Idiocracy to film programowo głupi, w którym nie należy szukać niczego odkrywczego, nowatorskiego, szargającego emocjami i w ogóle czegokolwiek, co powinno składać się na film dobry i ambitny. Idiocracy nie jest ani filmem dobrym, ani ambitnym. Jest jeszcze gorzej — to film proroczy!
W ogromnym skrócie: mamy dzień dzisiejszy, w którym to dniu wojsko hamerykańskie wpada na pomysł odgrzania kotleta, który zwie się Seksmisja. Hamerykanie postanawiają wcielić w życie ideę zamrażania ludzi i zamrażają dwójkę kompletnie przeciętnych ludków (ok, laska jest nieprzeciętna — jest prostytutką, ponoć niezłą) by zobaczyć, co takie zamrożenie z kompletnie przeciętnym człowiekiem zrobić może. Jak zwykle w Hameryce coś poszło nie tak, minęło kilka stuleci i wspomniana dwójeczka wychodzi na niczego nie spodziewający się świat, który to świat w ciągu tych kilku setek lat MOCNO się zmienił. U podstaw zmian stoi sobie teza, że we współczesnym nam świecie to idioci wypierają chociażby przyrostem naturalnym (jest to cudownie zobrazowane) ludzi inteligentnych. W wyniku najzwyczajniejszego pod słońcem wymierania inteligencja niknie by w epoce, w której budzą się nasi bohaterowie, być już wartością zapomnianą. Tym samym doskonale przeciętna dwójka staje się najinteligentniejszą na ziemi parą ludzi i — jakże by inaczej — muszą uratować Hamerykę przed śmiercią ze zidiocenia.
Bzdura? Oczywiście! Do kwadratu? Ba! Do sześcianu! Problem w tym, że aż mnie ciarki przeszły, gdy to oglądałem — oto bowiem mamy naoczne proroctwo zdarzeń przyszłych. Film jest średnio zabawny, średnio zrealizowany, średnio zagrany i w ogóle jest średni. ALE ma ten niepokojący wydźwięk, ma to „coś” każącego na moment pokombinować, co też z dzieci zidiociałych blokersów wyrośnie i co wyrośnie z dzieci ich dzieci, kiedy już bloki tych blokersów pochylą się ze starości a stać będą tylko dlatego, że ktoś w inteligenckim zwidzie wziął i je związał razem.
Ocena w skali 1–10: 6
Idiocracy
Obsada:
Luke Wilson … Joe Bauers
Maya Rudolph … Rita
Dax Shepard … Fritofilm w serwisie imdb.com
film w Wikipedii
film w serwisie filmweb.pl








Jakby to powiedzieć… właśnie go… nie, tak nie można. Właśnie się zakrada do mnie po kablu od neta, o.
Mówisz że nie warto? Śmieszne trochę choć? Bo potrzeba mi czegoś lajtowego, ale z kolei nie ala Scary Movie. :D
Obejrzę chętnie CoSTuś, głównie ze względu na komentarz do mojej noty o usańczykach ;) Mam nadzieję, że będzie idealnym uzupełnieniem ;D
[b]riddle[/b]: miejscami zabawne nawet. miejscami. na ubaw po pachy nie licz ale z żonką wciągneliśmy bez wielkiego bólu. do odmóżdżenia bardzo dobre :)
[b]hadret[/b]: ta nota powstała z powodu filmiku, który u sebie pokazujesz, right? no to ten filmik powstał z powodu idiocracy :) ([url=http://hadret.com/2007/02/06/panstwo-na-u-utopia/]skoczta do hadreta[/url] jeśli nie kojarzycie filmiku z amerykanami w roli głównej :))
To jeszcze bardziej mnie zachęciłeś :D
Film jest do bani… Zapowiedź mnie bardziej rozśmieszyła niż fabuła tego g****. Nie warto. Skoro już o filmach mowa to ze swojej strony polecam filmik z Willem Smithem w roli głównej — The Pursuit Of Hapieness (chyba dobrze to napisałem :P )
Właśnie obejrzałam — nic ambitnego, ale ciężko było się spodziewać sztuki najwyższych lotów(;
Najważniejsze jest chyba to, że ów film zmusza ro refleksji — o Boże, jak dobrze że żyję teraz… Świat w tym momencie, po obcowaniu z „Idiocracy”, wydaje się naprawdę pięknym miejscem(;