Mieliśmy za sprawą chorób takie sobie Święta. Doropha chorowała, da Majek jest chory permanentnie a jedynym zadowolonym z życia byłem ja. Później przyszedł Sylwester, którego spędziliśmy… Oczywiście w domu, oczywiście kurując dwie chore kobity. Ja już ich chorób mam serdecznie dosyć i czasem aż się wrzeszczeć chce. Im w sumie też nie jest łatwo. Dajcie spokój, tyle chorobowego…
No to postanowiliśmy sobie zrobić dobrze. Zostały mnie bony, jakie dostałem z firmy na Święta, a to w sumie całkiem ładny kawałek grosza. No i jakieś jeszcze zaskórniaki z dorophowych zasobów. To nam styknęło na solidne się wyposażenie :). Wpadło:
-
Need for Speed Carbon dla papy CoSTy, coby pozdzierał nieco asfaltu na drogach. Pograłem chwilę i się mi spodobało! Fajne uczucie prędkości… A brakowało mi w kolekcji takich właśnie miejskich wyścigów, z tuningowaniem furek włącznie no i z obowiązkową, idiotyczną, hip-hopową ścieżką dźwiękową. Jest dobrze! :)
-
Barbie jako Księżniczka i Żebraczka dla da Majka, jako uzupełnienie jej wciąż rosnącej kolekcji
-
kilka Franklinów i innego śmiecia takoż dla da Majka, ot by miała nam co czytać wieczorami (bo czyta! :))
-
dwie zacne książeczki dla żoneczki plus jakieś spaśne perfumy sobie zażyczyła. Jakieś Kenzo i jakiś flower power… Niespecjalnie się w tym orientuję. Pachną ładnie w każdym bądź razie.
-
no i dla całej rodziny — karta pamięci do aparatu, coby można było trzaskać fotek ile wlezie
Wiecie co? Wydawanie pieniędzy to cudowne zajęcie :)








>Wiecie co? Wydawanie pieniędzy to cudowne zajęcie :)
Tak, a zarabianie tych pieniędzy jest jeszcze przyjemniejsze ;) W pełni się zgadzam, też lubię takie zakupy, empik rządzi ;)
I ty mi tu jeczysz o braku kasy ;-p
Tak zalozyc glana i kopnac w tylek ;-)
A co do nfs — odpal jakiegos muscle cara (chociazby pierwszego camaro ss) i posluchaj jak to chodzi bo jak kojarze to naglosnienie masz nie najgorsze :-)
Wydawanie kasuchy, to rzeczywiście miłe zajęcie. Oj miłe. Ale tylko pod warunkiem, ze się wydaje na to, co się chce kupić, a nie na to co trzeba kupić. Nie cierpię zakupów z przymusu i wydawania kasy z przymusu. No, ale takie robienie sobie dobrze — to miłe zajęcie:)
A z innej beczki — Wy też mieliście przez ostatnich kilka dni problem z dostępem do stronki?
Fajne rodzinne wydawanie kasy nie jest złe :) Myśmy też ostatnio poszli na takie coś, ale na o wiele mniejszą skalę — raptem kilka książek w Empiku :)