Menu serwera

Anuluj vs Poniechaj, czyli czasem mi wstyd, że mam Maka :/

Na grupie pl.comp.sys.macintosh pobyła sobie przez jakiś czas (moment, sprawdzam… o fuck! ciągnie się do dziś!) dyskusja dotycząca polonizacji nadchodzącej nowej wersji systemu MacOSX – Leoparda. Temat jako żywo istotny dla użytkowników Maków w tym kraju. Z otwartymi ramionami przywitam oficjalną, będącą elementem systemu a nie jakimś workaroundem, polonizację. Póki co polonizacja i owszem istnieje ale więcej z nią problemów (niby dających się rozwiązać, niemniej istniejących i wkurzających), niż z niej korzyści i tym sposobem siedzę sobie na angielskiej wersji systemu. Okej, mi to jakoś specjalnie nie przeszkadza, niemniej dając sporo pieniędzy także za system operacyjny, chciałbym, by był to produkt kompletny. A to oznacza, że jeśli firma Apple umożliwia mi jego kupno (i wspiera takoż!) w tym kraju, to życzyłbym sobie, by system gadał do mnie po Polsku.

No właśnie, po Polsku a nie po polskawemu.

Jestem switcherem, czyli kolesiem, który niedawno miał PC (a w tym Windowsa i Linuksa) a dziś ma Maka. Starzy makówkarze na takich jak ja zdaje się mowią Intel kiddie czy coś takiego. Ot namnożyło się bowiem po przejściu Apple na Intele takich kolesi jak ja, którzy zechcieli mieć i jabłko, i okienko i do tego jeszcze najlepiej pingwinka. Znaczy się, nie jestem żadnym makówkarzem co się zowie i pozostaję w sferze pogardliwego wydymania ust na mój i mnie podobnych widok.

Wisi mi to i mam kompletnie w odbycie zacietrzewionych swoimi maszynkami kolesi. Ich problemy psychiczne średnio mnie interesują. Niestety, po fragmentarycznej lekturze wspomnianej dyskusji mam wrażenie, że powinny zacząć mnie interesować bardziej. Oto bowiem toczy się tam dyskusja (dosłownie!) o wyższości słowa „poniechaj” nad wyższością słowa „anuluj” w komunikatach systemowych. A w szerszym kontekście – tłumaczenia słownictwa komputerowego polish mac way a reszta tego kraju way.

Pytanie za sto punktów: jak nazywa się to coś, co klikacie i otwiera wam się wasza ulubiona aplikacja? Skrót? OK, tu nie ma skrótów, są aliasy ale nie o to chodzi. Zazwyczaj w systemach okienkowych taki skrót/alias graficznie potrafi pokazać, do czego prowadzi. Tak, mam na myśli ikonę. Ikon w polish mac way nie ma. Tu są „znaczki”. Nie ma tu folderów/katalogów. Tu są „teczki”. Nie ma tu znanego wszystkim „anuluj”. Tu jest owo zabawne „poniechaj”. I jest coś jeszcze, co chyba jest domeną polskiego podwórka: jest wojna o owe „anuluj” i „poniechaj”. A argumenty, jakie latają, uśpić by mogły niejednego.

To nic, że reszta kraju i świata ma na swoich pulpitach/biurkach/desktopach ikony a nie jakieś znaczki. Mac polish way ma właśnie znaczki. Powinny być jakoś dookreślone bo skąd wiadomo, że nie chodzi o znaczki pocztowe?

To tylko przykład idiotycznego imo dzielenia włosa na czworo, które wyłazi z każdego posta linkowanej dyskusji. Kochani tłumacze! Ja nie chcę waszego tłumaczenia i z góry za nie dziękuję! Gdzie nie pójdę, w jakim urzędzie do kompa mnie nie puszczą, jakiego systemu bym nie używał, jak kraj dług i szeroki, zafajdane „anuluj” to właśnie „anuluj” a nie jakieś „poniechaj”. Więc drodzy tłumacze, makowi indywidualiści patrzący na wszystko z wysokości swojego G4 – zechciejcie łaskawie dostosować się do powszechnie panującej terminologii i nie udziwniajcie na siłę czegoś, co udziwniane być nie musi.

Jestem pod autentycznym wrażeniem tego, jak kwestie tłumaczeń są rozwiązane w Linuksie. I jest to ogromny, wielki, fantastyczny, ważny i ważki argument na rzecz otwierania jeśli nie całego systemu, to przynajmniej umożliwienia swobodnego dostępu do jakiegoś narzędzia lokalizującego. Bo to, co ludzie zrobili w temacie lokalizacji w systemach linuksowych, po prostu pokazuje się w pełni przy braku takich udogodnień. Przywykłem do tego, że Windows czy też Linuks gadają do mnie po naszemu. Mniej lub bardziej składnie, niemniej po naszemu. Twórcy linuksowych tłumaczeń doskonale orientują się, że wprowadzanie jakiejś rewolucji językowej może systemowi tylko zaszkodzić i po prostu tego nie robią. Używają słownictwa, które przez lata wbiło się kolejnym i kolejnym użytkownikom komputerów mocno. Zmienianie tego na siłę to zawracanie szczotką rzeki i narażanie się na śmieszność. Niestety, nie potrafią tego zrozumieć lokalizatorzy systemu, z którego korzystam. W efekcie skończyło się na tym, że używam wersji angielskiej systemu. A nie chcę. Chcę by programy gadały do mnie po mojemu. Ale mnie znanemu a nie wymyślonemu i kultywowanemu przez makowych mastodontów.

Do całej tej refleksji nakłonił mnie wpis Shuttlewortha, który ZAPRASZA wszystkich chętnych do współtworzenia i udoskonalania tłumaczeń Ubuntu. I takiego właśnie społecznościowego podejścia do systemu operacyjnego, bardzo mi pod MacOSX brakuje. Tu wszystko niby jest ale sprawia wrażenie bardzo hermetycznego. Oto ma przyjść nowa wersja sytemu a diabli wiedzą, czy będzie zawierała nasz język (w kolejnych buildach MacOSX pojawia się nasza lokalizacja), jak będzie wyglądało tłumaczenie i dlaczego będzie to ciągle to dziwaczne „poniechaj” zamiast znanego wszędzie i odpowiednio kojarzonego „anuluj”. Nie kumam tego po prostu. To jest kompletna amatorka i to w systemie w pełni komercyjnym.

Jedno jest pewne, jeśli Leopard będzie zlokalizowany tak, jak to wygląda teraz, to wciąż będę miał system gadający do mnie w mowie Szekspira. No przecież nie będę się czerwienił, kiedy taki np. Byte przyjdzie, rzuci na ekran okiem i zacznie wić się ze śmiechu. Bo będzie mi najzwyczajniej wstyd, że mam Maka :/. Tak więc drodzy Ubuntowicze i linuksiarze wszelkiej maści – ceńcie swoje lokalizacje tak, jak zacząłem je cenić zaraz po tym, gdy mi ich zabrakło. Pracuje przy tym mnóstwo ludzi i w tym tkwi siła i ogromny potencjał Linuksa, do której to siły i potencjału nie waha się ani przez chwilę odwołać Shuttleworth. To… piękne i wzruszające. To OpenSource w najczystszej postaci. Jobs mógłby się w tych tematach wiele od Shuttlewortha nauczyć. W takich sytuacjach jak ta przedstawiona, brakuje mi tej swobody i poczucia wspólnoty z innymi użytkownikami mojego systemu. Bo z czym mam się czuć związany? Z jakimś pożal się boże „poniechaj”?

Świetny tekst na ten temat znajdziecie na blogu fotogenia.info. Polecam lekturę, nawet niemakowcom. Warto czasem poszerzyć horyzonty i zobaczyć jakiego typu problemy istnieją z tłumaczeniami. I jakie kwiatki potrafią z tego wychodzić.

A więc w porównaniu lokalizacji, w meczyku Ubuntu vs. MacOSX jest 1:0 dla Ubuntu.

21 odpowiedzi do Anuluj vs Poniechaj, czyli czasem mi wstyd, że mam Maka :/

  1. Dawid, MacDada Styczeń 15, 2007 o 21:49 #

    hehe, u nas (forum ma) też już od dawna boje na ten temat ;-)

    ostatnio powstał np ten wątek,w ktorym wyrazam swoją opinię:

    http://www.myapple.pl/showthread.php?t=31837

  2. byte Styczeń 15, 2007 o 22:16 #

    A dlaczego mam się śmiać? System po angielsku jest nawet w jakimś sensie pociągający :)

    Ale, ale – czytałem tekst na temat możliwej polonizacji Leoparda. Wynika z niego, że gdyby go nawet zlokalizowano, to na przykład aktualizacje bezpieczeństwa dla polskiej wersji będą dostępne z opóźnieniem, bo trzeba będzie je specjalnie przygotowywać. Nie mam pojęcia, jak OS X ma rozwiązaną kwestię wersji językowych, ale coś tu jest trochę nie teges. W Linuksie jest to faktycznie bajka: jeden plik tekstowy wrzucony do właściwego katalogu i mam polską wersję programu.

    A makowe „poniechaj” znam. Rzeczywiście zabawne. To chyba jakaś zamierzchła tradycja, pamiętająca Kubę Tatarkiewicza z czasów, gdy pisywał do „Komputera”, czyli baaardzo dawnych.

  3. Dawid, MacDada Styczeń 15, 2007 o 22:21 #

    A propos Tatarkiewicza… ;-)

    http://flog.computerworld.pl/

  4. Azrael Nightwalker Styczeń 15, 2007 o 22:53 #

    „Poniechaj” = rotfl!

    Jeszcze tylko „azaliż” brakuje :D

  5. Sky Ace Styczeń 15, 2007 o 23:03 #

    Poniechaj swych słów, cny makowcze, weź w rękę manipulator swój stołokulotoczny i dwumlaśnij na znaczku, ażeby teczkę Pandory otworzyć i ustawienia języczane na zgniłozachodnie przeustawić.

    BP,NMSP, ale dawno maków nie miałem w rękach, i aż nie chce mi się wierzyć, że te tłumoczenia to ci ludzie tak na poważnie…

    • BS Styczeń 16, 2007 o 20:48 #

      dwumlasnij to nic. jeszcze do niedawna w macos mowilo sie „puknij” :)

  6. madman Styczeń 15, 2007 o 23:10 #

    A makowe (by default) Alt-z=ź oraz Alt-x=ż ?

    Oczywiscie da sie naprawic jakims hackiem ckiem, dziala .Ale czemu nie jest od poczatku dobrze?

  7. kot_maurycy Styczeń 15, 2007 o 23:26 #

    W zasadzie jestem poza sporem – nie mam ani linuksa, ani MacOSa, ale zupełnie przez przypadek znalazłem dziś w poradni językowej PWN zapytanie (i odpowiedź) ściśle związane chyba z całą dyskusją:

    [url]http://slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?id=7867[/url]

  8. b3x Styczeń 15, 2007 o 23:38 #

    Ciekawe, czy gdyby w tłumaczeniu Microsoftu od początku funkcjonowała wersja „poniechaj”, problem dalej byłby tak zauważalny (tu sytuacja podoba jak z terminologią czcionek i kolumn). http://img119.imageshack.us/my.php?image=picture2ro3.png :-/

  9. Sky Ace Styczeń 16, 2007 o 00:03 #

    Z linka do poradni PWN najważniejsze jest to: „Poruszony problem to kwestia strategii handlowej, a nie poprawności – stosowanie specyficznej terminologii nie zachęci użytkownika MS Windows do kupienia Macintosha, ale jeśli firma nie jest takimi klientami zainteresowana, to jest to jej wewnętrzna sprawa”. Generalnie, jeśli jacyś tam fanatycy chcą sobie mówić i czytać ‚poniechaj’ i ‚znaczek’ (przy czym to pierwsze mnie tylko śmieszy, a to drugie jest absurdem totalnym), to krzyżyk na drogę i do widzenia. Tylko niech potem się nie dziwią, że ich system niepopularny, bo nikt po podstawach informatyki w szkole nie wie, co system do niego gada.

    A akurat terminologia czcionek i kolumn nie przeszkadza – w pro sofcie dla pro dtpowców niech to będzie nazwane krojem pisma i łamem. Normalny człowiek widząc 2 kolumny tekstu myśli ‚o, 2 kolumny tekstu’, nie ‚o, 2 łamy tekstu’ czy ‚o, tekst złamany na 2’, czy też jakkolwiek to się powinno myśleć. Nie rozumiem zupełnie sensu utrudniania życia ludziom. Word dla dtpowców nie jest, więc niech się odczepią.

    Ej, a może założyć biznes i zrobić normalne tłumaczenie os x, takie dla ludzi? Przecież teraz to chyba też jest jakaś nakładka, nie? :)

  10. walth Styczeń 16, 2007 o 00:54 #

    Poniechajcie sporów :)

    PAX między makowce ;-)

    A tak na serio to poniechaj złe nie jest, ale znaczki? Takie słowa nie mogą być tak bardzo dwuznaczne, teczka też kojarzy się z czymś innym. Mi się wydaje, że to taka snobistyczna chęć tych mastodontów, o których piszesz decyduje o takim a nie innym tłumaczeniu. Oni nadal chcą mieć coś „wyjątkowego”…

    Nie zazdroszczę…

  11. Dawid, MacDada Styczeń 16, 2007 o 06:53 #

    madman napisał:

    ” makowe (by default) Alt-z=ź oraz Alt-x=ż ?

    Oczywiscie da sie naprawic jakims hackiem ckiem, dziala .Ale czemu nie jest od poczatku dobrze?”

    Dobrze? Z tego co wiem, po polsku można było na Maku pisać wcześniej, więc to na Win jest źle ;-)

  12. kot_maurycy Styczeń 16, 2007 o 08:41 #

    No dobrze, ale co powiecie o „Aktówce”, którą można znaleźć w Windowsie? Przecież to wyrażenie z tej samej pólki co postulowana przez macowców „teczka”. Nikt nie używa i dlatego nie ma problemu?

    • btd Styczeń 16, 2007 o 09:10 #

      Aktówka to bylo co innego – jeśli mówimy o ikonce walizeczki z czasów 95/98 – to miało bodajże służyć do synchronizacji folderów np. lokalnego z sieciowym

  13. btd Styczeń 16, 2007 o 08:52 #

    oj Costa. Tutaj brakuje ci podejscia spolecznosciowego a u mnie przy okazji rozmowy o iPhone mowisz zebym nie wymagal mozliwosci ingerencji – system zamkniety i tyle, najwyzej idz do konkurencji. No to nie czepiaj sie tłumoczenia apple, tylko idz do konkurencji ;-)

    • CoSTa Styczeń 16, 2007 o 09:23 #

      telefon to telefon a lokalizacja systemu operacyjnego to lokalizacja systemu operacyjnego. apple nie daje sobie z tym rady, system ponoć nie jest odpowiednio skonstruowany do obsługi języków nieromańskich, hamerykańce mają nasze zadupie w głębokim, powstają jakieś nasze lokalne dziwactwa…

      to są błędy w założeniach i przy tworzeniu systemu. rzecz dogłębnie przerobiona prze m$ i developerów linuksa. ci pierwsi dochodzili do swoich wniosków za kasę, ci drudzy w spontanicznym ruchu. apple za kasę nie chce to niechaj chociaż do jasnej cholery pozwoli na spontan. resztę, jak pisałem, może sobie zamykać bo w niczym mi to nie przeszkadza. niestety nie zapowiada się, by leopard oferował łatwą możliwość lokalizowania. i o to mam żal.

      • btd Styczeń 16, 2007 o 09:51 #

        ale IMHO za tym stoi jedno i to samo zalozenie.

        ‚My w robimy jak chcemy i my mamy racje. A ty albo lykasz albo spadaj. Zmieniac mozesz siebie a nie cokolwiek co my zrobilismy. My sie nie mylimy, tylko ty’

        Hheh przesada wyszla pewnie, ale IMHO minimalnie :-)

  14. golem14 Styczeń 16, 2007 o 09:03 #

    (CoSTa – Proszę wywal to co wyżej)

    Pierwsze primo – zespół Aviary.pl pracuje nad referencyjnym słownikiem polskich terminów informatycznych – i jest w tym dobry – i warto się do nich przyłączyć.

    Drugie primo – z naszego podwórka 1 – OpenOffice a dawniej StarOffice wprowadził sporo zamieszania ze słynnym Frmnt zamiast Ctrl – drobiazg ale głupi.

    Trzecie primo – z naszego podwórka 2 – OpenOffice a dawniej StarOffice stosował odmienne od okienkowych znaczenie słowa Anuluj – odpowiednikiem „MsAnuluj” było „Porzuć”.

    Uff… jak jest dziś to nawet nie wiem, przestałem zwracać na to uwagę, tak bardzo „Międzymordzia” w Xp i Gnome są dla mnie podobne. Bardzo mi się za to podoba komunikat w Gedit – „Zamknij bez zapisywania” – długo ale jasne jak słońce.

  15. GG Marzec 16, 2007 o 12:17 #

    Jestem normalny… Bez udziwnień proszę!

  16. Sarah Styczeń 5, 2014 o 17:15 #

    A mi sie „poniechaj” podoba XD

    • CoSTa Styczeń 10, 2014 o 18:11 #

      Każdemu wedle gustu ale cholerstwo trąci archaizmem potwornie :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Linux Distribution Chooser

Podpatrzyłem u Hadreta i w trakcie mielenia sporego pdf-a, strzeliłem sobie teścik, a co! Odpowiadałem jak najbardziej zgodnie z przekonaniami...

Zamknij