Menu serwera

Słucham… 2007.01.02

Kurczę, że też takie łowy nie zdarzają się zbyt często… Mnóstwo elektroniki, dwa niezłe ambienty z czego jeden po prostu zmroził mnie dźwiękami i jedno odkrycie, które dało mi energetycznego kopa w ten jakże smętny w Poznaniu dzień. Jak bardzo rzecz jest energetyczna będziecie mogli przekonać się sami a bo nie mogłem się powstrzymać przed wrzuceniem próbki do zassania. Świetny album!

Attrition – Something Stirs
Kciuk w górę. O cholera, głęboki elektroniczny underground – przynajmniej tal to smakuje. Intro zapowiada psychodeliczną jazdę w klimatach horroru i mroku ale niestety na zapowiedziach się kończy. Szkoda, bo ten początek podnosi włosy na głowie. Ale dalej nie jest źle choć na pewno jest to muzyka dla freaków i miłośników rzeczy wykręconych. Miejscami bardzo wykręconych. „Normalni” niech tego nie ściągają bo i tak po dwóch minutach drugiego kawałka się znudzą. „Normalni” inaczej śmiało mogą posmakować tego klimatu. Wart uwagi (wokal!) ze względu na odmienność, prostotę i moc przekazu. Niełatwe ale fajne.

Bahntier – Blindoom
Kciuk w poziomie. To noise/industrial i to miejscami bardzo smaczny. Niestety, tylko miejscami i nie we wszystkich aspektach. Wokal czegoś niedomaga, hałas nie jest taki, jaki być powinien, ogólnie płyta jest wręcz łagodna jak na standardy industrialowe. To przeszkadza przy odbiorze krążka, który wspomnianymi wcześniej miejscami naprawdę wciąga. Całość sprawia wrażenie dobrze przemyślanej, kompozycjom wiele zarzucić (prócz wskazanych problemów) nie można a mnie ujęło bardzo, że na krążku znaleźć można utwory trwające ponad siedem minut. Te czasy pozwalają rozwinąć kawałkom skrzydła i ładnie czasem pograć na emocjach. Ogólnie więc nie jest źle ale zabrakło tego noisowego czy też industrialowego pazura zatopionego w szyję. Nie jest tak brutalnie, jak być powinno a końcówka skręca wręcz w stronę electro… Ejże, softy to nie my! :)

De La Soul – Say No Go EP
Kciuk w górę. Oj, jakże ja dawno nic od De La Soul nie słyszałem! Zobaczyłem na filemp3.org i po prostu nie mogłem się powstrzymać :). Zaciekawiło mnie jednak genre, jakie singlowi ripper dowalił: beat. „Łożeszkurczę” pomyślałem sobie „chyba coś się w De La Soul zmieniło”. Nic się nie zmieniło, to nadal stare, dobre De La Soul ze swoim stylem, choć faktycznie trzeba przyznać, że jakby nieco rytmiczniej się zrobiło. Ale to na pewno nie beat. Za to kawałek wchodzi wręcz rewelacyjnie i podbije pewnie niejedną listę przebojów. Bujałem się przy nim ja i okoliczna pracowa elektronika w postaci komputera, monitora, drugiego monitora itd. Funky man! Acha, remiksy też są niezłe!

Guardenia – What It Seems To Be
Kciuk w górę! Świetny, fenomenalny album pełen ognia, życia, niebanalnej elektroniki wziętej wprost z głębi nieco bardziej miękkich odmian brzmień mroczniejszych. Dawno już nie słyszałem czegoś tak fajnego. Autentyczne odkrycie i w dodatku napakowane energią po sufit. Zresztą nie ma się co rozpisywać. Pobierzta próbkę dokonań, zobaczta własnousznie o co w tym albumie chodzi. Bo klimat ciągnie się przez całą płytkę mniej więcej podobny. Po wysłuchaniu całości człowiek jest spocony ale w cholerę kontent :)
pobierz utwór

Oid – Systems Of Mercy
Kciuk w górę. Ambient w stylu i formie ambientowatej jak należy. Po prostu krążek z niesamowitym flowem (kawałek numer 5 mnie zachwycił po prostu), czasem zwalniający i buczący do bólu w dziąsłach, czasem przyspieszający i oczarowujący brzmieniem… Zawsze jednak na wysokim poziomie. Słucha się tego rewelacyjnie i mogę tylko polecić fanom ambientu. Niefanom ambientu polecam zaś wspomniany kawałek numer pięć, którego nie powstydziłby się niejeden OST do dobrego filmu. Chrup!

Oomph – Delikatessen
Kciuk w dół. Elektronika na ostro, która mnie jednak nie przekonuje. Po niemiecku, a jakże, stara się toto grać jak Remmstein ale to nie to. Rzecz po dłuższym posiedzeniu po prostu nuży, nie ma tej nutki lekkiego szaleństwa i jakiejś zadziornej przewrotności obecnej w każdym chyba kawałku Remmstein. Tu chce się grać bardzo serio coś, co jednak na serio być brane nie może bo jest zbyt płaskie, jednowymiarowe a hałasem próbuje nadrobić problemy z pomysłami na muzykę. Niefajne, choć może się miłośnikom hałasu spodobać. Na mnie nie robi to wrażenia. To już było i to o wiele lepiej.

Post Scriptvm – Raspad
Kciuk w górę. Bardzo dosadny, mroczny, klimatyczny ambient w odmianie industrialnej. Krążek, obok którego nie można przejść obojętnie, jeśli tylko te klimaty się lubi. Bardzo, bardzo smakowita rzecz dająca mnóstwo możliwości interpretacyjnych, doznań dźwiękowych na kopy i przede wszystkim – tłocząca w głowę dosyć chorą wizję świata dzisiejszego. Najgorsze są wejścia wokalu – stawiają włosy dęba. Przy tym albumie można się przestraszyć, trzeba mieć tylko odrobinę wyobraźni. Muzyka niezwykle ilustracyjna a album jako całość po prostu świetny. Mroczne, dobre… Czego chcieć więcej?

Tenshun – Search and Destroy
Kciuk w dół. Elektronika z gatunku tej nieco cięższej (szumiące, „brudne” sample), która jednak nie ociera się nawet o jakąś jakość. Standardowe do bólu rzępolenie, sensu którego powstawania nie kleję zupełnie. Niewiele ma to z muzyką wspólnego, nie tworzy to żadnej sensownej całości a gdybym chciał posłuchać po porostu hałasu, to stanąłbym pośrodku ronda Kaponiera w Poznaniu i chłonąłbym hałas całym sobą. Zbędne, meczące, nudne, wtórne, bez pomysłu, bez polotu. Kick.

1 odpowiedź do Słucham… 2007.01.02

  1. Gracz Styczeń 2, 2007 o 17:53 #

    A co powiesz CoSTa na mocno zróżnicowany i w temacie elektroniki właśnie fragment ścieżki dźwiękowej z GTA (ogg, 10 MB, 8 min.)? http://www.savefile.com/files/383567

    Daj znać jeśli reflektujesz na resztę.

    Btw. Ubuntu jest wspaniałe, jak tylko włożyłem płytkę, to od razu zaproponowało rippowanie :).

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
[N] – gra, która kopie tyłek

[N] - doskonała graJest taka kategoria gier, które lepiej, żeby się były nie pokazały. Są złe. Bardzo złe. Ich bardzozłość...

Zamknij