Menu serwera

Spotlight – MacOeSowy Beagle

Spotlight – wyniki wyszukiwania

Spotlight to coś, co z założenia ma ułatwiać robotę, upraszczać poruszanie się po dokumentach znajdujących się na dysku a przede wszystkim – wyszukanie wszystkiego, co tylko wyszukać można i ma to jakiś sens. Każdy użytkownik Beagle czy innego podobnego programu indeksującego zawartość dysku twardego, doskonale wie jak może to być pomocne narzędzie i jak wiele korzyści z takiego indeksowania może odnieść użytkownik. Znakomicie skraca to bowiem czas potrzebny na wyszukanie informacji a o to przecież chodzi w czasach dwustugigabajtowych dysków twardych pełnych dobra wszelakiego :)

Przyznam się, że z Beagle korzystałem rzadko, kiedy siedziałem jeszcze pod Linuksem. Nie mam pojęcia dlaczego się tak działo. Być może rozbijało się to o pewną taką „oporność” Beagle na moje próby przeszperania sobie komputera. Idea programu sama w sobie trafiała do mnie jak najbardziej ale jakoś za diabła nie chciało to działać tak, jak sobie wyobrażałem, że takie narzędzie działać powinno. Aby takie narzędzie było użyteczne, musi spełniać kilka warunków:

  • musi indeksować szybko, niezauważalnie dla użytkownika, w tle normalnej pracy

  • indeksowane muszą być wszelkie pliki, potencjalnie zawierające jakieś użyteczne i z punktu widzenia użytkownika przydatne informacje

  • proces wyszukiwania informacji musi być natychmiastowy

  • zwrócone dane muszą być czytelne dla użytkownika a ich dalsze wykorzystanie – intuicyjne

Tyle warunków od strony użytkownika. Technikalia kompletnie mnie nie interesują i mam dokładnie gdzieś jak to wszystko działa, jeśli robi to sprawnie i zgodnie z powyższymi punktami (to nie jest lista zamknięta oczywiście – każdy przecież ma jakieś własne oczekiwania od takiego programu). Jak wypada tu Beagle? Nieźle, choć mogło być lepiej.

  • Indeksowanie przebiega w dosyć niejasny dla mnie sposób (być może to się już zmieniło) – czasem miałem wrażenie, że cały ten demon nie funkcjonuje, pliki wrzucane na dysk twardy przy pracującym demonie jakoś indeksowane jednak nie były… Dziwne.

  • Rodzaje indeksowanych plików były jak najbardziej w porządku i w zupełności ZU wystarczające. Wszystko, co potencjalnie użyteczne, w indeksach się (przynajmniej teoretycznie, bo z praktyką różnie bywało) pokazywało.

  • Wyszukiwanie informacji cierpiało chyba w Beagle najbardziej. Pewnie to konsekwencja problemów z indeksowaniem ale też i silnik wyszukujący i podający dane pracował imo co najwyżej tak sobie. Na dane musiałem czekać a to, co dostawałem, średnio mnie zadowalało. Wiedziałem bowiem, że np. mam jeszcze inne wersje dokumentu, zapisane w innych miejscach i o dziwo nie otrzymywałem ich w wykazie.

  • Do czytelności tego, co Beagle wyszperał i mnie pokazywał czepić się nie mogę. Wszystko zrobione tak, jak być powinno, przejrzyste, jasne od pierwszego spojrzenia, odpowiednio opisane… Ogólnie Gnome bardziej mi pod tym względem przypada do gustu od KDE – mam wrażenie, że ekipa Gnome bardziej dba o odczucia ZU związane z korzystaniem z gnomowym softem.

Tyle Beagle, którego mimo wszystko używałem sporadycznie. Ogólnie idea tego typu narzędzi jakoś niespecjalnie do mnie przemawiała. Tak sobie myślałem i w sumie nadal myślę, że dobra organizacja plików w katalogach to podstawa porządku. Niemniej czasem po prostu trzeba coś wyszperać i faktycznie, taki soft staje się wtedy przydatny. Ogólnie – sceptycyzm ze mnie wyłaził.

Aż poznałem Spotlight i zrozumiałem, do osiągnięcia jakiej funkcjonalności dążą twórcy Beagle.

Jak poradziło sobie Apple? Przede wszystkim wydaje się, że Apple położyło ogromny nacisk na to narzędzie. I powiem Wam coś – nie bez kozery chwali się efektami, jakie osiągnęło. Program po prostu zredefiniował mi sposób korzystania z komputera a „ochy” i „achy”, jakie możecie znaleźć przy nazwie Spotlight, są po prostu w pełni zasłużone. Okej, to NIE jest programistyczny ósmy cud świata ale na prawdę to kawał dobrego softu i tak właśnie powinien Beagle pracować (miejscami nieco inaczej i wtedy byłby to pewnie soft idealny :)).

  • Kryteria indeksowania są jasne – wszystko, co jest dokumentem podlegającym indeksowaniu (rodzajem dokumentu), jest indeksowane, chyba że zdefiniujesz sobie katalogi, które indeksowaniu podlegać nie będą.

  • Indeksowanie jest z punktu widzenia użytkownika natychmiastowe. Co to znaczy? A to, że dopiero co stworzony czy też skopiowany dokument jak najbardziej w indeksie ląduje. To był główny problem mojego z Beagle współżycia a tu on po prostu nie istnieje. Aplikacja, dokument, alias, cokolwiek – natychmiast wpada do bazy Spotlighta. Nie wiem, być może to kwestia swego czasu była beaglowych ustawień jakichś ale no ni diabła dokumenty dopiero co w Linuksie otwierane czy też zapisywane do jego indeksów trafiać nie chciały.

  • Indeksowane są wszelkie przydatne z punktu widzenia użytkownika pliki. Filmy, muzyka, dokumenty PDF, obrazki, dokumenty tekstowe i co tam Wam jeszcze do głowy przyjdzie. Ze stron Apple zassać można kilka dodatkowych pluginów do Spotlighta rozszerzających jego funkcjonalność o obsługę nieco bardziej egzotycznych formatów plików (głównie o grafikę chodzi – np. wyciąganie metadanych z plików AutoCADa). To oczywiście norma ale odnotowuję dla porządku.

  • Wyszukiwanie informacji jest zrealizowane w sposób bardzo dobry. Jeden skrót klawiszowy wywołuje okienko i ustawia kursor w polu wyszukiwania. Wyszukiwanie realizowane jest na bieżąco a wyniki dopasowywane w czasie rzeczywistym. Ja wiem, że to dziwnie brzmi ale po prostu szukając np. frazy Ubuntu i wpisując ją litera po literze, będę otrzymywał coraz to bardziej dokładne wyniki wyszukiwania. I to na bieżąco, wyświetlane w czasie rzeczywistym.

  • Spotlight – pełne okno z wynikami szukania

    Wyświetlanie zwróconych danych zrealizowano bardzo dobrze ale to w sumie zasługa całego interfejsu MacOSX (przy Gnome poczyniłem podobną uwagę bo najwidoczniej ktoś tam myśli jak współpracować z użytkownikiem). Tu zwrotka czyniona jest dwuetapowo – najpierw wyświetlane jest okno, w którym pokazywane są wyniki według Spotlight najbardziej zbliżone do oczekiwanych. Jeśli to okno „szybkiego dostępu” nie zawiera informacji interesujących, można wyświetlić oczywiście wszystkie wyniki wyszukiwania, odpowiednio posortowane i pogrupowane. Tamże można dalej precyzować zapytanie. Wygląda to skomplikowanie? O dziwo jakoś za pierwszym razem mogłem sobie dać z tym rady. Z Beagle zresztą też. Ot cecha dobrych interfejsów.

Spotlight – reindeksowanie zawartości dysku

Jak już pisałem – Spotlight to nie jest program idealny. Co w nim wkurza najbardziej? A chyba to, że w łatwy sposób nie można sobie przebudować indeksów i odświeżyć ich zawartości. Po prostu z czasem program traci na wydajności i zaczyna się to odczuwać. Ot choćby ja poczułem spadek i zachciało mi się dziś nad indeksami popracować, co spowodowało naklepanie tego wpisiku :). Nie mam pojęcia jak się to robi z poziomu systemu i jest to imo ogromny babol. To powinna być jedna z opcji łatwo dostępnych w ustawieniach programu. Reindeksowanie zawartości moich dysków twardych musiałem wykonać za pomocą programu trzeciego, który ułatwił zadanie. Pewnie z konsoli dałoby się to zrobić bez większych problemów ale wielkim fanem konsoli to ja nie jestem :). Tu po raz kolejny zszokowała mnie prędkość, z jaką program indeksuje dane. Prawie 90 tysięcy folderów, bez mała 410 tysięcy plików program wyliczył na jakieś 4 godziny mielenia dyskiem. Nieco zbladłem ale weź i wyciągnij te wszystkie metadane z plików… Polazłem zrobić sobie kawę, coś na ząb z rana, wróciłem i było po akcji. Jakieś 15 minut zajęło wszystko a szacunki jeszcze przed moim odejściem od komputera widziałem, jak spadały do dwóch godzin i niżej. No, można być wielkim malkontentem i sikać na Apple moczem ciepłym ale ten wynik imo robi wrażenie. No i Spotlight dostał skrzydeł, zasuwa teraz aż miło patrzeć. Widać kuracja odchudzająca i reindeksowanie zrobiły programowi dobrze. Systemowi zresztą też – kula się wyraźnie szybciej.

Prócz tego minusu jakichś innych poważnych stwierdzić nie mogę. Program rządzi po prostu i służy mi bardzo dzielnie. Powoli przestaję biegać po dyskach w sposób tradycyjny – klikając po napędach i katalogach oraz szusując po otwieranych oknach. Po co? Jeśli tylko wiem, czego tak właściwie chcę (a zazwyczaj wiem :)), wystarczy to wklepać w polu wyszukiwania i tyle. Klikania zrobiło się nagle o wiele mniej. A żeby było zabawniej – dla MacOSX jest sobie programik, który ponoć kasuje Spotlighta, który mam i który jednak – jako zaawansowane narzędzie – oferuje nieco zbyt wiele jak dla mnie. Rzecz nazywa się QuickSilver i kiedyś obiecuję sobie przeczytać helpa tej aplikacji. Bo ponoć bez niej jak bez ręki… Mamo, już się boję :)

To tyle. Jako switcher i były użytkownik Linuksa muszę powiedzieć, że – o ile nie zmieniło się jeszcze zbyt wiele w tym temacie – trochę to ubogo zaczyna wyglądać pod Linuksem. Vista ma swojego Spotlighta (ni mam pojęcia jak się nazywa w Viście ten feature) a znając zamiłowanie Microsoftu do kopiowania rozwiązań z innych programów – podejrzewam, że pracuje toto w podobny sposób. Nie wiem jak z wydajnością. Na tym tle Beagle może zacząć nieco odstawać a szkoda by była, bo to bardzo obiecująco zapowiadający się program jest a moje wspomnienia z pracą z nim są ogólnie niezłe. I za nic, za żadne skarby świata developerzy Beagle nie powinni wstydzić się „ściągnąć” kilku rozwiązań ze Spotlighta. Szczególnie jeśli o natychmiastowość indeksowania chodzi i jego szybkość. Wtedy będzie to soft świetny. Póki co za program świetny uznaję Spotlighta a kiedy słyszę historie całe o QuickSilver, to zaczynam się autentycznie obawiać tego, co tamten soft potrafi :).

Garść linków:
opis programu Spotligt
strona projektu Beagle
pluginy dla Spotlight
strona programu QuickSilver

16 odpowiedzi do Spotlight – MacOeSowy Beagle

  1. Hadret Styczeń 28, 2007 o 11:51 #

    Cóż, mimo dysku 250GB (+80 w szafie :P), mam porządek i zawsze wiem, gdzie co mam. Nienawidzę bałaganu w plikach, więc wszystko mam pokatalogowane jak należy. Nawet mam jeden taki, do którego wrzucam cały śmietnik i zaglądam tam raz góra dwa razy w miesiącu, żeby wywalić rzeczy całkowicie zbędne i przenieść te bardziej przydatne :) Ale Beagle’owi, mimo wszystko, dam szansę po tym, jak zawiodłem się searchMonkey ;)

  2. liviopl Styczeń 28, 2007 o 18:22 #

    Tylko się nie zakochaj przypadkiem w Spotlight’cie ;) .

  3. CoSTa Styczeń 28, 2007 o 21:06 #

    [b]hadret[/b]: oczywiście jest tak jak piszesz – porządek ponad wszystko. jednak czasem po prostu czegoś szukasz i w tym momencie tego typu narzędzie w systemie jest niezastąpione. na maku jest to o tyle jeszcze przydatne, że generalnie nie ma tu znanego z innych systemów menu z programami. a takie odpalanie „z ręki” przez wyszukanie w spotlight czy też quicksilver wbrew pozorom jest diablo szybkie. szybsze niż dokopanie się do softu via menusiki. doropha mówi, że to fajny patent: skrót klawiaturowy, dwie literki i już pokazuje się program do uruchomienia (soft odpalam quicksilverem, jest diablo szybki). momencik i już masz co chciałeś. fajne :)

    [b]liviopl[/b]: a tam zaraz „zakochaj się”… po prostu fajny soft i robiący doskonałą robotę. więc czemu nie być z niego zadowolonym? :)

  4. yoshi314 Styczeń 28, 2007 o 21:55 #

    w kde4 bedzie cos co sie nazywa strigi do szybkiego indeksowania danych. podobno potrafi przeskanowac w zasadzie wszystko :]

    http://strigi.sourceforge.net/index.php/Main_Page

    poki co nie przepadam za takimi rozwiazaniami – to miecz obosieczny, zwlaszcza jak masz wsciekle wscibska rodzinke. wystarczy ze dopadna twoj komp na dwie minuty jak wyjdziesz do kuchni i zaraz wydlubia jakies osobiste notatki.

  5. byte Styczeń 28, 2007 o 23:20 #

    Miałem kiedyś Beagle, ale nie pokochaliśmy się. Nie chodzi o prędkość działania, ale po prostu korzystałem z niego od wielkiego święta.

    Do uruchamiania programów też nie bardzo: ALT+F2 i mam okno uruchamiania GNOME. Wpisuję pierwsze litery, dopełniam TAB-em, Enter i mam.

    Nie wiem, może jestem staroświecki :)

  6. CoSTa Styczeń 29, 2007 o 08:08 #

    [b]yoshi[/b]: tak na szybko patrząc – fajne rozwiązanie. a co do prywatności – w ustawieniach spotlighta możesz wyłączyć dowolny katalog spod indeksowania. no i nie pokazują się w wynikach szukania elementy, do których nie masz dostępu (poczta innych użytkowników, dokumenty z ich domowego katalogu itp.) tak więc prywatność jak najbardziej zachowana tak, jak to ma miejsce w systemie. pliki współdzielone jak najbardziej są pokazywane. jak widać – trzeba to tylko sensownie zaplanować i tyle :)

    [b]byte[/b]: nie byte, nie jesteś staroświecki. robię dokładnie to samo, tyle że zamiast okienka konsoli i dopełniania tabem mam takie sobie przedstawione okienko a zawartość uzupełnia się na bieżąco, wraz z wpisywanymi literami. ergo: prawie to samo i sądzę, że to bardzo zdrowy odruch :). a co do korzystania – miałem podobnie dopóki nie poznałem uroków szperania. wcześniej film uruchamiałem doklikując się do odpowiedniej partycji, katalogu, podkatalogu i dwuklik na filmie. skrót plus wklepanie kilku pierwszych liter tytułu załatwia w tym momencie sprawę. i w sumie od jakiegoś czasu tak poruszam się po systemie, o ile wiem, czego szukam. ja wiem, że brzmi to dziwnie ale to jest autentycznie wygodne :)

    • byte Styczeń 29, 2007 o 20:22 #

      > robię dokładnie to samo, tyle że zamiast okienka konsoli i dopełniania tabem mam takie sobie przedstawione okienko

      ALT+F2 nie otwiera konsoli :)

      • CoSTa Styczeń 29, 2007 o 22:15 #

        [quote]ALT+F2 nie otwiera konsoli :)[/quote]

        nie bądź drobizgowy byte, za młody jesteś jeszcze na to, by się pierdół czepiać :). okej, „okienko z polem wprowadzania tekstu” czy jak to zwał – you name it :)

  7. Paweł Tkaczyk Styczeń 29, 2007 o 09:55 #

    Dla mnie Spotlight też jest jedną z „killer features”, dzięki której przesiadłem się na OSX. Także próbowałem Ubuntu + Beagle, ale to nie to. Na Windows jest Google Desktop, ale… to nie to (indeksowanie jest w porządku, ale interfejs… jakoś nie mogę się przekonać do otwierania dokumentów z poziomu przeglądarki).

    Co do Quicksilver — nie mogę bez niego żyć :) Choć ograniczyłem mocno jego (niemal nieograniczone) możliwości. W systemie mam zadania podzielone między Spotlight i Quicksilver (bo miejscami mocno na siebie zachodzą pod względem funkcjonalności). Więc indeks QS jest ograniczony do aplikacji i kontaktów (uruchamiam aplikację, piszę maila wpisując tylko nazwisko osoby, ew. startuję czat), a Spotlight załatwia całą resztę.

    BTW, do Spotlighta można także za pomocą odpowiedniego narzędzia podpiąć wyniki wyszukiwania z Google, ale jakoś mnie to nie przekonało. Zamiast tego mam w Safari zainstalowany plugin Inquisitor (polecam), który z okienka wyszukiwania robi coś na kształt „internetowego Spotlighta” :)

  8. Hadret Styczeń 29, 2007 o 10:33 #

    To fakt – miast się „doklikiwać”, lepiej po prostu coś znaleźć i uruchomić w ten sposób. No nic, cóż mi pozostało? Zainstalować Beagle’a i zobaczyć, czy umiem już korzystać z takiego programu, czy nadal będę zużywał mychę (:

  9. btd Styczeń 29, 2007 o 11:03 #

    http://btd.livenet.pl/wp-content/uploads/2007/vista_spot.jpg

    Tak to wyglada. Tez piszesz i ci coraz bardziej szczegolowo wyswietla. Opcje reindeksowania sa oczywiscie w systemie, ustawienia co ma indeksowac tez. No i wraz z officem 2007 vista pozwala na tagowanie wszystkich plikow jakie rozpoznaje, co tez przyspiesza wyszukiwanie.

    A co do wydajnosci to na laptopie jak zaczelo na samym poczatku jezdzic to przyznaje, pare razy system zachrupal. Ale kazalem mu poindeksowac wszystko jak nic nie robilem i luzik. Tylko… ja jednka wole te pare klikniec niz zastanawiac sie jak ten plik sie nazywal ;-)

  10. Paweł Tkaczyk Styczeń 29, 2007 o 13:18 #

    BTD: nie musisz się zastanawiać, jak się plik nazywa. Spotlight kataloguje także zawartość pliku, więc wystarczy że wiesz, co tam było napisane (albo jak otagowane) ;)

  11. liviopl Styczeń 29, 2007 o 13:27 #

    Cholera, ja takie coś chcę na Linuksa :D !

    Safari i Inquisitora też :P !

    /Ps, Ani mru mru o Konquerorze, bo chyba zabiję ;) ./

  12. Dawid, MacDada Styczeń 29, 2007 o 16:59 #

    btd: nie musisz znać nazwy pliku.

    1.) Spotlight indeksuje zawartość, więc jeśli plik dotyczy np planów na wakacje, to wpisujesz Floryda i już ;-)

    2.) Każdemu plikowi możesz nadać słowa kluczowe. Dopisujesz wakacje, Floryda, imprezy, słońce i luzik ;-)

  13. adas Styczeń 30, 2007 o 09:21 #

    Dla linuksa jest jeszcze coś takiego:

    http://www.gnome.org/projects/tracker/

    Ale naprawdę mi szkoda, że nie ma dla mojego ubuntu czegoś takiego jak GoogleDesktop (właśnie podobna wyszukiwarka działająca strasznie szybko) albo jak to coś dla Mac OS X-a… Beagle za wolne, Tracker może szybszy, ale gorsze wyniki daje…

  14. CoSTa's Family Page Lipiec 28, 2007 o 09:30 #

    Pół roku temu rozpisywałem się na temat makowego feature zwanego Spotlight. Próbowałem to jakoś porównać z Beagle i innych podobnych narzędzi wyszukujących i wychodziło mi, że Apple odwaliło tu kawał dobrej roboty. Rzecz w świecie komputerów chwyciła, prz

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Within Temptation – Stand My Ground

Ilekroć słucham i oglądam ten kwałek, tylekroć coś mnie bierze. Zdecydowanie świetna rzecz, energetyzująca jak trzeba, z odpowiednim wykopem, bez...

Zamknij