Dla kogo to iPhone?

Do kilku krót­kich uwag skło­niła mnie sym­pa­tyczna skąd­inąd dys­ku­sja z nie­ja­kim btd na jego blogu, która się była mię­dzy nami wywią­zała. Z coraz to kolej­nych infor­ma­cji poja­wia­ją­cych się ze strony Apple wynika, że cały ten iPhone to będzie maszynka owszem ładna, owszem sprytna ale także owszem — zamknięta na głu­cho na opro­gra­mo­wa­nie firm trze­cich i w ogóle nie­przy­sia­dalna dla miło­śnika gier w Javie i apli­ka­cji typu Outlook.

Dla btd to pro­blem. To typ czło­wieka, który chce mieć dostęp do wszyst­kiego, za co zapła­cił, z łatwym otwar­ciem tego i wymianą pod­ze­spo­łów włącz­nie. I nie ma w tym abso­lut­nie nic złego, nie­pra­wi­dło­wego czy w jakiś inny spo­sób mają­cego wydźwięk pejo­ra­tywny. Ma do tego czło­wiek abso­lutne prawo. Zaczyna mnie jed­nak zasta­na­wiać, dla­czego ze swo­ich wyma­gań i nie­speł­nie­nia ich przez Apple, czyni tej fir­mie zarzut twier­dząc wręcz, że ta trak­tuje Go w tym momen­cie jak jakie­goś idiotę.

No cóż, sprawa jest krótka: btd, miło­śnicy Linuksa i grze­ba­nia w bebe­chach swo­ich elek­tro­nicz­nych cacek po pro­stu nie są tar­ge­tem formy Apple. Żeby była jasność — ja w sumie też nie bar­dzo się do miło­śni­ków iPhone zali­czam i uwa­żam ten gadżet za dla mnie zbędny (przy­naj­mniej na razie) ale dosko­nale rozu­miem, dla­czego Apple zamyka swoje cacko od strony opro­gra­mo­wa­nia. Oczywiście — cho­dzi o siano i nikt się z tym nie kryje. Względy wirusowo-jakieśtam odło­żyć można mie­dzy bajki bo dokład­nie tak samo te kwe­stie wyglą­dają pod Symbianem, Windows Mobile i innych sys­te­mach. Apple zro­biło zamknięte coś z pro­po­no­waną przez tę firmę funk­cjo­nal­no­ścią, którą pew­nie w przy­szło­ści będzie można roz­sze­rzyć zosta­wia­jąc w iTu­nes Store odpo­wied­nią ilość $. Jednym sło­wem — archi­tek­tura zamknięta.

„Spór” i roz­kład racji ana­lo­giczny do „sporu” o wyż­szo­ści peceta nad kon­solą imo. Analogia sama się narzuca a ja wrzu­cam słówko „spór” w cudzy­słów, bo tak naprawdę to ni cho­lery nie może być tu o spo­rze mowy. Ani w przy­padku pece­tów vs. kon­sole, ani w przy­padku iPhone vs. reszta świata. Dlaczego? Z tego pro­stego względu, że zasto­so­wa­nia porów­ny­wal­nych urzą­dzeń są różne a pokry­wają się tylko w czę­ści, no i przede wszyst­kim ze względu na tar­get, dla któ­rego te urzą­dze­nia są two­rzone. Zawsze budziło i budzi nadal mój uśmiech twier­dze­nie miło­śni­ków PC o ich jakiejś wyż­szo­ści, bo można na nich pisać, maile słać i robić bóg wie jakie rze­czy no i oczy­wi­ście mię­dzy innymi grać. OK, nie neguję. Tyle że po to kupuję kon­solę, by ogra­ni­czyć całą tę funk­cjo­nal­ność do nie­zbęd­nego mi mini­mum — gra­nia. Za to w kom­for­to­wych (każda gra „pój­dzie”) warun­kach. To JA jestem tar­ge­tem twór­ców kon­sol do gier a nie miło­śnicy kom­pu­te­rów. Krytykowanie przez tych ostat­nich ogra­ni­czo­nej (według nich) funk­cjo­nal­no­ści kon­soli, którą kupuję, uwa­żam za jakąś egzo­tykę i nie­zmien­nie otwie­ram sze­roko oczy, kiedy coś takiego sły­szę. Dziwię się, bo po jakiego kry­ty­ko­wać pro­dukt, który nie został stwo­rzony dla nich??? Ograniczenia kon­soli mają sens dla mnie (i milio­nów mnie podob­nych kolesi) i bar­dzo się z nich cie­szę, bo w kon­se­kwen­cji obcuję z urzą­dze­niem pro­stym w obsłu­dze i speł­nia­ją­cym swoje zada­nie. W next­ge­nach ta pro­stota obsługi nie­stety zni­kła jak widzę a kon­sole coraz mniej są kon­so­lami. Szkoda :/. Chodzi po pro­stu o to, że porów­nuje się dwie różne kate­go­rie pro­duk­tów. Co innego np. porów­ny­wać wydaj­ność układu gra­ficz­nego PC czy kon­soli ale już zupeł­nie czym innym jest porów­ny­wa­nie funk­cjo­nal­no­ści. Nie ma to sensu bo te urzą­dze­nia służą do róż­nych rze­czy a ich zasto­so­wa­nia pokry­wają się tylko w części.

Anyway, ana­lo­gia chyba oczy­wi­sta. I nie rozu­miem dla­czego iPhone jest jakis „zły” z tego powodu, że jest kon­struk­cją zamkniętą. Tak se to pro­du­cent wymy­ślił a ja jestem prze­ko­nany, że ist­nieją miliony ludzi, któ­rzy pro­stotę i ele­gan­cję obsługi przed­kła­dają daleko ponad moż­li­wo­ści sprzętu. I wła­śnie tego chcą — odpa­le­nia iTu­nes, jed­nego klik­nię­cia ozna­cza­ją­cego kupie­nie i roz­sze­rze­nie funk­cjo­nal­no­ści tego, co mają, a co na pewno będzie cho­dziło jak należy, współ­dzia­łało z innymi apli­ka­cjami w tele­fo­nie itd. Mnie to na ten przy­kład nie prze­ko­nuje, wiem że to kolejny kanał ssa­nia przez Apple pie­nię­dzy z ludzi ale hej, nikt z tego nie robi tajem­nicy! Od początku mówi się wyraź­nie: tylko nasz albo przez nas zaapro­bo­wany software. I kropka. Żad­nej ide­olo­gii prócz tej naj­zdrow­szej z moż­li­wych: „My wam dostar­czymy coś, co wygląda faj­nie i będzie dzia­łało jak należy a wy nam za to płać­cie. I to niemało.”

Nie bro­nię Apple bo i po co. Rynek to zwe­ry­fi­kuje i tyle. Ale uwa­żam się za bojow­nika roz­sze­rza­nia swo­ich poglą­dów, przyj­mo­wa­nia nieco szer­szej per­spek­tywy w oglą­dzie sytu­acji i nie wyda­wa­nia osą­dów li tylko na pod­sta­wie wła­snego oglądu świata. Gdzieś tam żyje 6 miliar­dów ludzi, wśród któ­rych jest sporo takich, któ­rzy po pro­stu myślą „ina­czej”. Jest też firma (ba! nie­jedna!), która temu „innemu” myśle­niu wycho­dzi naprze­ciw i stara się wyma­ga­nia grupy doce­lo­wej zaspo­koić i nie­źle na tym zaro­bić. Sytuacja zdrowa i ze wszech miar pożą­dana. Bogu niech będą dzięki, że nie poka­zano kolej­nego klona jakie­goś spa­sio­nego SonyEriccsona. Jest alter­na­tywa i dla tych myślą­cych „ina­czej”, co prze­cież nie musi zaraz ozna­czać, że gorzej czy lepiej. Po pro­stu inaczej.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

6 Komentarzy do “Dla kogo to iPhone?”

  1. btd 16/01/2007 do 09:48 # Odpowiedz

    no wla­snie to wery­fi­ko­wa­nie mnie zasta­na­wia. Bo jak na razie gdzie na angiel­sko­ję­zycz­nych stro­nach nie prze­czy­tam to nikt nie jest zado­wo­lony z zamknie­cia w ten spo­sob iPhone. Ewentualnie poja­wiaja sie glosy ze moze nie bedzie tak zle, zbli­zone do Twojego twier­dze­nia — pew­nie w itu­nes costam bedzie mozna doku­pic. No i jesli przy­jac ze jest tak jak Ty mowisz — w takim razie steve kla­mie klien­tow tlu­ma­czac sie tro­ska o zawie­sza­nie sie ich cacuszka (to ich sprzety sie zawie­szaja? a ja mysla­lem ze to domena tych brzyd­kich pc z win­dows ;-) ). Niech powie — jak bedzie­cie chcieli roz­bu­do­wac to zapra­szam w przy­szlo­sci do itu­nes tam kupicie.

  2. madman 16/01/2007 do 12:24 # Odpowiedz

    Hm… jak zostalo lad­nie stwier­dzone na kto­ryms z zagra­nicz­nych ser­wi­sow, jezeli ktos zadaje pyta­nie „Dla kogo jest iPhone?”, zna­czy to, ze na pewno nie dla niego ;)

    A na powa­znie, jak na urza­dze­nie, ktore ma aspi­ra­cje byc TELEFONEM, bra­kuje mu przede wszyst­kim kla­wia­turki nume­rycz­nej i wycia­ga­nej bate­rii. Nie ma co ukry­wac, w tele­fo­nie bate­ria zdech­nie z pew­no­scia szyb­ciej niz w iPo­dzie, cho­ciaz ze wzgledu na nie­re­gu­larne zuzy­cie pradu (duze przy roz­mo­wach, wiele mniej­sze w sta­nie czu­wa­nia), a takze nie­re­gu­larne lado­wa­nie. Zwykle bate­ria do tele­fonu jest kwe­stia zatrzy­ma­nia sie przy naj­bliz­szym serwisie/komisie GSM i kupie­nia nowej. iPhone? „Wystarczy” ode­slac tele­fon na 2 tygo­dnie do Apple, zeby wymienili.

    A co, jezeli to nasz jedyny apa­rat i jest w tej chwili potrzebny? No coz… trzeba bylo wybrac odpo­wiedni tele­fon, jak sie kupowalo… ;)

    Wracajac do kla­wia­tury, czy­ta­lem kie­dys o nie­zlym kry­te­rium decy­du­ja­cym o tym, czy urza­dze­nie jest smart­pho­nem, czy PDA. Jezeli ma kla­wia­ture nume­ryczna i mozna go obslu­zyc jedna reka, to smart­phone. Jesli nie ma kla­wia­tury, albo jej obsluga wymaga i tak dwoch rak (np. Blackberry), to jest to juz PDA z funk­cja dzwo­nie­nia. Do tej grupy zali­czyl­bym iPhone. Przykro mi, tele­fon to nie jest…

  3. CoSTa 16/01/2007 do 21:50 # Odpowiedz

    [b]btd[/b]: masz stary bar­dzo wiele racji w tym co piszesz w kwe­stii mil­cze­nia jobsa. a co do apli­ka­cji dostęp­nych via itu­nes — ja jestem tego wręcz pewny. to zbyt poten­cjal­nie wielki rynek, by po pro­stu sobie go odciąć. będzie soft do pła­ce­nia i bra­nia. i będzie to soft zamknięty, zaak­cep­to­wany, bło­go­sła­wiony i testo­wany przez apple. nic nie będzie miało teo­re­tycz­nie prawa się zepsuć. o to w tym (mię­dzy innymi) chodzi.

    [b]madman[/b]: w rze­czy samej, iphone to ipod z funk­cją dzwo­nie­nia. bo jako rzecz użyt­kowa, którą miał­bym po pro­stu wrzu­cić do ple­caka w poran­nym szale przy­go­to­wań do pracy… no, nie odwa­żył­bym się. wiem, że mój sony­erics­son to prze­trwa ale takim szkla­nym gadże­ci­kiem mio­tać juz bym się bał :)

  4. waltharius 17/01/2007 do 10:18 # Odpowiedz

    Dziwię się, bo po jakiego kry­ty­ko­wać pro­dukt, który nie został stwo­rzony dla nich???

    No jak to? Większość z nas chce uwa­żać, że pro­dukty, które są dostępne na rynku (a nie pod­le­gają ogra­ni­cze­niom wie­ko­wym czy płcio­wym) są wła­śnie dla nas :) Dodatkowo bar­dzo przy­jem­nie jest pona­rze­kać :D Szczególnie na taką firmę jak Apple, która ma wielu wyznaw­ców a nie­wielu użyt­kow­ni­ków — jeśli rozu­miesz o co mi chodzi.

    Dodatkowo w naszym pięk­nym kraju (mnio­dem i mle­kiem (kie­dyś) pły­ną­cym) słowo „ina­czej” ma nega­tywne zabar­wie­nie. Inaczej myślący to raczej nagana niż pochwała. „A bo Ty jesteś inny” — wie­lo­krot­nie to sły­sza­łem od „przy­ja­ciół” zawsze wtedy gdy mia­łem wła­sne zda­nie na jakiś temat i to zda­nie ni cho­lery nie przy­sta­wało do ich oglądu świata. Tak już jest i należy to zaak­cep­to­wać :) Niech narze­kają bo narze­ka­nie też roz­wija, zobacz jakiego pięk­nego wpisa popeł­ni­łeś :D

  5. btd 18/01/2007 do 13:11 # Odpowiedz

    co do japka i japiszonow ;-) :

    http://www.penny-arcade.com/comic/2002/07/12

    stare ale hehehe :-D

  6. Tatanek 19/01/2007 do 14:32 # Odpowiedz

    Dzisiaj nie­które ser­wisy szum­nie ogła­szają, że LG ubie­gło Apple w wypusz­cze­niu na rynek „maca­nego” tele­fonu: http://tinyurl.com/2zawrn

    http://www.dialaphone.co.uk/blog/?p=49

    Ciekawi mnie czy te foniki będzie można porów­nać na jakiejś płasz­czyź­nie. Muszę się zagłę­bić jesz­cze w spe­cy­fi­ka­cję tech­niczną. Szybko raczej do naby­cia nie będzie, bo ma kosz­to­wać €600.

    Pierwsze porów­na­nie: http://tinyurl.com/2pn6db

Dodaj komentarz