Decyzje zapadły, pieniądze wydane

W tele­gra­ficz­nym wręcz skró­cie bo dopiero co wró­ci­łem i zmę­czo­nym po dniu dziej­szym okrutnie.

  • Doropha doko­nała inwa­zji na przed­szkole i wynio­sła co dało się wynieść. Odzyskała więc te wszyst­kie koł­dry, ręcz­niki i co tam jesz­cze. Dlaczego tak? A bo rezy­gnu­jemy z przed­szkola dla da Majka. Szkoda i bar­dzo nam przy­kro bo to bar­dzo fajne przed­szkole jest, nie­mniej z uwagi na cią­głe cho­roby Majki i tak zatrud­niamy opie­kunkę a poza tym nie­ba­wem się prze­no­simy do nowego miesz­kanka a z tym przed­szko­lem będzie nam zupeł­nie nie po dro­dze. Jak się przed­szkolne kwe­stie roz­winą — nie­ba­wem się okaże.

  • Majka jest coraz faj­niej­sza i coraz ład­niej­sza. Cholera, nie­do­brze! Zaczynam wyka­zy­wać typowo tatu­siowe objawy bycia okrę­co­nym wokół cór­ko­wego palca. Trudno się mówi i speł­nia się zachcianki dziecka :)

  • Moja żona ma MOC. Wywaliła dziś MacOSX przy samej gle­bie. Pomogło dopiero wyłą­cze­nie machiny. Szlag by to, a chcia­łem popra­co­wać nieco nad swoim upti­mem :). Z dru­giej strony — jak ona to robi? Jak do tej pory udało mi się zabić Maka dwa razy. Za każ­dym razem było to spo­wo­do­wane nad­mierną ambi­cją wyci­śnię­cia z pirac­kich gie­rek wię­cej gra­fiki, niż mój biedny sprzę­cik potrafi zapo­dać. Wnioski z tego wysnu­wam nastę­pu­jące: żona ma wspo­mnianą MOC, ja jestem zło­dzie­jem, Mak mini nie nadaje się do gra­nia. Oczywistości? Kochani, ponad pół doby byłem poza domem, wolno mi walić truizmami :)

  • W przy­szłą nie­dzielę, z wie­czora mniej wię­cej, możemy jechać do naszego domku by… obej­rzeć poło­żone pod­łogi! YYYES! Szczegóły doga­dane, pie­nią­dze polecą nie­małe ale przy­naj­mniej wszystko zro­bione będzie migiem. I ponoć kole­sie znają się na rze­czy. Z tym zna­niem się to zoba­czymy, póki co jestem pod wra­że­niem szyb­ko­ści dzia­ła­nia. Oby Pekao nie dało dupy (a daje zawsze) i decy­zję o przy­zna­niu kre­dytu wyda­liło z sie­bie szybko. Może się wtedy oka­zać, że na wyso­ko­ści połowy marca będziem mogli już pomiesz­kać na swoim. YYYUPI! :)

To tyle. Puszczam tor­ren­towe ssa­nie i idę spać. Padniętym. To nie na moje ponad 90 kilo żywej wagi. Ja wyma­gam spo­koju, dba­nia o mnie, poda­wa­nia zmro­żo­nych drin­ków przez jakieś sek­sowne mulatki…

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

12 Komentarzy do “Decyzje zapadły, pieniądze wydane”

  1. madman 19/02/2007 do 21:54 # Odpowiedz

    Oj… skoro Mini szlag tra­fil juz kto­rys raz, a poprzed­nie razy z powodu gra­fiki, moze cos nie tak jest w nim z chlo­dze­niem / trzep­niete kosci pamieci ?

    Niestety, objawy na to by wska­zy­waly. Normalnie nie ma prawa sie to zda­rzyc. Rozumiem zwis sys­temu ope­ra­cyj­nego, ale sprze­towy… oby nowe miesz­kanko lepiej na niego podzialalo :)

    • CoSTa 19/02/2007 do 22:20 # Odpowiedz

      nie ma pro­blemu ze sprze­tem, to nie o to cho­dzi na szczę­ście. tu pro­blemu żad­nego nie ma. moja żona ma po pro­stu nie­by­wały dar do wie­sza­nia sys­temu. mnie się to kurna śred­nio udaje ale ona potrafi przy logo­wa­niu się do swo­jego konta jakieś flu­idy wysłać i BAM, coś jest nie tak. za chwile robię dokład­nie to samo — żad­nego pro­blemu. nie­któ­rzy ludzie już tak mają mad, po pro­stu potra­fią takie rze­czy, it’s a kind of magic :). daleko żeby nie szu­kać — majka za pomocą dwóch ruchów na kla­wio­rach wyko­nała swego czasu w linuk­so­wej kon­soli (a lubiła sobie tam kli­kać) jakieś ultra­kombo i wyświe­tliła mi wszyst­kie moż­liwe do wkle­pa­nia pole­ce­nia. rzecz dia­blo przy­datna, któ­rej nie zna­łem i nie znam do dziś włącznie :).

      it’s a kind of magic :)

      • waluigi 20/02/2007 do 00:00 # Odpowiedz

        Costa, dwa razy tab w bashu :)

  2. btd 20/02/2007 do 06:53 # Odpowiedz

    Trzymaj tempo Costa, trzy­maj :-) I fotki, duzo fotek.

    A co do MOCy to nic takiego, tez tak mam :) Tzn moj komp dziala zawsze, a wystar­czy ze usiade obok kompa mojego przy­ja­ciela a zawsze cos sie stanie :)

  3. Brzoza 20/02/2007 do 09:47 # Odpowiedz

    Brat — taka drobna wąt­pli­wość i uwaga remon­towa. Zdecydowanie lepiej jest naj­pierw ukła­dać gla­zurę, następ­nie malo­wać a pod­łogi kłaść prak­tycz­nie na samym końcu w już czy­stym miesz­ka­niu. Z tego co zro­zu­mia­łem, to nie do końca idzie­cie w tej kolej­no­ści. Świat się od tego nie zawali, ale sami zro­bi­cie sobie mnó­stwo dodat­ko­wej pracy. To tak w ramach doświad­czeń remontowych

  4. CoSTa 20/02/2007 do 10:26 # Odpowiedz

    [b]waluigi[/b]: patrz pan, w życiu bym na to nie wpadł :)

    [b]btd[/b]: nie pozo­staje nic innego jak owo tempo wła­śnie trzy­mać. cho­lera, już mam ser­decz­nie dosyć nory, w któ­rej miesz­kamy aktualnie :/

    [b]brzoza[/b]: w skró­cie — nie stać nas na to.

    • btd 20/02/2007 do 13:21 # Odpowiedz

      „brzoza: w skró­cie — nie stać nas na to.”

      Hehehe doklad­niutko. My tez naj­pierw drewno robi­li­smy — bo mie­li­smy kase na drewno. teraz kupu­jemy plytki na pod­loge i je bedziemy klasc.

      Wszystko zalezy od ska­py­wa­nia kasy :-/

      A co do pod­log — tylko jesli panele. Bo w moim przy­padku bar­dzo brzydko krzy­czal­bym widzac wsze­dzie na ‘czy­stym i zro­bio­nym’ pyl z drewna :)

  5. Hadret 20/02/2007 do 11:29 # Odpowiedz

    Ku przy­szło­ści! ;) Taki talent do psu­cia wszyst­kiego, co nie­znisz­czalne, ma mój ojciec, nie­za­prze­czal­nie — wszystko trzeba przed nim cho­wać ;P

    A swoją drogą, żeby tak męczyć swoje Mini? Przecież jego głów­nym zada­niem jest… dobrze wyglą­dać. I nie ukry­wajmy — wycho­dzi mu to znakomicie ;)

  6. krzychu 20/02/2007 do 15:13 # Odpowiedz

    No tak — aler­gie i oko­lice to cho­ler­stwo i może zmu­sić do zmiany przed­szkola. Ale mam złą wia­do­mość: w szkole może być jesz­cze gorzej … Co do zachcia­nek dziecka — CoSta — nie chcę być źle zro­zu­miany, ale po prze­pro­wadzce może­cie spra­wić sobie dru­giego dzidziusia! :)

  7. madman 20/02/2007 do 18:19 # Odpowiedz

    @CoSTa: To ja podob­nie jak Twoja kochana zoneczka wply­wam na kom­pu­tery z Windowsami. Moge nie doty­kac, nic nie mowic, tylko usiasc obok takiego i wszystko mu prze­staje dzialac…

    Kolega poka­zuje co tu nowego sobie poin­sta­lo­wal, a tu BAM — zwis systemu…

    Moze to The Power of UNIX ? :)

  8. Dinven 20/02/2007 do 19:02 # Odpowiedz

    Czekaj, dziew­czyna Ci rośnie, nie­długo zaczną się koło niej krę­cić faceci — wtedy dopiero zaczniesz oka­zy­wać „tatu­siowe objawy” (;

    A MOC ma też mój brat… Ja odcho­dzę od kom­pu­terka, on siada, i po chwili się drze — MARTA! Co ty cho­lera robi­łaś z tym kom­pu­te­rem? Internet nie działa/system nie da się uruchomić/co tylko da się wymy­ślić. I obrywa mi się, cho­ciaż wcze­śniej wszystko dzia­łało jak należy…

  9. CoSTa 20/02/2007 do 21:50 # Odpowiedz

    [b]hadret[/b]: mini ma u mnie nieco więk­szą ilość zasto­so­wań niż tylko sta­nie i wyglą­da­nie :). pograć też cza­sem na nim idzie a i i nne zadanka mach­nąć takoż :)

    [b]krzychu[/b]: szerko zakro­jone plany w tema­cie spra­wia­nia jak naj­bar­dziej ist­nieją. jak szybko zostaną zre­ali­zo­wane — to się okaże :)

    [b]madman[/b]: power of unix? u doro­phy??? cię cho­roba, wiesz mad coś wię­cej na temat mojej żony niż ja :)

    [b]dinven[/b]: na krę­cą­cych się face­tów przy­go­to­wany już jest cały plan dzia­ła­nia. lekko nie będą mieli :). jak widzę także pozna­jesz dzia­ła­nie MOCy… cho­lera, kie­dyś będę musiał o tym nieco wię­cej napi­sać i wgryźć się w problem :)

Dodaj komentarz