Menu serwera

Słucham… 2006.12.15 i 2006.12.18

Dziś nadrabiam zaległości z piątku. A bo i owszem, w pracy się wtedy było, muzysi się słuchało ale (jak zawsze w piątek) roboty było po uszy i nie było już kiedy siąść i wrzucić zapiski na stronę. Więc dziś nadrabiam. Efekt? Sporo się tego kurczę zrobiło… Anyway, Jamendo na moment ruszyło więc i kilka albumów z tej strony się nareszcie pokazało (jeden ambiencik imo wybitny). Jest dziś jedno MEGA przyjemne zaskoczenie, znajdą się z dwie doskonałe produkcje a reszta jakoś daje (lub nie) radę. Chyba zaczynam się robić coraz bardziej wybredny :).

Manoloco – Mind Your Own Groove
Kciuk w górę. Niezłe ale nie porywa. A tak na marginesie – za rippowanie muzy nie powinni się brać kolesie, którzy później takim płytkom jak ta dowalają genre „ambient”. Cokolwiek to jest, to nie jest ambient. Z ambientowym przekonaniem odpaliłem i… Nie zawiodłem się ale też i czego innego oczekiwałem. Ot mnie ripper podpuścił, sukinkot jeden. A tak poza tym to słucha się tego fajowo, ma to nieco garażowy posmak i faktycznie miejscami pobrzękuje ambientem. Ale tak po prawdzie to fajne, luźne brzmienia. Taki easy listening, coś do wepchnięcia w tło choć nie śmierdzi banałem. Całkiem sympatyczne, warte uwagi granie.

Seahorse Transform – Dust from a Trip
Kciuk w górę! Whoa! Sitary, świetne brzmienia, doskonała sesja beata… Bardzo smaczny, bardzo dobry, bardzo przemyślany, bardzo gładko wchodzący ambientowy album. Tu się nie ma praktycznie czego czepić. Kompozycje są długie, świetnie zaaranżowane, wymagające nieco więcej niż odrobiny uwagi, instrumentarium bogate, sample czyściusieńkie… Od strony technicznej nic do zarzucenia – perfekcja. Od strony merytorycznej też w sumie nie mam jakichś większych uwag. Spędziłem z tym albumem kilkadziesiąt przemiłych minut. Oj, pewnie trafi do ulubionych bo zdecydowanie wyróżnia się na tle standardowych ambientów. Warto!

Uranium USSR 1972 – Avarie
Kciuk w górę! Łomatko, ale kompletne zaskoczenie i jakże in plus! Świetne? Za mało powiedziane… Doskonałe? O, bliżej… Kochani, elektronika w postaci prawie że idealnej, ot co to jest. Każdy, kto się krzywi na widok literek USSR czy też CPPP :) powinien teraz głęboko przemyśleć swoją awersję bo oto skreśla sam sobie zaprawdę świetny album. Ten kawał elektroniki z miejsca trafił do katalogu „ulubione” i pozostanie tam na dłużej. Co to jest? To jest coś, co ma swoją własną poetykę, swoje własne brzmienie, swój własny styl i zasadniczo jest esencją tego, co zwykło określać się mianem elektronicznego grania. Długaśne kompozycje, samplery, keyboardy, komputery, odjechane brzmienia… Welcome to USSR! Mroczny, miejscami ciężki ambient z czymś żyjącym i pulsującym w tle. Nie do słuchania o zmroku i przed snem bo grozi ściągnięciem koszmarów. Mocne, świetne, trudne, wymagające, oferujące wiele w zamian. Download tego tygodnia jak nic!

VA – Nuance
Kciuk w górę. Dziś mam jakiś szczęśliwy dzień. Kolejny album, od którego ciężko się oderwać. Tym razem zmieniamy klimat, przyspieszamy i lądujemy w krainie progressive psytrance, w której oto pojawiła się świeżutka składanka bardzo fajnych brzmień. Utwory dobrano starannie, całość skompilowano z głową i na temat a najlepsze jest to, że album ma swój flow. Po prostu zabiera cię gdzieś na dalekiego tripa (świetny kawałek 9 west – wake up to chyba modelowy przykład :)), w którym uczestniczy się z niekłamaną przyjemnością ruszania czaszką w odpowiednim rytmie. Dla samego tego kawałka warto a przecież to nie koniec smacznych kąsków zamieszczonych na albumie. Fajne, pożywne, smaczne i tuczące. Czego chcieć więcej? :)

Anhedonia – Destructive Forces
Wszystko w górę! Już intro zapowiada mocną, dobrą jazdę. Później jest zdecydowanie lepiej. Gatunek? Wypadkowa ambientu i industrialu, w dodatku zrobiona z cholernym pomyślunkiem, wyczuciem smaku, dbałością o detale i w ogóle album olśniewa. Świetny kawałek mroczniejszych (choć nie chorych) brzmień, akurat na nadchodzące święta (w sensie, że na prezent jak znalazł, aluzju poniali? :)). Serio – kawał bardzo dobrej, nie za ciężkiej, nie za lekkiej i na pewno nie banalnej muzy. Warto!

Ash Dargan – Corroboree-Do
Kciuk w górę. Świetny album etniczny w klimatach didgeridoo (Australia, aborygeni, te sprawy). Słucha się tego rewelacyjnie, w trans wprowadza natychmiast i ciężko się od tych brzmień uwolnić. Kurczę, kiedyś muszę popróbować swoich sił na tych autralijskich instrumentach. Skoro na drumli wymiatam… :)

Celestial Aeon Project – Aeon 3 (pobierz album)
Kciuk w poziomie. Sami twórcy nazwali to per „orchestral soundtrack” i dokładnie tym wydaje się kolejny Aeon być – fajną muzyką ilustracyjną. Powiem tak: nie wchodzi mi ale jest dobre. Po prostu taki już urok tego typu muzyki – klimaty OSTowe są fajnie o ile zostały pomyślane także jako rzeczy do słuchania bez obrazu. Problem Aeon imo polega na tym, że ktoś komponując miał zamknięte oczy i kupę fajnych obrazków pod powiekami. Ja ich niestety nie mam i mogę tylko próbować je wyczuć w tej muzie. Miejscami się to udaje, miejscami nie za bardzo. Stąd i kciuk w poziomie. Ale posłuchać warto bo to naprawdę fajne, darmowe wydawnictwo.

Disharmony – Xframes
Kciuk w górę. I po raz kolejny dark ambient ale tym razem w odmianie ciemniejszej niż ten opisywany przed chwilą. Dla miłośników gatunku rzecz bardzo smakowita a to za sprawą sporej ilości wokalu (także poobrabianego jak tylko można) i miejscami ocierania się całości wręcz o gotyk. A tak, kompozycje są tu dosyć rozbudowane, sporo tu mroku i klimatu tworzonego samą muzyką a nie tylko odpowiednio spreparowanymi samplami… No i przede wszystkim – nie jest to nudne! Jakoś w tę pułapkę często wpadają różne darkambientowe dokonania i ocierają się tą swoją pseudogrozą o kicz i śmieszność. Tu nie ma na to miejsca ani czasu – dzieje się sporo, miejscami wręcz żwawo się robi ale całość trzyma poziom i wchodzi gładko. No i jest odpowiednio mroczna :)

dolores – Undone (pobierz album)
Kciuk w dół. Slow rock/indie z Francji ale w języku Szekspira. Sama muzyka nie jest zła ale wokal śmierdzi amatorszczyzną kompletną. Koleś niszczy i depcze wszelkie dobre wrażenie, jakie robi podkład. Bo podkład proszę państwa jest mniami! Profesjonalizm, świetne brzmienie, doskonale w klimacie (indie i okolice) i jeszcze sporo innych komplementów by się znalazło. Wokal położył dobry materiał na łopatki. Szkoda :/

Eau Forte – Live dans une Boutique (pobierz album)
Kciuk w poziomie. Jazz z gatunku tych nieco rozpieprzonych. Mniej instrumentalnej doskonałości i ekwilibrystyki, więcej dysonansów, olschoolowego brzmienia i dziwnych wejść. Niemniej słucha się tego całkiem smakowicie, znajdzie się tu kilka eksperymentów (wokal w drugim kawałku mnie położył po prostu :)) ciekawie zrealizowanych i podanych. Niestety całość kompletnie rozbija się o jakość nagrań. Ktoś tam mikrofon wystawił i robił zgrywkę bandu. Tak to przynajmniej brzmi. Jeśli chłopcy nagrywali w studio to powinni bardzo szybko to studio zmienić.

Elias Schwerdtfeger – Fundstücke (pobierz album)
Kciuk w dół. Przedziwny album z przedziwną muzyką. Podczas słuchania cały czas do głowy przychodziła mi jedna myśl: „CoSTa, ależ ktoś cię tu kiczem częstuje!”. Niby jasno mi zdefiniowano w opisie albumu, że to muzyka „depresyjna” ale ja tu depresji żadnej nie czuję. Słuchając takich nutek co najwyżej robi mi się wesoło, że ktoś próbuje przemycić jakąś plastikową tandetę ubierając ją w Mroczne i Poważne brzmienia. A plastik aż wystaje. Nieee… Nie tędy droga. Niefajne i nie warte poświęconego czasu i pasma łącza. Niby od 4-go kawałka przyspiesza ale jasna cholera, w tym keybordzie i automacie perkusyjnym koleś na pewno ma nieco więcej brzmień. Fajnie by było, gdyby z nich korzystał.

Euterpe Archipelago – Chamber Music (pobierz album)
Kciuk w górę. Aaaaachhhh… Nareszcie coś dobrego i nowatorskiego na Jamendo.com. Dojrzała produkcja z pogranicza elektorniki, ambientu, downtempo i ogólnie brzmień niekoniecznie spokojnych ale na pewno coś znaczących. Zresztą muzyka (dobra!) gra tu rolę podrzędną względem mówionego wokalu. I – po raz pierwszy od dawna na Jamendo – wokal robi tu cudowną robotę! Melorecytuje tu się różne wiersze i robią to ludzie, którzy na codzień zajmują się robieniem audiobooków. A więc dykcja, tembr, te sprawy… Słucha się tego mniodnie, a sam krążek to jeden wielki smaczek. Brać w ciemno!

Evanescence – Lithium EP
Kciuk w górę. Jakoś nie przepadam za tą kapelą a przecież prawie nigdy nie zawodzę się na ich materiałach. Grupa konsekwentnie robiąca muzykę dobrą lub bardzo dobrą. Zadziwiające, że aż tak długo jej się to udaje… Anyway, singielek Lithium to to, co tygryski lubią bardzo. Nie pisałbym o nim gdyby nie to, że właśnie złapałem się, że leci mi tu trzeci raz i wciąż chcę jeszcze. Kurczę, ostatni raz tak się zaplątałem w singla przy „Stand My Ground” Within Temptation… Leciał mnie chyba kilkanaście razy pod rząd. Fenomenalny kawałek… Lithium – przyznaję bez bicia – też bardzo smakowite. Brać!

franckmoon – Blood is red (pobierz album)
Kciuk w górę. Dziwne! Jazz (i bóg raczy wiedzieć co jeszcze – co kawałek to jakiś inny styl) z ambicjami i ciągotami do eksperymentowania (miejscami solidnego) formą i estetyką. Rozpoczyna się to takim właśnie jazzowym, prostym brzmieniem ale nie dajcie się zwieść – im dalej w las, tym robi się dziwniej. Eksperyment goni eksperyment, dziwność goni dziwność (kawałek Raven rządzi!), po początkowej lekkości bytu nie zostaje nawet ślad. Uuuch, mocne, mroczne, miejscami wręcz paskudne i turpistyczne. No i po francusku, co sprawdza się tu znakomicie. Fajne i dla niewielu. Ale dla tych niewielu – fajne.

Hush – Sutil Adeus
Kciuk w dół. Bardzo surowe, archetypiczne wręcz, alternatywne granie. I wszystko byłoby okej, gdyby to tak strasznie garażem nie śmierdziało. Kompletnie mi nie podeszło. Nie wiem, być może to kwestia plam na słońcu czy też zbliżającego się periodu Moniki Lewinsky ale no ni cholery nie wlazło prawidłowo. Chłopaki hałasują jak trzeba, łomocą jak trzeba, gitarki pracują jak trzeba ale całość po prostu mnie odrzuciła. Może się podobać ale nie mnie, ni dziś, nie przy periodzie Moniki Lewinsky…

jet – 12 (pobierz album)
Kciuk w dół. Zapowiada się dobrze, sugeruje się nam tu od początku jakąś fajną jazdę na pograniczu eksperymentalnej tanecznej elektroniki ale… Ale pomysł z czasem zdycha i nuży. Zabrakło impetu nadanego otwierającym kawałkiem. Zabrakło pomysłu na kontynuację… Ot taki krążek braków.

Jimi Hendrix – Burning Desire
Podskakuję! Okej, odjechałem. Te popłuczyny po Hendrixie (są tu rzeczy nigdy chyba nie publikowane na żadnym albumie, ew. są to jakieś mniej lub bardziej znane bootlegi) w dzisiejszych czasach pachną niesamowicie świeżo. Temperament tych nagrań wywołuje gęsią skórkę. Włosy stają dęba a elektryczność sama przepływa przez mzęczone siedzeniem dupsko. Rzecz kopie tyłek niemiłosiernie! Dwudziestominutowy Easy Ryder to esencja esencji Hendrixowego zabawiania się gitarą na różne sposoby, w różnych pozycjach i z wykorzystaniem różnych przedmiotów. Mniód i powidło. A wszystko w solidnym bluesowym sosie… Download tygodnia już tak na jego początku? No, ciekawie się ten tydzień zapowiada :)

Kangaroo MusiQue – Romantic Moves (pobierz album)
Kciuk w dół. Taka sobie elektronika. Niby może być, niby ujdzie w tłoku ale tak po prawdzie strasznie to odpustowe granie jest i raczej niskich lotów. Instrumentarium z zeszłego stulecia, średnie co najwyżej aranżacje i ogólnie śmierdzi amatorką. Niestety, nie o to chodzi w fajnym muzykowaniu.

Kangaroo MusiQue – The Alan Sugar Trash Orchestra (pobierz album)
Kciuk w górę. HA! O ile poprzedni albumik nie zrobił na mnie korzystnego wrażenia, tak to coś pozamiatało jak należy. Jeśli masz kole 30-tki na karku, miałem komputer ośmiobitowy i męczyłeś dżoja przy tamtych gierkach – coś w sam raz dla ciebie! Przesłuchać całości za jednym podejściem się nie da ale te ośmiobitowe melodyjki jednak potrafią i dziś dopaść cichaczem i już nie puścić :). Whoa! Bardzo fajne. Dla bardzo, bardzo nielicznych ale dla nich będzie to cudny albumik.

LARGO02 – 180966 (pobierz album)
Kciuk w górę! Kolejne bardzo pozytywne dziś zaskoczenie z Jamendo. Ambient ale klaaasaaaa… Drugi kawałek to po prostu przykład dobrego wbijania w stan mocno transowy, bliski katatonii :). Serio – bardzo dobry album, kupa dobrych dźwięków, brzmi to profesjonalnie, czuć tu pomysł, pomyślunek i podejście na serio do tematu. Tę muzykę robiono do słuchania i to się czuje. Fanom elektroniki i ambientu szczegónie: polecam! A ten trzeci kawałek… O w mordę, ależ dobre jest te 17 minut! Ambientomaniacy – koniecznie! Tym bardziej, że za free…

2 odpowiedź do Słucham… 2006.12.15 i 2006.12.18

  1. Dovev Nistor Kwiecień 10, 2007 o 12:28 #

    Hello mates,

    Thanks you for the review you wrote here for

    Manoloco – Mind You Own Groove.

    I have placed your review in a traslator to understand what you wrote and from what I have understood you thought it would be an Ambient Cd .. but at the end you liked it

    :)

    Just wanted to thank you and maybe ask for a proper english translation of this review?

    Take care.

    cheers.

    Dovev Nistor

    • CoSTa Kwiecień 13, 2007 o 17:49 #

      hello dovev

      i can see you run your own business [url=http://www.mightyfatrecords.com/inner/shop.asp?id=16]and ask 7.50$[/url] for mp3 of this album. that sounds cool, i’ll should buy a copy since i liked this album. and since i’m very into buying from independent companies, i’m pretty sure of leaving some cash for your work :)

      the „ambient” came from rippers (oh yes, i’ve stolen this album btw) note. don’t ask me why he classified this music as ambient, i don’t know that. in my „review” i just wrote, that this is a nice album, with a little bit of underground feeling and worthy listening. that’s pretty much all.

      greetz and thanks for some cool music!

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Doropha nie chce być sławna

"Zaproszenie do Rozmów w Toku". Maila o takim tytule zobaczyłem w swojej skrzynce jakiś czas temu. Rzekłem sobie wtedy: "CoSTa,...

Zamknij