W piątek 26-go stycznia 2007, o godzinie 15:00 zmieniamy nasze rodzinne życie z trzydziestu paru metrów kwadratowych powierzchni, na tych metrów siedmedziesiąt cztery plus sporo tarasu dookoła. Jednym słowem:
Idziemy odbierać mieszkanie!
Rzeczoznawca umówiony, inżynier umówiony, w robocie uprzedzeni, wódkę do mrożenia w zamrażalniku kupię po fakcie. Z parapetówą poczekamy do czasu zainstalowania się w nowym mieszkaniu. Kurczę, ciekawe jak szybko to nastąpi. O ile rzeczoznawca nie stwierdzi jakichś sporych problemów z wykonaniem i wykończeniem mieszkania, chciałbym rozpocząć wchodzenie do mieszkanka szybko dosyć. Da Majka wywieźliśmy do Jeleniej Góry (gdzie poczuła się od razu lepiej — mieszkanie, które teraz najmujemy, musi być kompletnie zadżumione :/) a sami szykujemy się do rzeźni, jaką będzie wejście do nowego mieszkanka. Kurczę, strasznie dużo siana potrzeba, by to wszystko jakoś sensownie urządzić. A w totka ni cholery mi nie idzie niestety :/
Szefowa, oby stopy Twoje po wieczność brodziły w płatkach kwiatów — załatw jakąś sensowną podwyżkę! Nie bądź sknera! :)








Congratz! ;)
Jeśli chcesz, dam numer do dobrego imho stolarza — mnie kuchnię bardzo ładną zrobił. Super drogi też nie jest ;)
Gratuluje! :)
Masz już listę gości na parapetówę? Łapię się? ;)
Woo! No, świetnie! Szkoda, że nie mogę wpaść pomóc z przeprowadzką — uwielbiam przeprowadzki. :-P
No to wszystkiego najlepszego — czyli podwyżki, dobrych promocji, dużo sił i miłego mieszkania :)
A mówiłem że DaMajkowi jest taka zmiana potrzebna? ;)
Gdybyscie chcieli przedluzyc miodowy miesiac albo zajac sie urzadzaniem domu i przeprowadzka, podrzuccie nam tez Majke.