Tragedia, żałość, niepowetowana strata :/

Dzisiejszy dzień (a wła­ści­wie wie­czór) zapi­sałby się czar­nymi zgło­skami w kro­nice naszej rodzin­nej, o ile taką byśmy pro­wa­dzili. To wła­śnie dziś wie­dziony głę­boką potrzebą, wstą­pi­łem w jedno takie miej­sce, w któ­rym dopa­dła mnie wieść hio­bowa, straszna, pora­ża­jąca i już nawet nie wiem jak dołu­jąca. Zrozumcie — w jed­nej chwili mój świat sta­nął na gło­wie, obró­cił się na niej i runął w prze­paść. Dosłownie w jed­nym momen­cie z pod­ska­ku­ją­cego wesoło kole­sia, który wła­śnie wybrał ostat­nie pie­nią­dze z konta by zanieść je kar­nie do domu, zmie­ni­łem się w obraz nędzy i rozpaczy.

„CoSTa, co się stało?” zapy­ta­cie… „Doropha zadzwo­niła z wia­do­mo­ścią, że Mak ci zdechł?” zapy­ta­cie… Nie kochani, nic z tych rze­czy. W sumie stało się nie­wiele ale życie nigdy nie będzie już takie samo…

Moja fry­zjerka, jedyna kobieta, która potra­fiła myć moją głowę dłu­żej, niż ją strzyc (po praw­dzie żadna inna mi łba tak długo nie myła, my mother za cza­sów moich dzie­cię­cych inc­lu­ded), wzięła i zdra­dziecko wymówiła/została wylana z roboty!!!

I CO JA MAM ZROBIĆ TERAZ??? Co z moimi kła­kami? Kto mi wyma­suje mózgo­czaszkę i odgoni tro­ski dnia codzien­nego? Dlaczego dostanę po pysku od Dorophy, która nic nie zro­zu­mie z mojego uczu­cia do fry­zjerki, a która na pewno to przeczyta?

Idę zako­pać się gdzieś głę­boko i będę poły­kał samot­nie łzy rozpaczy…

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

13 Komentarzy do “Tragedia, żałość, niepowetowana strata :/”

  1. Hadret 12/12/2006 do 21:10 # Odpowiedz

    Iście tra­ge­dia… Jednam się w cier­pie­niu i bólu twym — bo razem będzie raźniej!

  2. doropha 12/12/2006 do 21:41 # Odpowiedz

    jakże daleka jestem od bicia Cie po czym­kol­wiek:) też jestem zroz­pa­czona widząc jak zara­stasz sierścią…

    a Twoje ogólne zadow­lo­le­nie po powro­cie zwy­cza­jo­wym od fry­zjera i masażu — jak twier­dzisz — czaszki prze­kła­dało sie i na mnie…

    zada­nie masz bojowe gdzie­kol­wiek pra­cuje masz ją namie­rzyć, bo ja sie z tym meczyć nie będę, już kie­dyś pró­bo­wa­łam i nie chce wię­cej i nie myslę o masażu czaszki (choć to ja wolę byc maso­wana niż maso­wać) tylko o dopro­wa­dze­niu Twojego owło­sie­nia do stanu który nadaje Ci bar­dziej cywi­li­zo­wany wygląd:)

    a Marusia swoją drogą fajna babeczka, więc kocha­nie namie­rzaj i to szyb­ciutko, bo już czas:)

  3. Piotr Szymczak 12/12/2006 do 22:41 # Odpowiedz

    Ja swo­jej dałem mój numer kom i mówię że jak zmieni zakład ma mi dać znać na jaki, no chyba że w Londynie to tam nie pojadę. Jednak zaufany fry­zjer do któ­rego cho­dzi się np 2 lata 1 raz w mie­siącu to bar­dzo fajna sprawa, a żal jak znik­nie straszny. Costa szu­kaj fry­zjerki choćby w całym Poznaniu ;-)

  4. byte 12/12/2006 do 23:10 # Odpowiedz

    Eeeeee… Halo? Myjesz sobie włosy u fry­zjera? Może potem Ci je suszą w tej takiej wiel­kiej lam­pie pokojowej? :)

    Świat się kończy.

  5. areek 13/12/2006 do 00:44 # Odpowiedz

    To nic w porów­na­niu do tego, że Browar Ślą­ski ze Lwówka Ślą­skiego ogło­sił upadłość…

    • byte 13/12/2006 do 00:51 # Odpowiedz

      Żar­tu­jesz! Powiedz, że żar­tu­jesz! Błagam, powiedz…

      Bugger.

  6. PitMac 13/12/2006 do 06:14 # Odpowiedz

    Fakt dobrego fry­zjera można szu­kać ze swiecą! Myslałęm że to tylko ja mam takie zbo­cze­nie że roz­pły­wam się gdy ktoś myje a zara­zem masuje mi czaszke:)

  7. CoSTa 13/12/2006 do 07:46 # Odpowiedz

    [b]hadret[/b]: ależ nie fra­suj się miły hadre­cie. nie ma takiej potrzeby. jedna tra­ge­dia wystarczy… ;)

    [b]doropha[/b]: wiem mała, że wyglą­dam jak wierna kopia mojego sta­rego. zna­czy — nie­wyj­ściowo. posta­ram się to zmie­nić. z owło­sie­niem pój­dzie szybko ale co do tuszy to jesz­cze chwilę musisz pocze­kać niestety :)

    [b]piotr[/b]: tak wła­śnie mam zamiar zro­bić. tele­fon już wydę­bi­łem więc czas na usta­la­nie gdzie teraz moja fry­zje­reczka siedzi :)

    [b]byte[/b]: no nie codzien­nie. ojciec, nie zara­biam tyle i nie zanosi się na to, bym miał tyle zara­biać. ale raz na mie­sią­czek, przy oka­zji strzy­żonka, ta laska robiła mi w głowę zaprawdę dobrze!

    [b]areek[/b]: o cho­lera, twórcy mojego swego czasu uwiel­bia­nego nie­pa­ste­ry­zo­wa­nego padli? bad news :/

    [b]pit[/b]: nie stary, ata­wi­zmy sie­dzą głę­boko w każ­dym z nas. ta potrzeba bycia solid­nie wyiska­nym, dra­pa­nia po plecorach… ;)

    • RevPeter 13/12/2006 do 15:04 # Odpowiedz

      Misiek, to Ty potrze­bu­jesz masażu, nie strzy­że­nia, w razie czego służę pomocą przy masażu (jako dyplo­mo­wany masa­ży­sta kla­syczny i reflek­so­te­ra­peuta — poszu­kaj w słow­niku). Doropha, nie bój się, nie odbiję Ci miśka. A tak przy oka­zji, też mam stałą fry­zjerkę, nawet jeśli jest nie­do­stępna, cze­kam pół roku, aż się zjawi i wtedy wtry­miga do niej z żalami, że zarosłem.

  8. ciotka's eleni 13/12/2006 do 10:57 # Odpowiedz

    Zwraczm sie do dziew­czyn z bliz­szej i dal­szej rodziny i nie tylko: moze czas wam zmie­nic zawod? dla mnie to juz chyba kawa­le­czek za pozno i jestem za leniwa

    P.S. Alez sie wystra­szy­lam zanim nie doczy­ta­lam konca…

  9. xom 13/12/2006 do 12:30 # Odpowiedz

    Doskonale Cie rozu­miem. Ja tez cho­dze do fry­zjerki wla­sci­wie tylko po to by swo­imi zgrab­nymi lap­kami wyma­so­wala mi lepe­tyne. Piekne to dziew­cze robi to w spo­sob kosmicz­nie wysu­bli­mo­wany. Samo strzy­ze­nie trak­tuje juz tylko jako doda­tek to mycia glowy :)

  10. Dinven 13/12/2006 do 13:19 # Odpowiedz

    Z moimi wło­sami to żaden fry­zjer sobie nie radzi…~~

    Zmieniłam kilka dni temu — na stud­niówkę, bo ta poprzed­nia radziła sobie tylko ze strzy­że­niem — ale jak mnie na pół­me­tek ucze­sała, to rato­wała mnie znajoma.:/

    Hm. Nigdy nie zwra­ca­łam więk­szej uwagi na rytuał mycia wło­sów u fry­zjera. Chociaż, może kie­dyś… Kiedy otwo­rzą w moim mie­ście zakład fry­zjer­ski zatrud­nia­jący płeć męską(;

    Ale na to się nie zanosi, jak na razie.

  11. CoSTa's Family Page 13/12/2006 do 15:36 # Odpowiedz

    PanBajt i ja nieco stro­pi­li­śmy się new­sem, jaki sprze­dał na tej stro­nie nie­jaki areek (bądź pozdro­wiony). We mnie nieco dusza upa­dła a i imć Bytowi chyba cosik opa­dło takoż, a to za sprawą wie­ści, że Browar Ślą­ski wziął i był ogło­sił upa­dłość. Wiele firm

Dodaj komentarz