Dzisiejszy dzień (a właściwie wieczór) zapisałby się czarnymi zgłoskami w kronice naszej rodzinnej, o ile taką byśmy prowadzili. To właśnie dziś wiedziony głęboką potrzebą, wstąpiłem w jedno takie miejsce, w którym dopadła mnie wieść hiobowa, straszna, porażająca i już nawet nie wiem jak dołująca. Zrozumcie — w jednej chwili mój świat stanął na głowie, obrócił się na niej i runął w przepaść. Dosłownie w jednym momencie z podskakującego wesoło kolesia, który właśnie wybrał ostatnie pieniądze z konta by zanieść je karnie do domu, zmieniłem się w obraz nędzy i rozpaczy.
„CoSTa, co się stało?” zapytacie… „Doropha zadzwoniła z wiadomością, że Mak ci zdechł?” zapytacie… Nie kochani, nic z tych rzeczy. W sumie stało się niewiele ale życie nigdy nie będzie już takie samo…
Moja fryzjerka, jedyna kobieta, która potrafiła myć moją głowę dłużej, niż ją strzyc (po prawdzie żadna inna mi łba tak długo nie myła, my mother za czasów moich dziecięcych included), wzięła i zdradziecko wymówiła/została wylana z roboty!!!
I CO JA MAM ZROBIĆ TERAZ??? Co z moimi kłakami? Kto mi wymasuje mózgoczaszkę i odgoni troski dnia codziennego? Dlaczego dostanę po pysku od Dorophy, która nic nie zrozumie z mojego uczucia do fryzjerki, a która na pewno to przeczyta?
Idę zakopać się gdzieś głęboko i będę połykał samotnie łzy rozpaczy…








Iście tragedia… Jednam się w cierpieniu i bólu twym — bo razem będzie raźniej!
jakże daleka jestem od bicia Cie po czymkolwiek:) też jestem zrozpaczona widząc jak zarastasz sierścią…
a Twoje ogólne zadowlolenie po powrocie zwyczajowym od fryzjera i masażu — jak twierdzisz — czaszki przekładało sie i na mnie…
zadanie masz bojowe gdziekolwiek pracuje masz ją namierzyć, bo ja sie z tym meczyć nie będę, już kiedyś próbowałam i nie chce więcej i nie myslę o masażu czaszki (choć to ja wolę byc masowana niż masować) tylko o doprowadzeniu Twojego owłosienia do stanu który nadaje Ci bardziej cywilizowany wygląd:)
a Marusia swoją drogą fajna babeczka, więc kochanie namierzaj i to szybciutko, bo już czas:)
Ja swojej dałem mój numer kom i mówię że jak zmieni zakład ma mi dać znać na jaki, no chyba że w Londynie to tam nie pojadę. Jednak zaufany fryzjer do którego chodzi się np 2 lata 1 raz w miesiącu to bardzo fajna sprawa, a żal jak zniknie straszny. Costa szukaj fryzjerki choćby w całym Poznaniu ;-)
Eeeeee… Halo? Myjesz sobie włosy u fryzjera? Może potem Ci je suszą w tej takiej wielkiej lampie pokojowej? :)
Świat się kończy.
To nic w porównaniu do tego, że Browar Śląski ze Lwówka Śląskiego ogłosił upadłość…
Żartujesz! Powiedz, że żartujesz! Błagam, powiedz…
Bugger.
Fakt dobrego fryzjera można szukać ze swiecą! Myslałęm że to tylko ja mam takie zboczenie że rozpływam się gdy ktoś myje a zarazem masuje mi czaszke:)
[b]hadret[/b]: ależ nie frasuj się miły hadrecie. nie ma takiej potrzeby. jedna tragedia wystarczy… ;)
[b]doropha[/b]: wiem mała, że wyglądam jak wierna kopia mojego starego. znaczy — niewyjściowo. postaram się to zmienić. z owłosieniem pójdzie szybko ale co do tuszy to jeszcze chwilę musisz poczekać niestety :)
[b]piotr[/b]: tak właśnie mam zamiar zrobić. telefon już wydębiłem więc czas na ustalanie gdzie teraz moja fryzjereczka siedzi :)
[b]byte[/b]: no nie codziennie. ojciec, nie zarabiam tyle i nie zanosi się na to, bym miał tyle zarabiać. ale raz na miesiączek, przy okazji strzyżonka, ta laska robiła mi w głowę zaprawdę dobrze!
[b]areek[/b]: o cholera, twórcy mojego swego czasu uwielbianego niepasteryzowanego padli? bad news :/
[b]pit[/b]: nie stary, atawizmy siedzą głęboko w każdym z nas. ta potrzeba bycia solidnie wyiskanym, drapania po plecorach… ;)
Misiek, to Ty potrzebujesz masażu, nie strzyżenia, w razie czego służę pomocą przy masażu (jako dyplomowany masażysta klasyczny i refleksoterapeuta — poszukaj w słowniku). Doropha, nie bój się, nie odbiję Ci miśka. A tak przy okazji, też mam stałą fryzjerkę, nawet jeśli jest niedostępna, czekam pół roku, aż się zjawi i wtedy wtrymiga do niej z żalami, że zarosłem.
Zwraczm sie do dziewczyn z blizszej i dalszej rodziny i nie tylko: moze czas wam zmienic zawod? dla mnie to juz chyba kawaleczek za pozno i jestem za leniwa
P.S. Alez sie wystraszylam zanim nie doczytalam konca…
Doskonale Cie rozumiem. Ja tez chodze do fryzjerki wlasciwie tylko po to by swoimi zgrabnymi lapkami wymasowala mi lepetyne. Piekne to dziewcze robi to w sposob kosmicznie wysublimowany. Samo strzyzenie traktuje juz tylko jako dodatek to mycia glowy :)
Z moimi włosami to żaden fryzjer sobie nie radzi…~~
Zmieniłam kilka dni temu — na studniówkę, bo ta poprzednia radziła sobie tylko ze strzyżeniem — ale jak mnie na półmetek uczesała, to ratowała mnie znajoma.:/
Hm. Nigdy nie zwracałam większej uwagi na rytuał mycia włosów u fryzjera. Chociaż, może kiedyś… Kiedy otworzą w moim mieście zakład fryzjerski zatrudniający płeć męską(;
Ale na to się nie zanosi, jak na razie.
PanBajt i ja nieco stropiliśmy się newsem, jaki sprzedał na tej stronie niejaki areek (bądź pozdrowiony). We mnie nieco dusza upadła a i imć Bytowi chyba cosik opadło takoż, a to za sprawą wieści, że Browar Śląski wziął i był ogłosił upadłość. Wiele firm