Adobe Photoshop Lightroom v1.0

Adobe Photoshop Lightroom w sta­bil­nej wer­sji 1.0 nie jest żad­nym new­sem już od jakie­goś czasu. Od jakie­goś czasu jest fak­tem i to fak­tem jak naj­bar­dziej pra­cu­ją­cym, poka­zu­ją­cym na co ten pro­gram stać i udo­wad­nia­ją­cym, że jeśli się chce, to można.

Adobe Photoshop Lightroom v1.0

screen w peł­nym rozmiarze

O APL pisa­łem swego czasu w lecie, po raz pierw­szy się z tym pro­gra­mem zapo­zna­jąc. Wrażenia były takie sobie (głów­nie ze względu na szyb­kość dzia­ła­nia bety pod Windowsem) a porów­na­nie z Picasą poka­zało mi tylko, że to zupeł­nie inny tym pro­gramu i stan­dar­dowi użyt­kow­nicy Picasy raczej nie­wiele tam znajdą dla sie­bie. Później Lightroom wysko­czył przy zapo­zna­wa­niu się z Aperture — foto­gra­ficz­nym kom­baj­nie od Apple. Tu już było mię­dzy czym wybie­rać, bo prze­cież oby­dwa pro­gramy reali­zują zasad­ni­czo to samo zada­nie: orga­ni­za­cja i wstępna obróbka foto­gra­fii, naj­le­piej w for­ma­tach RAWowych. Trzecie moje spo­tka­nie z Lightroomem nastą­piło zaraz po wypusz­cze­niu jed­nej z ostat­nich (jeśli nie ostat­niej) wer­sji beta pro­gramu. W krót­kiej notce bar­dzo cie­szy­łem się z ogrom­nego wzro­stu wydaj­no­ści pro­gramu wzglę­dem wer­sji wcze­śniej­szych i zasta­na­wia­łem się nad sen­sem tkwie­nia przy Aperture, który wydaj­no­ści mógłby (przy­naj­mniej na moim mini) Lightroomowi pozazdrościć.

A jak to wygląda w sta­bil­nej wer­sji 1.0 pro­gramu, którą poba­wi­łem się już nieco dłu­żej? Ano wygląda to po pro­stu feno­me­nal­nie, szcze­gól­nie ze względu na trzy przyczyny:

Łatwość obsługi — kochani, ten pro­gram nie wymaga stu­diów wyż­szych czy wczy­ty­wa­nia się w opa­słe tomisz­cza instruk­cji obsługi. Praktycznie z miej­sca wia­domo o co cho­dzi lub o co może cho­dzić, a dzięki zało­że­niu, że nie działa się na pli­kach źró­dło­wych, można eks­pe­ry­men­to­wać do woli. Z miej­sca więc można zbiór foto­gra­fii do pro­gramu wczy­tać (tak, pro­gram zacho­wuje w biblio­tece struk­turę kata­lo­gów na dysku, więc nie ma pro­ble­mów z orien­ta­cją w biblio­tece) i od razu można zacząć tych foto­gra­fii edycję.

Szybkość dzia­ła­nia — nie wiem jak to jest pod Windows ale na moim mini APL po pro­stu zasuwa jak rakieta. Dla testów zachciało mi się wczy­tać ory­gi­nały z mojej kolek­cji zdjęć trzy­ma­nych w applow­skim pro­gra­mie iPhoto. Nieco ponad 9 giga­baj­tów danych zostało zmie­lone w ciągu nie­ca­łych 10 minut! To pra­wie trzy i pół tysiąca fotek, w tym ok. 200 z naszego ślubu — każda to trzy­dzie­sto­me­gowy tif. To robi wra­że­nie. W ciągu tych 10-ciu minut zostały przy­go­to­wane wstępne thumby dla wszyst­kich fotek a thumby bar­dziej szcze­gó­łowe były two­rzone już pod­czas pracy z daną par­tią fotek. Przy fot­kach z Grecji, któ­rych mamy kil­ka­set w zbio­rach, nastą­piło kil­ku­se­kun­dowe przy­blo­ko­wa­nie dzia­ła­nia apli­ka­cji ale po chwili wszystko ruszyło z kopyta dalej. Oczywiście pro­ces two­rze­nia biblio­teki będzie wol­niej­szy w przy­padku wczy­ty­wa­nia danych do biblio­teki Lightrooma połą­czo­nym z kopio­wa­niem pli­ków do nowych loka­li­za­cji. Nie to, żeby import danych do biblio­teki był zro­biony ide­al­nie — imo o wiele lepiej zro­biono to w Aperture, nie­mniej pro­ble­mów nie ma tu żad­nych a miłą sprawą jest moż­li­wość wybra­nia dowol­nej bazy danych fotek (jesz­cze raz: nie obra­bia się bez­po­śred­nio fotek — wszyst­kie prze­kształ­ce­nia są po pro­stu zapa­mię­ty­wane w bazie i nakła­dane na foto­gra­fię przy jej wyświe­tle­niu), co pozwala na wygodną pracę na tym samym mate­riale z prze­róż­nymi np. wcze­śniej zde­fi­nio­wa­nymi prze­kształ­ce­niami. Program pod tym wzglę­dem jest bar­dzo elastyczny.

Prostota — pro­gram ma ponoć spore moż­li­wo­ści (warto poszpe­rać na stro­nie APL za tuto­ria­lami — spo­ooro faj­nych baje­rów poka­zują) a obsługa jest po pro­stu banalna. Interfejs jest prze­my­ślany, kla­rowny i ładny. Cieszy szcze­gól­nie moż­li­wość two­rze­nia pre­se­tów z prak­tycz­nie każ­dego usta­wie­nia dostęp­nego w pro­gra­mie. Zmieniasz balans bieli dla jed­nej fotki z całej serii? Chcesz zasto­so­wać to usta­wie­nie do całej serii? Dwa klik­nię­cia. Prócz edy­cji soft nie­źle spraw­dza się też jako po pro­stu baza danych posia­da­nych fotek. Tagi, opisy, te sprawy… Zwykła Picasa czy iPhoto są tu chyba nieco bar­dziej intu­icyjne, nie­mniej APL może także słu­żyć jako pro­gram do prze­glą­da­nia fotek, choć to ogromna strata poten­cjału. Ale za to w żad­nym z wymie­nio­nych pro­gra­mów (z Aperture włącz­nie) nie zro­biono tak dobrze retu­szo­wa­nia. APL robi to dobrze, łatwo i przyjemnie.

Nie podej­muję się porów­nań APL i Aperture. Po pro­stu to zbyt zło­żone pro­gramy a ja mam zbyt małą wie­dzę na ich temat, by bawić się w jakieś sądy. Mogę tylko powie­dzieć, że ide­ałem byłaby wypad­kowa tych dwóch pro­gra­mów — Apple powinno mocno popra­co­wać nad wydaj­no­ścią swo­jego kom­bajnu zaś Adobe powinno nieco roz­wią­zań inter­fejsu i ogól­nie pomy­słów (gdzie zarzą­dza­nie fot­kami??? Aperture ma to zro­bione dosko­nale — Vault!) z pro­duktu Apple ścią­gnąć. Obydwa pro­gramy są w bar­dzo podob­nej cenie (dwie­ście papie­rów — nie­źle), a który kupić — o tym w necie napi­sano już bar­dzo wiele.

Mnie roz­wala szyb­kość dzia­ła­nia Lightrooma zesta­wio­nego z Aperture. Jeśli ta wydaj­ność zosta­nie zacho­wana w pakie­cie Adobe CS3, w skład któ­rego Lightroom zdaje się będzie wcho­dził — będzie dosko­nale. Bardzo spodo­bała mi się idea nie­ru­sza­nia źró­deł (to w sumie już chyba stan­dard w tego typu pro­gra­mach — nawet iPhoto bar­dzo uważa na pliki źró­dłowe) i pracy z prak­tycz­nie samymi prze­kształ­ce­niami. Komputery mamy coraz moc­niej­sze i nie jest to jakąś wielką dla nich bolączką. Adobe zadbało i o ten aspekt, pozwa­la­jąc na two­rze­nie tzw. snap­sho­tów foto­gra­fii. Powiedzmy, że doko­na­łeś od cho­lery prze­kształ­ceń a ich histo­ria jest już powoli nie do ogar­nię­cia. Wiesz na pewno, że dal­sze prace będziesz pro­wa­dził od tego stanu fotki, jaki masz teraz przed oczami. Co zro­bić? Najlepiej po pro­stu mach­nąć snap­shota — „zamro­zić” fotkę w jej aktu­al­nej postaci a dal­sze prace pro­wa­dzić od tego nowego stanu wyj­ścio­wego. Bardzo to wygodne.

Jedno, co mi się w Lightroomie nie podoba to mała kon­trola nad pli­kami źró­dło­wymi. Program czyta z nich infor­ma­cje, pozwala pliki kopio­wać, kaso­wać i… to chyba wszystko. Pod tym wzglę­dem Aperture rzą­dzi. Zadba o kopie zapa­sowe, umoż­li­wia przez Vault dba­nie o mate­riał i jego klo­no­wa­nie na wszelki wypa­dek… To świetny pomysł i dla pro­fe­sjo­na­li­stów pew­nie feature nie­oce­niony. Dziwię się, że cze­goś podob­nego w Lightroomie nie ma a jeśli jest, to bar­dzo głę­boko scho­wane. Na tyle głę­boko, że się nie doszu­ka­łem podob­nej funk­cjo­nal­no­ści. Owszem, można fotki sko­pio­wać do innego kata­logu ale kto się będzie bawił w takie pier­doły pod­czas foto­gra­ficz­nej sesji, trza­ska­jąc po kilka setek zdjęć dzien­nie? To musi być zauto­ma­ty­zo­wane. Tu Apple poka­zało pazur i jak powinno to wyglądać.

Tak czy ina­czej — Adobe Photoshop Lightroom to świetny soft, który nie­stety z racji ceny nie zosta­nie przez mnie kupiony. A przy­naj­mniej nie pry­wat­nie do domu. iPhoto dobrze póki co się spra­wuje, choć po obróbce kil­ku­dzie­się­ciu fotek zgra­nych z apa­ratu muszę stwier­dzić, że bar­dzo spodo­bało mi się to jak duży wpływ mogę mieć na foto­gra­fię wprost z pro­gramu, w któ­rym ją oglą­dam i bez potrzeby odpa­la­nia Photoshopa. Cholera, strasz­nie to wygodne!

strona pro­gramu Adobe Photoshop Lightroom
strona pro­gramu Apple Aperture
strona pro­gramu iPhoto
strona pro­gramu Picasa

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

6 Komentarzy do “Adobe Photoshop Lightroom v1.0”

  1. madman 25/02/2007 do 20:00 # Odpowiedz

    A ile masz w kom­pu­te­rze „mie­cha”? W sen­sie jaki CPU i ile RAMu?

    Ja zbieram/poluje na CoreDuo 1.66 z 1GB pamieci — wystarczy?

    • CoSTa 25/02/2007 do 20:26 # Odpowiedz

      mam dokład­nie [url=http://www.cortland.pl/go/_info/?id=23422]ten model[/url] z 1gb ramu. śmiga jak należy.

  2. Rudolf 25/02/2007 do 21:00 # Odpowiedz

    Wszystko faj­nie, tylko lajt­ruma nie można z Polski kupić w cenie pro­mo­cyj­nej 199$. Strasznie [url=http://zawsze-kwadrat.blogspot.com/2007/02/lightroom-10-po-polsku.html]mnie to wkurza[/url].

  3. zx 26/02/2007 do 14:54 # Odpowiedz

    No dobra, ale czym to się różni od Adobe Bridge, bo czy­tam i czy­tam a i tak nie rozumiem. ;)

    • CoSTa 26/02/2007 do 21:16 # Odpowiedz

      eee… nie rozu­miem pyta­nia :). bridge jest od czego innego, ligh­troom od czego innego. w ligh­tro­omie fotki się zasad­ni­czo edy­tuje. bridge raczej służy do zawia­dy­wa­nia danymi dla pakietu adobiego.

  4. lewek 08/04/2007 do 13:35 # Odpowiedz

    dzieki

Dodaj komentarz