Menu serwera

Kiedy zdycha explorer.exe…

Wielkim specjalistą i informatykiem nie jestem, ale kiedy widzę napis na ekranie, że oto zdechło mi coś, co się nazywa „explorer.exe”, a w dodatku siedzę na Windows i okazuje się, że bez tego procesu system i owszem chodzi, tyle że za wiele się w nim nie zwojuje bez restartu… No cóż, jednych może to wkurzać, innych bawić, jeszcze innych pchać do świętych wojen a jeszcze innych pcha to do krótkiego pomyślunku. Mnie się pomyślało tak:

  • Nie straciłem danych bo programy można było spokojnie pozamykać a owe już grzecznie się pytały, czy pliki zgrać na dysk. OK, to dobrze!

  • Ale prócz tego nic więcej zdziałać nie mogłem prócz wciśnięcia ctrl+alt+del i zrestartowania całego komputera.

  • Więc chyba wolę X-y, które se mogę przeładować jedną kombinacją i bez potrzeby restartu całej maszyny.

  • No ale z drugiej strony, na moim byłym PC te cholerne X-y potrafiły po takiej kombinacji nie wstać i zawiesić komputer na twardo, tak, że i reset na obudowie nie reagował. A to już bardzo źle.

  • W sumie diabli wiedzą co się wydarzy na Maku, kiedy coś podobnego nastąpi (póki co system jest stabilny jak skała i ni cholery nie udaje mi się drania przewrócić). Tu nawet nie wiem jak się zabrać za zamykanie programów, gdyby mi ten cały interfejs okienkowy zawisł (o ile to w ogóle w MacOSX jest możliwe), jakoś nie miałem kiedy poznać, jak się wtedy Mak zachowuje.

Z całej tej ścieżki kombinowania jedna konkluzja: dobry panie boże, niech mi się najlepiej NIC nie przewraca i działa jak należy. Bo nieważne gdzie się przewróci – przewrócone będzie i przewróconym pozostanie. Niezależnie od tego, czy będzie w kształcie okna, pingwina czy też jabłka.

10 odpowiedzi do Kiedy zdycha explorer.exe…

  1. zx Styczeń 10, 2007 o 15:30 #

    Eeeee… ale przecież uruchamiasz Menadżera, klikasz Plik – Nowe zadanie, wpisujesz ‚explorer’ i całość się na nowo uruchamia bez żadnego resetowania.

    • CoSTa Styczeń 10, 2007 o 15:54 #

      a robiłeś to kiedyś przy wciąż istniejącym w systemie procesie? w moim xp nie dało się procesu ubić ani włączyć nowego. po prostu zawisło na amen i tyle go widzieli. owszem, w menedżerze proces był widoczny ale nie do ruszenia i bez żadnej adnotacji. zdechło po prostu i nie mam nawet zamiaru gdybać dlaczego ani jak (i jak długo) mogłem się bawić systemem, by raczyło to wszystko ruszyć. siedzę w robocie, aktualnie dzieje mi się w tle kilka rzeczy jednocześnie i po prostu na zabawy nie mam ani ochoty (no, może później ;)), ani czasu.

      uwierz – zdechło. no i jeszcze jedno, zgodnie z tym co zaznaczyłem na wstępie: specem i informatykiem to ja na pewno nie jestem :)

  2. Riddle Styczeń 10, 2007 o 16:30 #

    Tak się składa że czasem mi się to dzieje. Rozwiązanie jest banalne. Idę po kawę a za jakiś czas (minuta, dwie) wszystko samo się przywraca. :-) Polecam poczekać nast. razem. :)

    • krzychu Styczeń 10, 2007 o 16:41 #

      Może to kwestia rodzaju kawy, którą parzysz? :P

  3. golem14 Styczeń 10, 2007 o 18:12 #

    W moim aktualizowanym XP explorer.exe zawsze wstaje tylko wtedy tracę wszelkie ikonki w trayu – wiadomo systray nie ma żadnego cache co by sobie odczytac co tam się do niego dowiązało przes restartem. Zaś w 98 jest fajnie! Ostatnio przy padzie explorer.exe wyskakiwało ładne okienko „bla, bla – OK – Anuluj” a ja mogłem sobie normalnie pracować do momentu naciśnięcia czegokolwiek na tym okienku :D. Ubuntu padł mi chyba tylko ze 4 razy i to przy ostrych z nim zabawach.

  4. Hadret Styczeń 11, 2007 o 00:54 #

    Nie udało mi się Ubuntu doprowadzić do stanu, w którym nie mógłbym zrobić normalnego reboota. Pamiętam, że zdarzyło mi się go zwiesić, kiedy przez przypadek włączyłem skalowanie grafiki, do jakiegoś cholernie dużego rozmiaru – mało mi dysku nie spaliło xD Ale ot tak, od grzebania czy coś, to zdarzyło mi się popieprzyć zależności, bo eksperymentowałem z jakimiś debianowymi i musiałem później odkręcać zależności.

    Pad explorer.exe pamiętam, ale na drugim kompie mam WinXP i w sumie działa sobie spokojnie… Trochę zamula, ale nie wiesza się i nie bluescreenuje :)

  5. jacca Styczeń 11, 2007 o 08:45 #

    no ja staram się zrobić: plik/nowe zadanie: total commander ;)

  6. ryba Styczeń 11, 2007 o 09:16 #

    Polecam wlozyc badziewna plytke do napedu w miniaku, sprobowac ja odczytac albo zaczac kopiowac. Nastepnie przerwij i sprobuj cos zrobic. Elegancki freez. Wtedy eject przez konsole albo sztywny restart.

  7. Dawid, MacDada Styczeń 13, 2007 o 01:08 #

    W razie wpadki Findera (jeszcze nie musiałem stosować:)):

    a.) Japco+alt+esc a potem Relaunch Finder.

    b.) Applications->Utilities->Activity Monitor. Sprawdzamy ID Findera i w Terminalu piszemy „kill #”, gdzie # to numer procesu.

    Jakby Finder gdzieś zniknął (wyłączył się?), to uruchamiamy nową sesję Findera. W Termnalu wpisujemy:

    „/System/Library/CoreServices/Finder.app/Contents/MacOS/Finder”

    Pozdr.

  8. thommar Marzec 29, 2008 o 18:37 #

    nie wiem,czy ja taki tepy,cy/cus,ale od rana siedze czytajac wszystko n.t. explorer.exe.i…nic.zupelnie nic.teraz to juz naprawde wiem,ze nic nie wiem.cholerny windows,cholerne zycie i caly ten swiat…

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Nowe gadżety od Apple

iPhoneSieć plotkowała, maniacy Apple mdleli, producenci komórek wstrzymali oddechy... No i jest. Pokazali go wreszcie światu. iPhone to komóra na...

Zamknij