Menu serwera

Słucham… 2006.12.28

Szlag mnie trafi z tym Jamendo, ot co. Raz działa jak należy, innym znów razem przy świeżo dodanych albumach na stronie wywala 404 przy próbie wzięcia torrenta… Ja wiem, ja rozumiem, że to za free i darowanemu koniowi się w tyłek nie zagląda. No ale wszystko ma swoje – cholera – granice :/. Okej, tak czy inaczej – dziś jamendowa posucha i brak miłych zaskoczeń. Jest za to coś bardzo mrocznego, co mnie tu zwaliło z nóg a co raczej ogólnie dostępne w sklepach nie będzie. Taki kąsek dla miłośników elektronicznego mroku i kapeli Job Karma (swoją drogą poznałbym z chęcią kolesi z Karmy, ta grupa ma w sobie jakiś dziki niepokój i strasznie mnie to kręci).

Jampy – Nghzk! (pobierz album)
Kciuk w poziomie. Z tym albumikiem jest tak: kiedy chłopaki grają bluesa, robią to zdecydowanie dobrze. Ale raz na jakiś czas wpada kilkunastosekundowy przerywnik, który kompletnie rozpieprza odbiór albumu i psuje calusieńkie, sympatyczne wrażenie. Te dwa czy też trzy przerywniki trzeba potraktować na dzieńdobry z buta i wywalić z twardego. Wtedy albumik wchodzi gładko i miło nad wyraz. Niemniej dostarczany jest z tymi idiotycznymi wstawkami, stąd i kciuk w poziomie.

Ojos de Lobo – Algo personal (pobierz album)
Kciuk w dół. Nie wiem kto to zakwalifikował jako hard rock. Z hardem to ma mniej więcej tyle wspólnego, że „hard” jest przy tym nie usnąć. Nudne! Bez krzty fantazji, polotu, iskry bożej jakiejś, bez ani grama talentu. Nuda, nuda, nuda… To jakieś powolne bujanie się w tonacjach mniej więcej rockowych z wysoce wkurzającym wokalem, który na szczęście nie leci po angielsku a po hiszpańsku. Ta doza egzotyki jakoś mimo wszystko do słuchania skłania choć cała reszta odrzuca. Hiszpański to kurna piękny język jednak jest i czas się tegoż pouczyć. Brzmi znakomicie. Niestety sam hiszpański sytuacji nie ratuje i album jest do dupy. Szkoda.

The Starving Time – Burned-Over District (pobierz album)
Kciuk w dół. Bardzo liczyłem na ten album. Ładnie poopisywany jako post-rock, space-rock, alternative itd… Czym się okazał być? Okazał się być albumem poszukującym ale niestety zamkniętym w przeubogim instrumentarium, w jednorodnej, bardzo hermetycznej i niezbyt trafnej stylistyce a wszystko to razem składa się na rzecz po prostu nudną. Utwory są do siebie bliźniaczo podobne, zastosowany patent z grającym sobie tłem a sobie main melodyjką daje w efekcie spodziewany efekt rozpieprzenia ale… ktoś chyba nie za bardzo nad tym zapanował i przedobrzył nieco, bo konstrukcja najzwyczajniej w świecie się wali. Są momenty świetne („State University” rządzi!) ale giną w natłoku zupełnie zbędnego kombinowania. Nierówne, w większych dawkach męczące, nużące i zwyczajnie nudne. Szkoda. Kolejne dziś rozczarowanie z Jamendo :/

VA – Relaxation Moods
Kciuk w dół. Taka sobie popitalająca składaneczka, która rozpoczyna się całkiem zgrabnie ale po dwóch kawałkach traci impet i skręca w kierunku brzmień gitarra a’la flamenco i latino. Początek wciąga a później następuje zjazd. Łojezu, jak ja takiej pitolinki o niczym nie lubię. Nie warto! Obchodzić i omijać z daleka. Rzecz dobra do puszczania na jakichś geriatrycznych imprezach ale młodszym jakieś rozruszniki serca podczas słuchania tego czegoś by się przydały. Z nudów wszystko (no, prawie ;)) staje. Kick z twardego.

VA – Ueberdosis Gfuehl
Kciuk w górę. EMI puściło taką sobie oto składaneczkę różnych znanych mniej lub bardziej, spokojnych melodyjek (ballad znaczy się). Tych znanych i lubianych melodyjek jest całkiem sporo i nie ma się tego dojmującego w tego typu składankach uczucia, że ktoś próbuje wyciągnąć ci z kieszeni siano wciskając ci to samo po raz kolejny i w marnej jakości (jak zwykła czynić nijaka pani Enya :)). Kawałki pozbierano z głową, dwie płytki wypełniono materiałem dokładnie takim, za który się płaci a w efekcie dostajemy składankę doskonale nijaką ale skrojoną do potrzeb. I za to kciuk w górę, bo wytwórnie czasem zdrowo przeginają z tymi składankami i odgrzewanymi na nich kotletami. Gdybym miał wolne środki i zobaczył to w sklepie za sensowne pieniądze – brałbym. Warto bo sporo znanych i lubianych balladek tu się pomieściło.

VA – Walking In The Rain On The Ostrow Tumski
Kciuk w górę! Okej, nie dajcie się zwieść tytułowi. Muzyka na tej płycie nie ma kompletnie nic wspólnego ze spokojnym spacerowaniem sobie po Ostrowie Tumskim, w dodatku w dżdżu. Kawałek otwierający ściąga gdzieś w odmęty piekieł a dalej jest jeszcze fajniej. To dark ambient, industrial i co tam jeszcze brudnego wam się kojarzy – to wszystko tu jest i robi dobry, mroczny klimat. BTW, chodzi zdaje się o wrocławski Ostrów Tumski. Job Karma to o ile dobrze pamiętam wrocławski głęboki underground. Nie kojarzę za to kompletnie pozostałych wykonawców ale wierzę, że ktoś wpakował na jeden krążek co tylko Wrocław mrocznego i brudnego wydalił z siebie. Jeśli znajduje się tu nie tylko Wrocław to przepraszam oczywiście bardzo wszystkich zainteresowanych. Anyway, rzecz nie do słuchania po zmroku i przy zgaszonym świetle. Kolesiom z nadmiarem wyobraźni i tendencjami do wyobrażania sobie różnych krwawych zabaw zdecydowanie odradzam, wyobraźnia się wam za bardzo rozbryka chłopaki. Za to dla miłośników klimatów chorych, dziwnych, eksperymentalnych ale pełnych werwy i wigoru – a must be! Kawał doskonałego grania.

Vinterriket – Retrospective
Kciuk w dół. Ambient. Ponoć. Nudne, obok półki z napisem „krztyna profesjonalizmu” nawet nie leżało. Dla bardzo, bardzo, bardzo wytrwałych. I tylko dla nich.

Volkolak – The Feat of the Grey King
Kciuk w górę. Folk-Rock z przewagą folku. I to sporą przewagą. I śpiewane po rosyjsku. Ma MOC okrutną, dar przekonywania i siłę wciągającą w te śpiewne opowieści. Wokal takoż jest nietuzinkowy – miejscami lepiej pewnie by się sprawował w jakiejś metalowej kapeli a nie w klimatach folkowych :). Jednym słowem: z wygarem, z przytupem, bez taryfy ulgowej – solidne folkowe granie w klimatach rocka. No i ten rosyjski… Autentycznie ten język w śpiewie porywa. Dla smakoszy bardzo smakowite.

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Da Majek: „Kicham na Was!” :)

Z samego rana, na zły początek dnia, naści coś prosto na twarz:"Kicham na Was!"Sweeeeeeet :). Zmieniam CoSTa's Family Page w...

Zamknij