Okej, powrót Rogala wzruszył mnie bardzo. Wymiana maili także. Te kilka zdań naklepanych w poprzednim wpisie przypomniało mi, że kawał czasu żeśma z Rogalem przeżyli tułając się po stancjach, mieszkając kątem u znajomych czy też żebrząc piwko lub dwa po knajpach. No nie ma bata, trochę życia z tym kolesiem mi ubyło. Rachunek za te lata wystawię mu kiedyś, kiedy będzie już znany i sławny a jego dzieła będą warte co najmniej sporo :)
Swego czasu udzielałem się jako scenowiec. Niezbyt twórczo ale zawsze. A że pod bokiem miałem Rogala, kolesia studiującego film animowany, spiknięcie się grupy Marsmellow, w której byłem, z Rogalem było tylko kwestią ilości wypitych piw i wizji podboju świata. Piwa wypiliśmy, świata nie podbiliśmy. Nic to! Powstało za to wiekopomne dzieło, którego się nie wstydzimy, które jest za długie, ma kiepski dźwięk, chorą muzykę, fatalny scenariusz i całkiem niezłe rysunki. I mamy to głęboko w pompce, bo rzecz jest oczywiście kultowa. Niech by spróbowała być inna :)
Z prawdziwą dumą przypominam państwu po latach szczytowe osiągnięcie polskiej animacji… The Dawn!
Z chęcią wysłucham interpretacji „co tak właściwie miał na myśli autor w tej narąbanej głowie tworząc coś tak alternatywnie dobrego” :)
pobierz film
The Dawn w serwisie pouet.net
kilka innych prodek Marsmellow
strona grupy Marsmellow








Kiedyś dawno dawno temu, za górami za lasami…wróć, miało być tylko kiedyś, pokazałem to dwóm osobom. Reakcja była zadziwiająco zgodna i sprowadzała się mniej więcej do stwierdzenia „wszystko pięknie, ładnie — ale scenarzysta by sie wam przydał, i nie pijcie tyle albo tak mało” :)
no cóz… nie no, mi sie tam podoba :P Nie za bardzo mogłem wyczaić puentę ale spoko :D Dźwięki ptaszków na początku i na końcu wymiatają :D Porykiwania wilka także :P