakaś gra skojarzeń?
Taaaak. Maltretowanie opłatka wypacza mózg.
Po prostu święta są do dupy :]
http://www.golf-olszewka.pl/blog/2006/12/07/znowu_swiateczna_deprecha/
Weź się CoSTa nie ograniczaj! A inne punkty obowiązkowe, jak to:
1. Wizyta w 1 Święto u Teściów/Rodziców, u których nie było się w Wigilię.
2. Rewizyta w 2 Święto u Teściów/Rodziców, u których się Było w Wigilię.
Su#, M$#^ F^*^ z tymi Swiętami — ja chce odpocząć.….….……
BTW. „Dlaczego te cholerne skarpetki, nie możecie być K^6^* bardziej oryginalni, paczkę kondonów mi kupcie, będzie się z czego pośmiać…” F*F*F*
No cóż… Tradycja, nie :)?
Święto to jednak bądź-co-bądź coś szczególnego. Ciężko o iPoda, ale jednak taka rodzinna „specjalna” kolacja to nie taka zła rzecz…