Owsiak, nie dostaniesz naszych pieniędzy!

Majka zaczyna robić coraz faj­niej­sze fotki — Doropha by da Majek

Dzień dziś słotny, wietrzny i ogól­nie rzecz bio­rąc nie sprzy­ja­jący wyj­ściu gdzie­kol­wiek. Jednak po pod­li­cze­niu dni, w któ­rych da Majek wyła­ził z domu, i w któ­rych w domu sie­dział, wyszło nam, że z prze­rwami na wyprawy do leka­rzy nasza córa sie­dzi w domo­wym wię­zie­niu jakieś trzy mie­chy non stop. No może nieco prze­sa­dzam ale nie­stety nie­wiele :/. Tak czy ina­czej, str­wo­żeni tym fak­tem, posta­no­wi­li­śmy dzie­ciaka na dwór mimo wszystko wycią­gnąć. Ot by Majka nie osza­lała i byśmy my przy oka­zji się nawza­jem nie poza­bi­jali, wcze­śniej zło­żyw­szy ofiarę ze swo­jego dziecka.

Powód wyj­ścia oczy­wi­sty i jasny: quest pole­ga­jący na zdo­by­ciu ser­duszka WOŚPu! Postanowiliśmy się samo­opo­dat­ko­wać z rado­ścią i z poczu­ciem robie­nia cze­goś istot­nego, co miało Majkowi pozo­stać na czas dłuż­szy we łbie i by miała co wspo­mi­nać sie­dząc zamknięta przez kolejne trzy mie­siące w cha­łu­pie, z powodu tegoż wła­śnie waż­nego wyjścia.

Całego questa pewien organ strzelił!

Zaczęło się obie­cu­jąco szyb­kim w miarę przy­go­to­wa­niem i zej­ściem do samo­chodu. Quest został nieco roz­bu­do­wany i mie­li­śmy w dro­dzę na mia­sto wpaść i na budowę. Byłem wczo­raj i widzia­łem jak to wygląda — wygląda zarą­bi­ście po pro­stu i nie mogę się już docze­kać wej­ścia (sąsie­dzi już wcho­dzą powoli). Chciałem swoim kobie­tom poka­zać, jak to wygląda. Wsiadamy, zapi­namy pasy, ruszamy i…

Szlag tra­fił oponę. Kapeć. Dead. Dętka. Jasna cholera!

Po szyb­kim usta­le­niu co dalej i naocz­nym zmie­rze­niu poziomu wia­tru, posta­no­wi­li­śmy ruszyć na przy­naj­mniej jakiś krótki spa­ce­rek, coby Majka nogi nieco roz­pro­sto­wała. Co na to dobry bóg ste­ru­jący pogodą? A zapo­dał nam taki wia­te­rek, że Majka przy­kle­iła się do Dorophy w oba­wie o porwa­nie. Wylądowaliśmy więc w jakiejś przy­tul­nej knajpce i nawet nie patrzy­li­śmy w okna by nie czuć tego wycia. W knajpce zde­mo­lo­wa­li­śmy pizzę sztuk jeden, jakieś szpi­na­kowe coś w serze sztuk jeden i zestaw dzie­cięcy, takoż sztuk jeden.

Po co to wszystko piszę? A bo czas koń­czyć i jakoś nawią­zać do tematu wpisu :). Otóż ten nasz krótki spa­ce­rek obja­wił braki per­so­nalne w WOŚPie, bo na naszej dro­dze nie sta­nął ani jeden mło­dzian ze skar­bonką, a tym bar­dziej ser­dusz­kiem. Tym oto spo­so­bem Owsiak nie dosta­nie naszych pie­nię­dzy a da Majek owsia­ko­wego ser­duszka, co spo­wo­do­wało ogromny przy­pływ nie­za­do­wo­le­nia, a każdy, kto ma trzy­let­nią córkę, dosko­nale wie, co to ozna­cza dla stanu ner­wów rodziców.

Jednym sło­wem — totalna porażka. Jak zwykle :)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

11 Komentarzy do “Owsiak, nie dostaniesz naszych pieniędzy!”

  1. madman 14/01/2007 do 17:01 # Odpowiedz

    Kiedys sie pogoda wkoncu musi usta­bi­li­zo­wac. Albo bedzie zima, albo wio­sna. Ale cos nor­mal­nego przyjsc musi ;)

    Co do opony… zlo­sli­wosc przed­mio­tow martwych.

  2. Mikołaj 14/01/2007 do 17:02 # Odpowiedz

    A SMS to nie łaska, dra­nie? ;o)

    [quote][b]Wyślij SMS-a o tre­ści SERCE na numer 7547[/b]

    Koszt SMS-a 5 PLN + VAT. 5 zło­tych tra­fia na konto Orkiestry. Wszyscy ope­ra­to­rzy — czyli ERA GSM, ORANGE oraz PLUS GSM — w 100% zrze­kli się swo­jego dochodu tym samym prze­każą w całość zebraną kwotę na nasze konto!!![/quote]

    I nie kom­bi­no­wać mi tutaj, bo się w grud­niu zemsz­czę ;o)

    • CoSTa 14/01/2007 do 17:21 # Odpowiedz

      ależ już dawno wysłany!

      [i]drogi miko­łaju

      nie rób jaj

      tylko w grudniu

      przybywaj![/i]

      :)

      • Brzoza 14/01/2007 do 22:22 # Odpowiedz

        Łe — a ja nie wysy­łam SMS — to zło­dziej­skie pań­sto zabiera 22% ceny, którą płacimy!

        Ja wysła­łem kasu­chę miłym, zwy­kłym prze­lewm internetowym :)

  3. mads 14/01/2007 do 17:06 # Odpowiedz

    Grunt to optymizm! :)

  4. Ender 14/01/2007 do 17:59 # Odpowiedz

    Eee narze­ka­nie. Ja z kobie­tami wyla­zlem, i mimo wia­tru dotar­li­smy do Piotra i Pawla (a tam zawsze na WOSPie zbie­raja). I nie bylo pro­blemu. Mimo ze Daria nmlod­sza (lzej­sza i mniej­sza) niz Costasowa corka, i wiatr latwiej ja porwac moze. Quest wykonany :)

  5. doropha 14/01/2007 do 19:33 # Odpowiedz

    sms-ami będziemy rato­wać sumienie…

    a co do spa­ceru, to enderku córy Twojej nic nie bie­rze i oby tak dalej, czego z całego ser­du­cha życzę; bo my już mamy nerwy w strzę­pach tym bar­dziej, że mała cały czas i wciąż jest na pro­chach, więc nakła­da­jąc na pogodę nasz stres i wszyst­kich ostat­nich spa­ce­rów zakoń­cze­nia, czyt. trzy pod rząd zapa­le­nia ucha, nie odwa­ży­li­śmy się na dłuż­sze wyj­ście, ale ja nie o tym…

    córka nasza wzru­szyła nas do łez i zadała kłam podej­rze­niom, że sobek nam i ego­ista w domu rośnie, bo po zachwy­tach nad sztucz­nymi ogniami i ogól­nie akcją, która sie dzieje, zapy­tała, o co cho­dzi z tymi „sel­du­skami”; naj­pro­ściej jak umia­łam tłu­ma­czy­łam dziecku, po co, na co i kto zbiera pie­nią­dze i tu mnie dziecko w zdu­mie­nie wpę­dziło, bo po wysłu­cha­niu moich wyja­śnień, w trak­cie któ­rych buzia sie sze­roko otwie­rała (jak uważ­nie słu­cha to tak ma), pola­zła po swoje zaskór­niaki w skar­bonce i mówi : „a ja tu tlo­chę mam pie­nią­skow, mogła­bym wzu­cić do skal­bonki, psy­da­łyby sie dzie­ciom? dosta­ła­bym sel­du­sko?”, może nie do końca jest tak źle z wraż­li­wo­ścią i zbyt surowo oce­niamy nasze dzecko, papa Costa też się lekko wzruszył:)

    • YaaL 14/01/2007 do 20:17 # Odpowiedz

      doro­pha, to może jesz­cze zaj­rzyj­cie do [url=http://www.zlotymelon.com.pl/]sklepiku WOŚP[/url] i kup­cie mło­dej któ­rąś z [url=http://www.zlotymelon.com.pl/?page=shop/browse&category_id=b04c599cdacf14ee0a84961156ff1289]orkiestrowych koszulek[/url]?

  6. byte 14/01/2007 do 22:12 # Odpowiedz

    Teeeeey, kupi­łeś samo­chód? I nic nie mówisz?

    • CoSTa 15/01/2007 do 07:26 # Odpowiedz

      a gdzie tam, pew­nie że nie kupi­łem. od rodzi­ców poży­czony a czym dłu­żej uży­wam, tym bar­dziej prze­ko­nuję się, że to wyda­tek że ho ho a może i jesz­cze trochę.

      strasz­nie toto dro­gie w utrzy­ma­niu :/. fajna rzecz bo czło­wiek staje się nagle zde­cy­do­wa­nie bar­dziej mobilny ale te koszta… no i cho­lera kiedy tu czy­tać poranną prasę, kiedy nawet korki jakoś szybko mijają? :). nope, jesz­cze przez czas jakiś samo­chodu mieć nie będziemy. może gdy doro­pha sobie prawko zrobi — czemu nie. ale póki co nie czuję potrzeby posia­da­nia samochodu.

  7. opi 15/01/2007 do 13:47 # Odpowiedz

    Ja tylko chcia­łem skom­ple­men­to­wać żonę. Mogę? Dziękuję.

Dodaj komentarz