Papa CoSTa na (prawie) legalu

Puff Dragon — Sazanami

Dopadło mnie wczo­raj przy kolej­nym słu­cha­niu feno­me­nal­nej płyty Puff Dragon — Sazanami. Po pro­stu tra­fiło i koniec. MUSIAŁEM w dro­dze jakiejś podzięki czy czego innego tę płytę kupić czy w inny spo­sób odwdzię­czyć się Steviemu za ten krą­żek. Jest bowiem feno­me­nalny, od samego ścią­gnię­cia leży w moich ulu­bio­nych i sys­te­ma­tycz­nie dra­nia katuję. Okazja zda­rzyła się dobra bo naresz­cie zafun­do­wa­łem sobie konto w mBanku i w końcu mam tę cho­lerną Visę :). Coby być przy­kład­nym i żyją­cym na kre­dyt klien­tem, posta­no­wi­łem tę Visę jakoś prze­te­sto­wać. Wsparcie twórcy via PayPal wydało się dobrym spo­so­bem na test tego całego PayPalowego sys­temu :). No i oczy­wi­ście czu­łem się guilty (na stronce może­cie prze­czy­tać o co chodzi)

A teraz nieco ogól­niej­sza reflek­sja. Muzyki prak­tycz­nie nie słu­cham już z kom­pak­tów czy innych nośni­ków. Owszem, cenię sobie ich posia­da­nie i od czasu do czasu kupo­wa­nie ale są zde­cy­do­wa­nie za dro­gie i w sumie prócz walo­rów este­tycz­nych — nie­zbyt mi przy­datne. Mamy wiek 21-szy i erę cyfro­wego wszyst­kiego a już na pewno dźwięku i muzyki. Za jakiś czas kupię sobie iPoda i tym samym wyrok na płytki zapad­nie. Mówiąc szcze­rze — taki kanał dys­try­bu­cji, w któ­rym mogę twórcy bez­po­śred­nio prze­lać pie­nią­dze na jego konto, korzy­sta­jąc z mini­mal­nej ilo­ści pośred­ni­ków (koszty!) i pła­cąc sen­sowną stawkę za album (prze­sła­łem 10 dolców — w skle­pie neto­wym za mate­riał w mp3 chcą 11 papie­rów więc chyba Steviemu jakiejś krzywdy nie zro­bi­łem) — taki kanał dys­try­bu­cji bar­dzo mi odpo­wiada. Tak jak zawsze to powta­rzam: prócz tego, że jestem zło­dzie­jem to jak naj­bar­dziej CHCĘ pła­cić za muzykę i filmy ale też chcę pła­cić pie­nią­dze racjo­nalne a nie stawki wzięte bóg raczy wie­dzieć skąd i kom­plet­nie odsta­jące od finan­so­wych warun­ków, w jakich żyjemy. 10 dolców to i tak imo sporo ale cenię ten album bar­dzo i chcia­łem się odwdzięczyć.

No cóż, może kon­cerny muzyczne zaczną nad­ga­niać rze­czy­wi­stość i może dosto­sują się do niej. Póki co łatwiej nająć jakąś orga­ni­za­cję typu RIAA a koszty jej funk­cjo­no­wa­nia wci­snąć w jesz­cze wyż­szą cenę albu­mów, nakrę­ca­jąc tym samym spi­ralę złodziej-ścigany.

Zapłaciłem. Nawet jeśli nie jestem legalny (w końcu zassa­łem via ware­zowe ser­wery), to przy­naj­mniej czuję się w porządku słu­cha­jąc tego albumu po raz kolejny. Powiadam Wam — dosko­nałe uczucie.

Puff Dragon — Sazanami — strona albumu (plus próbki utwo­rów do wysłuchania)

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

7 Komentarzy do “Papa CoSTa na (prawie) legalu”

  1. byte 12/01/2007 do 09:06 # Odpowiedz

    Aleś się uparł :) Nie kupuj iPoda — mówi ci to czło­wiek, który sam ma iPoda. Nie wiem jaki model Ci się marzy, ale jeżeli Nano, to są lep­sze odtwa­rza­cze. Nikt wpraw­dzie nie dorówna Apple jeżeli cho­dzi o design, ale ile można się tym raj­co­wać? Na co dzień liczy się tak naprawdę jakość dźwięku, a na tym polu iPoda biją iRi­very oraz iAu­dio. Polskiego iTu­nes i tak nie ma (i pew­nie dłu­uugo nie będzie), więc nie widzę powodu, żeby łado­wać kasę w ten odtwarzacz.

    • CoSTa 12/01/2007 do 10:49 # Odpowiedz

      sklepu itu­nes owszem nie ma (i zapewne jesz­cze długo nie będzie, tak jak piszesz) ale jest pro­gram dedy­ko­wany i stwo­rzony do obsługi ipoda. nie uży­wasz bycik więc nie wiesz jak to jest mieć całą kolek­cję utwor­ków pod kon­trolą, ze wszyst­kimi tymi stat­sami, okład­kami ssa­nymi ze sklepu (dzięki takiemu jed­nemu tric­kowi to jak naj­bar­dziej można). no i przede wszyst­kim — jest grecki itu­nes i być może dzięki uprzej­mo­ści rodzinki będę mógł tam wyda­wać siano.

      iri­very i iau­dio są fajne, nie­mniej to nie ten sto­pień syn­chro­ni­za­cji sprzętu i opro­gra­mo­wa­nia. ot i cała filo­zo­fia. dro­żej, owszem, ale to moja kie­szeń więc…

      • Hadret 12/01/2007 do 12:06 # Odpowiedz

        Cóż, rów­nież mam Szuflę jak byte i rów­nież pole­cał­bym jakie­goś iRi­vera — z iAu­dio nie mia­łem do czy­nie­nia. Niemniej jed­nak, kto jak kto, ale rozu­miem Cię dosko­nale :D Design i inte­gra­cja z posia­da­nym sprzę­tem to naj­więk­sza radość użytkowania :)

  2. Anonymus 12/01/2007 do 13:44 # Odpowiedz

    iRi­very mają nie­wy­godne menu… iPod Video 30gb / 60 GB. To jest potęga! ;)

    • byte 12/01/2007 do 19:24 # Odpowiedz

      Nie wiem, może. Ale ja nie uży­wam odtwa­rza­cza bawiąc się menu, tylko słu­cha­jąc muzyki, ina­czej dźwię­ków: a te dobie­ga­jące z iPoda jakimś szcze­gól­nym osią­gnię­ciem nie są.

      Co kto lubi. Ja mam Szufelkę i uwa­żam że ze te pie­nią­dze nic nie gra lepiej. Tyle że gdy­bym chciał wydać więk­sze pie­nią­dze na odtwa­rzacz, nie kupił­bym już iPoda.

  3. krzychu 12/01/2007 do 15:15 # Odpowiedz

    E no… już chyba kie­dyś o tym na tym blogu dys­ku­to­wa­li­śmy: pliki w nosi­dełku to tylko ersatz praw­dzi­wego dźwięku, który wydo­bywa się z porząd­nego gło­śnika napę­dza­nego przez inne sprzęty z błysz­czą­cego nośnika.

    I tyle!

    :P

  4. Dawid, MacDada 12/01/2007 do 23:58 # Odpowiedz

    Mam Nano 2GB. Krótko mówiąc pole­cam (i także uwa­żam, że iTu­nes jest boss­ski :D).

Dodaj komentarz