Słucham… 2007.01.15

Ojojooooj, strasz­nie długo nic w swoim słu­cho­wym cyklu nie kle­pa­łem :). Nie to, żeby ktoś to czy­tał ale z dwóch kum­pli lubi być na bie­żąco z moim mate­ria­łem bo pozwala im to póź­niej wysu­wać kon­kretne żąda­nia i życze­nia wzglę­dem mojej skrom­nej osoby i zawar­to­ści mojego dysku twar­dego. A ja pro­po­nuję dziś kilka zaprawdę dobrych albu­mi­ków i dwie empe­tró­jeczki do ścią­gnię­cia z dwoma skraj­nie róż­nymi ale imo dobrymi kawałkami.

Atmosphere — Subsounds
Kciuk w górę! Zaczynam od EPki, która dziś z samego rana nastro­iła mnie ultra­op­ty­mi­stycz­nie i pozwo­liła na zwal­cze­nie dobi­ja­ją­cej myśli, że oto week­end się skoń­czył i mamy tyranko przez naj­bliż­sze cztery dni. Co to jest? To spo­kojna elek­tro­nika, down­beat czy jak to ina­czej zwał. Lekko zaha­cza toto o pro­gres­sive psy­tance ale tylko lekko. Co by to nie było i jak by tego nie zwał — rzecz wyśmie­nita po pro­stu i warta wcią­gnię­cia. Zresztą sami się prze­ko­naj­cie, jakie to miłe:
pobierz plik

Cafu — Wake Up
Kciuk w górę! O mamo, ale dziś ład­nie w kwe­stii pro­gre­syw­nych brzmień elek­tro­nicz­nych. Świe­żutki album wprost ze Szwajcarii zdaje się. Mimo alpej­skich kono­ta­cji, rzecz gorąca, trzy­ma­jąca świetny poziom, mocno ryt­miczna ale rytm łago­dzony na wiele spo­so­bów nie powo­duje na szczę­ście otę­pie­nia. Głowa się buja, a jakże, ale czuć w tym albu­mie jakość i dosko­nałe wyczu­cie pro­por­cji. To rzecz nie­zbyt czę­sta a w tym gatunki muzyki po pro­stu nie­zbędna — odpo­wied­nio dobrać skład­niki, zadbać o ozdob­niki, pod­lać nutką liryki i jakimś wde­cho­wym sam­plem, poda­wać na gorąco… Dobry album. Tym bar­dziej, że to ponoć albu­mowy pierw­szy raz szwaj­cara. I tym bar­dziej, że czę­sto tu dosyć pusz­cza się do słu­cha­cza oko i ser­wuje brzmie­nia żyw­cem z psy­trance. Efekt koń­cowy bar­dzo sma­ko­wity. Oby wię­cej takich razów!

Hossam Ramzy and Jose Luis Monton — Flamenco Arabe 2
Kciuk w pozio­mie. Zadziwiające wydaw­nic­two. Weźcie znane Wam rytmy, dźwięki (z kla­ska­niem włącz­nie) i gitarę fla­menco. Macie? OK, to teraz wsadź­cie w to nie­złej jako­ści fol­kowe gra­nie w kli­ma­tach arab­skich i ze wschod­nim instru­men­ta­rium. I co? Miks zapo­wiada się zabój­czo? I tak, wierz­cie mi, jest. Do czasu aż czło­wiek zda sobie sprawę po głęb­szym wsłu­cha­niu się, że Iberowie z Arabami mają wspólny kawał histo­rii (pod­bi­jali się wza­jem jakoś) ale to dwie kom­plet­nie odmienne kul­tury. A muzyczny miks fla­menco z arab­skimi fle­tami jest może na pierw­szy rzut ucha fajny ale po dłuż­szej chwili razi sztucz­no­ścią. Gitary prze­szka­dzają w słu­cha­niu prze­pięk­nych zawo­dzeń arab­skiego fletu. Arabskie bębenki nisz­czą żywio­ło­wość fla­menco swoim sta­łym ryt­mem. Te dwa światy po pro­stu ze sobą nie grają i basta.

Lene Grenager — Slaatter Slag Og Slark
Kciuk w dół. Miłośnicy rzę­po­le­nia na skrzyp­kach, kon­tra­ba­sach, wio­lon­cze­lach i gene­ral­nie na wszyst­kim, po czym da się prze­je­chać smycz­kiem i wydo­być z tego naj­bar­dziej wkur*** odgłos świata — tacy kole­sie będą tym albu­mem zachwy­ceni. Ludzie nor­malni ominą toto sze­ro­kim łukiem. Bardzo spe­cy­ficzna rzecz, mocno eks­pe­ry­men­talna nie tyle mery­to­ryką, co reali­za­cją. Na wyso­ko­ści dru­giego kawałka plomby wypa­dają z zębów a póź­niej jest jesz­cze lepiej. Jakiś sady­styczny den­ty­sta mógłby toto puścić w trak­cie zabiegu i pew­nie czułby roz­kosz. Kick!

Turn Pale — Mock Trial/hung Jury
Kciuk w górę. Noooo… To jest auten­tycz­nie cie­kawa rzecz! Świetny wokal, który wyczy­nia po pro­stu cuda w tema­cie wycia i pro­wo­ko­wa­nia wło­sków na karku do sta­wa­nia sztor­cem. Ta muzyka prze­nika, zaska­kuje miej­scami i w ogóle robi dobrze. Ripper przy­wa­lił tu gothic rock, imo kom­plet­nie od czapy ale jeśli uzna­jesz, o drogi to czy­ta­jący, że taki np. Nick Cave śpiewa gotyk — no to masz mniej wię­cej kli­mat jak na tacy podany. Bardzo fajne wydaw­nic­two, bar­dzo nastro­jowe a ostatni kawa­łek po pro­stu zjada. Mniodzio!

VA — Meditations on China
Kciuk w dół. Harfy, jakieś kitaj­sko brzmiące insze instru­menty, fle­ciki i ogólny chil­lo­ucik. Śmier­tel­nie nudne i chyba tylko dla fana­ty­ków muzyki chiń­skiej. Brzmi to ogól­nie nie­źle ale coś mają te instru­menty i chiń­skie kom­po­zy­cje w sobie takiego, że po wysłu­cha­niu 15 minu­tek mate­riału, zaczyna zbie­rać się jakaś gula w żołądku a po kolej­nych pię­ciu ma się juz ser­decz­nie dosyć i rzuca się barw­nego, chiń­skiego pawia. Słodkie to jakieś takie, przed oczami stają zaraz uśmiech­nięte kur­ty­zany pito­lące na tych swo­ich pisz­czał­kach i robiące show w kimo­nach. Niefajne i przede wszyst­kim — nudne!

VA — Mole 75 — Ten Years Of Mole Listening Pearls
Kciuk w górę. Ała, co za skła­danka! To takie powiedzmy sobie The Best Of tyle że nie arty­sty, a wytwórni. No i mamy tu wymie­sza­nie z poplą­ta­niem, misz-masz tak dia­blo twór­czy, że aż coś w sercu się odzywa i na zewnątrz się wyrywa po jesz­cze. Bogata w emo­cje skła­danka utwo­rów z prze­róż­nych gatun­ków muzycz­nych. Wszystkie te utwory łączy jedno: są naprawdę nie­złymi kawał­kami muzyki. Może nie takimi, na które zwró­ci­li­by­ście od razu uwagę, nie­mniej te 22 utwory (sporo tego, wiem) miej­scami relak­suje, miej­scami zasta­na­wia a miej­scami przy­pra­wia o dresz­cze. Takiego wła­śnie dresz­czowca Wam pole­cam. Kawałek kom­plet­nie mnie zasko­czył a gdy już ochło­ną­łem, to zapo­da­łem sobie jesz­cze raz. I jesz­cze. I jesz­cze. Wiem, to chore, ale porwał mnie ten utwór i wyzwo­lił jakieś dziwne stany. Acha, słu­chać w słu­chaw­kach i przede wszyst­kim — gło­śno! Dlaczego? Zobaczycie :).
pobierz utwór
PS. utwór pocho­dzi z wyda­nia DVD z dzie­wię­cioma kli­pami wytwórni Mole. Wolę nawet nie oglą­dać tego klipu. Po muzyce sądząc, musi być chory.

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

9 Komentarzy do “Słucham… 2007.01.15”

  1. RevPeter 15/01/2007 do 16:16 # Odpowiedz

    Wbrew pozo­rom, czy­tam i te wpisy (przez rss-y), mimo, że Twoje gusta muzyczne w więk­szo­ści zupeł­nie mi nie pod­cho­dzą (są wyjątki).

  2. mads 15/01/2007 do 19:06 # Odpowiedz

    A to nie lepiej zare­je­stro­wać się na last.fm? Koledzy od razu by widzieli co na bie­żąco słuchasz. ;)

  3. CoSTa 15/01/2007 do 20:04 # Odpowiedz

    [b]revpeter[/b]: o pro­szę, czyli jed­nak ktoś cza­sem to czyta o dziwo. ok, dobrze, że róż­nimy się gustami. ja jak widzisz zasad­ni­czo wole elek­tro­nikę. a co kręci imć petera? jakieś hard­core gita­rowe młó­ce­nie i metalu tak dużo, że aż białka mają fak­turę bru­shed metal? :)

    [b]mads[/b]: ależ [url=http://www.lastfm.pl/user/costa_mm/]mam![/url] nie­stety w pracy mam wyrżnięte pra­wie wszystko i nie udało mi się zmu­sić audio­scrob­blera do wysyłki infor­ma­cji o tym, co mi w pracy leci. ostaje się tylko to, co w domu prze­słu­cham a nie ma tego nie­stety wiele bo i kiedy tu słuchać?

    • mgr 15/01/2007 do 20:19 # Odpowiedz

      A nie mozna powiedzmy raz na tydzien wziasc tego, co audio­scrob­bler sobie nazbiera prze­grac na pendrive’a, zaniesc do domu i stam­tad mu pozwo­lic wyslac?

      • CoSTa 15/01/2007 do 21:20 # Odpowiedz

        ok, do dys­po­zy­cji mam foobara2000 wraz z wtyczką. w domu nie mam win­dows. jak się za to zabrać? ja bar­dzo chęt­nie bym tak chciał tylko kur­czę jak? będę wdzięczny za wszel­kie pomy­sły w tym temacie.

        • mgr 16/01/2007 do 18:19 #

          Hmmm… Wydaje mi sie, ze bez zewnetrz­nego pro­gramu Last.fm sie nie obedzie.

          Nie wiem jak wyglada klient pod Linuksem, ale pod Windowsem trzyma on infor­ma­cje o odslu­cha­nych rze­czach w pliku [i]LOGIN_submissions.xml[/i], w kata­logu [i]Documents and SettingsNAZWA_UZYTKOWNIKAUstawienia lokal­ne­Dane aplikacjiLast.fmClient[/i]. Wydaje sie, ze zgra­nie tego w pracy i pod­mie­nie­nie z odpo­wia­da­ja­cym pli­kiem w domu powinno zala­twic sprawe. Mam jedy­nie wat­pli­wosc, czy Last.fm nie bedzie sie plulo o godzine ostat­niego wysy­la­nia — AFAIK nie pozwa­laja wysy­lac oni ‘wstecz’, ale na pod­sta­wie ww. xml nie jestem w sta­nie stwier­dzic, czy opiera sie to o [i]lastSubmission=„CIAG_LICZB„[/i] czy o [i]timestap /timestap[/i] danego utworu.

          Do sprawdzenia/pokombinowania/ustalenia szcze­go­low na forum last.fm. Powodzenia!

        • CoSTa 16/01/2007 do 21:42 #

          pomysł nie­zły, dzięki. pro­blem tylko w tym, że ja nie mam w domu win­dowsa. nic a nic, zero, null… choć może na emu­lo­wa­nym trick zadziała? trzeba będzie spraw­dzić… ewen­tu­al­nie może jakoś da się te dane wci­snąć w lastfm-owego play­era dla maka? trzeba spraw­dzić kurczę.

          dzięki za pomysł! dało mi to impul­sik do kombinowania :)

  4. xeo 31/01/2007 do 19:03 # Odpowiedz

    Tzn, ze nie bedzie juz tych minirecek?

    • CoSTa 01/02/2007 do 07:44 # Odpowiedz

      będą xeo, będą. tyle że mia­łem ostat­nio targi i sie­dze­nie w robo­cie po nocach a po tar­gach oka­zało się, że zamó­wie­nia się posy­pały w fir­mie i mam kolejny mie­siąc w plecy. ja po pro­stu nie mam zbyt­nio kiedy tego pisać :/. ale „słu­cham” wróci, już pew­nie nie­ba­wem, gdy naj­pil­niej­sze sprawy w robo­cie załatwię.

Dodaj komentarz