Spotlight — MacOeSowy Beagle

Spotlight — wyniki wyszukiwania

Spotlight to coś, co z zało­że­nia ma uła­twiać robotę, uprasz­czać poru­sza­nie się po doku­men­tach znaj­du­ją­cych się na dysku a przede wszyst­kim — wyszu­ka­nie wszyst­kiego, co tylko wyszu­kać można i ma to jakiś sens. Każdy użyt­kow­nik Beagle czy innego podob­nego pro­gramu indek­su­ją­cego zawar­tość dysku twar­dego, dosko­nale wie jak może to być pomocne narzę­dzie i jak wiele korzy­ści z takiego indek­so­wa­nia może odnieść użyt­kow­nik. Znakomicie skraca to bowiem czas potrzebny na wyszu­ka­nie infor­ma­cji a o to prze­cież cho­dzi w cza­sach dwu­stu­gi­ga­baj­to­wych dys­ków twar­dych peł­nych dobra wszelakiego :)

Przyznam się, że z Beagle korzy­sta­łem rzadko, kiedy sie­dzia­łem jesz­cze pod Linuksem. Nie mam poję­cia dla­czego się tak działo. Być może roz­bi­jało się to o pewną taką „opor­ność” Beagle na moje próby prze­szpe­ra­nia sobie kom­pu­tera. Idea pro­gramu sama w sobie tra­fiała do mnie jak naj­bar­dziej ale jakoś za dia­bła nie chciało to dzia­łać tak, jak sobie wyobra­ża­łem, że takie narzę­dzie dzia­łać powinno. Aby takie narzę­dzie było uży­teczne, musi speł­niać kilka warunków:

  • musi indek­so­wać szybko, nie­zau­wa­żal­nie dla użyt­kow­nika, w tle nor­mal­nej pracy

  • indek­so­wane muszą być wszel­kie pliki, poten­cjal­nie zawie­ra­jące jakieś uży­teczne i z punktu widze­nia użyt­kow­nika przy­datne informacje

  • pro­ces wyszu­ki­wa­nia infor­ma­cji musi być natychmiastowy

  • zwró­cone dane muszą być czy­telne dla użyt­kow­nika a ich dal­sze wyko­rzy­sta­nie — intuicyjne

Tyle warun­ków od strony użyt­kow­nika. Technikalia kom­plet­nie mnie nie inte­re­sują i mam dokład­nie gdzieś jak to wszystko działa, jeśli robi to spraw­nie i zgod­nie z powyż­szymi punk­tami (to nie jest lista zamknięta oczy­wi­ście — każdy prze­cież ma jakieś wła­sne ocze­ki­wa­nia od takiego pro­gramu). Jak wypada tu Beagle? Nieźle, choć mogło być lepiej.

  • Indeksowanie prze­biega w dosyć nie­ja­sny dla mnie spo­sób (być może to się już zmie­niło) — cza­sem mia­łem wra­że­nie, że cały ten demon nie funk­cjo­nuje, pliki wrzu­cane na dysk twardy przy pra­cu­ją­cym demo­nie jakoś indek­so­wane jed­nak nie były… Dziwne.

  • Rodzaje indek­so­wa­nych pli­ków były jak naj­bar­dziej w porządku i w zupeł­no­ści ZU wystar­cza­jące. Wszystko, co poten­cjal­nie uży­teczne, w indek­sach się (przy­naj­mniej teo­re­tycz­nie, bo z prak­tyką róż­nie bywało) pokazywało.

  • Wyszukiwanie infor­ma­cji cier­piało chyba w Beagle naj­bar­dziej. Pewnie to kon­se­kwen­cja pro­ble­mów z indek­so­wa­niem ale też i sil­nik wyszu­ku­jący i poda­jący dane pra­co­wał imo co naj­wy­żej tak sobie. Na dane musia­łem cze­kać a to, co dosta­wa­łem, śred­nio mnie zado­wa­lało. Wiedziałem bowiem, że np. mam jesz­cze inne wer­sje doku­mentu, zapi­sane w innych miej­scach i o dziwo nie otrzy­my­wa­łem ich w wykazie.

  • Do czy­tel­no­ści tego, co Beagle wyszpe­rał i mnie poka­zy­wał cze­pić się nie mogę. Wszystko zro­bione tak, jak być powinno, przej­rzy­ste, jasne od pierw­szego spoj­rze­nia, odpo­wied­nio opi­sane… Ogólnie Gnome bar­dziej mi pod tym wzglę­dem przy­pada do gustu od KDE — mam wra­że­nie, że ekipa Gnome bar­dziej dba o odczu­cia ZU zwią­zane z korzy­sta­niem z gno­mo­wym softem.

Tyle Beagle, któ­rego mimo wszystko uży­wa­łem spo­ra­dycz­nie. Ogólnie idea tego typu narzę­dzi jakoś nie­spe­cjal­nie do mnie prze­ma­wiała. Tak sobie myśla­łem i w sumie nadal myślę, że dobra orga­ni­za­cja pli­ków w kata­lo­gach to pod­stawa porządku. Niemniej cza­sem po pro­stu trzeba coś wyszpe­rać i fak­tycz­nie, taki soft staje się wtedy przy­datny. Ogólnie — scep­ty­cyzm ze mnie wyłaził.

Aż pozna­łem Spotlight i zro­zu­mia­łem, do osią­gnię­cia jakiej funk­cjo­nal­no­ści dążą twórcy Beagle.

Jak pora­dziło sobie Apple? Przede wszyst­kim wydaje się, że Apple poło­żyło ogromny nacisk na to narzę­dzie. I powiem Wam coś — nie bez kozery chwali się efek­tami, jakie osią­gnęło. Program po pro­stu zre­de­fi­nio­wał mi spo­sób korzy­sta­nia z kom­pu­tera a „ochy” i „achy”, jakie może­cie zna­leźć przy nazwie Spotlight, są po pro­stu w pełni zasłu­żone. Okej, to NIE jest pro­gra­mi­styczny ósmy cud świata ale na prawdę to kawał dobrego softu i tak wła­śnie powi­nien Beagle pra­co­wać (miej­scami nieco ina­czej i wtedy byłby to pew­nie soft idealny :)).

  • Kryteria indek­so­wa­nia są jasne — wszystko, co jest doku­men­tem pod­le­ga­ją­cym indek­so­wa­niu (rodza­jem doku­mentu), jest indek­so­wane, chyba że zde­fi­niu­jesz sobie kata­logi, które indek­so­wa­niu pod­le­gać nie będą.

  • Indeksowanie jest z punktu widze­nia użyt­kow­nika natych­mia­stowe. Co to zna­czy? A to, że dopiero co stwo­rzony czy też sko­pio­wany doku­ment jak naj­bar­dziej w indek­sie ląduje. To był główny pro­blem mojego z Beagle współ­ży­cia a tu on po pro­stu nie ist­nieje. Aplikacja, doku­ment, alias, cokol­wiek — natych­miast wpada do bazy Spotlighta. Nie wiem, być może to kwe­stia swego czasu była beaglo­wych usta­wień jakichś ale no ni dia­bła doku­menty dopiero co w Linuksie otwie­rane czy też zapi­sy­wane do jego indek­sów tra­fiać nie chciały.

  • Indeksowane są wszel­kie przy­datne z punktu widze­nia użyt­kow­nika pliki. Filmy, muzyka, doku­menty PDF, obrazki, doku­menty tek­stowe i co tam Wam jesz­cze do głowy przyj­dzie. Ze stron Apple zassać można kilka dodat­ko­wych plu­gi­nów do Spotlighta roz­sze­rza­ją­cych jego funk­cjo­nal­ność o obsługę nieco bar­dziej egzo­tycz­nych for­ma­tów pli­ków (głów­nie o gra­fikę cho­dzi — np. wycią­ga­nie meta­da­nych z pli­ków AutoCADa). To oczy­wi­ście norma ale odno­to­wuję dla porządku.

  • Wyszukiwanie infor­ma­cji jest zre­ali­zo­wane w spo­sób bar­dzo dobry. Jeden skrót kla­wi­szowy wywo­łuje okienko i usta­wia kur­sor w polu wyszu­ki­wa­nia. Wyszukiwanie reali­zo­wane jest na bie­żąco a wyniki dopa­so­wy­wane w cza­sie rze­czy­wi­stym. Ja wiem, że to dziw­nie brzmi ale po pro­stu szu­ka­jąc np. frazy Ubuntu i wpi­su­jąc ją litera po lite­rze, będę otrzy­my­wał coraz to bar­dziej dokładne wyniki wyszu­ki­wa­nia. I to na bie­żąco, wyświe­tlane w cza­sie rzeczywistym.

  • Spotlight — pełne okno z wyni­kami szukania

    Wyświetlanie zwró­co­nych danych zre­ali­zo­wano bar­dzo dobrze ale to w sumie zasługa całego inter­fejsu MacOSX (przy Gnome poczy­ni­łem podobną uwagę bo naj­wi­docz­niej ktoś tam myśli jak współ­pra­co­wać z użyt­kow­ni­kiem). Tu zwrotka czy­niona jest dwu­eta­powo — naj­pierw wyświe­tlane jest okno, w któ­rym poka­zy­wane są wyniki według Spotlight naj­bar­dziej zbli­żone do ocze­ki­wa­nych. Jeśli to okno „szyb­kiego dostępu” nie zawiera infor­ma­cji inte­re­su­ją­cych, można wyświe­tlić oczy­wi­ście wszyst­kie wyniki wyszu­ki­wa­nia, odpo­wied­nio posor­to­wane i pogru­po­wane. Tamże można dalej pre­cy­zo­wać zapy­ta­nie. Wygląda to skom­pli­ko­wa­nie? O dziwo jakoś za pierw­szym razem mogłem sobie dać z tym rady. Z Beagle zresztą też. Ot cecha dobrych interfejsów.

Spotlight — rein­dek­so­wa­nie zawar­to­ści dysku

Jak już pisa­łem — Spotlight to nie jest pro­gram ide­alny. Co w nim wku­rza naj­bar­dziej? A chyba to, że w łatwy spo­sób nie można sobie prze­bu­do­wać indek­sów i odświe­żyć ich zawar­to­ści. Po pro­stu z cza­sem pro­gram traci na wydaj­no­ści i zaczyna się to odczu­wać. Ot choćby ja poczu­łem spa­dek i zachciało mi się dziś nad indek­sami popra­co­wać, co spo­wo­do­wało nakle­pa­nie tego wpi­siku :). Nie mam poję­cia jak się to robi z poziomu sys­temu i jest to imo ogromny babol. To powinna być jedna z opcji łatwo dostęp­nych w usta­wie­niach pro­gramu. Reindeksowanie zawar­to­ści moich dys­ków twar­dych musia­łem wyko­nać za pomocą pro­gramu trze­ciego, który uła­twił zada­nie. Pewnie z kon­soli dałoby się to zro­bić bez więk­szych pro­ble­mów ale wiel­kim fanem kon­soli to ja nie jestem :). Tu po raz kolejny zszo­ko­wała mnie pręd­kość, z jaką pro­gram indek­suje dane. Prawie 90 tysięcy fol­de­rów, bez mała 410 tysięcy pli­ków pro­gram wyli­czył na jakieś 4 godziny mie­le­nia dys­kiem. Nieco zbla­dłem ale weź i wycią­gnij te wszyst­kie meta­dane z pli­ków… Polazłem zro­bić sobie kawę, coś na ząb z rana, wró­ci­łem i było po akcji. Jakieś 15 minut zajęło wszystko a sza­cunki jesz­cze przed moim odej­ściem od kom­pu­tera widzia­łem, jak spa­dały do dwóch godzin i niżej. No, można być wiel­kim mal­kon­ten­tem i sikać na Apple moczem cie­płym ale ten wynik imo robi wra­że­nie. No i Spotlight dostał skrzy­deł, zasuwa teraz aż miło patrzeć. Widać kura­cja odchu­dza­jąca i rein­dek­so­wa­nie zro­biły pro­gra­mowi dobrze. Systemowi zresztą też — kula się wyraź­nie szybciej.

Prócz tego minusu jakichś innych poważ­nych stwier­dzić nie mogę. Program rzą­dzi po pro­stu i służy mi bar­dzo dziel­nie. Powoli prze­staję bie­gać po dys­kach w spo­sób tra­dy­cyjny — kli­ka­jąc po napę­dach i kata­lo­gach oraz szu­su­jąc po otwie­ra­nych oknach. Po co? Jeśli tylko wiem, czego tak wła­ści­wie chcę (a zazwy­czaj wiem :)), wystar­czy to wkle­pać w polu wyszu­ki­wa­nia i tyle. Klikania zro­biło się nagle o wiele mniej. A żeby było zabaw­niej — dla MacOSX jest sobie pro­gra­mik, który ponoć kasuje Spotlighta, który mam i który jed­nak — jako zaawan­so­wane narzę­dzie — ofe­ruje nieco zbyt wiele jak dla mnie. Rzecz nazywa się QuickSilver i kie­dyś obie­cuję sobie prze­czy­tać helpa tej apli­ka­cji. Bo ponoć bez niej jak bez ręki… Mamo, już się boję :)

To tyle. Jako swit­cher i były użyt­kow­nik Linuksa muszę powie­dzieć, że — o ile nie zmie­niło się jesz­cze zbyt wiele w tym tema­cie — tro­chę to ubogo zaczyna wyglą­dać pod Linuksem. Vista ma swo­jego Spotlighta (ni mam poję­cia jak się nazywa w Viście ten feature) a zna­jąc zami­ło­wa­nie Microsoftu do kopio­wa­nia roz­wią­zań z innych pro­gra­mów — podej­rze­wam, że pra­cuje toto w podobny spo­sób. Nie wiem jak z wydaj­no­ścią. Na tym tle Beagle może zacząć nieco odsta­wać a szkoda by była, bo to bar­dzo obie­cu­jąco zapo­wia­da­jący się pro­gram jest a moje wspo­mnie­nia z pracą z nim są ogól­nie nie­złe. I za nic, za żadne skarby świata deve­lo­pe­rzy Beagle nie powinni wsty­dzić się „ścią­gnąć” kilku roz­wią­zań ze Spotlighta. Szczególnie jeśli o natych­mia­sto­wość indek­so­wa­nia cho­dzi i jego szyb­kość. Wtedy będzie to soft świetny. Póki co za pro­gram świetny uznaję Spotlighta a kiedy sły­szę histo­rie całe o QuickSilver, to zaczy­nam się auten­tycz­nie oba­wiać tego, co tam­ten soft potrafi :).

Garść lin­ków:
opis pro­gramu Spotligt
strona pro­jektu Beagle
plu­giny dla Spotlight
strona pro­gramu QuickSilver

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

16 Komentarzy do “Spotlight — MacOeSowy Beagle”

  1. Hadret 28/01/2007 do 11:51 # Odpowiedz

    Cóż, mimo dysku 250GB (+80 w sza­fie :P), mam porzą­dek i zawsze wiem, gdzie co mam. Nienawidzę bała­ganu w pli­kach, więc wszystko mam poka­ta­lo­go­wane jak należy. Nawet mam jeden taki, do któ­rego wrzu­cam cały śmiet­nik i zaglą­dam tam raz góra dwa razy w mie­siącu, żeby wywa­lić rze­czy cał­ko­wi­cie zbędne i prze­nieść te bar­dziej przy­datne :) Ale Beagle’owi, mimo wszystko, dam szansę po tym, jak zawio­dłem się searchMonkey ;)

  2. liviopl 28/01/2007 do 18:22 # Odpowiedz

    Tylko się nie zako­chaj przy­pad­kiem w Spotlight’cie ;) .

  3. CoSTa 28/01/2007 do 21:06 # Odpowiedz

    [b]hadret[/b]: oczy­wi­ście jest tak jak piszesz — porzą­dek ponad wszystko. jed­nak cza­sem po pro­stu cze­goś szu­kasz i w tym momen­cie tego typu narzę­dzie w sys­te­mie jest nie­za­stą­pione. na maku jest to o tyle jesz­cze przy­datne, że gene­ral­nie nie ma tu zna­nego z innych sys­te­mów menu z pro­gra­mami. a takie odpa­la­nie „z ręki” przez wyszu­ka­nie w spo­tli­ght czy też quick­si­lver wbrew pozo­rom jest dia­blo szyb­kie. szyb­sze niż doko­pa­nie się do softu via menu­siki. doro­pha mówi, że to fajny patent: skrót kla­wia­tu­rowy, dwie literki i już poka­zuje się pro­gram do uru­cho­mie­nia (soft odpa­lam quick­si­lve­rem, jest dia­blo szybki). momen­cik i już masz co chcia­łeś. fajne :)

    [b]liviopl[/b]: a tam zaraz „zako­chaj się”… po pro­stu fajny soft i robiący dosko­nałą robotę. więc czemu nie być z niego zadowolonym? :)

  4. yoshi314 28/01/2007 do 21:55 # Odpowiedz

    w kde4 bedzie cos co sie nazywa strigi do szyb­kiego indek­so­wa­nia danych. podobno potrafi prze­ska­no­wac w zasa­dzie wszystko :]

    http://strigi.sourceforge.net/index.php/Main_Page

    poki co nie prze­pa­dam za takimi roz­wia­za­niami — to miecz obo­sieczny, zwlasz­cza jak masz wscie­kle wscib­ska rodzinke. wystar­czy ze dopadna twoj komp na dwie minuty jak wyj­dziesz do kuchni i zaraz wydlu­bia jakies oso­bi­ste notatki.

  5. byte 28/01/2007 do 23:20 # Odpowiedz

    Miałem kie­dyś Beagle, ale nie poko­cha­li­śmy się. Nie cho­dzi o pręd­kość dzia­ła­nia, ale po pro­stu korzy­sta­łem z niego od wiel­kiego święta.

    Do uru­cha­mia­nia pro­gra­mów też nie bar­dzo: ALT+F2 i mam okno uru­cha­mia­nia GNOME. Wpisuję pierw­sze litery, dopeł­niam TAB-em, Enter i mam.

    Nie wiem, może jestem staroświecki :)

  6. CoSTa 29/01/2007 do 08:08 # Odpowiedz

    [b]yoshi[/b]: tak na szybko patrząc — fajne roz­wią­za­nie. a co do pry­wat­no­ści — w usta­wie­niach spo­tli­ghta możesz wyłą­czyć dowolny kata­log spod indek­so­wa­nia. no i nie poka­zują się w wyni­kach szu­ka­nia ele­menty, do któ­rych nie masz dostępu (poczta innych użyt­kow­ni­ków, doku­menty z ich domo­wego kata­logu itp.) tak więc pry­wat­ność jak naj­bar­dziej zacho­wana tak, jak to ma miej­sce w sys­te­mie. pliki współ­dzie­lone jak naj­bar­dziej są poka­zy­wane. jak widać — trzeba to tylko sen­sow­nie zapla­no­wać i tyle :)

    [b]byte[/b]: nie byte, nie jesteś sta­ro­świecki. robię dokład­nie to samo, tyle że zamiast okienka kon­soli i dopeł­nia­nia tabem mam takie sobie przed­sta­wione okienko a zawar­tość uzu­peł­nia się na bie­żąco, wraz z wpi­sy­wa­nymi lite­rami. ergo: pra­wie to samo i sądzę, że to bar­dzo zdrowy odruch :). a co do korzy­sta­nia — mia­łem podob­nie dopóki nie pozna­łem uro­ków szpe­ra­nia. wcze­śniej film uru­cha­mia­łem dokli­ku­jąc się do odpo­wied­niej par­ty­cji, kata­logu, pod­ka­ta­logu i dwu­klik na fil­mie. skrót plus wkle­pa­nie kilku pierw­szych liter tytułu zała­twia w tym momen­cie sprawę. i w sumie od jakie­goś czasu tak poru­szam się po sys­te­mie, o ile wiem, czego szu­kam. ja wiem, że brzmi to dziw­nie ale to jest auten­tycz­nie wygodne :)

    • byte 29/01/2007 do 20:22 # Odpowiedz

      > robię dokład­nie to samo, tyle że zamiast okienka kon­soli i dopeł­nia­nia tabem mam takie sobie przed­sta­wione okienko

      ALT+F2 nie otwiera konsoli :)

      • CoSTa 29/01/2007 do 22:15 # Odpowiedz

        [quote]ALT+F2 nie otwiera kon­soli :)[/quote]

        nie bądź dro­bi­zgowy byte, za młody jesteś jesz­cze na to, by się pier­dół cze­piać :). okej, „okienko z polem wpro­wa­dza­nia tek­stu” czy jak to zwał — you name it :)

  7. Paweł Tkaczyk 29/01/2007 do 09:55 # Odpowiedz

    Dla mnie Spotlight też jest jedną z „kil­ler featu­res”, dzięki któ­rej prze­sia­dłem się na OSX. Także pró­bo­wa­łem Ubuntu + Beagle, ale to nie to. Na Windows jest Google Desktop, ale… to nie to (indek­so­wa­nie jest w porządku, ale inter­fejs… jakoś nie mogę się prze­ko­nać do otwie­ra­nia doku­men­tów z poziomu przeglądarki).

    Co do Quicksilver — nie mogę bez niego żyć :) Choć ogra­ni­czy­łem mocno jego (nie­mal nie­ogra­ni­czone) moż­li­wo­ści. W sys­te­mie mam zada­nia podzie­lone mię­dzy Spotlight i Quicksilver (bo miej­scami mocno na sie­bie zacho­dzą pod wzglę­dem funk­cjo­nal­no­ści). Więc indeks QS jest ogra­ni­czony do apli­ka­cji i kon­tak­tów (uru­cha­miam apli­ka­cję, piszę maila wpi­su­jąc tylko nazwi­sko osoby, ew. star­tuję czat), a Spotlight zała­twia całą resztę.

    BTW, do Spotlighta można także za pomocą odpo­wied­niego narzę­dzia pod­piąć wyniki wyszu­ki­wa­nia z Google, ale jakoś mnie to nie prze­ko­nało. Zamiast tego mam w Safari zain­sta­lo­wany plu­gin Inquisitor (pole­cam), który z okienka wyszu­ki­wa­nia robi coś na kształt „inter­ne­to­wego Spotlighta” :)

  8. Hadret 29/01/2007 do 10:33 # Odpowiedz

    To fakt — miast się „dokli­ki­wać”, lepiej po pro­stu coś zna­leźć i uru­cho­mić w ten spo­sób. No nic, cóż mi pozo­stało? Zainstalować Beagle’a i zoba­czyć, czy umiem już korzy­stać z takiego pro­gramu, czy nadal będę zuży­wał mychę (:

  9. btd 29/01/2007 do 11:03 # Odpowiedz

    http://btd.livenet.pl/wp-content/uploads/2007/vista_spot.jpg

    Tak to wyglada. Tez piszesz i ci coraz bar­dziej szcze­go­lowo wyswie­tla. Opcje rein­dek­so­wa­nia sa oczy­wi­scie w sys­te­mie, usta­wie­nia co ma indek­so­wac tez. No i wraz z offi­cem 2007 vista pozwala na tago­wa­nie wszyst­kich pli­kow jakie roz­po­znaje, co tez przy­spie­sza wyszukiwanie.

    A co do wydaj­no­sci to na lap­to­pie jak zaczelo na samym poczatku jez­dzic to przy­znaje, pare razy sys­tem zachru­pal. Ale kaza­lem mu poin­dek­so­wac wszystko jak nic nie robi­lem i luzik. Tylko… ja jednka wole te pare klik­niec niz zasta­na­wiac sie jak ten plik sie nazywal ;-)

  10. Paweł Tkaczyk 29/01/2007 do 13:18 # Odpowiedz

    BTD: nie musisz się zasta­na­wiać, jak się plik nazywa. Spotlight kata­lo­guje także zawar­tość pliku, więc wystar­czy że wiesz, co tam było napi­sane (albo jak otagowane) ;)

  11. liviopl 29/01/2007 do 13:27 # Odpowiedz

    Cholera, ja takie coś chcę na Linuksa :D !

    Safari i Inquisitora też :P !

    /Ps, Ani mru mru o Konquerorze, bo chyba zabiję ;) ./

  12. Dawid, MacDada 29/01/2007 do 16:59 # Odpowiedz

    btd: nie musisz znać nazwy pliku.

    1.) Spotlight indek­suje zawar­tość, więc jeśli plik doty­czy np pla­nów na waka­cje, to wpi­su­jesz Floryda i już ;-)

    2.) Każdemu pli­kowi możesz nadać słowa klu­czowe. Dopisujesz waka­cje, Floryda, imprezy, słońce i luzik ;-)

  13. adas 30/01/2007 do 09:21 # Odpowiedz

    Dla linuksa jest jesz­cze coś takiego:

    http://www.gnome.org/projects/tracker/

    Ale naprawdę mi szkoda, że nie ma dla mojego ubuntu cze­goś takiego jak GoogleDesktop (wła­śnie podobna wyszu­ki­warka dzia­ła­jąca strasz­nie szybko) albo jak to coś dla Mac OS X-a… Beagle za wolne, Tracker może szyb­szy, ale gor­sze wyniki daje…

  14. CoSTa's Family Page 28/07/2007 do 09:30 # Odpowiedz

    Pół roku temu roz­pi­sy­wa­łem się na temat mako­wego feature zwa­nego Spotlight. Próbowałem to jakoś porów­nać z Beagle i innych podob­nych narzę­dzi wyszu­ku­ją­cych i wycho­dziło mi, że Apple odwa­liło tu kawał dobrej roboty. Rzecz w świe­cie kom­pu­te­rów chwy­ciła, prz

Dodaj komentarz